Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

witaj z rana cykloido, może masz rację chciały się przygotować, ale im to zdecydowanie nie wyszło, można było psa przygotować, i zdecydować co do opini o nim i możliwościach adopcji, i zakładać wątek, elegancko kontrolowany, a nie atakować ciotki które na ich apel o kasę na transport, przybiegły z propozycjami realnej bardzo pomocy a z czym się spotkały cykloido, sama poczytaj, prosze Cię, począwszy od przynajmniej postu 20, odpowiedzi "opiekunek" psiaka były takie że trudno się dziwić że u niektórych wywołały emocjonalny wstrząs/ J a sama nie wiem czy nie poczuć się dotknię ta stwierdzeniami że zjawiłysmy się by rozkręcac aferę, nikt sam się nie zjawił, czy Ty tez oceniasz bardzo realną pomoc i natychmiastową jako "akt aferalny"?

Fajnie ze chociaż solidarnie z lepszą stroną frontu zdeklarowałaś grosik dla Kacperka/

dodam jeszcze że skoro domek wiedząc wszystko o KACPERKU, nawet więcej w sensie negatywnym, a do tego dysponujący doświadczeniem dość sporym zdecydował się na adopcje to absurdalne jest nie wydanie psa i pseudoukładanie do którego nigdy nie dojdzie/

Posted

Nie ukrywam, że się troszkę pogubiłam. Czyli DS jest zdeklarowany, doświadczony i nadal czekający tak? Kacperka w schronisku zatrzymuje Kierowniczka (to ona oficjalnie jest za niego odpowiedzialna tak?). dla uporządkowania:
- Marchewa to wolontariusz?
- kto jest zwierzchnikiem kierowniczki?

Ja z mojej strony mogę zaoferować telefoniczne negocjacje ze zwierzchnikiem, chociaż uważam, że wcześniej należy poinformować o tym zamiarze kierownika schroniska i zapytać szczerze, czy chce, żeby zasadność jego działania była podnoszona u wyższych władz. Może ma już dość sytuacji i chętnie pozbędzie się "problemu" oddając go i otrzymując zaświadczenie, że osoba zabierająca go, wie co robi. Myślę, że deklaracje na transport można zbierać dalej. Dołożę się chętnie.

Posted

Tereso, nie napisałam, że ktokolwiek zjawił się tu "by rozkręcac aferę". Została rozkręcona, ale zakładam optymistycznie:razz:, że nie było to głównym celem.
Czytałam wątek dość dokładnie i twierdzę, że grubą nadinterpretacją było doszukiwanie się tu przekrętów. Cytuję z pamięci: "sprawa śmierdzi na kilometr", "wyłudzanie pieniędzy na transport", "za miesiąc pewnie napiszecie, że pies rozpłynął się w eterze".

Niestety, poza wrzuceniem do kacperkowej skarbonki paru złotych więcej pomóc nie mogę, więc wyrzucam wątek z subskrybcji:bye: , życzę Kacperkowi pozytywnego zakończenia jego spraw=domu i mniej na jego wątku postów, w których kultura wypowiedzi jest dużo poniżej średniej krajowej.

Posted

[quote name='magenka1']Właśnie rozmawiałam telefonicznie z Asią, na dzień dzisiejszy Kacper nie będzie wydany ani dla Marchewy ani nikomu innemu,
Wg Pani Kierownik Pies nie nadaje się na taką długą podróż, nie umie chodzić w smyczy , nie może nocować w mieszkaniu w bloku bo jak go się wyprowadzi na dwór? To jest decyzja Pani Kierownik schroniska ,
Asia Marchewa nie ma żadnego wpływu na tą decyzję,
Pani nie chce wydać na stan dzisiejszy Kacpra trzeba z nim popracować chodzenie na smyczy

Może Kacper dalby sobie zalożyć szelki i problem zabezpieczenia psa na drogę bylby dużo mniejszy.
Ja też jestem rozgoryczna postawą kierowniczki schroniska oraz Marchewy ,gdyż można było wszystko zalatwiać bardziej otwarcie a nie doszlo by do tylu nieporozumien i niedomowień oraz nerwowej atmosfery. Schronisko ponosi w dużej mierze winę za to,że mlody jamnik tkwi w ich schronie ok.5 lat i nikt tym się nie przejmowal ,by podejsc do niego choć ,oswajać/także jak żada-uczyć chodzenia na smyczy / a przede wszystkim : szukać mu dawno temu domu.Już kilka lat wcześniej powinien mieć częsty kontakt z wolont.by mogl przelamac swoj strach i lek przed otoczeniem. Gdyby nie obecne zainteresowanie wolont. nadal bylby wycofanym ,przerażonym jamnikiem i czekal nastepne lata na swoj dom.



Posted

Z najnowszych informacji wynika, że DS się wycofał! Niestety! Ciekawe tylko dlaczego? Przecież Marchewa w poście #163 pisała:
"Miałam telefon w sprawie Kacperka od osoby współpracującej z Fundacją Pro-Animals i SOS Bokserom.Pani czynnie działa w obronie zwierząt,ma na tymczasie sunię i chciałaby wziąść Kacperka do siebie na dt lub ds gdyby dogadał się z jej psami.
Kacperek przypomina jej psa,którego kiedyś miała i bardzo chce mu pomóc.
Telefon od kobietki brzmiał bardzo rozsądnie i z tego co mówiła ma doświadczenie z trudnymi przypadkami,o wizytami jest w temacie,bo sama takie przeprowadza.
Problemem jest odległość,pani jest z Trzebinia koło Chrzanowa,do Warszawy mogłaby podjechać gdyby udało się to zgrać jakoś."
I dalej w poście #174:
Osoba,która chce Nieśmiałka jest godna zaufania i trzeba teraz zorganizować transport dla chłopaka.

W niedzielę przyjeżdża do nas dziewczyna z miau po kota i wraca z nim do Warszawy i może zabrać psiaka do stolicy.
PILNE!Szukamy kogoś z Warszawy,kto zawiezie Kacpra w niedzielę przynajmniej do Częstochowy!!!Zaraz napiszę do Pati-c,ale trzeba zbierać pieniążki na paliwo.


I teraz samo nasuwa się pytanie? Co się nagle stało? DS był uprzedzony, że Kacperek jest pieskiem trudnym i wycofanym. Potem w miarę "wydarzeń na wątku", nawet to, że Kacperek jest agresywny. Następnie dziewczyny z wolonatriatu ze Szczytna kolejno odwoływały teorie o agresji Kacperka, czego dowodem (żeby już nie cytować) wpis Marchewy #340, Magenki #348,350, anetek #351.
Po raz drugi został załatwiony i zorganizowany transport i nagle: Pani Kierownik uzależnia wydanie Kacperka od decyzji Marchewy (?????), Marchewa twierdzi, że nie ma żadnego wpływu na decyzję o wydaniu Kacperka i wtedy pojawia się wpis magenki #361:
Właśnie rozmawiałam telefonicznie z Asią, na dzień dzisiejszy Kacper nie będzie wydany ani dla Marchewy ani nikomu innemu,
Wg Pani Kierownik Pies nie nadaje się na taką długą podróż, nie umie chodzić w smyczy , nie może nocować w mieszkaniu w bloku bo jak go się wyprowadzi na dwór? To jest decyzja Pani Kierownik schroniska ,
Asia Marchewa nie ma żadnego wpływu na tą decyzję,
Pani nie chce wydać na stan dzisiejszy Kacpra trzeba z nim popracować chodzenie na smyczy

Pytam tylko: Gdzie była Pani Kierownik przez niemal 5 lat pobytu Kacperka w schronie i dlaczego nie nauczyła Go chodzenia na smyczy??? A teraz uzależnia jego adopcję właśnie od tego???
Bardzo dobrze pani Kierownik wiedziała, jak Kacperek ma być przewieziony. Transport miał naprawdę zorganizowany profesjonalnie i bezpiecznie.
I w końcu pojawia się informacja, że DS się wycofał. Najpierw chcieli brać wycofanego, zastraszonego i agresywnego psa i jak się okazało, że psiak jest przytulaśny i potulny, aczkolwiek z rezerwą do ludzi, i jedyne, czego boi się panicznie to smycz... DS się wycofuje??? Nie trzeba być Einsteinem, żeby zorientować się, co jest grane i czyja to zasługa!!!
A szkoda, bo na tym wątku głównie chodzi o dobro Kacperka i domek dla Niego, a nie osobiste, chore ambicje i (chyba odważę się użyć słowa) wręcz manipulacje. I w pełni zgadzam się z tym, co napisała Olga w poście #379:

"Przykro mi ,ale jestem w sumie rozgoryczna postawą kierowniczki schroniska oraz Marchewy ,gdyż takie zachowanie ludzi sprawia ,że w rozgrywkach osobistych cierpią na tym najwięcej zwierzęta."

Ja też jestem rozgoryczona. Żal mi Kacperka, bo mógł już nie siedzieć za kratami, tylko cieszyć się swoim domkiem. Domkiem u doświadczonych ludzi, że jeszcze raz zacytuję, jak pisała Marchewa u:
..."osoby współpracującej z Fundacją Pro-Animals i SOS Bokserom.Pani czynnie działa w obronie zwierząt,ma na tymczasie sunię i chciałaby wziąść Kacperka do siebie na dt lub ds gdyby dogadał się z jej psami.'...
..."Telefon od kobietki brzmiał bardzo rozsądnie i z tego co mówiła ma doświadczenie z trudnymi przypadkami,o wizytami jest w temacie,bo sama takie przeprowadza."...
..."Osoba,która chce Nieśmiałka jest godna zaufania i trzeba teraz zorganizować transport dla chłopaka."...
Mam nadzieję, że to wszystko co się tutaj zaczęło dziać, nie sprawi, że OSOBY, które naprawdę chcą pomóc Kacperkowi i którym zależy na Jego dobru nie wycofają zniechęcone tym wszystkim się broń Boże z pomocy dla Kacperka.
Ufam, że Kacperek trafi do dobrego domku i będzie mógł resztę swojego życia spędzić wśród kochających go LUDZI!!!

Posted

info mam z wczoraj od masuimi która rozmawiała z ds/dt.
pani powiedziała, że ma psa, który może pogryźć kacperka, ale może go przyjąć do siebie na dt, w czasie jego pobytu u niej będzie z nim pracować nad smyczką i ewentualnymi lękami, ale potrzebny jest dom stały w którym nie ma agresywnych psów.
pani się nie wycofała, tylko powiedziała, że jednak nie może zabrać go do siebie na stałe, bo po prostu może się nie dogadać z jej psami.

Posted

Nie chciałam się wdawać w te puste przepychanki, ale nie da się tego czytać ze spokojem. Niby chcecie pomagać zwierzętom i to zamiast łączyć to was dzieli, oczerniacie siebie na wzajem , a do tego mnie nie znając faktów bo każda moja wypowiedź jest przekręcona!!! To ja zaproponowałam dom tymczasowy lub stały dla Nieśmiałka po tym jak przeczytałam info na tym linku http://jamniki.eadopcje.org/psiak/226 gdzie wyraźnie pisze i widać,że to jamnik wystraszony i boi się ludzi. Wywnioskowałam, że jest mu bardzo ciężko w schronisku i chciałam zapytać jak można mu pomóc, zadzwoniłam pod numer umieszczony na stronie, tak poznałam Marchewę, troszkę mi o nim opowiedziała,zdecydowałam, że mogę go wziąć bez decyzji czy zostanie na stałe czy będę mu szukać domu ponieważ mi będzie łatwiej znaleźć dom dla jednego psa niż dziewczyną w schronisku dla 300 psów. Powiedziała, że spróbuje zorganizować transport. Kiedy transport się znalazł powiedziała mi, że w schronisku kierowniczka poinformowała ją, że pies jest agresywny, został oddany przez właściciela bo był agresywny i że go nie wyda bo nie nadaje się do adopcji. Ciężko było nam w to uwierzyć bo na takiego nie wyglądał na zdjęciach i na filmiku, raczej na skrzywdzonego i mocno wystraszonego. Ale nie było wyjścia jak tylko to sprawdzić, żeby pies mógł zostać wydany. Więc postanowiłyśmy z Marchewą, że będzie tam chodzic osoba, która odpowie nam na nasze pytania. I tak się stało. Sprawdzanie go nie miało trwać miesiąc jak tu padło na forum, ale tyle ile będzie niezbędne żeby się coś o nim dowiedzieć i dzięki temu wyciągnąć go stamtąd. Mając trzy psy i 4 koty w domu muszę wiedzieć coś o psie, którego przyjmuje, a że jestem oddalona od schroniska o 600 km to nie mogę sobie podejść sama i tego sprawdzić wiec muszę polegać na informacjach jakie dostaje. Obawy pojawiły się u mnie gdy usłyszałam, że jak Nieśmiałek widzi smycz, ucieka, wycofuje się i pokazuje ostro zęby i nie dlatego, że mógłby mnie pogryźć w przyszłości, ale z dwóch innych powodów, a mianowicie- dlatego, że moje psy czują się u mnie pewnie, to jest ich dom, jesteśmy ze sobą bardzo zżyci (bokser jest 13 lat, bloodhound 2 lata i sznaucerka 1,5 roku) i jeśli jakiś pies pokaże u mnie agresje one odpowiedzą agresją mimo, że są bardzo łagodne, ale odbiorą to jako atak na mnie, a jamnik to malutka psinka. Wszystkie psy ze schroniska jakie u mnie przebywały włącznie z tą sznaucerką w strachu nie okazywały agresji, ale uległość więc u moich psów włączał się instynkt opiekuńczy, a nie obronny. W razie czego z bokserem i sznaucerką nie ma problemu, ale bloodhound to 56 kg zakręconego psiaka, który jest bardzo zabawny i szalony, ale też czasem nieobliczlny i każdy kto miał kontakt z tą rasą wie, że trudno czasem przewidzieć ich zachowanie. Teraz mam nadzieje, że kwestia moich psów jest JASNA dla tych którzy zaczynali już pisać jakieś oszczerstwa. Drugim powodem dla którego zmartwiło mnie to, że pokazuje agresję na smycz jest ważny fakt- jak będzie transportowany 600 km jeśli nie można zapiąć go na smyczy, jak załatwi swoje potrzeby, jak wyjdzie zjeść lub się napić??? nie wiem jak sobie to wyobrażają osoby które tak chętnie na wątku wypisiją TOTALNE BZDURY, może nie mają lub nigdy nie miały psów i nie wiedzą, że one czasem potrzebują się wysiusiać i napić??:) Nie wiem jaki mają pomysł na przetransportowanie psa 600 km bez smyczy i przez to bez uszczerbku na jego zdrowiu?? I dlatego ustaliłyśmy, z Marchewą, ze trzeba go oswoić ze smyczą lub szelkami. Nie trzeba będzie tego robić jesli znajdzie się dla niego dom niedaleko od schroniska bo wtedy wsadzi się go do auta, pojedzie godzinkę i wyląduje prosto na ogród w nowym domu stałym lub tymczasowym tak jak ja robię z psami z naszych okolicznych schronisk, wtedy też nie zadaję sobie pytania czy chodzi na smyczy, czy np. wogóle nie chodzi bo już nie jest w stanie, wtedy chodzi tylko o szybką pomoc! Ale tu jest inna sytuacja, mam związane ręce i stąd padło ode mnie zdanie, że jeśli jest coś blisko to zabierajcie go stamtąd bo czas w jego przypadku jest ważny zresztą jak w każdym innym gdy pies znajduje się w schronisku, a że w Polsce jest w schroniska kilkadziesiąt tysięcy psów to śmiało ruszcie zadki te najbardziej pyskate osóbki i weźcie się za ratowanie zwierząt, a nie traćcie czasu na obrażanie się wzajemnie. Ja mam 7 zwierzaków w domu, do niedawna 10 i mam pełne ręce pracy. Tak wiec mam nadzieje, że wszystko sobie wyjaśniliśmy. Mój dom jest otwarty dla Nieśmiałka, czy na stałe czy tymczasowy nie odpowiem teraz bo nie jestem jasnowidzem, jak będzie dobrze dogadywał się z grupą to zostanie, jak nie będę mu szukać domu, mam nadzieje, że z waszą pomocą. Jeśli zrobicie coś sensownego i znajdziecie mu dom blisko od schroniska to chwała wam za to, napewno Nieśmiałek bedzie wam wdzięczny bo bardzo tego pragnie tego akurat jestem pewna. Jeśli taki dom się nie znajdzie to uczcie chodzić go na smyczy i to jak najszybciej bo bez tego nie może wybrać się w daleką podróż...

Posted

A Ty Olga 7 zważ na słowa bo nie pozwolę sobie na oczernianie mnie i moich psów. Nie mam obowiązku pokazywanie Ci moich psów nie mam też potrzeby oglądania twoich jeśli je w ogóle masz? nie wiem jakie są Twoje zasługi dla ratowania zwierząt i też ich nie oceniam więc ty pochopnie nie oceniaj adopcji jakie się u nas odbywają czy w moim domu. Nie znasz mnie, mojej sytuacji domowej, moich zwierząt ani tego co dla zwierząt robię wiec daruj sobie i zajmij się czymś konstruktywnym. A jeśli chcesz wiedzieć zanim Marchewa zgodziła się żeby Nieśmiałek jechał do mnie to skonsultowała się z osobami, które działaj prężnie na rzecz zwierząt i zebrała opinie o mnie, a nie tak jak ty wyskoczyła z oszczerstwami!!

Posted

Szkoda ,że Till nie zabrala glosu dużo wczesniej i nie przedstawila swego punktu widzenia i warunkow DT ,jakie chciala zapewnić Kacprowi .Uniknelo by się wtedy wielu niepotrzebnych słow ,przypuszczeń ,domysłów i domniemywań.Sprawa bylaby dużo jasniejsza wtedy a sytuacja na wątku mniej nerwowa.Jesli jednak Kacper bylby tam może przyjęty przez jednego psa niebyt przyjaznie,to może lepiej ,że Till nie obarczyla się jeszcze jednym psem. Mnie nie chodzilo o zaspokojneie ciekawości,ale zorientowanie sie ,czy Kacper nie będzie bal się psow w DT.Dopiero teraz wiemy więcej co Till miala na myśli i o jakiego psa chodzilo,a nie dotyczylo to agresji a tylko charakteru psa rasy Bloodhound.
Wystarczylo napisać chocby ,jakie psy są w domu. Wobec braku jakichkolwiek informacji o tym DT u was,nasze reakcje i slowa są wynikiem naszej reakcji i braku doinformowania ze strony osob decydujących o transporcie i DT dla Kacpra i zamieszania ,jakie powstalo. Mnie osobiście wcale nie interesują ani wasze psy ani warunki domowe.Wyluzuj trochę Till,po co tyle agresji z twej strony? Pokrzykiwań zadnych nie boję się-za duża juz jestem. Mam nadzieję,że Kacper doczeka niedlugo swego domu.Jest jeszcze trochę innych możliwości i ludzi.Nie ma tego złego,co by na dobre nie wyszlo.Nic na silę. Dla dobra psa i po informacjach dzisiejszych ,zmienilam treść posta.

Posted

[quote name='gazzy']Madcat - ds powiedział, że psa przyjmie, ale żeby szukać mu innego domu , bo mają nieobliczalnego psa...
Te posty mialam na mysli . Gdybyśmy jednak mieli kontakt z Tilla nieco wczesniej ,można by uniknąc wielu niedomowień i nieporozumień.Ten post Tilla mogl być napisany choć kilka dni wczesniej a wiedzielibyśmy w czym problem i jakie wyjścia dla Kacpra jest bezpieczniejsze i lepsze.



Napisał gazzy
info mam z wczoraj od masuimi która rozmawiała z ds/dt.
pani powiedziała, że ma psa, który może pogryźć kacperka, ale może go przyjąć do siebie na dt, w czasie jego pobytu u niej będzie z nim pracować nad smyczką i ewentualnymi lękami, ale potrzebny jest dom stały w którym nie ma agresywnych psów.
pani się nie wycofała, tylko powiedziała, że jednak nie może zabrać go do siebie na stałe, bo po prostu może się nie dogadać z jej psami.



Posted

Właśnie o tym pisałam, że wszyscy przekręcają moje słowa i też nie czytają dokładnie postów. Nie posiadam agresywnych psów!! Niestety nie dysponuję czasem żeby siedzić tu i pisać, kontaktwałam się telefonicznie z Marchewą i jak się domyślam z Massumi (Dominika?) w trakcie rozmów starałam się klarowanie wyjaśniać o co mi chodzi i miałam wrażenie , że to było zrozumiałe, a potem na forum robił się z tego jakiś miks. Jeśli ktoś ma ochotę zrobić u mnie wizytę przed adopcyjną nie ma sprawy, sama takie przeprowadzam i to rozumie więc zapraszam. Jeśli chodzi o zdjęcia moich psów na forum nie zgadzam się, ale jeśli ktoś ma ochotę je poznać zapraszam Osoba która przywiozłaby do mnie Kacpra mogłaby je na forum opisać, zdjęcia Kacpra z pobytu u mnie też znalazłyby się na forum bo to też jest oczywiste. A teraz uciekam bo moje psiaki czekają na obiecany spacer :)

Posted

Till napisał(a):
...W razie czego z bokserem i sznaucerką nie ma problemu, ale bloodhound to 56 kg zakręconego psiaka, który jest bardzo zabawny i szalony, ale też czasem nieobliczlny i każdy kto miał kontakt z tą rasą wie, że trudno czasem przewidzieć ich zachowanie...


Till napisała , że jej bloodhound jest czasem nieobliczalny i że czasem trudno przewidzieć zachowanie psów tej rasy...

Posted

Rzeczywiście nie ma to jak dowiedzieć się wszystkiego bezpośrednio od zainteresowanej osoby. Niestety pisane słowo to ma do siebie, że nie zawsze jesteśmy w stanie przekazać wszystko jasno, a już zwłaszcza gdy targają nami emocje.

Z całym należnym szacunkiem dla pani Till i z podziękowaniem za taką ofiarną chęć pomocy, ale chyba rzeczywiście transportowanie psiaka na taką odległość do tak dużego stada zwierząt jest ryzykowne. Skupmy się może na szukaniu domu w najbliższych okolicach, jesteśmy tutaj w kilka osób ze Szczytna, Olsztyna, wcześniej czy póżniej się uda. Ten czas można poświęcić na socjalizację psa ale bez presji, że on się musi czegoś szybko nauczyć bo inaczej ominie go wielka szansa na dom. To też czas, by postarać się o naprawienie/zbudowanie pozytywnych stosunków z kierownictwem schroniska.

Jednak niestety moja sytuacja jest jaka jest i ja na pewno nie będę mogła z psem ćwiczyć, więc tylko proponuję takie rozwiązanie ale broń Boże nikomu nie narzucam swojego zdania.

Dogomania jest pełna psiego nieszczęścia, pani Till, może znajdzie Pani pieska bliżej siebie, takiego, który też poruszy serce i czeka na swoją szansę?

Posted

Pani Till jest odpowiedzialną osobą i od początku nie rwała się z motyką na słońce. Informowała mnie, że ma psa którego reakcje mogą być"nieobliczalne". Tylko nieodpowiedzialna osoba wzięła by od razu psa i doprowadziła do nieszczęścia. Till ma rację to zbyt długa trasa, zbyt duże ryzyko, ze adopcja się nie powiedzie, a szkoda bo widzę w Till konkretną i wytrwałą przyszłą panią dla Kacpra. Jedyny mankament że nie wiedziałyśmy o tym wcześniej, bo widocznie marchewce umknęło, jak wiele innych rzeczy....
Bardzo żałuję, że Kacperka dziś nie mogę zawieźć do żadnego ds;(
Naprawdę te szelki to super pomysł. Trzeba mu je założyć żeby piesek się oswoił.
Szukamy domku dla Kacperka. Gazzy bardzo prosimy o więcej foteczek Kacperka byśmy z cioteczkami mogły porozgłaszać.

Posted

Nie było mnie dwa dni z powodu braku dostępu do sieci... Teraz trochę poczytałam i przychodzi mi do głowy tylko jedna myśl...
Wszyscy tutaj jesteśmy już chyba zmęczeni... To, że na wątku Kacperka pojawia się tyle emocji, spowodowane jest zapewne tym, że każda z nas zapewne chciałaby jak najlepiej dla Kacperka, jednak wciąż pojawiają się jakieś "okoliczności obiektywne"... Dlatego dziewczyny, nie rzucajmy już w siebie nawzajem słowami; ile która?, kto komu co?, a dlaczego tak?, a dlaczego nie? a ona mi to!, a tamta tamto!...
Myślę, że wszystkie te emocje są niepotrzebne nikomu i tylko niepotrzebnie zaśmiecają wątek Naszego Kacperka, a tak na prawdę wszystkim nam jednakowo zależy na tym, żeby Kacperek wyszedł zza krat!
Złączmy nasze siły, znajomości różnych domków i znajdźmy Kacperkowi dom na resztę Jego życia, aby nie musiał tkwić już dłużej w schronisku - przecież jest tam stanowczo za długo! Pomóżmy Mu!
Mam nadzieję (tak jak już pisałam wcześniej), że nie zniechęcimy się (a zwłaszcza dziewczyny, które proponowały już konkretną pomoc) i ruszymy z pomocą Kacperkowi!!!
Pozdrawiam wszystkich!!! Działajmy!!!

Posted

magenka1 napisał(a):
Ciężko będzie dla Kacperka znaleść odpowiedni dom: niedaleko Szczytna , doświadczony z domem trochę się porobiło

Nie rozumiem,dlaczego dom ma być niedaleko Szczytna ?? Jesli ktoś będzie zdecydowany i wie ,że potrafi zapewnić Kacprowi spokojny,szczęsliwy dom oraz okaże mu tyle serca i ciepła,ile potrzebuje ten nieduży jamnik po kilku latach niezbyt szczesliwego,a raczej nieszczęsliwiego życia -to nawet niech przyjeżdża z drugiego końca Polski .Bo wydaje mi się ,że jesli komuś naprawdę bedzie zależeć na tym jamniku -to nie zrazi się niczym -nawet tym,że Kacper boi się smyczy.Jesli natomiast będzie koniecznie potrzebny ktoś do pomocy w transporcie Kacpra a nie będzie nikogo,kto będzie mogł pomóc przewiezc Kacpra -to osobiście postaram się dojechac do Szczytna /nawet pkp/pks/ i pomogę przewiezc psa ,gdyby nikt z nowego domu nie mogl sam wybrać się po niego. Nie bylam nigdy w Szczytnie -na Warmii ,choć pochodzę z Mazur. Może jednak warto niedlugo spr.,czy Kacper da sobie zalozyć szelki ? Wiadomo,że na dluższą trasę pies musi miec mozliwość kilku wyjśc na spacer i odpoczynku po drodze,no i bez zabezpieczenia nie będzie to możliwe.
Mam nadzieję,że taki wyjazd nie bylby w najbliższych dniach ani w przyszlym tyg. bo mamy pod opieką w domu już drugi tydzień chorą sunię adoptowaną przez córkę ze schroniska i jest w trakcie dluższego leczenia.

Posted

Olgo, z tą adopcją w okolicach Szczytna chodziło mi głównie o to, żeby podróż nie była zbyt długa i żebyśmy mogły na bieżąco mieć osobisty kontakt z domem: móc dojechać, sprawdzić, odwiedzić. O ile mi wiadomo właśnie takie standardy stosuje się np. w schronisku w Olsztynie, ale poprawcie mnie jeśli coś namieszałam. Z tego co wiem, nie wysyła się psa tam, gdzie wolontariusz nie może do niego potem dojechać. W praktyce oznacza to pierwszeństwo szukania domu w Olsztynie, potem w okolicach, potem dalej.

Myślę, że gdyby znalazł się dom w "zasięgu działania" zaufanej osoby z dogomanii, to mógłby być dalej, byleby sprawdzony i monitorowany.

Miło mi, że pochodzisz z moich okolic, Szczytno nazywane jest południową bramą Mazur, bo leży na granicy z Kurpiowszczyzną :)

Posted

Ja myślę, że zawsze gdzieś blisko ewentualnego domku Kacperka znajdzie się jakaś cioteczka z dogomanii i nie byłoby problemu z odwiedzinami u Niunia... Tylko - najpierw znajdźmy Mu ten domek.
Ja ze swojej strony bardzo chętnie odwiedzałabym Kacperka, gdyby zamieszkał w mojej okolicy!!! Nawet co tydzień...:):):)...
Wierzę w to, (i tu prośba do dziewczyn, które mają to szczęście i mogą popracować z Niuniem), że gdyby Kacperkowi założyć szeleczki, najpierw na chwilę i potem na coraz dłużej żeby się do nich przyzwyczajał, a następnie powoli próbować na małe chwile zapinać smyczkę (idealnie byłoby móc wtedy wyjść z Nim choć na 10 minutowy maleńki spacerek), to Kacperek zrozumie, że to nic złego i może pozbędzie się przykrych dla Niego wspomnień związanych ze smyczą...
Ja mam nadzieję, że Kacperek znajdzie swój domek - prawdziwy, kochający domek!!!

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...