Czarodziejka Posted July 1, 2011 Posted July 1, 2011 Gdzie nie wejdę, tam stała od Katarzyny leci :D Pan Bóg policzy każdy grosik i skrzydełka dostaniesz z górnej półki. Quote
Luzia Posted July 1, 2011 Posted July 1, 2011 [quote name='Czarodziejka']Gdzie nie wejdę, tam stała od Katarzyny leci :D Pan Bóg policzy każdy grosik i skrzydełka dostaniesz z górnej półki.[/QUOTE] Zgadzam się w 100% Kasia to już nawet nie skrzydła tylko własny samolot powinna dostać :) Quote
Diegula Posted July 2, 2011 Posted July 2, 2011 W piątek pocztą 30zł wysłałam za 2 kolejne miesiące czyli w sumie wpłaciłam już za 5. Jak dojdzie wpłata to proszę o info. Quote
Czarodziejka Posted July 4, 2011 Posted July 4, 2011 Duke osłabł nagle pod wieczór. Nie przyszedł na kolację :( Nie podniósł się też i nie piskał po swojemu, kiedy mnie zobaczył....A zawsze był pierwszy do jedzenia i jeden z najgłośniejszych... Podniosłam go i zaprowadziłam w jego ulubione miejsce w garażu. Tylne łapki są bezwładne...:( Wtulił się we mnie bardzo drżąc. Nakarmiłam z ręki. Zjadł skrzydełka, troszkę ryżu, surówkę - zawsze mu zostawiam, bo bardzo lubi. Na koniec kawałek jabłka. Napił się wody i wtulił we mnie smutno patrząc w oczy. Podałam mu Daszeńki homeopatyczny zastrzyk przeciwbólowy, bo cokolwiek mu jest, to nie chcę, by bolało. Posiedziałam przy nim aż się uspokoił. Leży na swoim miejscu, które sam sobie wybrał. Ma ciepło pod kocykiem. Ból powoli powinien minąć, chociaż być może to już jego ostatnie chwile....Kochany krzywy łepek. Quote
Luzia Posted July 4, 2011 Posted July 4, 2011 Buuuu to nie miało być tak :placz: Trzymam kciuki żeby to była tylko chwilowa niemoc :-( Powinien jeszcze pożyć! Żeby jeszcze choć przez chwilę nacieszyć się normalnym życiem i miłością. :-( Quote
Czarodziejka Posted July 4, 2011 Posted July 4, 2011 Duke spokojnie śpi, ale nie jest sobą. Podniósł lepetynkę wybudzony, ale jakoś tak obojętnie, a zawsze miał mnóstwo znaków zapytania w oczach. Nie wiem, co jutro zastanę.... Quote
rencia42 Posted July 4, 2011 Posted July 4, 2011 Trzymam mocno kciuki żeby rano obudził się w lepszej formie. Quote
anett Posted July 5, 2011 Author Posted July 5, 2011 nie!!!!!!! absolutnie się nie zgadzam na jakieś załamania zdrowotne!! Duke, proszę Cię, nie strasz nas:shake::shake: Quote
bela51 Posted July 5, 2011 Posted July 5, 2011 Kasia mnie zawolała, bo dawno nie ryczalam na dogo. Czarodziejko, co z Dukiem ? Quote
Czarodziejka Posted July 5, 2011 Posted July 5, 2011 Poszłam do niego o 3.30 nad ranem, kiedy zaczęło świtać, bo przez okno zobaczyłam, że wciąż leży pod kocykiem. Myślałam, że nie żyje, ale spał sobie spokojnie. Podniósł pyszczek, utuliłam i poszłam spać. Rano już go pod kocykiem nie było. Wysunął się i poszedł w inne miejsce. Ma problemy ze wstawaniem i chodzeniem. Dzwoniłam do wetki. Powiedziała, że być może pogłębiają się zmiany zwyrodnieniowe, może związane jest to z pogodą. On staruszek i taki pokrzywiony.... Przy mojej asekuracji wyszedł z garażu na trawkę i tu sobie leży podnosząc się co jakiś czas do półsiadu, co jest dobrym znakiem. Troszkę też obwarkuje towarzystwo. Tylne łapki przy chodzeniu podwijają się. Duke zjadł ze smakiem dwie kanapki z pasztetem, czyli wola życia jeszcze jest. Nie wiem, czy odczuwa ból, czy jest to porażenie. Obmacałam, wymasowałam, wygimnastykowałam mu łapy i nawet nie pisnął, a przy mocniejszym chwycie w pachwinie przedniej łapy warknął. Wetka powiedziała, że można zawalczyć o niego proponując podawanie mu ludzkiego leku - niesterydowy przeciwzapalny o nazwie Nivalin. Jest w ampułkach do podań domięśniowych. Podjadę i wezmę receptę. Koszt, to ok. 50 zł. Teraz Duke siedzi zgrabnie na trawce. Oby jeszcze sobie pożył... Quote
bela51 Posted July 5, 2011 Posted July 5, 2011 Duku, kochanie , trzymaj sie. Pozyj jeszcze w ONkowym Raju, bo tego drugiego, to tak naprawde nikt nie widział... Nie ma sie co spieszyc. Quote
magdyska25 Posted July 5, 2011 Posted July 5, 2011 Pożyje jeszcze! Duke- nie wygłupiaj się chłopie! Leżakuj na trawie, korzystaj z życia! Quote
Czarodziejka Posted July 5, 2011 Posted July 5, 2011 Jest nieco lepiej, bo wczoraj, kiedy go prowadziłam do garażu, ciągnął łapki bezwładnie za sobą, a dziś je stawiał, chociaż mu się podwijały. Siedziałam przy nim wczoraj aż do 1.00 w nocy, a nad ranem obudził mnie głos, który nakazał mi wyprowadzić psa Daszę na dwór...Niedługo będziecie mi paczki do zakładu zamkniętego przysyłać ;) Quote
katarzyna09 Posted July 5, 2011 Posted July 5, 2011 Czarodziejko,Ty też Nam kochana się trzymaj! Quote
magdyska25 Posted July 5, 2011 Posted July 5, 2011 [quote name='Czarodziejka']Jest nieco lepiej, bo wczoraj, kiedy go prowadziłam do garażu, ciągnął łapki bezwładnie za sobą, a dziś je stawiał, chociaż mu się podwijały. Siedziałam przy nim wczoraj aż do 1.00 w nocy, a nad ranem obudził mnie głos, który nakazał mi wyprowadzić psa Daszę na dwór...Niedługo będziecie mi paczki do zakładu zamkniętego przysyłać ;)[/QUOTE] Oj nie! ja się nie zgadzam! A kto będzie się psami zajmował? chyba, że wszystkie z Tobą pójdą:evil_lol: Quote
Dada M Posted July 5, 2011 Posted July 5, 2011 Jest szansa, że będzie dobrze - takie chwilowe porażenia, paraliże zdarzają się przecież dość często u staruszków, zwłaszcza owczarkowatych. Nasz Lord miał taki atak w schronisku - też wtedy od dłuższego czasu pogoda była deszczowa. Dostawał nivalin, combivit, metacam i coś jeszcze - i stanął na nogi, choć rokowania były złe. Od czwartku ma być już znacznie cieplej, miejmy nadzieję, że leki i ładna pogoda pomogą. Quote
Radek Posted July 5, 2011 Posted July 5, 2011 Duke, nie wygłupiaj się i żyj jak najdłużej, nie mam zamiaru poryczeć się przed klawiaturą;) Dada, spotkałem się też z czymś takim. Kiedyś moja Saruśka obszczekała nielubianą sąsiadkę (oczywiście z bardzo dużą ekspresją) i nagle się przewróciła, wyglądało tak, jakby straciła przytomność. Po przebudzeniu miała takie puste spojrzenie jakby nic do niej nie docierało. Od razu pojechaliśmy do lecznicy, suczydło zostało dokładnie pooglądane, osłuchane i na dodatek jeszcze jakieś morfologie. Okazało się, że to jest coś zwyrodnieniowego, dostała wtedy całą furę leków, dochodziła do siebie w sumie prawie 2 dni. Później jak ręką odjął, od tamtego wydarzenia jest już dobrze ponad rok i nie widać, żeby coś Saruśce dolegało:) Jedyne co, to trzeba odchudzać psisko żeby kręgosłupa nie obciążać, a chyba wszyscy wiedzą jak trudno jest odchudzać owczarkowate. Przynajmniej ja mam z tym pewne problemy, szczególnie gdy wpatrzone oczka i postawione uszy mówią "jestem taka głodna" :evil_lol: Quote
Czarodziejka Posted July 5, 2011 Posted July 5, 2011 Wróciłam z apteki zaopatrzona w zastrzyki i zaraz jeden w doopkę załadujemy. Duke wciąż bystro przypatruje się wszystkiemu dokoła, ale nie wstaje. Przeciąga się tylko z miejsca na miejsce. Mam nadzieję, że mu przejdzie.... Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.