Jump to content
Dogomania

Mentorek [*] , Leosiek , Surcia i rudy Rucio


Recommended Posts

Posted

Niestety żyłki są nad wodą na porządku dziennym.
Potłuczone butelki również, o śmieciach nie wspomnę.

Reszta zdjęć kiedy indziej, albo wieczorem.Na razie komp nie chce współpracować, a ja nie mam siły z nim walczyć, bo jestem chora.

Posted

WATACHA napisał(a):
Niestety żyłki są nad wodą na porządku dziennym.
Potłuczone butelki również, o śmieciach nie wspomnę.

Reszta zdjęć kiedy indziej, albo wieczorem.Na razie komp nie chce współpracować, a ja nie mam siły z nim walczyć, bo jestem chora.


Oj to zdrowiej.

My jak nad wodą bylismy z TZ i jego kolegami to wciąż jakies puszki wyciągałam Tazzowi z pycha... :mdleje: to cud jakiś, ze sobie nic ta moja ciapa w paszczy nie przecieła...

Posted

Dziękuję Wam.Od leżenia już mnie wszystkie gnaty bolą.
Pamiętam w pierwszym roku od adopcji Mentor miał 4 razy łapę skaleczoną.Już teraz nie pamietam dokładnie, ale ciągle mu się coś działo miedzy innymi naruszoną rogówkę, uszy ciągle poobcierane, pysk rozwalony.Wcale nie uważa, a nie wspomnę ile razy nie zauważył drzewa jak zaczynał bieg po patyczek i łubudu łbem.Ale biegł dalej, bo patyk najważniejszy.

Posted

wilczy zew napisał(a):
a kto zwracałby uwagę na taki drobiazg jak walnięcie się o drzewo :eviltong:
cc właściwie prawie wcale nie czują bulu


W czasie zabawy nigdy.Czasami po zdarzało się, że kulał, albo lizał łapkę.A, że ucho ma skaleczone to wiemy zawsze, bo Leoś od razu pakuje tam swojego jęzora :)

Posted

oo jaki słodki, uroczy i gapciowaty Leonek :loveu::loveu:
ale był czadowy, a Mentor stateczny wójek jak sie ładnie opiekował maleństwem :p

a Tobie szybkiego powrotu do zdrówka :)

Posted

Leoś jak to pierwszego dnia czuł się trochę zagubiony.Jak go położyliśmy na łóżku to się rozłożył i nie ruszał.Przestraszyliśmy się, że coś mu jest.Ale tylko do momentu jak ktoś przyniósł coś do jedzenia.Od razu dostał ruchów i to jakich ha,ha,ha.Spał w nocy z moją ręką, bo popiskiwał troszkę.
Mentor to się zachowywał jakby się go bał, obchodził dookoła, obserwował ale z ciekawością.Ale był też troszkę smutnawy, chyba lekko zazdrosny.Taki trochę na uboczu.Leoś z początku nieśmiały, z czasem nie dawał mu spokoju i ciągle zaczepiał do zabawy.Mentorek jak miał dość to uciekał przed nim na łóżko.Bawili się ładnie, choć czasem Mentor go poprzetrącał, ale niechcący.Raz go nadepnął w okolicy brzucha.Przestraszyliśmy się bo, nie mógł później chodzić na tylne łapki.Mąż mu robił z godzinę rehabilitację i jakoś przeszło.Oczywiście u wet też byliśmy, ale nie było żadnego urazu.Z czasem Leoś nauczył się uskakiwać.
Kiedyś kupiliśmy dodatkowo oprócz pontonu, kanapę dla Leosia, żeby im było wygodnie.I wiecie co mały diabeł spał rozwalony na pontonie, a Mentor zwinięty w kulkę w kanapie (w ten sposób miesił się akurat).Mentor tylko mu nie odpuszczał jeśli chodziło o zabawki , patyczki.Tak to ustępował we wszystkim.
Któregoś razu (Leoś już był duży), podczas zabawy Mentor zaczepił zębem Leosiowe ucho.Ten najpierw pisnął, a potem rzucił się na M z takim warczeniem i złością, że gdyby był większy to w tym szale by chyba zagryzł.Z drugiej strony nie raz znajdywaliśmy strupy na faflach i szyi M.Mentor nawet nie pisnął.I do tej pory tak jest, Leoś nerwus, Mentorek spokojny.

Posted

Ludzie to są dziwni.Mąż rano wyszedł z psami, gdy wychodził z windy stała babka.Jak przechodzili to pani spojrzała na dół i zobaczyła przed windą mokra plamę.Pyta się czy to nie któryś z psów zrobił.Już mężowi nie chciało się dyskutować, bo się śpieszył.Jak wracał to się w windzie zaciął.Oczywiście alarm o tej porze nie działał.Siedział chyba z pięć minut i się otworzyła.Ja to bym juz tam zawał miała.

Posted

Wilczy zew, może Ty bedziesz wiedziała skoro się interesujesz?Od jakiegos czasu przylatuje do nas gawron (chyba, taki czarno-szary).Siada na barierce, na balkonie, chwilę się pogapi, pozaglada i odlatuje.Czasem siada na parapecie w kuchni, tez popatrzy chwilę i odlatuje.Nigdy nie mieliśmy nic do jedzenia, tak żeby mógł skorzystać.O co mu chodzi?
Mój mąż ostatnio wpadł na to, że to duch tej pani co tu kiedyś mieszkała i przylatuje w tej postaci hi,hi.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...