Aganiok Posted August 7, 2007 Posted August 7, 2007 Ale Bodziulce dobrze, ech... a to coś zielone to na pewno była siekieradka :lol: :lol: :lol: Quote
AśkaK Posted August 8, 2007 Posted August 8, 2007 Bodziulka napisał(a):...a w Hiszpanii będę zajęta innymi sprawami :evil_lol: Taaak, a jakimi?:hmmmm: :evil_lol: ;) Ja też chcem do Hiszpaniiiiii!:placz: Dzisiaj wlazłam na górkę się poopalać, spociłam się tylko przy włażeniu, rozkładam ręcznik, wyjmuję balsam, a tu chmura burzowa...:roll::diabloti: :evil_lol: Quote
Ania-Sonia Posted August 8, 2007 Posted August 8, 2007 AśkaK napisał(a):Taaak, a jakimi?:hmmmm: :evil_lol: ;) Dziś dostałam sms-a, że Bodziulka usiłowała całować na ulicy jakiegoś boksera pręgusia :evil_lol: , ale nie pozwolono jej bo ponoć agresywny :crazyeye: :-? :stupid: Quote
AśkaK Posted August 8, 2007 Posted August 8, 2007 Hahaha, Ania, jak przeczytałam pierwsze słowa to myślałam że usiłowała całować jakiegoś Hiszpana!:evil_lol: :lol: No tak, tego się po Bodziulce można było spodziewać!:lol: Co tam Hiszpani, co tam zabytki, najważniejsze że są tam jakieś boksie!!!:evil_lol: Quote
Kiłi Posted August 13, 2007 Posted August 13, 2007 :eviltong: :eviltong: :eviltong: :eviltong: :eviltong: :eviltong: :eviltong: :eviltong: :eviltong: :eviltong: :eviltong: :eviltong: :eviltong: Kurde miała być piramidka, ale nie wyszła... Quote
Bodziulka Posted August 14, 2007 Author Posted August 14, 2007 w Hiszpanii nie ma piramidek :diabloti: ależ jestem padnęta - Okęcie jest z lekka chu**we, pognietli mi walizkę, zepsuli samojeżdżące kółka i w ogóle bajzel mają :roll: ależ mam Wam do poopowiadania i tylko kilka godzin na to, bo jutro znowu wyjeżdżam, a przygód trochę było :cool3: nawet jedna taka mrożąca krew w żyłach :crazyeye: no i było trzęsienie ziemi :razz: star samolotu jest REWELACYJNY, turbuencje też fajne :evil_lol: gorzej ze zmianami ciśnienia no i tym mrozem na wysokościach brrrr idę spać :cool1: Quote
Ania-Sonia Posted August 14, 2007 Posted August 14, 2007 Bodziulka wróciła!!!! :ylsuper: :lilangel: :laugh2_2: To opowiadaj szybko, bo ja też za moment wyjeżdżam! ;) A w sprawie Okęcia to już wiem do której cioteczki zażalenia trzeba kierować :evil_lol: Quote
Aganiok Posted August 14, 2007 Posted August 14, 2007 Bodziulka wstaaaawaj :eek2: :eek2: czekamy na relację! :p Quote
Bodziulka Posted August 14, 2007 Author Posted August 14, 2007 [quote name='Ania-Sonia'] To opowiadaj szybko, bo ja też za moment wyjeżdżam! ;) gdzieeeee? A w sprawie Okęcia to już wiem do której cioteczki zażalenia trzeba kierować :evil_lol: :hmmmm: czy ja ją znam? czy jej TZ jest pilotem? ehhh juz wstałam, spałam 6 godzin, musiałam odpocząć po podróży i takich tam :evil_lol: nieprzespanych nocach Quote
Bodziulka Posted August 14, 2007 Author Posted August 14, 2007 widziałam psa w stroju Flamenco :razz: :evil_lol: Quote
Ania-Sonia Posted August 14, 2007 Posted August 14, 2007 Bodziulka napisał(a):gdzieeeee? Eeeee, tylko na polską wieś :eviltong: ;) Bodziulka napisał(a): :hmmmm: czy ja ją znam? czy jej TZ jest pilotem? To nie ta, rozwijam znajomości :razz: Bodziulka napisał(a):widziałam psa w stroju Flamenco :razz: :evil_lol: Odpoczęłaś, opowiadaj dalej! :lol: Quote
Bodziulka Posted August 14, 2007 Author Posted August 14, 2007 [quote name='Ania-Sonia']Eeeee, tylko na polską wieś :eviltong: ;) ja też :p To nie ta, rozwijam znajomości :razz: ooo to daj namiary, bo mam kilka pomysłów, jak usprawnić Okęcie :diabloti: :evil_lol: Odpoczęłaś, opowiadaj dalej! :lol: właśnie zgrywam foty :cool3: Quote
Bodziulka Posted August 14, 2007 Author Posted August 14, 2007 To może na początek obserwacje hiszpańskich psów takich białasków widzialam najwięcej: Nie spodziewałam się widzieć tam aż tylu psów, myślałam, że sytuacja jest znacznie gorsza. Oczywiście większosć to psy małe, "kieszonkowe", ale duże też spotykałam. Psy są tam wyprowadzane głównie w nocy z dwóch względów: specywicznego trybu życia :evil_lol: i upałów. Tylko te "zwykłe, domowe" psy nie są tak zadbane, jak u nas, tzn tam jest znacznie większa przepaść między psami źle traktowanymi i wypieszczonymi. Widziałam program o kontraśnie psów schrnoniskowych i psów "przesadnie wypieszczonych", chodzących do spa itp. A i tak najszczęśliwszy pies wydał mi się ten, który siedział z bezdomnym pod sklepem - zadbany, uśmiechnięty na psi sposób. Spotkałam też panią z yorkiem w sklepie z ciuchami (ach te sierpniowe hiszpańskie przeceny! :lol:). Widziałam też dużo kundelków. W Cordobie boksery są podobno jedną z częściej występujących ras "dużych" (po labkach i goldenach). Być może widziałam tyle psów, bo mieszkałam koło wydziału i parku weterynarii, chociaż z drugiej strony, tam co kawałek jest park i fontanna, warunki do dalszych spacerów fajne, do bliższych gorsze, bo koło domów nie ma trawników. Quote
Bodziulka Posted August 14, 2007 Author Posted August 14, 2007 Zacznę od podróży i bałaganu na Okęciu :roll: Lot do Malagi był opóźniony o godzinę. W ogóle przeraziłam się, gdy zobaczyłam, czym lecimy: Boeing 737 (300) - taki malutki, na 140 osób, miałam nadzieję, że to będzie coś większego, bo większe wydają mi się stabliniesze (jak samochody :evil_lol:). Poza tym co poniektórzy naopowiadali mi, jak to strasznie się lata, jak to trzęsie itp :diabloti: :mad: ale moje całe obawy znikęły, gdy "wpadliśmy" na pas startowy i pilot dodał gazu :cool3: ta prędkość jest rewelacyjna! Moment startu zajebisty :evil_lol: potem to już normalnie, trochę machało na boki. W pewnym momencie odezwał się głos, że wlatujemy w strefę silnych turbulencji :cry: :smhair2: :scared: więc zaczęłam sobie powtarzać: tylko nie panikuj :evil_lol: i wiecie co? Turbulecje są przereklamowane! To tak, jakby jechać po typowo polskiej drodze, trzęsie i tyle... Najgorsze były zmiany ciśnienia, czacha mi tak napitalała, że hoho, kac po trzydiowym piciu to nic przy tym ;) siedziałam przy oknie i było koooszmarnie zimno! ale za to jakie widoki :razz: widziałam Wrocław z lotu ptaka (po ok 25 min lotu go mijaliśmy), a potem lot nad Madrytem (chyba) - było lekkie zachmurzenie i światła miasta cudownie rozświetlały chmury, małe mieścinki z resztą tez fajnie z góry wyklądały, takie świetlne punkciki. Lecieliśmy z prędkością ok 900km/h (chciałabym ją wypróbować na lądzie :cool3:), nad Polską, Czechami, Niemcami, Szwajcarią, Francją no i Hiszpanią, nad Morzem lecieliśmy tylko przy Maladze, podchodząc do lądowania, które było ciężkie ze względu na zmiany ciśnienia :shake: ale sam moment posadzenia samolotu na ziemi był spokojny. Potem pilot nam przekazał radosną wiadomość: w Maladze jest 38 stopni :cool3: (godzina 1 w nocy), a ja byłam w długich spodniach, adidasach i bluzie :evil_lol: na bagaż też czekałam dosyć długo... a potem to już :multi: powitanie i do Fuengiroli (3 dni uczyłam się to wymawiać: Fłenchirola). Start przy zachodzie słońca Oczywiście nie poszłyśmy od razu spać (tzn Daria, do której przyjechałam i ja, bo męśka/hiszpańska część załogi poległa od razu :evil_lol:), tylko wcinałyśmy Ptasie Mleczko (towar bardzo deficytowy na południu), które potem faceci rano wykończyli - łakomczuchy :evil_lol: Jak już się położyłyśmy spać, to przyjechała śmieciarka i zaczeła warczeć pod oknami (muszę przyznać, że tam bardzo dbają o czystość: co kawałek kosze i śmietniki, śmieci nie można wyrzucać przed 20, żeby nie śmierdziały, i wybierają e przed świtem). Najbardziej zdziwiło mnie, gdy koło 7 się przebudziłam i było ciemno :crazyeye: bo tam teraz słońce wschodzi po 7 :lol: I miałam też niezłą schizę przez Delicje - cały zapas ptasiego mleczka wypakowałam w nocy, od razu do lodówki/żołądka :evil_lol: a o delicjach zapomniałam... i się budzę rano i dociera do mnie to, że one nadal leżą w torbie i się grzeją ble no i spać nie mogłam :roll: Quote
Bodziulka Posted August 14, 2007 Author Posted August 14, 2007 Taki był widok z okna (ok 50 metrów do plazy :cool3:) wieczorny spacer bulwarem nadmorskim Quote
Bodziulka Posted August 14, 2007 Author Posted August 14, 2007 konik wycieczkowy oraz wynalazki - koszyk sklepowy na kółkach i ichniejszy przysmak oraz skałki Nasz dzień zaczynał się tam mniej więcej koło południa, szłyśmy z Darią po bagietkę i picie do sklepu i na plażę (oni na bułki mówią chleb, na takiego chleba typowego dla nas nie mają), a w tym czasie panowie grali sobie na PlayStation (cóż za rozwijające zajęcie od samego rana :evil_lol:). Koło 14 obiadek, sjesta i znowu na plażę. Pierwszego dnia był makaron z jakimś hiszpańskim sosem - całkiem dobre. Drugiego dnia poszliśmy do indyjskiej restauracji - ble, a trzeciego na kebaba :lol: w ogóle bardzo drogie jest tam jedzenie... Pierwszej nocy poszłyśmy zwiedzać miasto i wylądowałyśmy w brytyjskim klubie karaoke :evil_lol: i wtedy widziałam pierwszego boksia, którego nie dali mi pogłaskać :placz: pręguś piękny! Drugiej nocy była typowo hiszpańska noc: najpierw picie w domu, potem picie na ulicy, a potem w klubie i nad ranem powrót do domu ;) Jeśli chodzi o picie na ulicy, to jest to legalne - w każdym mieście jest wyznaczony teren, gdzie w nocy można przyjść ze swoim alkoholem i pić - jest to dość dobrym rozwiązaniem, bo po 22 jest zakaz sprzedaży alkoholu w sklepach (który jest dosyć tani), i wtedy ceny w klubach znacznie rosną. Więc gdy się w nocy widzi grupkę osób z siatkami, w których jest alkohol, to idą na Botellion (Botejon). I tu widziałam żółtaska, ale był daleko :placz: Hiszpanie nie potrafią pić - my we dwie wypiłymy w krótszym czasie więcej wódki z Fantą, niż ich 3 męczących jakiegoś burbona z colą. A co do Coli: to jest u nich Cola Zero (zero kalorii), poza tym są wersje z kofiną i bez, IceTea w puszkach itp wynalazki ;) A trzeciego wieczoru pojechaliśmy do Cordoby. Quote
Bodziulka Posted August 14, 2007 Author Posted August 14, 2007 Superman po ichniemu :cool3: ;) Droga do Cordoby Rzeka, której od wieeelu lat już nie ma, tzn jest na mapie i na tabliczkach przydrożnych my mamy leżącego rycerza - Giewont, oni mają Indianina Podobno mi się pogoda udała, bo temeratura była koło 35 stopni, gdy normalnie w sierpniu jest koło 50 :cool3: Quote
Bodziulka Posted August 14, 2007 Author Posted August 14, 2007 I zaczynamy spacer po Cordobie Ulica Kwiatów - odbywają się w Cordobie konkursy na najładniejsze Patio, i to zostało po konkursie Patrząc w tą ulicę można zobaczyć wieżę Meczetu (piękny, foty potem ;)) pomarańczki :cool3: i najwęższa ulica Cordoby - uff ledwo się zmieściłam ;) Widzisz Aniu, czasami chodzę w spódnicach/sukienkach :diabloti: Quote
Bodziulka Posted August 14, 2007 Author Posted August 14, 2007 To dalszy spacer po Corobie - ogrody przy twierdzy Alkazar te krzaczki były niedawno wycięte na kształt dzbanków Quote
Bodziulka Posted August 14, 2007 Author Posted August 14, 2007 Winko Jedyna psia skarbonka, jaką znalazłam :cool3: a to jest ruchomy pomnik wodny, obraca się w zależności od prądow (bruuudnej) rzeki Quote
Bodziulka Posted August 14, 2007 Author Posted August 14, 2007 Cordobiańskie chodniki :loveu: Dom Grafika/Kaligraka Takie kwiatki na samochodach są tam bardzo modne Quote
Bodziulka Posted August 14, 2007 Author Posted August 14, 2007 Fontanna koło dworca kolejowego i autobusowego (żeby wejść do pociagu, przechodzi się kontrolę, jak na lotnisku, tzn prześwietlanie bagażu itp) wcale nie było mi gorąco i wcale nie chciałam się schłodzić ;) Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.