Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

  • Replies 9.4k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

rośnie ci dziewczyna i już wie, że niektóre psy może ustawić a innych lepiej nie próbować :D a i może o twojego faceta jakaś zazdrosna była, jeżeli nie wychodzi z nim często ;)
no to szykuj się na cieczke :P 3tyg na sznurku i bez dostępu do kolegów, koszmar. myśmy też mieli Mike sterylizować, aleee... może kiedyś xd

Posted

Ja bym tak nie demonizowała cieczek, Finka miała 11 lat jak została ciachnięta, Cortina ma 3 i będzie miała operację na jesieni więc wiem co mówię... Tę ostatnią miała z samcem dobermana w jednym mieszkaniu :diabloti: i jakoś przeżyliśmy szczęśliwie, a szczeniaczków też jakoś ani widu ani słychu :eviltong: Fakt, że trzeba bardziej pilnować, lepiej nie spuszczać ze smyczy, ale z suczkami przecież może się bawić jak do tej pory.

Na cieczkę polecałabym kupno tyko majteczek, można dostać w Kakadu normalnie. Moje jamnice oczywiście zdejmowały je przy byle okazji, ale i tak to uchroniło trochę meble i podłogę. Ja wywalam te wkładki dołączone do majtek i doklejam do wnętrza zwykłą, ludzką wkładkę. Jak się zabrudzi to wymieniam na nową.

Posted

jeśli zbliża się cieczka to czekam na relację z jej przebiegu, bo moja potworzyca jest w tym samym wieku i pewnie tez nas niedługo czeka ;) na razie jestem zaopatrzona w lonżę 20 metrów i spray nautralizujący zapach cieczki :cool3: zobaczymy co to za cudo ;)

Posted

tylko ona ma jakoś samych kolegów :evil_lol: no dobra, ma ze 3 koleżanki ;) póki co, cieczki nie ma. jak będzie, to pewnie kupię te majtasy ;)


teraz pies prosi o spacer, a ja się boję wyjść. wczoraj o tej godzinie zaczęło się moje wejście w patologiczne bagno :shake:
wyszłam z Etną na siku, spotkałam kobietę która żyje z popapranym facetem. mają psa(którego on zresztą tłucze) i ona z nim szła. oczywiście pijana. zaprasza mnie na ławkę, żeby psy się pobawiły, czułam że robię źle, ale jestem znana z braku asertywności:shake: oczywiście zaraz przylazł ten jej facet, jeszcze bardziej pijany, i wyzywają się od najgorszych... jak polazł, to mi opowiedziała jak to między nimi jest, oczywiście ją bije. właściwie to nawet widziałam jak chodziła z zaklejonym okiem... potem leżał zalany na ławce, zadzwoniła po SM, nim przyjechali, to przeniósł się do klatki-nie mógł wejść do mieszkania bo ona miała klucze, ale mieszkanie jest jego, ona nawet nie jest zameldowana. pogadałam z SM, powiedziałam im co i jak, miałam nadzieję, że go zabiorą... ale nie, 'nie jest wystarczająco pijany' !! potem przyszedł i niestety ona zaczęła go szarpać, żeby oddał jej dokumenty, więc w oczach SM to ona była ta zła :angryy: poszła gdzieś krzycząc, że zadzwoni na policję.. i coś, co mnie wkurzyło niesamowicie, kobieta z SM powiedziała, że skoro ta babka się tak zachowuje, to nic dziwnego, że dostaje w łeb od tego faceta!! myślałam, że ją zabiję tam. potem oczywiście przyjechała policja, ale już nie znaleźliśmy tej kobiety. i wiecie, jaką mamy fantastyczną ochronę w tym kraju? ten psychol mi GROZIŁ przy nich wszystkich, a oni zero reakcji! nawet kiedy wrzasnęłam 'halo, on mi grozi' to nikt się nie odezwał!
facet mieszka nade mną. codziennie słyszę jak ich pies piszczy. często jak drą na siebie mordy. kiedy on poszedł do domu, poprosiłam SM by ktoś mnie odprowadził, czy to dziwne, że się bałam? dla pani z SM owszem, wyśmiała mnie. na szczęście, jak się okazuje, w tym kraju bardziej można liczyć na facetów, bo to facet mnie odprowadził i poczekał, aż zniknę bezpieczna za drzwiami.
oczywiście cudowna para dziś znowu razem. podeszłam do niej i spytałam jak się czuje, koleś znalazł się przy nas w ciągu kilku sekund, nie wiem gdzie był... zabrał ją. miałam nadzieję, że nie będzie mnie pamiętał. pamięta.
chciałam pomóc tej kobiecie, a efekt jest taki, że serce mi wali jak szalone, gdy wychodzę i wchodzę do własnego bloku...

Posted

Ja tu chyba gdzieś opisywałam swoją historię z poprzedniego osiedla? Zasada jest jedna: nie warto wdawać się w jakiekolwiek konflikty z sąsiadami, szczególnie niezrównoważonymi, ponieważ ani policja ani tym bardziej SM nic ci nie pomogą, a w najgorszym wypadku zrobią z ciebie kata :p Przeżylam koszmar w poprzednim miejscu zamieszkania, gdyby nie Jari pewnie w ogóle bałabym się wychodzić z domu (a np. jak jechałam na uczelnie to nie mogłam). On wtedy jeszcze szczenior był, więc pamiętam jak chowałam scyzoryk w kieszeni w razie ataku od tyłu... No, po prostu fantastyczne przeżycia :p Ty się masz stamtąd wyprowadzić? Życzę ci tego jak najszybciej... I mam nadzieję, że nie popełnisz kolejnego błędu czyli mieszania się "w nie swoje sprawy". W PL to nie działa. Może za 100 lat będzie :p

Posted

opisywałaś...
właśnie dziś uznałam, że chyba jakiś gaz sobie kupię, może się trochę uspokoję. tak, wyprowadzam się na początku września i nie mogę się tego doczekać, bo chyba cały ten czas będę się zastanawiać, czy ten koleś gdzieś się nie czai :shake:
dobrze mieć psa. Jari straszy samym wyglądem, a obronić też na pewno by potrafił. Etna wczoraj była wrogo nastawiona jak on podchodził, od razu buczała pod nosem, a jak się zaczęła najgorsza awantura, to ledwo ją utrzymałam, musiałam odejść.
eh, tak to jest, jak chce się dobrze, a prawda jest taka, że nikt nie pomoże, tym bardziej, że te bite kobiety wcale nie szukają pomocy :shake:

Posted

Teraz jestem pewna, że by mnie skutecznie obronił (muszę go raczej hamować przed obroną, kiedy nie jest to konieczne ;) ), ale wtedy był szczylem jeszcze i nie byłam tego w 100% pewna. Poza tym niektórzy i psów się nie boją, mogą nosić ze sobą gaz, paralizator itp. Uważam, że zakup gazu przez ciebie jest bardzo dobrym pomysłem, nie są to drogie rzeczy, a czuje się człowiek pewniej. Teraz możesz nawet nosić ze sobą mały dezodorant, ja zawsze mam taki w swojej torebce (do odświeżania też się przydaje :lol:), mimo, że z reguły nie wpadam w tarapaty i nie kuszę złego losu ;).

Posted

Amber napisał(a):
Na cieczkę polecałabym kupno tyko majteczek, można dostać w Kakadu normalnie. Moje jamnice oczywiście zdejmowały je przy byle okazji, ale i tak to uchroniło trochę meble i podłogę. Ja wywalam te wkładki dołączone do majtek i doklejam do wnętrza zwykłą, ludzką wkładkę. Jak się zabrudzi to wymieniam na nową.


Tora przy pierwszej cieczce też chodziła w majtkach, tylko że wkładka nie starczała-latała z podpaską. Nie próbowała nawet tych majtek ściągać, więc mam nadzieję, że następna cieczka też przejdzie bezproblemowo w majtkach :) Póki co czekam, bo od tej pierwszej minęło już 8 miesięcy i ani widu ani słychu kolejnej.

Posted

Widze ze nie jestem osamotniona mieszkajac na patologicznym osiedlu :roll: pietro niżej mieszka samotna matka 5ciorga dzieci , każde z innym , teraz siedzi z gościem 36 letnim ona ma ponad 50 , wiecznie chleją , wyzywaja się , bija , dzieci wychowała na złodziei , pijaków itd wiecznie hałasy , policja , groźby , na parterze z kolei mieszka koles (24l) ma żółte papiery , jest tak przećpany że sam nie wie co mowi , wiecznie pijany , nacpany wygaduje pierdoły a jego matka zamiast zapisa go na leczenie chroni go jak kochanego syneczka , z nia miałam kiedyś spiecie bo Neron warknął na jej pieska , pseudo sarenka , mniejsza niż króliczek miniaturka , warknal tylko dlatego ze ona biegła ujadając w jego strone ale to nie wazne , ważne ze On warknął bo jest o 10000 razy wiekszy , teraz jak ide wiecznie slysze komentarze ( od jej syna ) typu , idzie ten koń pier......... ( Neron jak na Onka ma duże rozmiary) , tez sie go boje , nie wim kiedy mu odbije , jak jest nacpany to wszystkiego można sie spodziewać , Neron na pewno by mnie obronił bo nie ma możliwosci zeby ktos mnie spytal o droge jak jest ciemno , Neron reaguje bardzo agresywnie jak ktos sie do mnie odezwie gdy jest ciemno , ale czasami to jest tez wadą bo moze zaatakowac niewinna osobe i tak czy tak musze prowadzic go w kagańcu a serce mi wskakuje do gardła jak ide i ten cpun jest na klatce :roll:

Posted

Eh... aktualnie na sąsiadów żadnych narzekać nie mogę, ale w poprzednim miejscu zamieszkania ( wyprowadziliśmy się stamtąd 12-13 lat temu) przeżywałam istny horror :shake: Mieszkaliśmy przez ścianę (w bliźniaku) z najbardziej patologiczną rodziną wszech czasów, matka alkoholiczka, ojciec alkoholik - agresor, 4 synów, 2 najstarszych już w wieku 15-16 lat miało poważne problemy z prawem. Któregoś razu sąsiad razem z najstarszym synem wyważyli drzwi do naszego domu i pobili mojego ojca :razz: Bo śmiał im wcześniej, tego samego dnia, zwrócić uwagę, że ich pies przełazi na nasze podwórko i załatwia się gdzie popadnie... Policja, proces, całe zamieszanie wokół tej sprawy, ciągły stres, obelgi rzucane przez płot, groźby - nikomu nie polecam :shake:

Oczywiście obaj panowie dostali jakieś nędzne wyroczki w zawiasach ;)

Więc, generalnie, Motylku, nie polecam Ci w jakikolwiek sposób angażować się w sprawę swoich sąsiadów. Jeśli ta kobieta sama się nie ogarnie i nie stwierdzi, że potrzebuje pomocy, to ty jako obca jej osoba niewiele jesteś w stanie zrobić. Współuzależnienie to łańcuch, który ciężko zerwać.

Na pomoc wymiaru sprawiedliwości tudzież innej policji czy SM nie ma absolutnie co liczyć ;)

Posted

Amber napisał(a):
Ja tu chyba gdzieś opisywałam swoją historię z poprzedniego osiedla? Zasada jest jedna: nie warto wdawać się w jakiekolwiek konflikty z sąsiadami, szczególnie niezrównoważonymi, ponieważ ani policja ani tym bardziej SM nic ci nie pomogą, a w najgorszym wypadku zrobią z ciebie kata :p Przeżylam koszmar w poprzednim miejscu zamieszkania, gdyby nie Jari pewnie w ogóle bałabym się wychodzić z domu (a np. jak jechałam na uczelnie to nie mogłam). On wtedy jeszcze szczenior był, więc pamiętam jak chowałam scyzoryk w kieszeni w razie ataku od tyłu... No, po prostu fantastyczne przeżycia :p Ty się masz stamtąd wyprowadzić? Życzę ci tego jak najszybciej... I mam nadzieję, że nie popełnisz kolejnego błędu czyli mieszania się "w nie swoje sprawy". W PL to nie działa. Może za 100 lat będzie :p


A ja nie kojarzę Twoich przejsć z sąsiadami, naświetlisz mi sprawę ;) ?

Posted

i dlatego się cieszę, że mieszkam na osiedlu domków jednorodzinnych i z sąsiadami bardzo dobrze trzymamy :)
i widać, że niektóre kobiety są gorsze od mężczyzn...

i co do cieczki to u nas tak kolorowo nie jest i niestety z każda kolejną jest gorzej :(
we wrześniu ciachniemy Sonię, bo strasznie psy się męczą. I jak pies jest młodszy to może tak nie zareaguje, ale im straszy tym gorzej. Pierwsza cieczka w porównaniu z ta ostatnio to cudo było. Jest są 3-4 dni płodne to są najgorsze, bo Ciap całymi dniami nic nie je, a tylko siedzi pod budą i podkopy robi. Żal mi go jest niesamowicie. Bo przy normalnej cieczce płyn neutralizujący zapach cieczki pomaga, ale jak przyjdą te 34 dni dni to nic nie jest w stanie zadziałać. Pies, który boi się przechodzić między szczebelkami gdy czuje cieczkę, to ciągle przechodzi. Tylko od razu biegnę go wyciągać. Sonia wtedy nawet po dworze pobiegać nie może. A jakiś czas po cieczce to nie pozwala żadnemu psu się zbliżać obcemu. Ciapka toleruje, ale jak sąsiada pies chciał powąchać to zęby wyszczerzyła i byłam nie ubłagana. No i zabawy też są drastyczniejsze.. ale późnej wraca do normy wszystko :)

Posted

kalyna napisał(a):
i dlatego się cieszę, że mieszkam na osiedlu domków jednorodzinnych i z sąsiadami bardzo dobrze trzymamy :)
i widać, że niektóre kobiety są gorsze od mężczyzn...

i co do cieczki to u nas tak kolorowo nie jest i niestety z każda kolejną jest gorzej :(
we wrześniu ciachniemy Sonię, bo strasznie psy się męczą. I jak pies jest młodszy to może tak nie zareaguje, ale im straszy tym gorzej. Pierwsza cieczka w porównaniu z ta ostatnio to cudo było. Jest są 3-4 dni płodne to są najgorsze, bo Ciap całymi dniami nic nie je, a tylko siedzi pod budą i podkopy robi. Żal mi go jest niesamowicie. Bo przy normalnej cieczce płyn neutralizujący zapach cieczki pomaga, ale jak przyjdą te 34 dni dni to nic nie jest w stanie zadziałać. Pies, który boi się przechodzić między szczebelkami gdy czuje cieczkę, to ciągle przechodzi. Tylko od razu biegnę go wyciągać. Sonia wtedy nawet po dworze pobiegać nie może. A jakiś czas po cieczce to nie pozwala żadnemu psu się zbliżać obcemu. Ciapka toleruje, ale jak sąsiada pies chciał powąchać to zęby wyszczerzyła i byłam nie ubłagana. No i zabawy też są drastyczniejsze.. ale późnej wraca do normy wszystko :)


chyba między 3 a 4 zabrakło myślnika;) 34 dni to byłaby masakra :razz:

Posted

dOgLoV napisał(a):
Widze ze nie jestem osamotniona mieszkajac na patologicznym osiedlu :roll: pietro niżej mieszka samotna matka 5ciorga dzieci , każde z innym , teraz siedzi z gościem 36 letnim ona ma ponad 50 , wiecznie chleją , wyzywaja się , bija , dzieci wychowała na złodziei , pijaków itd wiecznie hałasy , policja , groźby , na parterze z kolei mieszka koles (24l) ma żółte papiery , jest tak przećpany że sam nie wie co mowi , wiecznie pijany , nacpany wygaduje pierdoły a jego matka zamiast zapisa go na leczenie chroni go jak kochanego syneczka , z nia miałam kiedyś spiecie bo Neron warknął na jej pieska , pseudo sarenka , mniejsza niż króliczek miniaturka , warknal tylko dlatego ze ona biegła ujadając w jego strone ale to nie wazne , ważne ze On warknął bo jest o 10000 razy wiekszy , teraz jak ide wiecznie slysze komentarze ( od jej syna ) typu , idzie ten koń pier......... ( Neron jak na Onka ma duże rozmiary) , tez sie go boje , nie wim kiedy mu odbije , jak jest nacpany to wszystkiego można sie spodziewać , Neron na pewno by mnie obronił bo nie ma możliwosci zeby ktos mnie spytal o droge jak jest ciemno , Neron reaguje bardzo agresywnie jak ktos sie do mnie odezwie gdy jest ciemno , ale czasami to jest tez wadą bo moze zaatakowac niewinna osobe i tak czy tak musze prowadzic go w kagańcu a serce mi wskakuje do gardła jak ide i ten cpun jest na klatce :roll:


rety, u Ciebie to dopiero patologia... u mnie tylko jedna para taka jest, przynajmniej ja więcej nie znam.

deer_1987 napisał(a):
Co Wy macie za sasiadow :shake:


okropnych...

awaria napisał(a):
Eh... aktualnie na sąsiadów żadnych narzekać nie mogę, ale w poprzednim miejscu zamieszkania ( wyprowadziliśmy się stamtąd 12-13 lat temu) przeżywałam istny horror :shake: Mieszkaliśmy przez ścianę (w bliźniaku) z najbardziej patologiczną rodziną wszech czasów, matka alkoholiczka, ojciec alkoholik - agresor, 4 synów, 2 najstarszych już w wieku 15-16 lat miało poważne problemy z prawem. Któregoś razu sąsiad razem z najstarszym synem wyważyli drzwi do naszego domu i pobili mojego ojca :razz: Bo śmiał im wcześniej, tego samego dnia, zwrócić uwagę, że ich pies przełazi na nasze podwórko i załatwia się gdzie popadnie... Policja, proces, całe zamieszanie wokół tej sprawy, ciągły stres, obelgi rzucane przez płot, groźby - nikomu nie polecam :shake:

Oczywiście obaj panowie dostali jakieś nędzne wyroczki w zawiasach ;)

Więc, generalnie, Motylku, nie polecam Ci w jakikolwiek sposób angażować się w sprawę swoich sąsiadów. Jeśli ta kobieta sama się nie ogarnie i nie stwierdzi, że potrzebuje pomocy, to ty jako obca jej osoba niewiele jesteś w stanie zrobić. Współuzależnienie to łańcuch, który ciężko zerwać.

Na pomoc wymiaru sprawiedliwości tudzież innej policji czy SM nie ma absolutnie co liczyć ;)


eh, teraz już to wszystko wiem, SM, policja, oni są chyba tylko od wypisywania mandatów. szkoda, bo bezsilność to przykry stan. a facet mi się teraz śni w nocy :shake:

Aleksandra95 napisał(a):
o matko :shake: a nie można im psa chociaż zabrać ??? :-(


nie sądzę... ten pies to ich karta przetargowa, drą na siebie mordy, czyj on jest :shake: wtedy jak się tak przy mnie kłócili, to puścili smycz i on odszedł, wzięłam tą smycz, ale facet zaraz do mnie z mordą wyskoczył... zabrałabym go do siebie, ale przecież nie dałoby się ich unikać na spacerze i byłoby źle... a wszyscy wiemy, że nikogo los psa nie obchodzi, póki nie kończy zakatowany wisząc na drzewie... tak samo jest z dziećmi i kobietami.

kalyna napisał(a):
i dlatego się cieszę, że mieszkam na osiedlu domków jednorodzinnych i z sąsiadami bardzo dobrze trzymamy :)
i widać, że niektóre kobiety są gorsze od mężczyzn...

i co do cieczki to u nas tak kolorowo nie jest i niestety z każda kolejną jest gorzej :(
we wrześniu ciachniemy Sonię, bo strasznie psy się męczą. I jak pies jest młodszy to może tak nie zareaguje, ale im straszy tym gorzej. Pierwsza cieczka w porównaniu z ta ostatnio to cudo było. Jest są 3-4 dni płodne to są najgorsze, bo Ciap całymi dniami nic nie je, a tylko siedzi pod budą i podkopy robi. Żal mi go jest niesamowicie. Bo przy normalnej cieczce płyn neutralizujący zapach cieczki pomaga, ale jak przyjdą te 34 dni dni to nic nie jest w stanie zadziałać. Pies, który boi się przechodzić między szczebelkami gdy czuje cieczkę, to ciągle przechodzi. Tylko od razu biegnę go wyciągać. Sonia wtedy nawet po dworze pobiegać nie może. A jakiś czas po cieczce to nie pozwala żadnemu psu się zbliżać obcemu. Ciapka toleruje, ale jak sąsiada pies chciał powąchać to zęby wyszczerzyła i byłam nie ubłagana. No i zabawy też są drastyczniejsze.. ale późnej wraca do normy wszystko :)


skoro macie tak nieciekawie z Ciapkiem, to dobrze, że będzie kastrować Sonię, szkoda go męczyć, ją zresztą też :)

Posted

[quote name='papillonek']Trzeba znaleźć dla Etny chłopa :evil_lol:
Wymarzyła mi się taka rasa :loveu:
Fajna by była nie za duży ,energiczny,krótkowłosy psiak o pięknych oczach :cool3:
Belgi są ciężkie 30 kg psa :lol:


Ale też piękne :loveu:

ejej mój chłopak waży 18 :P
A poza tym witam w galerii będę zaglądać :)

Pozdrawiam

Posted

[quote name='kalyna']dokładnie :) 34 to nawet tyle cała cieczka nie trwa :)

każda suczka ma inaczej cieczki.. ;) moja miała zazwyczaj 3 tyg. do miesiąca tak żeby było pewne i psy już się nie interesowały.. trochę długo.. ale wyła do nich.. spać się nie dało zniszczyła drzwi wejściowe i moje w pokoju..:shake:

Posted

motyleqq napisał(a):
rety, u Ciebie to dopiero patologia... u mnie tylko jedna para taka jest, przynajmniej ja więcej nie znam.


No niestety :roll: wczoraj jak podjechalam pod blok jak jechalam z pracy to siedzieli oby dwaj , jeden z synów tej kobiety co mieszka pode mna i ten z żółtymi papierami wiec skumulowane zło heh miałam w portkach że tak napisze , bałam sie że jak wejde do piwnicy zeby zamknac rower to mnie napadna ale na szczescie sie tak nie stalo ;)

Posted

deer_1987 napisał(a):
Jak tam dalej z aparatem bedzie?


nie wiem, nie mam teraz do tego głowy, bo szykujemy przeprowadzkę :)

Alusia napisał(a):
ejej mój chłopak waży 18 :P
A poza tym witam w galerii będę zaglądać :)

Pozdrawiam


tylko 18? naprawdę? to mniej niż Etna :o

domi92 napisał(a):
ależ ona jest śliczna :)


dzięki :)

dOgLoV napisał(a):
No niestety :roll: wczoraj jak podjechalam pod blok jak jechalam z pracy to siedzieli oby dwaj , jeden z synów tej kobiety co mieszka pode mna i ten z żółtymi papierami wiec skumulowane zło heh miałam w portkach że tak napisze , bałam sie że jak wejde do piwnicy zeby zamknac rower to mnie napadna ale na szczescie sie tak nie stalo ;)


współczuję... ;)


mam dla Was dwa filmiki w beznadziejnej jakości z mojego telefonu ;)

[video=youtube;bber3763vE8]http://www.youtube.com/watch?feature=player_embedded&v=bber3763vE8[/video]

[video=youtube;q_mtEpX4NkM]http://www.youtube.com/watch?feature=player_embedded&v=q_mtEpX4NkM[/video]

Etna nie potrafi po prostu wejść do wody i zacząć płynąć, musi zrobić taki skok, inaczej się boi :D wczoraj w ogóle stanowiła główną atrakcję w parku, przez swoje dłuuugie kombinowanie jak wziąć patyk bez pływania i przez swoje nurkowanie w celu znalezienia innego patyka bliżej brzegu ;) normalnie ludzie stali i się gapili :D ale jak już raz wskoczyła, to potem bez problemu :)

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...