Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

  • Replies 9.4k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

My za jakiś czas staniemy przed takim samym dylematem... Ale u nas to raczej przesądzone, że ciachnięty będzie Poczwar, bo jednak łatwiej a i może mu troche rura zmięknie po zabiegu ;)

Posted

Moim zdaniem wybór: nietrzymanie moczu, a ropomacicze czy ciąże urojone (jedna z moich suk miała urojoną, potem ropomacicze - operacja z macicą pełną ropy, druga w podobnym wieku też miała urojoną i to zaważyło by ją ciachnąć) jest prosty. Tym bardziej, że znam sporo suk wyciętych i tylko jeden przypadek nietrzymania moczu (po podawaniu przez jakieś 1,5 roku hormonów problem zniknął).
Wprawdzie przeżyłam trzymanie suki z cieczką z jajecznym samcem na 40m kw i szczeniąt z tego nie było, ale drugi raz bym tego nie przeżyła :eviltong:

Posted

Nietrzymanie moczu nie jest jedynym minusem sterylki, mogą też wyniknąć inne problemy. Ja mając sukę z ciążami urojonymi i głupimi pomysłami podczas cieczki (np. skok z balkonu na parterze bo 'tam jakiś piesek zaszczekał') z wielkim stresem podjęłam decyzję i ciachałam. Po sterylce było trochę komplikacji, ale po lekach przeszło. A przy drugiej, która cieczki przechodzi niemalże bezproblemowo mam już ciężko bo w jej przypadku te minusy przysłaniają plusy, również kwestie zdrowotne biorę pod uwagę i wcale może tak cudownie zbawienna ta sterylka może nie być. Pomijam kwestię mojego i psiego stresu :roll:. Kiedyś byłam zdania żeby ciachać wszystko co się da (doświadczenia z kombinującymi sukami, ciąże urojone), a w tej chwili podchodzę do tego trochę inaczej. Chociaż posiadając samca raczej bym go jajek pozbawiła bez pytania go o zgodę :diabloti:. Chociaż i ten by mógł się uratować bezproblemowością w temacie suczych cieczek ;)

Posted

Ja bym chciala z Frankiem pojezdzic po wystawach ale jak bedzie mial kisiel zamiast mozgu przez jajka i nie bede mogla go puscic przez pare miesiecy w roku bo cieczki na osiedlu, to chyba marzenia o wystawach legna bo jednak fajnie jakbym nam sie dobrze zylo.
ale ja nigdy nie mialam psa z jajkami to troche panikuje...

Posted

ale sterylka nie jest lekarstwem na całe zło .. jest dla naszej wygody

ciąże urojone , ropomacicza - to w naturze selekcjonuje się samo .... suce cieczka nie przeszkadza również ... to raczej my przeszkadzamy suce :grins:

Teraz nasz wybór , czy chcemy bujać się z suką i samcem dwa razy w roku .... to jest pewne ;) i nie jest fajne.
czy ew sterylizujemy i mamy setne szanse , że pójdzie coś nie tak .... lub jest ok i mamy święty spokój.

Bo serio jeśli nie ma nagłych wskazań medycznych , sterylizujemy dla naszej wygody.
a tak jak pisałam , taka sama szansa na nietrzymanie moczu jest jak na ropomacicze.

Póki co mam 3 sterylizowane suki , 3 aktywne samce , 3 suki w pełni płodne i cieczkujące .. 3 niebawem dostaną cieczek.
i do tej pory jedno ropomacicze


poprawka , jeszcze 2 tygodnie i Franek na pół roku zapomni o cieczkach :grins: jego jądra są coraz mniejsze.
i serio podanie mu środka kastrującego ;) nie ma nic wspólnego z obawami o jego zdrowie :evil_lol: mój spokój jest najcenniejszy.
Niestety on się nie da zamknąć i umie otworzyć wszystko i mimo że tylko w dni płodne jest szaleńcem ... muszę odpocząć od tego.

a serio milusio jest spać w jednym łóżku z suką po owulacji i samcem w jednym łóżku - mając spokojny sen.


Kastrowane suki , często gęsto - zaczynają znaczyć terem , co u mnie sprawdza się w 100% i są gorzej zboczone niż samce z jajami.

Posted

Moja chwała bogu nic nie zaznacza ani nie ma żadnych dziwnych innych przygód związanych ze sterylką.tola w sumie tez.
Jeszcze mam pytanie czy to że suka mojego wuja po sterylce zaczęła gwalcic im nogi i np moją sukę to ma coś wspólnego z zabiegiem? Pomijam to że ja utuczyli do granic możliwości!

Posted

ale to nie jest takie znaczenie jak samiec ;) że szcza po domu i po każdym drzewku :evil_lol:
jej mocz musi być na wierzchu ... szczególnie po suczkach w rui ... Klementyna łapę podnosi.

Z zabiegiem no ma związek , bo wycięcie jajników i macicy , prowadzi do zmian hormonalnych.
Tycie , no niestety zwalnia metabolizm. Ale w sumie , czym organizm starszy , to i bez kastracji metabolizm słabszy.
Na temat gwałtów na ludziach nie wypowiem się , bo nigdy nie miałam z tym problemu.

No i same cieczki to jest ubaw po pachy ;) bo one jak wróżki , przepowiadają rychłe nadejście kataklizmu.
Klementyna to jak rasowy samiec z wielkimi jajami , odstawia tańce i zaloty .... no i oczywiście kryje.

Niestety nie ma takich jednych słusznych statystyk , dlatego opieramy się na sporadycznych wyliczeniach.

Samo ropomacicze , nikt nie wie skąd i czemu i kiedy i jaka grupa suk jest najbardziej narażona.
Fakt że teraz się to leczy , z bardzo dobrym efektem. Tylko ok teraz sie wyleczy .... a przy następnej cieczce może być boom , ale może i nie być :grins:

nietrzymanie moczu i ropomacicze - to jak rosyjska ruletka

nowotwory , to już inna bajka , też cholercia nie ma przed tym się jak bronić.

Szczerze , to dopiero jak człowieka dotknie osobiście .... to zaczyna to mocniej rozkminiać.
Bo w każdej sytuacji istnieje pewne ryzyko , chyba tylko od szczęścia zależy , w której grupie statystyk się znajdziemy.
A jak to sprawdzić ? życie pisze samo scenariusze. Na pewno nikt z premedytacją nie wyczekuje za najgorsze.

Powiem tak , zawsze się obawiałam tego ropomacicza ... ale dopiero jak spotkało to moją suczkę ... padła diagnoza - zeszło ze mnie życie.
I wtedy się już tylko myśli , by jak najszybciej to cholerstwo wyciągnęli ... i jest ten strach , bo zawsze jest czyli narkoza , rekonwalescencja.
Bo to że wywalą zaropiałą macice , nie oznacza od razu , że będzie cudownie.
Dużo zależy od tego , jak bardzo się to rozbestwiło w suce i jak jej organizm to znosi.
I nie statystyki , tylko życie pokazuje ... jak dość sporo psów , nie żyje

Posted

katasza1 napisał(a):
A czemu Timiego nie chcesz wykastrowac? To szybszy zabieg niz u suk.


nie powiedziałam, że nie chcę :) na początku w ogóle była rozważana opcja ciachnięcia i Etny i małego.

tak opowiadacie o przygodach z sukami... my nie mamy takich akcji. Etna nie ma urojek, nie ciągnie jej do samców, nie ucieka, nie głupieje. ma trochę humorki, ale nieszkodliwe ;) w naszym przypadku ciachnięcie będzie właściwie tylko kwestią naszej wygody... ale mimo, że nie ma urojek, to ma teraz większe sutki niż kiedyś, to normalne?

zastanawiam się teraz nad tą chemiczną. Vectra, ile to mniej więcej kosztuje? i czy efekt psychiczny jest dla psa taki sam, jak po zwykłej kastracji?

Posted

teraz płaciłam 250 zł za sam implant , w kwestii zmian psychicznych nie zauważyłam żadnych. Ani większy apetyt , ani senność , ani gram więcej tłuszczu.
tylko działanie tegoż jest widoczne po minimum 6 tygodniach. Jądra się obkurczają , praktycznie do zera ..... w drugą stronę , widać kiedy implant przestaje działać.
No i jest jedno "ale" są psy na które to nie działa ... szczególnie takie napalone skunksy , co mają więcej testosteronu niż sierści ... albo działa z bardzo opóźnionym czasem.
Plus taki implantu , że obniża chęć na laski od 6 tygodni ... kastracja tradycyjna , bardzo różnie.
Ryzyko , no i tu i tu występuje cała masa - jeśli wystąpi ...
No i nie porównywała bym tego mocno z kastracją chirurgiczną , chociażby na wzgląd taki , że przy podaniu suprelorinu , jądra nadal są i hormony nie schodzą do zera.
Mój wet , tak podpowiedział , że jak mamy samca mocno napastliwego , lub mniej czasu na zabieg ;) to warto najpierw podać implant , a gdy jądra zaczną wracać do swojej wielkości , wtedy psa wyciąć.
Efekt zamierzony , to taki - że psu będą suczki w cieczce latać koło ...

ale po samej cieczce te sutki większe ? takie coś a'la "namiociki" ? jeśli tak , to się uroiła

nie każda suka , przechodzi urojkę z mlekiem i bawieniem maskotek ;)
niektóre suczki się lekko urajają .... właśnie widać po powiększonych sutkach.

mniej żreć , więcej się ruszać , mniej miziać i więcej wymagać ... to już warto w połowie cieczki zastosować ;)

a jeśli dawno po cieczce .... no to też nie za bardzo normalne ....
jeszcze warto obserwować sam srom , czy po cieczce wraca do poziomu z okresu bez cieczki.Kwestia jak Ethna puchnie ;) obficie czy skromnie.

Jeśli zauważysz tak miesiąc , dwa po cieczce - powiększone sutki i srom - to na sygnale na USG


Tak w temacie suczek , seksu , samców i kastracji

znacie może przykład jakiś , gdzie psu nie wycięto jąder , tylko podwiązano nasieniowód ?
ja wiem , że tego typu zabieg .. ma sens żaden ;) ale ciekawość moja pozwoliła sobie zapytać.

Posted (edited)

dobra, trochę mnie zmartwiłaś :shake: przyznam że teraz nie patrzyłam już na te sutki, ale srom też wydawał mi się taki niewchłonięty do końca :shake: ona podczas cieczki baardzo puchnie, ale zawsze jej to wracało do normy. cieczka była jakoś w ostatnich dwóch tygodniach sierpnia... to już dosyć dawno, muszę się jej przyjrzeć, czy jej to poznikało, czy nie :shake: bo jeśli jej te sutki urosły z powodu urojonej, to teraz jeszcze by były takie, czy już normalne, czy jak?

teraz siedzę i myślę, że jutro zamiast świętować 3 urodziny Etny, to wylądujemy u weta

Edited by motyleqq
Posted

sutki moga byc wieksze po ilus tam cieczkach. szczegolnie u mlodych suk.
np. tiaminka na poczatku nie miala wcale sutkow:)) po pierwszej cieczce z powrotem jej sie schowaly i byle znowu malutkie. po trzeciej jej juz zostaly takie normalne, ale i tak mowimy na nia pamela, bo to duze suty jak na nia.

tak samo srom. casem po prostu zostaje wieksza ropucha i sie nie chowa. na szczescie u nas tego nie widac, co uwazam za duza zalete naszych pieskow-dlugie gacie zaslaniaja wszystko:)

Posted

a_niusia napisał(a):
sutki moga byc wieksze po ilus tam cieczkach. szczegolnie u mlodych suk.
np. tiaminka na poczatku nie miala wcale sutkow:)) po pierwszej cieczce z powrotem jej sie schowaly i byle znowu malutkie. po trzeciej jej juz zostaly takie normalne, ale i tak mowimy na nia pamela, bo to duze suty jak na nia.

tak samo srom. casem po prostu zostaje wieksza ropucha i sie nie chowa. na szczescie u nas tego nie widac, co uwazam za duza zalete naszych pieskow-dlugie gacie zaslaniaja wszystko:)


no ja właśnie tak myślałam, że to po prostu efekt kilku cieczek. one nie są napuchnięte czy coś, tylko po prostu większe, niż jak była młodsza

u Etny też nie widać, tylko jak się rozłoży na plecy. no ale poprzyglądam się jej tak czy siak. lepiej dmuchać na zimne :)

Posted

tylko rozgraniczmy inne zasadniczo czy inne troszkę. bo jeśli inne troszkę , to nie trzeba panikować - pisałam jeśli faktycznie zmiany są takie mocniej rzucające się w oczy.
czyli namiocik z grubszym sutkiem.

Terrierek miała 5 cieczek , cycuchy ma bez zmian.
Rekin po dzieciach miała lekko większe ... po sterylizacji są dziewicze - nawróciły się ;)

Posted

Vectra napisał(a):

mniej żreć , więcej się ruszać , mniej miziać i więcej wymagać ... to już warto w połowie cieczki zastosować ;)

a przed cieczką jest sens? bruma będzie miała cieczkę i jest okrutnie miziasta i absorbująca, jak ją trochę pogłaszczę po brzuszku i wezmę na kolanka ;) to się uspokaja, ale nie wiem czy mogę

Posted

raczej wskazane jest tak pod koniec cieczki - wystarczy wziąć z życia , przebieg zapłodnienia i rozwoju początkowego ciąży.
cel tegoż barbarzyństwa jest taki , by suce pogorszyć życie i wtedy jej mózg nie wyzwoli hormonów odpowiedzialnych za ciążę ( nie będziemy się bawić , w fachowe nazewnictwo )

różnie też suki , ale większość w pewnym momencie cieczki , zaczyna nie jeść , a żreć i to jest ten moment by jej stopę życiową pogorszyć.

Nie miałam w domu ciąży urojonej - ja stosuje się do tego , co mi kiedyś właśnie podpowiedziano - albo mam szczęście , albo działa :evil_lol:
więc nie tak w 100% widziałam jak przebiega urojka - chodzi o zachowania w początkowej fazie.
Z tych co mieli i potem suka była w ciąży prawdziwiej ... wynikało , że zachowania mimo wsio się różniły.
I to urojenie , to takie mocno ludzkie wyobrażenie o ciąży. A prawdziwa , to taka inna jest.

No i nie fajnie takie suki dynduchy urojone się i mają i wyglądają i ambaras się zaczyna , jak dochodzi silna laktacja - serio kijowo się sukę doi ;)
a dojenie powoduje , produkcje mleka - trzeba antybiotyki i leki i dupy zawracanie.

A są absztyfikantki , co rodzą i odchowują np telefony. Bo walka z urojeniem , może być długa i kręta.

Tu na dogo była taka fajna suczka Saba , ona właśnie odchowywała telefony i nie daj boziu "dziecko zapłakało" i ktoś chciał odebrać telefon :diabloti:

Posted

ja wiem po co i na co to, tak robiłam podczas dwóch poprzednich cieczek i nic się nie działo ;) ale coś czuję, że to może być dopiero ta "prawdziwa"

miałam w domu sucz z urojką, co prawda delikatną ale i tak ;) nie polecam

Posted

ja tylko na podstawie swoich istot z cieczkami , to powiem że największy wiatr w dupach ,to tak przy 4 miały

nie wiem jak u Was , ale u nas różnica między cieczkami zimowymi i letnimi występuje .... co gorsza , że one różnie mają i jak Emila jest dziwka w zimę , to Maryśka latem :diabloti:

ja przy pierwszej suce , to byłam przerażona wizją cieczki - wtedy tak nie było , neta , mądrzejszych pod ręką
bo głosy były różne ... od co tam cieczka , po dramat i samobójstwa ;)

i o ile faktycznie pierwsze cieczki są milusie i człowiek nabiera pewności siebie - a co to tam cieczka :cool3:
to przy drugiej zaczyna być pod górę - Lalka trzeciej z macicą nie doczekała ;) aż tyle cierpliwości nie mam i w bloku nie na moje nerwy.

a np ten durny azjata , ma to 7 lat i ni hu hu niewiadomo kiedy to to ma cieczkę - gdzieś może w październiku miewa.
do stafficzek , to jeszcze amanci chcieli zaglądać przez płotek - a do niej nigdy.
Nawet ten erotoman Mieczysław , nigdy nie zwracał na nią uwagi - on ją widzi co dzień od urodzenia ;)
Franca jej nienawidzi szczerze i zresztą on nie jest napalonym idiotą.

Ajdy matka , rok temu poszła do aniołków .. przez ropo

Posted

jutro Etna ma 3 urodziny, poważny wiek ;) miał być filmik, ale w związku z przeprowadzką chyba nie dam rady, pewnie pojawi się z opóźnieniem. dumam teraz, co by jej tu kupić... oprócz stress out'u który powinien jutro przyjść :evil_lol:

Posted

Jeśli chodzi o Timiego, to jeśli nie planujesz go rozmnażać, to ja bym ciachała.. multum psów do nas trafia z przerostem prostaty, trochę rzadziej z nowotworem jąder.
Ja wykastrowałam moją sukę w wieku 10 lat i nie żałuję, ryzyko ropomacicza wzrasta wraz z wiekiem i ilością przebytych cieczek, torbiele jajnikowe/nowotwory jajników podobnie. W wypadku guzów sutków niestety kastracja w tym wieku nie miała większego znaczenia.

Posted

motyleqq napisał(a):
jutro Etna ma 3 urodziny, poważny wiek ;) miał być filmik, ale w związku z przeprowadzką chyba nie dam rady, pewnie pojawi się z opóźnieniem. dumam teraz, co by jej tu kupić... oprócz stress out'u który powinien jutro przyjść :evil_lol:


nowa obroze!!

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...