Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

właśnie w strzykawce jej podaję, pokruszoną tabletkę do wody i do strzykawki i potem do obrażonego pysia :lol:

jakieś zaburzenia błędnika/obrzęk mózgu po upadku. ja tylko słyszałam takie 'bęc', nie wiem na co spadła, wydaje mi się że na bok-główka+tylna łapka, bo też dziwnie tą łapkę trzyma. nie wiem czy z tą łapką nie będę musiała mimo wszystko jechać do Wawy, bo te leki mają pomóc na tą równowagę

  • Replies 9.4k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

U króli jest taki pierwotniak, co się nazywa e.cuniculi. Powoduje to właśnie takie zaburzenia neurologiczne, problemy z równowagą itd. Może świnie mają coś podobnego? Oby nie :)
Nam wetka ostatnio powiedziała, że zbyt mała ilość witamin też wpływa na neurologię.

Posted

ale ona upadła, więc chyba nie ma sensu szukać innych powodów? wolałabym żeby ten upadek był jedynym powodem :eviltong: ale jeśli leki nie pomogą, to będę szukać dalej... oby nie było to koniecznie

Posted

nie wiem, to było dziwne :shake: świnki mają dwa możliwe wyjścia z klatki: jedno normalnie przez drzwiczki, a drugie to dziura, która gdy klatka jest zamknięta i złożona, jest miejscem przejścia z jednej klatki do drugiej(klatki mam połączone: http://imageshack.us/photo/my-images/21/pi8j.jpg/). zazwyczaj wychodzą tą dziurą łączącą, jak ta mała klatka jest odpięta. zeskakiwała tak dzień w dzień i naprawdę nie wiem, czemu ten jeden raz się jej nie udało :shake:
tzn tak myślę, że to stamtąd upadła. usłyszałam 'bęc' i że pisnęła, a jak się wychyliłam to siedziała w tamtym miejscu. było tam nasikane przez Zosię, ale nie wiem czy to ma jakikolwiek związek

Posted

[quote name='Fauka']Moim zdaniem łatwiej ciachnąć psa niż sukę, u psa robi to więcej pożytku i zabieg jest mniej inwazyjny. suka po sterylce może popuszczać mocz i stać się bardziej agresywna, u psa działa odwrotnie. Tyle że jeżeli planujesz robić mu repa to nie jest takie proste, tylko będziesz musiała sama ocenić czy warto, czy jest na tyle dobrym psem że waro go rozmnażać, ale na takie decyzje jeszcze za wcześnie bo to przecież dziecko.[/QUOTE]
Moja sunia właśnie odwrotnie, stała się mniej agresywna, chętnie podchodzi do psów już bez szczekania tylko z merdającym ogonem :) Moczu też wgl nie popuszcza, a po sterylce jest już prawie 2 lata :) Jednak od razu po operacji to była masakra, nie spałam kilka nocy bo biedna nie mogła sobie miejsca znaleźć, nie wiedziała jak leżeć bo ją szwy ciągnęły i ją bolało :( U psa jest to jednak mniej skomplikowane.

Posted

[quote name='Majkowska']i jak zdrówko świniaczka?[/QUOTE]

chyba lepiej, ale straszne jest to podawanie leku... dobre parę minut po wstrzyknięciu płynu do pysia siedziała i kwiczała :shake: strasznie mi przykro było, aż Timeczek do niej podchodził i sprawdzał, co jej się stało...

Posted

Tosia schudła :shake: nie wiem ile dokładnie w gramach, ale widać po niej :shake: zrobię potem zdjęcie i same zobaczycie różnice :placz: jutro do weta na zastrzyk, ale chyba powinnam się szykować do Wawy... niby się już nie przewraca, ale wzięłam ją dziś do ręki i jest po prostu WYSUSZONA :placz: a zdjęłam dla niej miski ze stojaka żeby jej było łatwiej jeść(bo zauważyłam, że się kiwa przy stojaku i rezygnuje...)...

Posted

[quote name='dog193']Ech, obawiałam się tego :( Oby to nie było to co u Jaspera...

a co jemu dokładnie było?

Tosia bokiem:



i dla porównania:



:shake:

i tyłem



wcześniej



Tosia zawsze była mała i niezbyt tłusta(w porównaniu do innych skinny), ale chyba widać różnicę... nawet moja siostra powiedziała, że jakaś mała się Tosia zrobiła :shake:
widzę, że je. nie wiem, o co chodzi...

Posted

ojej, ja też widzę różnicę mimo że o świnkach mam zerowe pojęcie i z pozoru bym powiedziala że jest ok. a czy ona ma na tamtym zdjęciu takie sztywne nóżki czy tak stanęła?
Szczerze to bym na Twoim miejscu też już jechała do weta jeśli tylko jest taki który umie dobrze pomoc. Jest to stres dla zwierzątka, ale bym nie czekała.

Posted (edited)

[quote name='Majkowska']ojej, ja też widzę różnicę mimo że o świnkach mam zerowe pojęcie i z pozoru bym powiedziala że jest ok. a czy ona ma na tamtym zdjęciu takie sztywne nóżki czy tak stanęła?
Szczerze to bym na Twoim miejscu też już jechała do weta jeśli tylko jest taki który umie dobrze pomoc. Jest to stres dla zwierzątka, ale bym nie czekała.

ona tak sztywno chodzi teraz...
taki co naprawdę może pomóc, to w Warszawie... i już właściwie pewne, że pojadę. Tosia niby je, ale skubie od niechcenia, a przecież jak wszyscy chyba wiedzą, wcześniej non stop tańczyła przy miskach

[quote name='dog193']Nie chcę was straszyć :shake:

dostałam PW które i tak mnie przestraszyło, więc... chyba lepiej coś tam wiedzieć i podsunąć wetowi ewentualnie, więc jak możesz, to podziel się tym co wiesz...

być może jest tak, że źle się czuła już przed upadkiem i to z tego powodu tak się stało, mimo że wcześniej normalnie stamtąd zeskakiwała

więc...
http://www.oopsmarsvin.se/9044805a-f2d8-42da-99a8-f4fad2c9bfb6-29.html

jak kogoś interesuje to po polsku przetłumaczone

http://chsmz.blog.onet.pl/2008/10/08/skinny-czyli-wyjatkowa-rasa-swinek-morskich/

nie mogę racjonalnie myśleć. chciałabym, żeby ktoś mi teraz powiedział, że to nic nie znaczy i że to nie jest o mojej Tosi. ale skoro ktoś mi to podesłał, patrząc na zdjęcia Tosi... :placz:

Edited by motyleqq
Posted

Z Jasperem ogólnie było tak, że to był dzikus, więc raczej nie męczyłam go braniem na ręce, głaskaniem itd. Do tego miał bujne futerko, więc nic po nim nie było widać. Kiedy pierwszy raz się przewrócił, wzięłam go na ręce i... po prostu mnie wmurowało to, jak lekki i przeraźliwie chudy był, czuć było wszystkie kości pod skórą. Naprawdę przeżyłam szok, tym bardziej że jadł normalnie cały czas. Potem wszystko już rozstrzygnęło się w przeciągu tygodnia, na początku wetka podejrzewała zęby, ale był za słaby na narkozę, w końcu zrobiła korektę bez narkozy, przy okazji odkrywając blade, albo wręcz żółte dziąsła - żółtaczka, która jak się okazało była tylko następstwem. Zrobiliśmy morfologię, która wyszła gorzej niż fatalnie - Jasper miał silną anemię, 30% kwi zdrowego królika. Co się okazało ostatecznie? Nowotwór wątroby. Przez ten tydzień Jasper był coraz słabszy, potem już nie potrafił zrobić kroku, bo się przewracał od razu, dosłownie znikał w oczach, załatwiał się pod siebie, nie dawał sobie rady z jedzeniem, musiałam go myć, dokarmiać - a to wszystko dosłownie w kilka dni, od normalnego królika, do praktycznie roślinki, jego stan pogarszał się z godziny na godzinę. W dniu w którym go usypiałam wyglądał już jak żywy szkielet, futro dłużej tego nie maskowało.
Jasper miał coś ok 2 lat.

Posted

jestem przerażona... miałam jechać w środę, ale chyba w takim razie pojadę od razu jutro :shake: chyba nie ma sensu dawać jej zastrzyku w ciemno, a w Łukowie nic więcej nie zdziałam. a tak chociaż krew pobiorą...
a zobaczyłaś te linki które wstawiłam? co o tym myślisz?

Posted

Wiesz, skoro taka przypadłość dotyka skinny, to bardzo możliwe. Ja się nie znam niestety... Tak mi się z moją sytuacją skojarzyło przez to wywrócenie się, bo od tego w zasadzie u nas się zaczęło, no i bardzo szybko skoczyło... Niech wet też jej sprawdzi dziąsła, czy nie są wyblakłe, albo zażółcone. Trzymam kciuki w każdym razie, trzeba być dobrej myśli :)

Posted

[quote name='dog193']Wiesz, skoro taka przypadłość dotyka skinny, to bardzo możliwe. Ja się nie znam niestety... Tak mi się z moją sytuacją skojarzyło przez to wywrócenie się, bo od tego w zasadzie u nas się zaczęło, no i bardzo szybko skoczyło... Niech wet też jej sprawdzi dziąsła, czy nie są wyblakłe, albo zażółcone. Trzymam kciuki w każdym razie, trzeba być dobrej myśli :)

Nie chciałam tego własnie pisać, ale świnka mojej koleżanki o której wspomniałam też "szybko skończyła" i też zaczęła od problemów z równowagą, przewracaniem się, sztywnimi nóżkami, siadaniem na boku... Latałyśmy codzień do weterynarza na zastrzyki, aż po jakimś moze tygodniu zadzwoniła mi że nie mamy już z czym iść :(

Posted

Jak dwa z moich szczurów, tak samo było. Wszystko działo się bardzo szybko i nie kończyło dobrze..
Trzymam kciuki za Tośkę mocno.

Posted (edited)

eh, boję się coraz bardziej :placz:

rety, nie mam w co zapakować Tosi jutro. kocie transportery są dużo za duże :roll:

Edited by motyleqq
Posted

[quote name='zaba14']W kartonowe pudelko... Trzymam kciuki .[/QUOTE]

cały dzień poza domem w kartonowym pudełku to średnia opcja. jak jej przyjdzie do głowy to może przegryźć. pojedzie w kocim transporterze.

dzięki za wszystkie kciuki

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...