Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

  • Replies 3.5k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Bodziulka napisał(a):
...a w Hiszpanii będę zajęta innymi sprawami :evil_lol:

Taaak, a jakimi?:hmmmm: :evil_lol: ;)

Ja też chcem do Hiszpaniiiiii!:placz: Dzisiaj wlazłam na górkę się poopalać, spociłam się tylko przy włażeniu, rozkładam ręcznik, wyjmuję balsam, a tu chmura burzowa...:roll::diabloti: :evil_lol:

Posted

AśkaK napisał(a):
Taaak, a jakimi?:hmmmm: :evil_lol: ;)


Dziś dostałam sms-a, że Bodziulka usiłowała całować na ulicy jakiegoś boksera pręgusia :evil_lol: , ale nie pozwolono jej bo ponoć agresywny :crazyeye: :-? :stupid:

Posted

Hahaha, Ania, jak przeczytałam pierwsze słowa to myślałam że usiłowała całować jakiegoś Hiszpana!:evil_lol: :lol: No tak, tego się po Bodziulce można było spodziewać!:lol: Co tam Hiszpani, co tam zabytki, najważniejsze że są tam jakieś boksie!!!:evil_lol:

Posted

:eviltong:
:eviltong: :eviltong: :eviltong:
:eviltong: :eviltong: :eviltong: :eviltong:
:eviltong: :eviltong: :eviltong: :eviltong: :eviltong:
Kurde miała być piramidka, ale nie wyszła...

Posted

w Hiszpanii nie ma piramidek :diabloti:

ależ jestem padnęta - Okęcie jest z lekka chu**we, pognietli mi walizkę, zepsuli samojeżdżące kółka i w ogóle bajzel mają :roll:

ależ mam Wam do poopowiadania i tylko kilka godzin na to, bo jutro znowu wyjeżdżam, a przygód trochę było :cool3: nawet jedna taka mrożąca krew w żyłach :crazyeye: no i było trzęsienie ziemi :razz:

star samolotu jest REWELACYJNY, turbuencje też fajne :evil_lol: gorzej ze zmianami ciśnienia no i tym mrozem na wysokościach brrrr

idę spać :cool1:

Posted

Bodziulka wróciła!!!! :ylsuper: :lilangel: :laugh2_2:

To opowiadaj szybko, bo ja też za moment wyjeżdżam! ;)

A w sprawie Okęcia to już wiem do której cioteczki zażalenia trzeba kierować :evil_lol:

Posted

[quote name='Ania-Sonia']
To opowiadaj szybko, bo ja też za moment wyjeżdżam! ;)

gdzieeeee?

A w sprawie Okęcia to już wiem do której cioteczki zażalenia trzeba kierować :evil_lol:


:hmmmm: czy ja ją znam? czy jej TZ jest pilotem?

ehhh juz wstałam, spałam 6 godzin, musiałam odpocząć po podróży i takich tam :evil_lol: nieprzespanych nocach

Posted

Bodziulka napisał(a):
gdzieeeee?

Eeeee, tylko na polską wieś :eviltong: ;)

Bodziulka napisał(a):

:hmmmm: czy ja ją znam? czy jej TZ jest pilotem?


To nie ta, rozwijam znajomości :razz:

Bodziulka napisał(a):
widziałam psa w stroju Flamenco :razz: :evil_lol:


Odpoczęłaś, opowiadaj dalej! :lol:

Posted

[quote name='Ania-Sonia']Eeeee, tylko na polską wieś :eviltong: ;)


ja też :p

To nie ta, rozwijam znajomości :razz:



ooo to daj namiary, bo mam kilka pomysłów, jak usprawnić Okęcie :diabloti: :evil_lol:


Odpoczęłaś, opowiadaj dalej! :lol:


właśnie zgrywam foty :cool3:

Posted

To może na początek obserwacje hiszpańskich psów
takich białasków widzialam najwięcej:


Nie spodziewałam się widzieć tam aż tylu psów, myślałam, że sytuacja jest znacznie gorsza. Oczywiście większosć to psy małe, "kieszonkowe", ale duże też spotykałam. Psy są tam wyprowadzane głównie w nocy z dwóch względów: specywicznego trybu życia :evil_lol: i upałów. Tylko te "zwykłe, domowe" psy nie są tak zadbane, jak u nas, tzn tam jest znacznie większa przepaść między psami źle traktowanymi i wypieszczonymi. Widziałam program o kontraśnie psów schrnoniskowych i psów "przesadnie wypieszczonych", chodzących do spa itp. A i tak najszczęśliwszy pies wydał mi się ten, który siedział z bezdomnym pod sklepem - zadbany, uśmiechnięty na psi sposób. Spotkałam też panią z yorkiem w sklepie z ciuchami (ach te sierpniowe hiszpańskie przeceny! :lol:). Widziałam też dużo kundelków.
W Cordobie boksery są podobno jedną z częściej występujących ras "dużych" (po labkach i goldenach).
Być może widziałam tyle psów, bo mieszkałam koło wydziału i parku weterynarii, chociaż z drugiej strony, tam co kawałek jest park i fontanna, warunki do dalszych spacerów fajne, do bliższych gorsze, bo koło domów nie ma trawników.

Posted

Zacznę od podróży i bałaganu na Okęciu :roll: Lot do Malagi był opóźniony o godzinę. W ogóle przeraziłam się, gdy zobaczyłam, czym lecimy: Boeing 737 (300) - taki malutki, na 140 osób, miałam nadzieję, że to będzie coś większego, bo większe wydają mi się stabliniesze (jak samochody :evil_lol:). Poza tym co poniektórzy naopowiadali mi, jak to strasznie się lata, jak to trzęsie itp :diabloti: :mad: ale moje całe obawy znikęły, gdy "wpadliśmy" na pas startowy i pilot dodał gazu :cool3: ta prędkość jest rewelacyjna! Moment startu zajebisty :evil_lol: potem to już normalnie, trochę machało na boki. W pewnym momencie odezwał się głos, że wlatujemy w strefę silnych turbulencji :cry: :smhair2: :scared: więc zaczęłam sobie powtarzać: tylko nie panikuj :evil_lol: i wiecie co? Turbulecje są przereklamowane! To tak, jakby jechać po typowo polskiej drodze, trzęsie i tyle... Najgorsze były zmiany ciśnienia, czacha mi tak napitalała, że hoho, kac po trzydiowym piciu to nic przy tym ;) siedziałam przy oknie i było koooszmarnie zimno! ale za to jakie widoki :razz: widziałam Wrocław z lotu ptaka (po ok 25 min lotu go mijaliśmy), a potem lot nad Madrytem (chyba) - było lekkie zachmurzenie i światła miasta cudownie rozświetlały chmury, małe mieścinki z resztą tez fajnie z góry wyklądały, takie świetlne punkciki.
Lecieliśmy z prędkością ok 900km/h (chciałabym ją wypróbować na lądzie :cool3:), nad Polską, Czechami, Niemcami, Szwajcarią, Francją no i Hiszpanią, nad Morzem lecieliśmy tylko przy Maladze, podchodząc do lądowania, które było ciężkie ze względu na zmiany ciśnienia :shake: ale sam moment posadzenia samolotu na ziemi był spokojny. Potem pilot nam przekazał radosną wiadomość: w Maladze jest 38 stopni :cool3: (godzina 1 w nocy), a ja byłam w długich spodniach, adidasach i bluzie :evil_lol: na bagaż też czekałam dosyć długo... a potem to już :multi: powitanie i do Fuengiroli (3 dni uczyłam się to wymawiać: Fłenchirola).

Start przy zachodzie słońca




Oczywiście nie poszłyśmy od razu spać (tzn Daria, do której przyjechałam i ja, bo męśka/hiszpańska część załogi poległa od razu :evil_lol:), tylko wcinałyśmy Ptasie Mleczko (towar bardzo deficytowy na południu), które potem faceci rano wykończyli - łakomczuchy :evil_lol: Jak już się położyłyśmy spać, to przyjechała śmieciarka i zaczeła warczeć pod oknami (muszę przyznać, że tam bardzo dbają o czystość: co kawałek kosze i śmietniki, śmieci nie można wyrzucać przed 20, żeby nie śmierdziały, i wybierają e przed świtem). Najbardziej zdziwiło mnie, gdy koło 7 się przebudziłam i było ciemno :crazyeye: bo tam teraz słońce wschodzi po 7 :lol:
I miałam też niezłą schizę przez Delicje - cały zapas ptasiego mleczka wypakowałam w nocy, od razu do lodówki/żołądka :evil_lol: a o delicjach zapomniałam... i się budzę rano i dociera do mnie to, że one nadal leżą w torbie i się grzeją ble no i spać nie mogłam :roll:

Posted

konik wycieczkowy


oraz wynalazki - koszyk sklepowy na kółkach


i ichniejszy przysmak


oraz skałki




Nasz dzień zaczynał się tam mniej więcej koło południa, szłyśmy z Darią po bagietkę i picie do sklepu i na plażę (oni na bułki mówią chleb, na takiego chleba typowego dla nas nie mają), a w tym czasie panowie grali sobie na PlayStation (cóż za rozwijające zajęcie od samego rana :evil_lol:). Koło 14 obiadek, sjesta i znowu na plażę.
Pierwszego dnia był makaron z jakimś hiszpańskim sosem - całkiem dobre. Drugiego dnia poszliśmy do indyjskiej restauracji - ble, a trzeciego na kebaba :lol: w ogóle bardzo drogie jest tam jedzenie...
Pierwszej nocy poszłyśmy zwiedzać miasto i wylądowałyśmy w brytyjskim klubie karaoke :evil_lol: i wtedy widziałam pierwszego boksia, którego nie dali mi pogłaskać :placz: pręguś piękny!
Drugiej nocy była typowo hiszpańska noc: najpierw picie w domu, potem picie na ulicy, a potem w klubie i nad ranem powrót do domu ;) Jeśli chodzi o picie na ulicy, to jest to legalne - w każdym mieście jest wyznaczony teren, gdzie w nocy można przyjść ze swoim alkoholem i pić - jest to dość dobrym rozwiązaniem, bo po 22 jest zakaz sprzedaży alkoholu w sklepach (który jest dosyć tani), i wtedy ceny w klubach znacznie rosną. Więc gdy się w nocy widzi grupkę osób z siatkami, w których jest alkohol, to idą na Botellion (Botejon). I tu widziałam żółtaska, ale był daleko :placz:
Hiszpanie nie potrafią pić - my we dwie wypiłymy w krótszym czasie więcej wódki z Fantą, niż ich 3 męczących jakiegoś burbona z colą.
A co do Coli: to jest u nich Cola Zero (zero kalorii), poza tym są wersje z kofiną i bez, IceTea w puszkach itp wynalazki ;)
A trzeciego wieczoru pojechaliśmy do Cordoby.

Posted

Superman po ichniemu :cool3: ;)


Droga do Cordoby
Rzeka, której od wieeelu lat już nie ma, tzn jest na mapie i na tabliczkach przydrożnych




my mamy leżącego rycerza - Giewont, oni mają Indianina


Podobno mi się pogoda udała, bo temeratura była koło 35 stopni, gdy normalnie w sierpniu jest koło 50 :cool3:

Posted

I zaczynamy spacer po Cordobie
Ulica Kwiatów - odbywają się w Cordobie konkursy na najładniejsze Patio, i to zostało po konkursie


Patrząc w tą ulicę można zobaczyć wieżę Meczetu (piękny, foty potem ;))


pomarańczki :cool3:


i najwęższa ulica Cordoby - uff ledwo się zmieściłam ;)


Widzisz Aniu, czasami chodzę w spódnicach/sukienkach :diabloti:

Posted

Fontanna koło dworca kolejowego i autobusowego (żeby wejść do pociagu, przechodzi się kontrolę, jak na lotnisku, tzn prześwietlanie bagażu itp)




wcale nie było mi gorąco i wcale nie chciałam się schłodzić ;)

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...