Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Szura napisał(a):
Nie wiem jak motylka, ale mnie próbują wciągać w dyskusję o weganizmie średnio 3 razy w tygodniu. Mam tego po dziurki w nosie, nie chce mi się setny raz gadać tego samego, odpowiadać na te same pytania i zarzuty. To chyba największa wada weganizmu, nie dadzą Ci żryć w spokoju czego chcesz. :evil_lol:

I u mnie EOT właśnie z tego wynika. :)


Mam nadzieję, że to nie było skierowane do mnie :)

  • Replies 9.4k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

motyleqq napisał(a):
no proszę Cię? myślisz, że fajnie jest, kiedy oddziela się krowę od cielaka, by zabrać jej mleko?
powtórzę: w niejedzeniu jajek nie chodzi o podbieranie ich kurom


Nie chodzi mi tu o fakt odbierania cielaka, ale o samą czynność dojenia ;) Szczerze wiem jak się to odbywa normalnie, ale w naszej rodzinie od pokoleń jest tak że cielak puki krowa mu pozwala wcina prosto z wymienia :) Ale to nie zmienia faktu, że ciele narodzić się musi. Z tym faktem się zgadzam, a jeśli się rodzi nie trudno dopowiedzieć jakie życie je czeka...



Co do ilości produkowanego mięsa, moim zadaniem największym problemem nie są Ci co kupią dobie 300 gramów wołowiny i zrobią z tego kotlety które zjedzą ze smakiem, ale Ci co potrafią kupić 2 kg tylko po to by zostawić w lodówce i zapomnieć - po kilku dniach takie mięso trafia do kosza... Znałam kilka takich przypadków :roll:

Czekunia napisał(a):
wołała: "kokoko" i sypała to ziarno:loveu:...



kokoko? U nas się cipcipcip woła :eviltong: :diabloti:

Posted

Motylek sama zaczyna o weganiźmie ... o tych biednych kurkach :diabloti:

A Motylek ma jedną taką drobną wadę , że dyskutuje do póki ma publiczność która klaszcze
jak sypią się pytania , to jak rak ... dupą w spak

Posted

Luzia napisał(a):
Nie chodzi mi tu o fakt odbierania cielaka, ale o samą czynność dojenia ;) Szczerze wiem jak się to odbywa normalnie, ale w naszej rodzinie od pokoleń jest tak że cielak puki krowa mu pozwala wcina prosto z wymienia :) Ale to nie zmienia faktu, że ciele narodzić się musi. Z tym faktem się zgadzam, a jeśli się rodzi nie trudno dopowiedzieć jakie życie je czeka...



Co do ilości produkowanego mięsa, moim zadaniem największym problemem nie są Ci co kupią dobie 300 gramów wołowiny i zrobią z tego kotlety które zjedzą ze smakiem, ale Ci co potrafią kupić 2 kg tylko po to by zostawić w lodówce i zapomnieć - po kilku dniach takie mięso trafia do kosza... Znałam kilka takich przypadków :roll:




kokoko? U nas się cipcipcip woła :eviltong: :diabloti:



Ahahahaha! Faktycznie:evil_lol: Za bardzo wczułam się w rolę kurki:eviltong:, proste, że u nas też się woła cipcipcip.

Posted

Vectra napisał(a):
Motylek sama zaczyna o weganiźmie ... o tych biednych kurkach :diabloti:

A Motylek ma jedną taką drobną wadę , że dyskutuje do póki ma publiczność która klaszcze
jak sypią się pytania , to jak rak ... dupą w spak


Ktoś tu wspominał o zakładzie, więc... chyba przyganiał kocioł garnkowi:diabloti:.

Posted

Vectra napisał(a):
Motylek sama zaczyna o weganiźmie ... o tych biednych kurkach :diabloti:

A Motylek ma jedną taką drobną wadę , że dyskutuje do póki ma publiczność która klaszcze
jak sypią się pytania , to jak rak ... dupą w spak


Nieprawda... A&L 'przy okazji' spytała Motylka 'skoro jest wege' o kurki. Motylek tylko odpowiedziała. Czyli to ją wciągnięto w dyskusję 1/3 tygodniowego przydziału może sobie odhaczyć. ;)

Dog193, pisałam ogólnie. Wiele osób nie rozumie, z czego wynika niechęć części wegan do rozmów na ten temat. NADMIAR to jeden z powodów. :P Osobiście jestem na etapie, gdzie na większość pytań 'a czemu ty nie...' odpowiadam 'bo nie muszę' i na tym kończę.

Posted

to mięso, które ludzie kupią a potem wyrzucą to nic w porównaniu z tym, ile mięsa wyrzucanego jest prosto ze sklepu, bo nikt nie kupił. samo niejedzenie mięsa przez garstkę osób (a w stosunku do całej ludności wege to garstka) nic nie da, tu trzeba zmian, ale nie na zasadzie "nikt ma nie jeść mięsa" tylko polegających na poprawie bytu zwierząt hodowlanych i całego procesu uśmiercania.

Posted

Beatrx napisał(a):
to mięso, które ludzie kupią a potem wyrzucą to nic w porównaniu z tym, ile mięsa wyrzucanego jest prosto ze sklepu, bo nikt nie kupił. samo niejedzenie mięsa przez garstkę osób (a w stosunku do całej ludności wege to garstka) nic nie da, tu trzeba zmian, ale nie na zasadzie "nikt ma nie jeść mięsa" tylko polegających na poprawie bytu zwierząt hodowlanych i całego procesu uśmiercania.



O tym właśnie pisała dog jakieś stronę lub dwie temu.

U nas się woła TAŚ TAŚ kurki Taś Taś :evil_lol:

Posted

Szura napisał(a):
Nie wiem jak motylka, ale mnie próbują wciągać w dyskusję o weganizmie średnio 3 razy w tygodniu. Mam tego po dziurki w nosie, nie chce mi się setny raz gadać tego samego, odpowiadać na te same pytania i zarzuty. To chyba największa wada weganizmu, nie dadzą Ci żryć w spokoju czego chcesz. :evil_lol:

I u mnie EOT właśnie z tego wynika. :)


ja tak nie mam, uff! ale z bardzo prostego powodu... z niewieloma ludźmi się spotykam, a z jeszcze mniejszą ilością ludzi rozmawiam ;)

ale czasem zdarzają się tacy, co wcale nie chcą dyskutować, tylko chcą dokuczać i obrażać. to z nimi mi się nie chce wdawać w gadkę :)

Beatrx napisał(a):
to mięso, które ludzie kupią a potem wyrzucą to nic w porównaniu z tym, ile mięsa wyrzucanego jest prosto ze sklepu, bo nikt nie kupił. samo niejedzenie mięsa przez garstkę osób (a w stosunku do całej ludności wege to garstka) nic nie da, tu trzeba zmian, ale nie na zasadzie "nikt ma nie jeść mięsa" tylko polegających na poprawie bytu zwierząt hodowlanych i całego procesu uśmiercania.


dla mnie to może być tylko jakiś przejściowy etap. chciałabym by W OGÓLE nie zabijano zwierząt dla ludzkiej przyjemności spożywania ich

Vectra, jak ktoś grzecznie pyta, to ja grzecznie odpowiadam. nie wiem czemu nie rozumiesz, że Tobie nie mam zamiaru odpowiadać i czemu nie chcę dłużej z Tobą gadać :) nim się pojawiłaś w tej dyskusji, odpowiedziałam na kilka pytań innych osób.

Posted

Oczywiście że weganizm to nie sekta, swego czasu mocno ogarniałam temat ale zrezygnowałam z różnych przyczyn, również z takiej że jednak kocham psy a one są mięsożerne i nie kleiło mi się to za bardzo. Mięsa i tak prawie nie jem.
Chodzi mi raczej o to, że weganizm to nie tylko jedzenie i warto o tym wspomnieć. To styl życia. Weganin nie powinien brać udziału w żadnym wyzysku zwierząt, nie powinien chodzić do cyrku ani do zoo ponieważ to nieetyczne. Myślę również, że nie powinien kupować psa z hodowli bo to również jakaś forma wyzysku zwierzęcia. Warto nad tym się zastanowić. W zasadzie dyskusyjne jest posiadanie przez weganina zwierząt mięsożernych ponieważ weźmy ciebie za przykład - wierzysz że im więcej bedzie zdeklarowanych wegan na świecie, tym mniej mięsa będzie kupowane i w końcu przestaną je produkować, dlatego go nie jesz. Natomiast jednak kupujesz to mięso dla psów i kotów czyli nadal napędzasz tą machinę, nie wiem jak u ciebie ale u mnie zdecydowanie więcej mięsa przejadał pies niż calutka moja rodzina, więc chcąc nie chcąc kupujesz tego mięsa sporo, pewnie wiecej niż przeciętny kowalski który schabowe robi w niedzielę. Z drugiej strony kochasz swoje psy i nie zafundujesz im wegańskiej diety. Widzisz, tu jest jednak zgrzyt, tu się to nie klei i szczerze mówiąc długo szukałam argumentu na to. Nie znalazłam.

Moim zdaniem taki prawdziwy, idealny weganin to nie tylko osoba która mięsa nie je. T osoba któa nie nosi wyrobów zrbionyh ze wierząt (futer, skórzanych butów), która nie płaci za rozrywki z nimi związane, która ich nie kupuje a jedynie adoptuje. To również osoba która rezygnuje z trzymania w domu zwierząt mięsożernych ponieważ jest świadoma faktu, że byłaby nadal konsumentem branży mięsnej.

Posted

A ja na kurczaki gwiżdżę :diabloti:

Co do reszty dyskusji, gdzies swego czasu pojawił się artykuł napisany przez babkę, która mnóstwo lat była wege. I ona sama podpisywała się pod takimi argumentami jak podała Martyna, Ewa i druga Ewa. Także to nie jest tak, że wege nie myślą, ot po prostu do pewnych wniosków trzeba dojrzeć chyba. Z resztą nie tylko w temacie jedzenia. ;)


aaa i jeszcze do byci wege, moj osobisty hit. Mięsko jest be i fuj i zwłoki, ale buty skórzane juz są spoko. Skóra z trupa juz nie brzydzi. :diabloti: I wege i jazda konna. Wszak wykorzystywanie zwierzaka dla własnej rozrywki nie? Do tego gro końskiego sprzętu jeżeli ma byc dobra jest skórzana. I to juz wege nie przeszkadza. Mam takich znajomych. Uwielbiam wybiórczą moralność :loveu:

Posted

Beatrx napisał(a):
to mięso, które ludzie kupią a potem wyrzucą to nic w porównaniu z tym, ile mięsa wyrzucanego jest prosto ze sklepu, bo nikt nie kupił.

Ano właśnie. A ilośc produkowanego mięsa się nie zmniejszy, bo nie ma takiej możliwości, pisałam wcześniej czemu. I tu jest pies pogrzebany.

Posted

Kasia, opowiedz o kurkach! Może być gdzie indziej, u Ciebie, u mnie, whatever! Podobno kury wcale nie są takie durne za jakie się je uważa. Opowiedz :loveu:

Posted

Fauka, ale przecież powtarzasz to, co ja napisałam w temacie zwierząt mięsożernych. tylko co w takim przypadku? mam oddać psy? czekać aż odejdą, zanim przejdę na weganizm? przecież to jest nonsens.

nie znam żadnego weganina, który korzystałby z futer czy skórzanych ubrań. ja nie korzystałam z takich rzeczy praktycznie nigdy, oprócz jednego wełnianego swetra i dwóch par butów na przestrzeni całego mojego życia(oczywiście na długo przed zakończeniem jedzenia mięsa).
tak, weganizm jest stylem życia. ale nie ma wypunktowanych norm i zasad, które weganin musi spełnić, by móc nazwać się weganinem. każdy ma swoją moralność.

Posted

Głupie? Zależy co masz na myśli. Moje szybko zakumały kto daje żreć, ze do Joko się nie podchodzi za blisko, gdzie sąsiad wywala resztki żarcia, o której się wraca do kurnika i takie tam. Dośc szybko się "uczą" ale nie powiedziałabym, że są jakoś super lotne, np notorycznie próbują popełnić samobojstwo pod kołami (to pewnie przez tą traumę po jajkach-sory musiałam) :evil_lol:. I tak ogólnie nie są jakoś szczególnie kłopotliwe w obyciu. O ile mogą swobodnie polazić, dostaną żreć i mają ciepły kurnik, to zwierzątka idealne.

Chociaz mamy 2 sztuki, które chodzą swoimi ścieżkami, zawsze w drugą stronę niż reszta stada i są jakies takie inne? autystyczne? Jedna się kiedyś zaklinowała w siatce, takiej reklamówce. Przesiedziała w niej 2 dni zanim ją zlokalizowałam :roll:
Koguty za to są wyjątkowo bystre, kombiujące i tak mamy kilka kur zdobycznych, które jednego dnia przylazły i juz zostały :diabloti: Mam jednego kogucika, najmłodszego, którego boi się nawet moja kotka, a Zdzicha wprowadza porządki nawet z psami, wiec to juz jest prawdziwy demon :razz:

Wbrew pozorom mają inne charaktery, jedna są bardziej odwazne, drugie bardziej pro ludzkie, inne leniwe. Gdyby jeszcze nie robiły spustoszenia na grzadkach i nie srały po całym podwórku to były by naprawde perfekcyjne. Ale coś za coś, wolierę mamy, ale kuraki i tak z niej uciekają także mają wolność.


A jak coś jeszcze mi się przypomni to juz u siebie, w przerwie miedzy złymi filmikami :eviltong:

Posted

Vectra napisał(a):
I to co już pisałam , nic nie zmieni weganizm .... zmieni natomiast nastawienie konsumenta , by nie żreć byle co

No i o to chodzi.

evel napisał(a):
Na Lubelszczyźnie na kurki się cipka :P Ciiiip cip cip cip :D

:lol:

Posted

evel napisał(a):
Na Lubelszczyźnie na kurki się cipka :P Ciiiip cip cip cip :D


w wielkopolsce też!

i w zachodniopomorskim też, ale u nas element napływowy więc się miesza wszystko :cool1:

Posted

A może problem w tym właśnie , że każdy weganin swoją filozofię weganizmu ma - taką która mu wygodna , ale dalej jest modny :diabloti:
Temu zwierzakom lepiej nie jest i co gorsza nie będzie.


Fauka , pięknie napisane :klacz:

HA , ja przynajmniej się przyczyniam do tego , by wege mieli co dobrze zeżreć :cooldevi:

Posted (edited)

Ale mnie ominęło:crazyeye:
Dawno już przestałam uczestniczyć w tego rodzaju dyskusjach,bo nie mam potrzeby analizowania publicznie co jem i dlaczego. Szczególnie,że tak wiele osób ma potrzebę krytykowania życia innych,szczególnie innych,bo przecież nie ich własnego żywota.:razz:
Jak żyję,co jem -to jest wyłącznie moja sprawa i skoro usilnie nikogo nie staram się przekonać, ewentualnie pouczać, to oczekuję dokładnie tego samego.

Dyskusje na poważne tematy,szczególnie na forach internetowych są pozbawione sensu, ludzie za klawiaturą uzyskują +100 do cwaniactwa i odwagi, ciętymi ripostami sypią jak z rękawa :razz: Rzeczywistość najczęściej okazuje się inna,zwłaszcza w przypadku tych wielce "dowcipnych", "wszystkowiedzących" i "wyluzowanych".

Mój jadłospis i życiowe wybory to moja sprawa.Jeśli ktoś jest spragniony wiedzy,znajdzie właściwe źródła.
Zresztą,w większości tego rodzaju dyskusji wcale nie chodzi o zdobycie nowych doświadczeń,tylko udowodnienie,że "moje jest mojsze". A zabawy rodem ze świata mizernych i zakompleksionych twardogłowych przestały mnie bawić dobre kilka lat temu. Misja edukacyjna już straciła na atrakcyjności.

Tu na forum juz dawno przestałam udzielać się w dyskusjach.Poziom jest tak abstrakcyjny i przerażająco niski,że po prostu szkoda marnować czasu. Ale całkiem miło się czyta usilne starania niektórych osób dowiedzenia inteligencji i poczucia humoru.Starania,bo ludziom autentycznie posiadającym te cechy przychodzi to naturalnie:cool3:

Dlatego piszczcie,piszcie bo prziecież z dziką rozkoszą wszyscy cicho podczytują targowisko próźności,a w wielu przypadkach stadia upadku ...inteligencji.:diabloti:

Zatem moi mili,ataken! Dawajta! Macie nowy post do skomentowania :cool3: A ja sobie pocichutku się pośmieję:razz: Bo komentować nie zamierzam nic:loveu:

:cool3:

A poza tym,jest piątek! Piątuuuuunio,piąteczek:multi:

Edited by Obama
Posted

Ja zwyczajnie nie widzę sensu i wpływu na popyt w tym, żebym nie jadła mięsa, skoro ja zjadam go dziennie 100-150 g albo mniej, albo i wcale, a moje psy ponad kilo... Jak suka będzie w szczycie laktacji, to mięsa będzie mi schodziło nawet 2,5-2,7 kilo na dobę. Odjęcie od tego moich 100-150 g na obiad (o ile akurat mam obiad z mięsem, bo wędlin i kiełbas prawie nie jadam) to różnica wręcz śmieszna.

I żeby być wege, trzeba jednak posiąść porządną wiedzę z dziedziny żywienia, jak i samego wegetarianizmu/weganizmu, żeby sobie nie zrobić krzywdy. Jedna z moich najbliższych przyjaciółek od 12 roku życia jest wege, z przyczyn czysto osobistych, bo po prostu nie zje czegoś, co zostało zamordowane i już. Nie dodaje do tego globalnej ideologii, nikogo nie namawia, ale też i niestety wegetarianizm uprawia na zasadzie "wywalam kotlet z talerza", np. jej spaghetti to makaron z sosem, bez mięsa. Efekt jest taki, że od wielu lat ma anemię i milion innych problemów zdrowotnych.

Tyle że ja akurat jestem bardzo tolerancyjna i mnie wali, co ktoś ma na talerzu ;) dopóki nie wysyła mi filmików typu "czemu nie zjesz swojego psa" i mnie nie obraża ;)

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...