Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

[quote name='rashelek']No ja póki co tylko studiuję, więc mogę sobie na to pozwolić ;) A potem, kiedy zacznę normalną pracę to pewnie już zamieszkam z chłopakiem i psy nie będą siedziały same całymi dniami, tylko ok. 4h. A teraz, skoro mogę, to wychodzę co 3h :grins:
Zresztą no, mówimy o siedzeniu psa samemu więcej niż te "zwyczajowe" 8-9h. Dla mnie 10 i więcej to już jest przesada i organizowałabym psu osobę do wyjścia.[/QUOTE]
co to za studia jak masz tyle czasu... :mdleje:

  • Replies 9.4k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

[quote name='Unbelievable']co to za studia jak masz tyle czasu... :mdleje:[/QUOTE]

Haha nie ma się czego spodziewać po Politechnice Częstochowskiej :D Robię je tylko dla papierka a i tak nie wiem, czy dotrwam do magisterki, wątpię ;) A teraz chodzę np. na 3h na uczelnię, bo tak mam zajęcia. W piątki teraz miałam 11-16:30 i to było najdłużej, źle to znosiłam :lol: Wykłady nieobowiązkowe, ćwiczeń nie za dużo, no i tak to wygląda.

Posted

[quote name='rashelek']Haha nie ma się czego spodziewać po Politechnice Częstochowskiej :D Robię je tylko dla papierka a i tak nie wiem, czy dotrwam do magisterki, wątpię ;) A teraz chodzę np. na 3h na uczelnię, bo tak mam zajęcia. W piątki teraz miałam 11-16:30 i to było najdłużej, źle to znosiłam :lol: Wykłady nieobowiązkowe, ćwiczeń nie za dużo, no i tak to wygląda.[/QUOTE]
borze jak zazdroszczę :evil_lol: ja mam jakieś 40h w tygodniu

Posted

Ufff... Pocieszyłyście mnie:evil_lol:, myślałam, że tylko ja mam wyrzuty sumienia jak zostawiam psy na dłużej w domu:eviltong:.
U mnie 8h samotności to max jaki (bardzo rzadko) mają psy. Całe szczęście TZ pracuje jako fizjoterapeuta, więc jego etat to 5 godzin, po przychodni przyjeżdża do domu, bierze burki na spacer, potem pędzi do pacjentów prywatnych, a niedługo wracam ja.
Jeśli wiem, że nie mogę inaczej zaplanować dnia i psy będą musiały siedzieć same ok. 10 godzin czy dłużej, to wtedy najczęściej jadą do moich rodziców. Ja mam spokojne sumienie, że nie muszą wstrzymywać, a rodzice mają ciekawy dzień:evil_lol:.

Posted

ja np. jak jade na caly dzien na wystawe i nie biore wszystkich psow, to zawsze brygada, ktora zostaje, wyjedza do nianiek. mam caly system nianiek, u ktorych moje kudle sa mile widziane-serio, gdybym nie miala to chyba bym nie mogla miec tyle psow.
spoko moglyby zostac na 12 godzi same...ale po co jak moga w tym czasie isc na spacer, poniszczyc uprawy na dzialce, wyzulic orzeszkow czy chlebka z szynka:)))

Posted

sorry że się wpieprzam nie w temacie, ale tu się dużo osób udziela, a ja dość pilnie potrzebuję rady, co zrobić z moim diabłem...u siebie w wątku napisałam, motyleqq, masz może jakiś pomysł, czym przyładować psu w łeb, żeby odczuł, że nie wolno atakować właścicieli? :roll:

Posted

Ja jak pracowałam to na początku zabierałam psa do pracy, a potem nagle odkryłam że nie mogę wyjść do sklepu bez psa, bo pies jest tak nauczony że idzie zawsze i wszędzie, a jak nie to rozwala dom i wyje...:roll: Więc go pomalutku zostawiałam w domu, obecnie wytrzymuje długo. Czasem nawet mam wyrzuty sumienia,bo siedzę w domu z dzieckiem i psem nie wychodzacym przez te kilka dobrych godzin, więc zaglądam do klateczki co chwila a pies ani nie drgnie mimo ze ja jestem gotowa do startu. Gdyby się coś działo to pakuję siebie i dziecko w ubrania i zasuwamy, a w razie wu też jestem cały czas w kontakcie z petsiterką. Jak wrócę do pracy to rozważam czy zostawiać psa w domu ( a siedzi różną ilośc godzin od 3 do 8, czasem więcej) czy może skorzystać z jej usług. Tyle że po psie jak pisałam nie widzę potrzeby spaceru, a jak wracam do domu to dopiero wtedy się uruchamia :lol:

Posted

na dobrą sprawę mój pies też nie pokazuje potrzeby spaceru, chyba że ma solidne parcie na zwieracze. co nie znaczy, że jak z nim wyjdę to się nie załatwia;)
jak dla mnie to pies powinien być nauczony, że wyjście bez niego to nie tragedia i czasem zostaje sam, ale to nie ma nic do tego czy ktoś zabiera psa do pracy czy może pracuje w domu albo w ogóle nie pracuje.

Posted

[quote name='Pani Profesor']sorry że się wpieprzam nie w temacie, ale tu się dużo osób udziela, a ja dość pilnie potrzebuję rady, co zrobić z moim diabłem...u siebie w wątku napisałam, motyleqq, masz może jakiś pomysł, czym przyładować psu w łeb, żeby odczuł, że nie wolno atakować właścicieli? :roll:[/QUOTE]

zaraz poślę PW, dopiero wróciłam do chaty

psy spędziły dzień u "dziadków", lubią to, ja jestem spokojna o nie, więc wszystko spoko. wiem, że gdyby potencjalny teść przyszedł tylko ich wyprowadzić, to Etna by się tak podnieciła, że rozwaliłaby dom ;) nie mogę sobie na takie coś pozwolić, zbyt dużo mnie już kosztowało dojście do tego, że mogę wyjść z domu bez duszy na ramieniu jak zostawiam psy.
siostra mnie przywiozła, jakoś to ogarnęłam, poza tym że Etna od razu zobaczyła, że COŚ siedzi na przednim siedzeniu i ona MUSI to mieć :diabloti:

przywiozłam prosiaczka. jest prześmieszna :evil_lol: siedzą razem jakieś 20 minut, od razu sobie pogadały, a teraz po prostu siedzą. jeszcze sobie trochę posiedzą, a potem do klatki.

Posted

[quote name='Beatrx']na dobrą sprawę mój pies też nie pokazuje potrzeby spaceru, chyba że ma solidne parcie na zwieracze. co nie znaczy, że jak z nim wyjdę to się nie załatwia;)
jak dla mnie to pies powinien być nauczony, że wyjście bez niego to nie tragedia i czasem zostaje sam, ale to nie ma nic do tego czy ktoś zabiera psa do pracy czy może pracuje w domu albo w ogóle nie pracuje.[/QUOTE]

A mój się własnie nieraz nie załatwia i to jest śmieszne. Tak jakby nie uznawał tego spaceru za spacer tylko za przewietrzenie się...

Posted

[quote name='Angi']serio ma takie dziwaczne kłaki? :evil_lol:
ja już myślę o drugim prosiaku :lol:[/QUOTE]

tak, ma takie dziwne kłaki :evil_lol: ta plama co jest czarna na zdjęciu, jest ciemno brązowa w rzeczywistości :)
ale jest jakaś... osowiała. mam nadzieję, że to tylko stres wyjazdowy. na razie zjadła trochę sianka i wcisnęła się w kąt.

Posted

chyba nam się udało dostać na LADC, chociaż do innej grupy, niż był zamiar ;)

Etna jak się spodziewałam, doskonale wie, że w klatce coś przybyło. zadziwia mnie to, jak ten pies potrafi połączyć fakty: było coś w aucie, wsadziłam to coś do łazienki, robiłam coś w pokoju bez psów, łazienka zrobiła się pusta... O MAMOOOO CO TAM JEST MUSZĘ ZOBACZYĆ. czasem lepiej mieć głupiego psa :evil_lol:

Posted

stał się cud :evil_lol: Etna dziś nauczyła się aportować jeden dysk(bez wymiany na drugi w sensie) prosto do ręki(czyli bez gubienia po drodze) bez szarpania się w nagrodę. pogodziłam się już z tym, że do końca życia albo będę musiała się z nią szarpać, albo mieć dwa dyski, a ona zrobiła mi dziś prezent :loveu: wiem, że to się wydaje nic wielkiego, ale w jej przypadku to wydarzenie roku :evil_lol:

za to Timi jutro traci jajka ;)

Posted

[quote name='motyleqq']
za to Timi jutro traci jajka ;)[/QUOTE]
:crazyeye: czyli jednak

A jak robisz wymianę dysków?
Rzucasz jeden, ona leci, przynosi i rzucasz jej od razu drugi żeby puściła pierwszy czy jak?

Ja ciągle staram się wogóle opanować cokolwiek z Waldkiem, ale on leci do rzuconego dysku i ... omija go. Czasem zabiera z ziemi, a wtedy pieję nad nim pochwały, a on omija mnie i leci dalej,wyrzuca dysk i zajmuje się czym innym... O łapaniu do pyska w powietrzu nie ma mowy. Nie wiem dlaczego,bo jak był mały to łapał dyski i przynosił normalnie...
Ja też już sie pogodziłam że mój pies nigdy się ze mną niczym nie pobawi, ale przywróciło mi trochę nadzieję - a głupi zawsze ją ma...:evil_lol:

Posted

tylko że Etna nie miała problemu z aportowaniem. tzn kiedyś miała, i chyba przez to trudno było pójść dalej, bo czasem włączają jej się stare nawyki w stylu 'ona chce mi to zabrać na zawsze, muszę mocno trzymać' ;)

nam łatwo było pracować na wymianę, bo dla Etny najważniejsza jest ta zabawka, którą mam ja. i robiłam tak, że rzucałam jeden, ona go aportowała i wypluwała, czekając na rzut drugiego(jeśli w tym momencie schylisz się by wziąć pierwszy dysk, to nadziejesz się na zęby Etny, bo wtedy jej zainteresowanie wraca do wyplutego dysku i natychmiast chce go zabrać :diabloti:). potem trochę się to popsuło i wypluwała w połowie drogi, zamiast pod nogami :roll:
z tą wymianą to czasem psy mają tak, że jak od razu rzucisz drugą zabawkę, to polecą mając w mordzie tą pierwszą :evil_lol: więc tego trzeba pilnować

Waldek widocznie za mało jest nakręcony na to :) bo dla Etny jak jest dysk, to świat się nie liczy

Posted

[quote name='Majkowska']:crazyeye: czyli jednak

A jak robisz wymianę dysków?
Rzucasz jeden, ona leci, przynosi i rzucasz jej od razu drugi żeby puściła pierwszy czy jak?

Ja ciągle staram się wogóle opanować cokolwiek z Waldkiem, ale on leci do rzuconego dysku i ... omija go. Czasem zabiera z ziemi, a wtedy pieję nad nim pochwały, a on omija mnie i leci dalej,wyrzuca dysk i zajmuje się czym innym... O łapaniu do pyska w powietrzu nie ma mowy. Nie wiem dlaczego,bo jak był mały to łapał dyski i przynosił normalnie...
Ja też już sie pogodziłam że mój pies nigdy się ze mną niczym nie pobawi, ale przywróciło mi trochę nadzieję - a głupi zawsze ją ma...:evil_lol:[/QUOTE]
A czemu mu rzucasz dysk, skoro go nie łapie? Dla takiej zabawy lepiej mu rzucać jakąś piłkę czy szarpak, bo łatwiej to podnieść z ziemi niż płasko położony dysk - często właśnie psy się zniechęcają przez to.
No i wszystko wskazuje na to, że masz psa słabo zmotywowanego ;)

Posted

a właśnie, jak ja kilka razy pod rząd rzucę źle i dysk spadnie, zanim Etna go złapie, to też słabnie jej zapał. ale akurat w jej przypadku to chyba bardziej dlatego, że wtedy jest nudno i pańcia się nie cieszy ze złapania itd ;)

Posted

[quote name='dog193']A czemu mu rzucasz dysk, skoro go nie łapie? Dla takiej zabawy lepiej mu rzucać jakąś piłkę czy szarpak, bo łatwiej to podnieść z ziemi niż płasko położony dysk - często właśnie psy się zniechęcają przez to.
No i wszystko wskazuje na to, że masz psa słabo zmotywowanego ;)[/QUOTE]

Dla zabawy chociażby. Za piłką nie goni, szarpakami nie jest też zbytnio zainteresowany.
Waldek własnie woli dysk podnosić z ziemi, nie wiem dlaczego, przecież gdyby chciał to by nie leciał za nim i nie czekał aż spadnie. Mało tego, on sobie lubi na dysku jeszcze zrobić ślizg :evil_lol:Coż, u nas chyba nic nigdy nie będzie wyglądało standardowo, no ale jak pies jest zadowolony i chce aportować dysk to czemu mam zaprzestawać...
Choć fajnie by było żeby fruwał z dyskiem, no ale cóż, ma się pointera, nie można mieć wszystkiego :evil_lol:

Posted

Timi stracił jajka. jest teraz bardzo biednym pieskiem, nie ogarniającym przemieszczania się w kołnierzu :evil_lol: więc jak już zdecyduje się ruszyć, to za chwilę stoi z miną 'mamo, ratuj' ;) poza tym wybudził się 15 minut po zabiegu i nawet wyszedł pod gabinet z panem mężem wetki :evil_lol: zapomniał, że go nienawidzi :eviltong:

Posted

nowy prosiak wychodzi spod hamaka dopiero jak idziemy spać :evil_lol: chociaż dzisiaj zrobiła wyjątek, by przywitać się z Etną, która mało nie eksplodowała z emocji, bo się wąchała z prosiaczkiem :evil_lol:

Posted

Arni też nie ogarniał kołnierza :D Ale zostawał w nim tylko pod moją nieobecność, chociaż matka był w domu i go i tak ściągała, bo Arnik nie ruszał szwów.
No i były plusy tego kołnierza, bo mi chaty nie rozwalił jak został sam w domu :evil_lol:
Arnik po kastracji praktycznie w ogóle się nie zmienił, no może już psów i mojego ojca nie gwałci :diabloti:

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...