Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

  • Replies 65
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

rudzinka na razie jest powoli przyzyczajany do stałych domowników w DT ... i innych tymczasowiczów ... bo chłopina był bardzo zestersowany podróża i zmianami w jego życiu ... na razie jest powoli zaznajamiany z innymi domownikami ...

wieczorem dostałam sms że spi na łóżku z jednym z dwóch psiaków ....

włąśnie skończyłam robić bazarek na miau dla rudzielca ...

jeżeli ktoś chce coś kupić a nie ma konta na miau .. to mogę zalicytować w jego imieniu :)

http://forum.miau.pl/viewtopic.php?f=20&t=126448&p=7340074#p7340074

Posted

dla dorosłych ale takich z wąskimi biodrami jakby co :) ... ale najlepiej sprawdz sobie wymiary ... bo zwłaszcza przez ten szeroki ściągacz jest dość mało rozciągliwa i wąska u dołu ...

Posted

no to podziwiamy Józia ... teraz ma tak na imię ....







relacja z DT:

Witajcie
Wczoraj już nie pisałam, bo powrocie do domu musiałam pojechać z Józiem (chyba tak będzie miał na imię rudzielec) do lecznicy. Łapka bardzo spuchła i trzeba było pokazać ją wetowi. Józinek dostał metacam (środek przeciwzapalny niesterydowy) i odrobinę środka moczopędnego żeby wspomóc ustępowanie opuchlizny. Ja muszę łapkę "pompować" i robić naprzemienne okłady zimne i gorące (woreczek z lodem i termofor).
Nie wiadomo dlaczego łapa tak się zachowała, ale na wszelki wypadek nie mamy zakładać opatrunku żeby nic nie uwierało, nie uciskało naczyń. W tej sytuacji Józio wylądował w kołnierzu, co znosi z godnością Oczywiście ranę muszę regularnie przemywać, smarować solcoserylem i częściowo środkiem pobudzającym ziarninowanie (nie pamiętam nazwy ma kolor pomarańczowy). Napisałam częściowo, bo środek nie może trafić na kość, a ta cały czas jest na wierzchu. Weci twierdzą, że tkanka pięknie ziarninuje i to jest dobra wiadomość!
W tej chwili mamy się skupić na zagojeniu rany. Potem będą podejmowane kolejne kroki. Jeśli łapka nie obumrze, kocia czeka skomplikowana operacja (artrodeza czyli usztywnienie). Absolutną ostatecznością jest amputacja (w przypadku obumarcia łapy), ale wet jest dobrej myśli
W wyniku urazu rudzielec najprawdopodobniej stracił prostowniki, poza tym oczywiście uszkodzone są nerwy (ale czucie głębokie jest!!!) i stąd bezwład kończyny.
Kontynuuję podawanie Ceporexu oraz Nivalinu. Jutro wybieramy się na kontrolę.
Kiedy kocio do mnie przyjechał, strasznie mu brzuszek zastrajkował (stres, zmiana diety - w lecznicy jadł tylko suchą karmę). Byliśmy w sobotę u weta, który mnie uspokoił, dał zastrzyczek i zalecił RC Intestinal. Jelitka się uspokoiły, ale Józinek cały czas jest na Intestinalu (suche zjada w ostateczności, ale saszetki wprost uwielbia )

A poza tym, muszę Wam napisać, że Józinek jest przesłodkim i przeuroczym chłopięciem . Ciągle mruczy, przytula się, wygina śmiało ciało i pozwala mi już na wszystkie zabiegi bez prób odgryzienia mi palca Większość czasu przesypia i poleguje, bo jednak uraz jest bardzo poważny. Ale wszystko będzie dobrze - MUSI




Wyniki Józia w normie , tylko leukocyty podwyższone (20tys), ale to w tej sytuacji naturalne.
Martwi mnie, że Józio siusia 1-2 razy na dobę. Podobno to cecha osobnicza, nic złego się nie dzieje. Jednak w przyszłości może się to niekorzystnie odbić na nerkach Dlatego mam rozstawiać większą ilość miseczek z wodą, żeby sprowokować kocia do częstszego picia.
Łapka goi się znakomoicie, ziarnina wkrótce pokryje kość Czucie też jest chyba większe, bo Józinek coraz głośniej protestuje podczas masażu
Oczywiście kończyna nigdy nie będzie już sprawna, ale jeżeli podczas poruszania się rudzielec nie będzie jej urażał to operacja usztywnienia nie będzie potrzebna W razie czego, operowany będzie przez moich wetów - to skomplikowana operacja, ale Oni się jej podejmą (przeprowadzają takie).
Ale te wszystkie decyzje zapadać będą za czas dłuższy, teraz najważniejsze żeby łapina się wygoiła i żeby nie pojawiła się martwica
Póki co, podaję małemu antybiotyk, niesterydowy środek przeciwzapalny, masuję, robię okłady i... rozpieszczam cudaczka
Józio jest jak pluszowa zabawka (może to przez ten kołnierz ), chce być noszony na rączkach, zalegać na moim brzuszysku i wylegiwać się "kołami do góry" Uwielbia też buziaczki, mamy więc wiele wspólnego
No cudny Józef jest
Pozdrawiamy przeserdecznie, a ja zmykam do obowiązków wisted:

Posted

niestety w środę Józiowi pękła kość w miejscu rany .... dzisiaj miał amputowana łapke :(((((((((((((((

wieści z środy:

martwica kości spowodowała złamanie w miejscu urazu. Na zewnątrz wszystko pięknie się goiło, niestety wewnętrzna tkanka była już niedotleniona i martwica zaszalała
Teoretycznie można by składać teraz łapkę, łączyć metalem (łapka byłaby krótsza), potem robić drugą operację - artrodezę dołu łapki. Jednak do tego skomplikowanego zabiegu potrzebne jest bardzo dobre ukrwienie kończyny. Poza tym istnieje ogromne ryzyko, że martwica powędrowałaby dalej i trzeba by amputować coraz wyżej, więcej. Byłaby to więc raczej sztuka dla sztuki, która niosłaby dla Józia ogromne ryzyko.
W tej sytuacji najlepszym rozwiązaniem jest amputacja wysoka, z zachowaniem stawu barkowego (żeby ułatwić kotu balansowanie).
Ta operacja zostanie przeprowadzona jutro rano.
Przeprowadzą ją moi kochani weci-operatorzy (chirurdzy), do których mam naprawdę duże zaufanie!!!

Teraz Józio ma usztywnioną łapinę, dostaje środek przeciwbólowy. Nie ma apetytu, wczoraj, po powrocie z kliniki maludek zwymiotował No, ale wrażeń miał całe mnóstwo
Dużo sobie poleguje, ślicznie mruczy i tuli się do mnie, chłopaczek kochany

kociak dziś po operacji ....
... kociak dość szybko wybudził się po operacji ...
...martwica kości miała już 3 cm

...Asia mówiła że jak na razie wszystko w porządku ... kociak już nawet sam próbuje dojść do kuwety i mu się to nawet udało ...

Posted

pół godziny temu dostałam sms od Asi - DT :

" Józinek nie przestaje mnie zadziwiać, jest taki dzielny ! Tak słaby i zbolały, resztą sił się przytula... Teraz go dogrzewam termoforkiem, a On i tak pacha się na kolanka - taki wymęczony i w związku z tym nieco wychłodzony. Pewnie jutro zorientuje się, że coś mocno się zmieniło.."

  • 2 weeks later...
Posted

sorki ... brak wieści to najczęściej dobre wieści ...i tak też jest ... tfu tfu nie zapeszając ...

już wklejam najnowsze wieści :

Józio ma już zdjęte wszystkie szwy ... Asia wypuściła go "na pokoje" z jego dotychczasowego "pokoiki rehabilitacji" ... zaznajamia się z innymi domownikami ... energia go rozpiera ... dobrze sobie radzi ... wariuje , zwiedza domostwo ... jest szczęśliwy ... zaczepia do zabawy ...

ma jednak niekiedy problemy żołądkowe ... od czasu do czasu wymiotuje prawie strawioną karmą ... Asia konsultuje to z wetem ...


Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...