Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

  • Replies 392
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

[quote name='Czarodziejka']Gdzie nie wejdę, tam stała od Katarzyny leci :D Pan Bóg policzy każdy grosik i skrzydełka dostaniesz z górnej półki.[/QUOTE]

Zgadzam się w 100% Kasia to już nawet nie skrzydła tylko własny samolot powinna dostać :)

Posted

Duke osłabł nagle pod wieczór. Nie przyszedł na kolację :(
Nie podniósł się też i nie piskał po swojemu, kiedy mnie zobaczył....A zawsze był pierwszy do jedzenia i jeden z najgłośniejszych...
Podniosłam go i zaprowadziłam w jego ulubione miejsce w garażu. Tylne łapki są bezwładne...:( Wtulił się we mnie bardzo drżąc. Nakarmiłam z ręki. Zjadł skrzydełka, troszkę ryżu, surówkę - zawsze mu zostawiam, bo bardzo lubi. Na koniec kawałek jabłka. Napił się wody i wtulił we mnie smutno patrząc w oczy. Podałam mu Daszeńki homeopatyczny zastrzyk przeciwbólowy, bo cokolwiek mu jest, to nie chcę, by bolało. Posiedziałam przy nim aż się uspokoił. Leży na swoim miejscu, które sam sobie wybrał. Ma ciepło pod kocykiem. Ból powoli powinien minąć, chociaż być może to już jego ostatnie chwile....Kochany krzywy łepek.

Posted

Buuuu to nie miało być tak :placz:
Trzymam kciuki żeby to była tylko chwilowa niemoc :-(
Powinien jeszcze pożyć! Żeby jeszcze choć przez chwilę nacieszyć się normalnym życiem i miłością. :-(

Posted

Poszłam do niego o 3.30 nad ranem, kiedy zaczęło świtać, bo przez okno zobaczyłam, że wciąż leży pod kocykiem. Myślałam, że nie żyje, ale spał sobie spokojnie. Podniósł pyszczek, utuliłam i poszłam spać. Rano już go pod kocykiem nie było. Wysunął się i poszedł w inne miejsce. Ma problemy ze wstawaniem i chodzeniem. Dzwoniłam do wetki. Powiedziała, że być może pogłębiają się zmiany zwyrodnieniowe, może związane jest to z pogodą. On staruszek i taki pokrzywiony....
Przy mojej asekuracji wyszedł z garażu na trawkę i tu sobie leży podnosząc się co jakiś czas do półsiadu, co jest dobrym znakiem. Troszkę też obwarkuje towarzystwo. Tylne łapki przy chodzeniu podwijają się.
Duke zjadł ze smakiem dwie kanapki z pasztetem, czyli wola życia jeszcze jest. Nie wiem, czy odczuwa ból, czy jest to porażenie. Obmacałam, wymasowałam, wygimnastykowałam mu łapy i nawet nie pisnął, a przy mocniejszym chwycie w pachwinie przedniej łapy warknął. Wetka powiedziała, że można zawalczyć o niego proponując podawanie mu ludzkiego leku - niesterydowy przeciwzapalny o nazwie Nivalin. Jest w ampułkach do podań domięśniowych. Podjadę i wezmę receptę. Koszt, to ok. 50 zł.
Teraz Duke siedzi zgrabnie na trawce. Oby jeszcze sobie pożył...

Posted

Jest nieco lepiej, bo wczoraj, kiedy go prowadziłam do garażu, ciągnął łapki bezwładnie za sobą, a dziś je stawiał, chociaż mu się podwijały. Siedziałam przy nim wczoraj aż do 1.00 w nocy, a nad ranem obudził mnie głos, który nakazał mi wyprowadzić psa Daszę na dwór...Niedługo będziecie mi paczki do zakładu zamkniętego przysyłać ;)

Posted

[quote name='Czarodziejka']Jest nieco lepiej, bo wczoraj, kiedy go prowadziłam do garażu, ciągnął łapki bezwładnie za sobą, a dziś je stawiał, chociaż mu się podwijały. Siedziałam przy nim wczoraj aż do 1.00 w nocy, a nad ranem obudził mnie głos, który nakazał mi wyprowadzić psa Daszę na dwór...Niedługo będziecie mi paczki do zakładu zamkniętego przysyłać ;)[/QUOTE]

Oj nie! ja się nie zgadzam! A kto będzie się psami zajmował? chyba, że wszystkie z Tobą pójdą:evil_lol:

Posted

Jest szansa, że będzie dobrze - takie chwilowe porażenia, paraliże zdarzają się przecież dość często u staruszków, zwłaszcza owczarkowatych. Nasz Lord miał taki atak w schronisku - też wtedy od dłuższego czasu pogoda była deszczowa. Dostawał nivalin, combivit, metacam i coś jeszcze - i stanął na nogi, choć rokowania były złe.
Od czwartku ma być już znacznie cieplej, miejmy nadzieję, że leki i ładna pogoda pomogą.

Posted

Duke, nie wygłupiaj się i żyj jak najdłużej, nie mam zamiaru poryczeć się przed klawiaturą;)
Dada, spotkałem się też z czymś takim. Kiedyś moja Saruśka obszczekała nielubianą sąsiadkę (oczywiście z bardzo dużą ekspresją) i nagle się przewróciła, wyglądało tak, jakby straciła przytomność. Po przebudzeniu miała takie puste spojrzenie jakby nic do niej nie docierało. Od razu pojechaliśmy do lecznicy, suczydło zostało dokładnie pooglądane, osłuchane i na dodatek jeszcze jakieś morfologie. Okazało się, że to jest coś zwyrodnieniowego, dostała wtedy całą furę leków, dochodziła do siebie w sumie prawie 2 dni. Później jak ręką odjął, od tamtego wydarzenia jest już dobrze ponad rok i nie widać, żeby coś Saruśce dolegało:) Jedyne co, to trzeba odchudzać psisko żeby kręgosłupa nie obciążać, a chyba wszyscy wiedzą jak trudno jest odchudzać owczarkowate. Przynajmniej ja mam z tym pewne problemy, szczególnie gdy wpatrzone oczka i postawione uszy mówią "jestem taka głodna" :evil_lol:

Posted

Wróciłam z apteki zaopatrzona w zastrzyki i zaraz jeden w doopkę załadujemy. Duke wciąż bystro przypatruje się wszystkiemu dokoła, ale nie wstaje. Przeciąga się tylko z miejsca na miejsce. Mam nadzieję, że mu przejdzie....

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...