Czarodziejka Posted April 28, 2011 Posted April 28, 2011 Radzi sobie nieźle. Kolejny raz się powtarzam, ale przeleżałam chora całe święta nie wychodząc z domu. Psami zajęła się rodzina. Duke w gorące dni leżał w resztkach wody w oczku wodnym, które prawie wyschło i zafundował sobie wielki suchy placek błota na jednym boku. Wygląda interesująco. Ogólnie jest ok. Biegał z dzieciakami w święta, leżał na kocachg, bo były pikniki i w ogóle uczestniczył czynnie w życiu Julki i jej towarzystwa. Płynęły też z tego tytułu gratyfikacje ;) Uświadczył więc chłopak smakołyków i zachwytów. Muszę jednak pomyśleć, co z tym bokiem. W oczku jest sporo gliny, a ta jak zaschnie....ale co tam, szczęścia nie mierzy się czystością futra 8) Quote
Cantadorra Posted April 28, 2011 Posted April 28, 2011 Myślę, że jeśli psiak nie jest bezdomny, czyli w takich okolicznościach, u Duka szczęście właśnie się mierzy ilością gliny na sierści. Niech sobie chłopak nie żałuje :) A jak ty się Czarodziejko już czujesz? Grypa ciebie zmogła? Quote
Czarodziejka Posted April 28, 2011 Posted April 28, 2011 Zapalenie oskrzeli i wciąż mnie jeszcze trzyma. Jak ktoś nigdy nie choruje, to jak go zmoże to na amen...:-? Quote
Cantadorra Posted April 28, 2011 Posted April 28, 2011 To pilnuj się dobrze, nie lataj w dekoltach na dwór, jeden wiaterek i będziesz miesiącami wychodzić z tego. Naprawdę leż ile wlezie, ile możesz, bo potem to się ciągnie, ciągnie, ciągnie... Wysyłam moc ciepłych myśli i życzeń jak najszybszego powrotu do zdrowia. Quote
anett Posted April 28, 2011 Author Posted April 28, 2011 Czarodziejka napisał(a): ....ale co tam, szczęścia nie mierzy się czystością futra 8) mierzy się jak najbardziej, tylko jest ono odwrotnie proporcjonalne:-D jak u dzieciaków:p Diana daj znać jak skończy się Silivet, kupimy znowu bo to Duke może spokojnie dostawać przez dłuższy czas. Quote
Negrita8 Posted April 29, 2011 Posted April 29, 2011 cudnie czytać, że Diuczek szczęśliwy... :lol: Tylko zdrowie Czarodziejki mnie martwi... Quote
Czarodziejka Posted April 30, 2011 Posted April 30, 2011 Diuczek dostaje zastrzyki - po 2 dziennie, wzmacniające funkcje wątroby. Z powodu mojej niewydolności kurację rozpoczełam później, bo nie można jej przerwywać, a ja nie byłabym w stanie tego dopilnować. Teraz jesteśmy na bieżąco. Duke mnie rozczula, bo jako jeden z niewielu bardzo lubi owoce i warzywa. Codziennie dostaje jabłko, które sobie ogryza przewróciwszy się wdzięcznie uprzednio. Jest wtedy bardzo nietowarzyski, warczy i kłapie zębami na inne psy, które chciałyby chociażby powąchać jego chrupiący skarb ;) Poza tym uwielbia moje wegetariańskie zupki - ostatnio zaliczył zupkę z czarnej soi. Jeżeli zostają w domu jakieś niedojedzone pomidory, ogórek....ogryzek - wszystko zjada Duke. Ma sekretnie wynoszone, chociaż reszta stada takich rzeczy raczej nie tyka ;) Quote
bela51 Posted April 30, 2011 Posted April 30, 2011 Niektore psy lubia owoce. Mysle, ze nauczył sie tego w szczeniectwie. Lora , moja poprzednia ONka jadla wszystkie owoce, jabłka, gruszki banany,winogrona, mandarynki. W lesie maliny i jezyny obrywała prosto z krzakow nie baczac na kolce. Janka niczego nie tknie... Quote
Czarodziejka Posted April 30, 2011 Posted April 30, 2011 Ja uwielbiam patrzeć, jak Duke zjada jabłko :D Delikatnie, po troszku - jak hrabia ;) Quote
bela51 Posted April 30, 2011 Posted April 30, 2011 [quote name='Czarodziejka']Ja uwielbiam patrzeć, jak Duke zjada jabłko :D Delikatnie, po troszku - jak hrabia ;)[/QUOTE] To oczywiste, wszak Diuk - to ksiąze.:lol: Quote
Diegula Posted April 30, 2011 Posted April 30, 2011 Apsa Sylwia S wysłane pocztą 45 zł to ja :) Quote
Czarodziejka Posted May 1, 2011 Posted May 1, 2011 Duke wymaga mojego uważnego monitoringu podczas posiłków, ponieważ otóż już sam widok gara powala go na ziemię i trzeba mu ów gar dosunąć i być przy nim, kiedy konsumuje. Skrzywiony łepek wciąż patrzy, czy na niego patrzą i czy ma wsparcie duchowe, werbalne i siłowe. Kiedy wie, że ma, kłapie paszczą nawet na cienie innych psów, bo nie widzi na boki, a podstęp węszy w każdym szeleście ;) Tak więc je patrząc mi w oczy, z pyska żarełko leci, bo rzadko patrzy, co zjada. Czasem się we mnie zapatrzy i wtedy na chwilkę nie je, a tu Hera tupa i Rafi nie mogąc znieść tego bezruchu :D Kiedy ośmielą się podejść bliżej już kłapnięcie resztek zębów przywołuje ich do porządku. Kiedy nałożę i pójdę do innych - nie zje tylko pójdzie za mną i będzie mi się przewracał pod nogami, aż nie wrócimy z powrotem do jego gara, w którym zazwyczaj już posprzątane na błysk. Wtedy nakładam i pilnuję. Biedaczek nie ma zbyt dużej pojemności żołądka, ale napcha się do pełna, wypije syropek i daje radę. Quote
anett Posted May 1, 2011 Author Posted May 1, 2011 Wspaniałe wieści:loveu::loveu: Mój ONek uwielbiał wszystkie warzywa i owoce - teraz ma ulubione ale kiedyś ślinił się na wszystko - mieliśmy zaprzyjaźniony warzywniak, do którego ciągnął każdego dnia i dostawał różne przysmaki - głąb kapusty, marchew, pomidory, kiszone ogórki :evil_lol: leżał pochłaniając te skarby przed wejściem do warzywniaka i stanowił żywą reklamę:lol: Znajomi twierdzili, że specjalnie znalazłam sobie psa wegetarianina:lol: Kurcze nie mogę się zupełnie pozbierać psychicznie po informacjach z obornik; wiedziałam, że to kawał sq... ale normalny człowiek chyba nie jest w stanie tego ogarnąć... Quote
Czarodziejka Posted May 2, 2011 Posted May 2, 2011 Ja Obornik nie ogarniam, ale jednocześnie wcale nie jestem zdziwiona. Quote
anett Posted May 5, 2011 Author Posted May 5, 2011 Rozmawiałam dzisiaj z Czarodziejką i Duke jest w dobrej kondycji :multi: apetyt w końcu zaczął dopisywać i Duke od wczoraj wszystko zjada:lol: skończył zastrzyki wzmacniające wątrobę, dostaje silivet; nie ma za bardzo sił na spacerki ale przynajmniej nie widać, żeby go coś bolało. Quote
Radek Posted May 6, 2011 Posted May 6, 2011 [quote name='bela51']Niektore psy lubia owoce. [/QUOTE] Moja Norcia [*] uwielbiała owoce, szczególnie jabłka. Quote
ewa36 Posted May 7, 2011 Posted May 7, 2011 Norcia jest bardzo podobna do mojej Foczuni. Biegają już razem i czekają na nas Quote
Czarodziejka Posted May 8, 2011 Posted May 8, 2011 Ja też miałąm Foczunię wyglądającą jak foka. Ze schroniska w Łodzi. I też już biega za TM. Quote
Negrita8 Posted May 9, 2011 Posted May 9, 2011 a jak tam finanse Diuczka? - widzę, że stałych deklaracji mało, a i ruch u Księcia niezbyt wielki... I martwię się o psiaka kochanego, bo mi się wepchał do serducha zaraz za Friduchną no i siedzi :roll: Niestety nie umiem robić wydarzenia na fb, a tam podobno jest trochę ludzi co chętnie dają na psie bidy, więc myślę sobie, że gdyby ktoś potrafił tam zamieścić "prośbę Diuka o wsparcie wyżywienia" i taki fajny opis jak zjada jabłuszka albo gar pod okiem "monitoringu" ;) to może by ludzi ruszyło serce i psiunio trochę jednorazowych wpłat by zebrał. Coś trzeba zrobić, żeby z konieczności nie wylądował na roślinnej diecie, bo samymi jabłuszkami i sałatą pies chyba nie wyżyje... Quote
Czarodziejka Posted May 9, 2011 Posted May 9, 2011 Teraz mamy wiosenne menu i obowiązkowo pół wiadra pokrzyw dorzucam do gotującego się mięcha ;) My również jak co roku dodajemy naszą rodzimą roślinę do sałatek i pijemy z niej herbatki. Polecam. A Duke przerabia codziennie jabłuszko i ogryzki. Quote
Negrita8 Posted May 9, 2011 Posted May 9, 2011 ooo! a co robisz, żeby pokrzywa w sałatce nie "parzyła" w język? Chociaż ja i tak nie mam dostępu do "czystych" pokrzyw - są tylko miastowe/spalinowe Quote
anett Posted May 9, 2011 Author Posted May 9, 2011 [quote name='Negrita8']a jak tam finanse Diuczka? - widzę, że stałych deklaracji mało, a i ruch u Księcia niezbyt wielki... ...[/QUOTE] właśnie finanse raczej kiepsko... miesięcznie brakuje 165zł bo cały roczny zapas z deklaracji Cantadorry poszedł na leczenie... wydarzenie na fb bardzo by się przydało! Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.