fochu Posted April 9, 2011 Posted April 9, 2011 jakieś wieści z Dt? jak sobie nasza rudzinka radzi z innymi kotami? Quote
kama210 Posted April 9, 2011 Author Posted April 9, 2011 rudzinka na razie jest powoli przyzyczajany do stałych domowników w DT ... i innych tymczasowiczów ... bo chłopina był bardzo zestersowany podróża i zmianami w jego życiu ... na razie jest powoli zaznajamiany z innymi domownikami ... wieczorem dostałam sms że spi na łóżku z jednym z dwóch psiaków .... włąśnie skończyłam robić bazarek na miau dla rudzielca ... jeżeli ktoś chce coś kupić a nie ma konta na miau .. to mogę zalicytować w jego imieniu :) http://forum.miau.pl/viewtopic.php?f=20&t=126448&p=7340074#p7340074 Quote
fochu Posted April 9, 2011 Posted April 9, 2011 Kama nr 13 z bazarku to bluza dla dorosłych? heh nie chce mi sie szukać centymetra teraz a bym tak w ciemno ją brała ;) Quote
kama210 Posted April 9, 2011 Author Posted April 9, 2011 dla dorosłych ale takich z wąskimi biodrami jakby co :) ... ale najlepiej sprawdz sobie wymiary ... bo zwłaszcza przez ten szeroki ściągacz jest dość mało rozciągliwa i wąska u dołu ... Quote
fochu Posted April 9, 2011 Posted April 9, 2011 kurczę ja w biuście mogę się nie dopiąć :/ a szkoda :( Quote
kama210 Posted April 9, 2011 Author Posted April 9, 2011 ta bluza własnie taka mini mini jest ... podarowana przez Lolalola ... ja tez bym sie w nia nie wcisnęła ... Quote
kama210 Posted April 10, 2011 Author Posted April 10, 2011 cegiełkowe allegro na leczenie Rudego .... POMÓŻCIE nam mu POMÓC ... http://allegro.pl/show_item.php?item=1557227177 Quote
fochu Posted April 13, 2011 Posted April 13, 2011 miałam problem z netem,kilka dni mnie nie było i co widzę takie śliczne foteczki :) Quote
kama210 Posted April 18, 2011 Author Posted April 18, 2011 no to podziwiamy Józia ... teraz ma tak na imię .... relacja z DT: Witajcie Wczoraj już nie pisałam, bo powrocie do domu musiałam pojechać z Józiem (chyba tak będzie miał na imię rudzielec) do lecznicy. Łapka bardzo spuchła i trzeba było pokazać ją wetowi. Józinek dostał metacam (środek przeciwzapalny niesterydowy) i odrobinę środka moczopędnego żeby wspomóc ustępowanie opuchlizny. Ja muszę łapkę "pompować" i robić naprzemienne okłady zimne i gorące (woreczek z lodem i termofor). Nie wiadomo dlaczego łapa tak się zachowała, ale na wszelki wypadek nie mamy zakładać opatrunku żeby nic nie uwierało, nie uciskało naczyń. W tej sytuacji Józio wylądował w kołnierzu, co znosi z godnością Oczywiście ranę muszę regularnie przemywać, smarować solcoserylem i częściowo środkiem pobudzającym ziarninowanie (nie pamiętam nazwy ma kolor pomarańczowy). Napisałam częściowo, bo środek nie może trafić na kość, a ta cały czas jest na wierzchu. Weci twierdzą, że tkanka pięknie ziarninuje i to jest dobra wiadomość! W tej chwili mamy się skupić na zagojeniu rany. Potem będą podejmowane kolejne kroki. Jeśli łapka nie obumrze, kocia czeka skomplikowana operacja (artrodeza czyli usztywnienie). Absolutną ostatecznością jest amputacja (w przypadku obumarcia łapy), ale wet jest dobrej myśli W wyniku urazu rudzielec najprawdopodobniej stracił prostowniki, poza tym oczywiście uszkodzone są nerwy (ale czucie głębokie jest!!!) i stąd bezwład kończyny. Kontynuuję podawanie Ceporexu oraz Nivalinu. Jutro wybieramy się na kontrolę. Kiedy kocio do mnie przyjechał, strasznie mu brzuszek zastrajkował (stres, zmiana diety - w lecznicy jadł tylko suchą karmę). Byliśmy w sobotę u weta, który mnie uspokoił, dał zastrzyczek i zalecił RC Intestinal. Jelitka się uspokoiły, ale Józinek cały czas jest na Intestinalu (suche zjada w ostateczności, ale saszetki wprost uwielbia ) A poza tym, muszę Wam napisać, że Józinek jest przesłodkim i przeuroczym chłopięciem . Ciągle mruczy, przytula się, wygina śmiało ciało i pozwala mi już na wszystkie zabiegi bez prób odgryzienia mi palca Większość czasu przesypia i poleguje, bo jednak uraz jest bardzo poważny. Ale wszystko będzie dobrze - MUSI Wyniki Józia w normie , tylko leukocyty podwyższone (20tys), ale to w tej sytuacji naturalne. Martwi mnie, że Józio siusia 1-2 razy na dobę. Podobno to cecha osobnicza, nic złego się nie dzieje. Jednak w przyszłości może się to niekorzystnie odbić na nerkach Dlatego mam rozstawiać większą ilość miseczek z wodą, żeby sprowokować kocia do częstszego picia. Łapka goi się znakomoicie, ziarnina wkrótce pokryje kość Czucie też jest chyba większe, bo Józinek coraz głośniej protestuje podczas masażu Oczywiście kończyna nigdy nie będzie już sprawna, ale jeżeli podczas poruszania się rudzielec nie będzie jej urażał to operacja usztywnienia nie będzie potrzebna W razie czego, operowany będzie przez moich wetów - to skomplikowana operacja, ale Oni się jej podejmą (przeprowadzają takie). Ale te wszystkie decyzje zapadać będą za czas dłuższy, teraz najważniejsze żeby łapina się wygoiła i żeby nie pojawiła się martwica Póki co, podaję małemu antybiotyk, niesterydowy środek przeciwzapalny, masuję, robię okłady i... rozpieszczam cudaczka Józio jest jak pluszowa zabawka (może to przez ten kołnierz ), chce być noszony na rączkach, zalegać na moim brzuszysku i wylegiwać się "kołami do góry" Uwielbia też buziaczki, mamy więc wiele wspólnego No cudny Józef jest Pozdrawiamy przeserdecznie, a ja zmykam do obowiązków wisted: Quote
fochu Posted April 19, 2011 Posted April 19, 2011 patrzę na fotki,czytam i ... kocio lepiej trafić nie mógł ! Quote
nika28 Posted April 20, 2011 Posted April 20, 2011 Prześliczne zdjęcia i model :loveu: Domek stały znajdzie migiem :) Quote
kama210 Posted April 22, 2011 Author Posted April 22, 2011 niestety w środę Józiowi pękła kość w miejscu rany .... dzisiaj miał amputowana łapke :((((((((((((((( wieści z środy: martwica kości spowodowała złamanie w miejscu urazu. Na zewnątrz wszystko pięknie się goiło, niestety wewnętrzna tkanka była już niedotleniona i martwica zaszalała Teoretycznie można by składać teraz łapkę, łączyć metalem (łapka byłaby krótsza), potem robić drugą operację - artrodezę dołu łapki. Jednak do tego skomplikowanego zabiegu potrzebne jest bardzo dobre ukrwienie kończyny. Poza tym istnieje ogromne ryzyko, że martwica powędrowałaby dalej i trzeba by amputować coraz wyżej, więcej. Byłaby to więc raczej sztuka dla sztuki, która niosłaby dla Józia ogromne ryzyko. W tej sytuacji najlepszym rozwiązaniem jest amputacja wysoka, z zachowaniem stawu barkowego (żeby ułatwić kotu balansowanie). Ta operacja zostanie przeprowadzona jutro rano. Przeprowadzą ją moi kochani weci-operatorzy (chirurdzy), do których mam naprawdę duże zaufanie!!! Teraz Józio ma usztywnioną łapinę, dostaje środek przeciwbólowy. Nie ma apetytu, wczoraj, po powrocie z kliniki maludek zwymiotował No, ale wrażeń miał całe mnóstwo Dużo sobie poleguje, ślicznie mruczy i tuli się do mnie, chłopaczek kochany kociak dziś po operacji .... ... kociak dość szybko wybudził się po operacji ... ...martwica kości miała już 3 cm ...Asia mówiła że jak na razie wszystko w porządku ... kociak już nawet sam próbuje dojść do kuwety i mu się to nawet udało ... Quote
kama210 Posted April 22, 2011 Author Posted April 22, 2011 pół godziny temu dostałam sms od Asi - DT : " Józinek nie przestaje mnie zadziwiać, jest taki dzielny ! Tak słaby i zbolały, resztą sił się przytula... Teraz go dogrzewam termoforkiem, a On i tak pacha się na kolanka - taki wymęczony i w związku z tym nieco wychłodzony. Pewnie jutro zorientuje się, że coś mocno się zmieniło.." Quote
fochu Posted April 22, 2011 Posted April 22, 2011 Józiu kochany trzymaj się dzielnie ! Zdrowiej nam szybciutko! Kamila w maju postaram się podesłać kasy trochę tylko proszę przypominaj mi! Quote
nika28 Posted April 23, 2011 Posted April 23, 2011 Szkoda, że łapki nie dało się uratować.. :( Oby szybko chłopak wyzdrowiał, kciuki trzymam !!! :) Quote
bric-a-brac Posted April 24, 2011 Posted April 24, 2011 Jezu, jaki on biedny... i jaki podobny do mojego Ramzesa.... :-(:-(:-( Quote
pudzian321 Posted April 26, 2011 Posted April 26, 2011 A tu kocio zeskakuje z okienka, to już drugi dzień po operacji. Quote
fochu Posted April 26, 2011 Posted April 26, 2011 zdolniacha z Niego! tak po oknach skakać? dobrze że dochodzi do siebie Józio :) Quote
inga.mm Posted April 27, 2011 Posted April 27, 2011 Wiecie, nie rozumiem, za co te zwierzęta zostają tak ciezko doswiadczone? Przecież nie grzeszą! Śliczny kociulek. I bardzo, bardzo dzielny. Quote
kama210 Posted May 9, 2011 Author Posted May 9, 2011 sorki ... brak wieści to najczęściej dobre wieści ...i tak też jest ... tfu tfu nie zapeszając ... już wklejam najnowsze wieści : Józio ma już zdjęte wszystkie szwy ... Asia wypuściła go "na pokoje" z jego dotychczasowego "pokoiki rehabilitacji" ... zaznajamia się z innymi domownikami ... energia go rozpiera ... dobrze sobie radzi ... wariuje , zwiedza domostwo ... jest szczęśliwy ... zaczepia do zabawy ... ma jednak niekiedy problemy żołądkowe ... od czasu do czasu wymiotuje prawie strawioną karmą ... Asia konsultuje to z wetem ... Quote
inga.mm Posted May 9, 2011 Posted May 9, 2011 Cieszymy sie, że Józio bryka. Te wymioty moga miec tez podłoże nerwowe, kłakowe, wątrobowe, nerkowe i nie wiadomo co jeszcze Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.