Delph Posted March 27, 2011 Posted March 27, 2011 Od dzisiaj jest u mnie koteczka, która nie miała się gdzie podziać, bo wczoraj zmarła jej Pani... Kicia jest bardzo łagodna, spokojna, ma 2 lata, wysterylizowana. Pięknie przywitała się z moimi psami, nie ma między nimi żadnych spięć. Na razie jest bardzo smutna, siedzi i wygląda przez okno, stresuje się, ale to zrozumiałe po tym co przeszła. Nie jestem w ogóle w temacie kocich adopcji, gdyby ktoś mógł mi pomóc, będę bardzo wdzięczna... Zdjęcia zrobię, gdy mała trochę dojdzie do siebie, teraz nie chcę jej już dokładać stresu :-( Quote
Delph Posted March 28, 2011 Author Posted March 28, 2011 Koteczka nic nie je, nie załatwia się, siedzi cały dzień przy oknie i wygląda smutno na świat. Bardzo mi jej żal :placz: W nocy trochę poleżała z nami w łóżku, ale rano znalazłam ją znowu na oknie... Nie mam doświadczenia, nie mam pojęcia jak poprawić jej nastrój, serce się kraje :-( Quote
Merime Posted March 28, 2011 Posted March 28, 2011 Delph zostaw ją samą sobie, co jakiś czas pogłaszcz, daj smakołyk, ale tak to nie ruszaj. Sama przyjdzie, kiedy uzna, że jest gotowa. Pilnuj też, żeby jednak coś tam zjadła, może kup pastę rybną, smaruj na palec i daj do wylizania, jak podziała to dodaj do chrupek trochę. Ewentualnie możesz zamiast tego kupić tran i wymieszać jedną łyżkę. Sprawdź też czy ona wie gdzie ma kuwetę. Kuweta zamknięta, czy otwarta? Jak zamknięta możliwe, że nie wie jak wejść, jak otwarta to ją do niej włóż. Pomasuj brzuszek. Koty mimo swojego indywidualnego charakteru bardzo się przywiązują do człowieka. Ona prawdo podobnie tęskni i dlatego musisz na nią mieć baczenie. Koty łatwo wpadają w coś jak depresja. Quote
magdajedral Posted March 28, 2011 Posted March 28, 2011 Popieram słowa Merime. Daj kici trochę czasu. Musi się osowić z nową i trudną dla siebie sytuacją. Faktycznie trzeba jej podtykać pod nosek smakołyki, aby zaczęła jeść i pić. To ważne. Założyć jej wątek na miau? Quote
Delph Posted March 28, 2011 Author Posted March 28, 2011 Dzięki za rady, bo nie wiem co robić. Zostawiam ją samą sobie, czasami pogłaszczę, podetknę coś pod nos, ale nie reaguje... Nie je (suchego, saszetek, puszek, nic...), nie pije, smakołyków nie tknie, nie powącha nawet. Nie załatwiła się w ogóle odkąd u nas jest (od wczoraj). Przed chwilą mieliśmy zgaszone światło przy filmie, skradała się, nie wiem czy do kuwety, ale zaczepiła mojego psa, który się wystraszył i ją przegonił... Teraz to już w ogóle pewnie się nie ruszy :shake: Kuweta otwarta, jej własna z poprzedniego domu (miseczkę też ma swoją). Teraz ją przestawiłam do kuchni w której siedzi, bo pewnie będzie się bała przejść... Martwię się bardzo, zastanawiam się, czy jeżeli jutro nadal nic się nie zmieni, nie podać jej czegoś na przeczyszczenie. Albo czy nie kupić jakiejś pasty albo odżywki w płynie i jej nie podać do pyszczka. Wczoraj było z nią lepiej niż dziś, przynajmniej trochę pochodziła po domu i sobie wszystko obejrzała. Dzisiaj już jest bez kontaktu :-( Ale mniej dyszy, wczoraj ciężko oddychała - pewnie ze stresu... Bardzo mi jej szkoda... Quote
tripti Posted March 28, 2011 Posted March 28, 2011 to i kotek do Was zawitał, potrzebuje czasu, żeby oswoić się z nową sytuacją. Delph ten kotek szuka domu? Magda pytała czy założyć wątek na miau, tak naprawdę tam w kotkach jest ruch, tak jak na dogo w psach. Koniecznie trzeba zaprosić tu Kociabanda2, to kiociara przecież z krwi i kości mi bardzo dobrze doradzała przy pierwszym(jedynym i ostatnim) kotku. Quote
pumcia02 Posted March 29, 2011 Posted March 29, 2011 A ma ten sam żwirek w kuwecie co w poprzednim domu? np moja kocica załatwia się tylko do jednego, który miała na pierwszym tymczasie :) Dobrze będzie. Ja przez pierwszych kilka dni nie widziałam swojego kota :) Quote
Isabel Posted March 29, 2011 Posted March 29, 2011 Kotka koniecznie musi coś zjeść, jak nie sama, to karm ją na siłę strzykawką, np. zupką Gerbera. Koty, w przeciwieństwie do psów, nie mogą pościć dłużej niż 3 dni, inaczej "siada" im wątroba. Czy masz warunki, żeby na początek oddzielić kotkę od psa, tzn. zamknąć ją w oddzielnym pomieszczeniu, razem z kuwetą i jedzonkiem? Może jak będzie miała całkowity spokój, to zacznie jeść i siusiać. Moje koty, jak wprowadzałam nowego tymczasa, psa, to potrafiły kilka dni siedzieć na szafie, ale ponieważ w nocy miały spokój, bo zamykałam drzwi od pokoju, to wtedy jadły, piły i chodziły do kuwety ( te wszystkie akcesoria były w pokoju). Natomiast koty, które miałam na DT miały swój pokój, też były zestresowane, ale zostawione same, jadły, piły i chodziły do kuwety. Kotka z czasem dojdzie do siebie, ale koniecznie musi jeść, to naprawdę bardzo ważne!!! Quote
Merime Posted March 29, 2011 Posted March 29, 2011 Nie dawaj nic na przeczyszczenie, tylko się zestresuje, a całkiem możliwe, że pies jest i tak dużym bodźcem dla niej. Kup tą pastę, o której pisałam. Jeżeli na nią też nie zareaguje. Odrobinę nałóż na palce i wsadź jej do pyska. Przy okazji skontaktuj się też z weterynarzem ;) Quote
Delph Posted March 29, 2011 Author Posted March 29, 2011 Koteczka ma ten sam żwirek i jedzenie (suche, puszki, saszetki, gotowane) co w poprzednim domu. Wszystko ma swoje, nawet kocyk i gotowane serduszka. Dziękuję Wam wszystkim za rady, są dla mnie bardzo cenne. Dzięki radom dzisiaj w nocy kicia zrobiła małe siku do kuwety (wieczorem ustawiłam ją w kuwecie i długo masowałam brzuszek). Teraz jak wróciłam do domu dałam jej świeże jedzenie (poprzednie nie ruszone, jak zwykle) i stwierdziłam, że trzeba lecieć po convalescence albo gerberka. Dałam psom puszkę, żeby w między czasie nie pożarły koteczki i jej też odrobinkę dodałam do miski z jej suchym (podtykam jej wszystko co mi przyjdzie do głowy, kabanosy dla kotów, przysmaki itd.). Stał się cud, po jakimś czasie podeszła i rozgrzebała trochę to psie jedzenie. Wydaje mi się, że trochę skubnęła. Później zrobiła drugie siku do kuwety. I co teraz, karmić na siłę strzykawką, czy jak skubnęła chociaż odrobinkę tej psiej puchy, to na razie dać jej spokój? Na noc będę ją zamykać w kuchni samą, może się rozkręci. W dzień nie będę jej separować, bo psy mogą zacząć nerwowo reagować, a do tego mieszkam w jednopokojowym mieszkaniu, więc sytuacja jest mało komfortowa ;) Nie jestem pewna czy wędrować do weterynarza, jak mi się zestresuje jeszcze bardziej? Może wstrzymać się jeszcze ze dwa dni chociaż? Nie wygląda na chorą, jest grubiutka, ma czyste oczka, już spokojniej oddycha. Daje się masować i wszędzie dotykać. Lecą z niej kłaki i jest zestresowana, ale to chyba normalne w takiej sytuacji. Quote
Merime Posted March 29, 2011 Posted March 29, 2011 Chodzi mi raczej o to, żebyś zadzwoniła do weta. Bo może on zna jakąś metodę konkretną, żeby ją nakłonić do jedzenia. Ja coś podobnego przerabiałam z jednym ze swoich poprzednich kotów. Najlepiej by było gdyby jadła kocie jedzonko. Psia karma nie jest odpowiednia dla kotów i może prowadzić do różnych schorzeń. Wsadź jej trochę mokrej karmy do pyszczka, najlepiej jak będziecie same, żeby obecność psów jej nie stresowała. Nie izoluj jej. Jeżeli nie ucieka od psów i porusza się swobodnie po mieszkaniu, no i jeżeli psy jej nie ganiają, nie ma potrzeby. Przywykną do siebie ;) Trzymam kciuki. A pokażesz nam kiculkę? Quote
Delph Posted March 29, 2011 Author Posted March 29, 2011 Dałam kici Stresnal w syropie i chyba jest poprawa, tz'towi udało się ją nakłonić do zabawy sznurkiem przez chwilkę :razz: Mam jeszcze Stress Out w tabletkach, który z tych środków lepiej działa na koty? A może podać oba? Wiem, że nie powinna jeść psiego, ale i tak się cieszę, że czymkolwiek się zainteresowała. Chociaż patrząc na skład puszki moich psów, to jest lepszy niż większości kocich ;) Podtykam jej na razie cokolwiek, jak zacznie normalnie jeść, to będzie dostawać kocie. Ale jak na razie skubnęła tylko to co pisałam po południu i dalej nic... Od psów nie ucieka, one też jej nie gonią ani do niej nie podchodzą, ale mimo to cały czas siedzi na kaloryferze albo na parapecie. Teraz też na biurku tz'ta przy parapecie. Nie chodzi po domu. Chyba że ją weźmiemy do łóżka, to po jakimś czasie schodzi i powoli przemieszcza się z powrotem na swoją miejscówkę przy oknie. Paniki nie ma, ale nie spaceruje po domu. Do pyszczka jej nie wtykam jedzenia, podsuwam pod nos, ale zero zainteresowania, nawet nie powącha. Mam jej wepchnąć na siłę kawałek? Zdjęcia zrobione teraz na szybko po ciemku, na razie nie chcę jej strzelać po oczach fleszem, bo mnie do końca znienawidzi ;) : Quote
Merime Posted March 30, 2011 Posted March 30, 2011 Chryste, toż to kot przez duże K. Ja tu sobie wyobrażałam, bidną poczciwą koteczkę, a tu proszę, proszę kocisko pełną gębą ;) Starsze koty, mają to do siebie, że więcej czasu spędzają śpiąc. Jednak 2 lata to znów nie tak dużo. Jeżeli kotka jest zdrowa, zapewne musi się przyzwyczaić. Póki co niech sobie tam siedzi. Kontroluj wypróżnianie. Co do karmienia tak jak mówiłam, mała porcja na palec i do pyska. Niektóre koty wpadają w stany depresyjne i przestają jeść, wtedy trzeba im trochę pomagać. Mechanizm działa jak u psa, naciskamy za żuchwą i pakujemy do środka. Kociasta ma jakieś imię? ;) Quote
Delph Posted March 30, 2011 Author Posted March 30, 2011 Ok, zaopatrzyłam się w gerberka z cielęciną, pastę rybną w tubce, convalescence i nowe puszki i saszetki kocie. Podetknęłam wszystko po kolei pod nos, posmarowałam pyszczek. Wzdryga się i aż ją odrzuca z obrzydzenia... Położyłam wszystkiego po trochu do miseczki, zamknęłam ją w kuchni i czekam jak głupia. Jeżeli nie zje, to dzisiaj będę wpychać Convalescence strzykawką na siłę. Nie wiem, czy ją zamykać. Z jednej strony jak zamykam drzwi, to często idzie do kuwety, więc pewnie jednak się psów obawia. Z drugiej wczoraj chciałam ją zamknąć na noc w kuchni z jedzeniem, piciem i kuwetą, ale zaczęła łazikować i miauczeć pod drzwiami... Oszaleję chyba :lol: Wczoraj wieczorem w ogóle zaczęła trochę łazić po domu, może Stresnal zadziałał. Nauczyła się otwierać łazienkę i rano tam ją znalazłam ;) Sika regularnie do kuwety, wczoraj wieczorem zrobiła kupę. Nie wiem czym, skoro nic nie je, ale to zawsze jakiś plus tej sytuacji... Merime, kicia ma na imię Zuzia, jest sporawa, widziałam dużo mniejszych od niej kotków :evil_lol: I grubiutka jest. Ale za chwilę nie będzie, jeżeli nie zacznie jeść... Nie wiem już, może ją zabrać do weta na kroplówkę, czy coś :-( Quote
Delph Posted March 30, 2011 Author Posted March 30, 2011 Wepchnęliśmy w nią prawie połowę małego gerberka strzykawką. Baaardzo jej się to nie podobało. Ile powinna tego zjeść? Siedzi teraz obrażona i się oblizuje, bo przy okazji cała się ubrudziła. Nie wyobrażam sobie, że trzeba będzie tak z nią walczyć kilka razy dziennie... Quote
Isabel Posted March 30, 2011 Posted March 30, 2011 To świetnie, że już chodzi do kuwety :) Ja karmiłam i poiłam mojego kota strzykawką (convalescence) przez dwa tygodnie, jak chorował na SUK - bardzo tego nie lubił, za każdym razem walczyliśmy ze sobą, ale był to jedyny sposób, żeby cokolwiek zjadł i wypił. A i tak schudł o połowę, można było wyczuć każdą kosteczkę :(Myślę, że jak teraz Zuzia zjadła pół gerberka, to już jest sukces. Przez ten okres oswajania się z nową sytuacją nie musi przecież jeść dużo, tyle tylko, żeby utrzymać funkcjonowanie wątroby i nerek. Trzymam kciuki, żeby się przełamała i zaakceptowała zmiany :thumbs: Quote
wisela1 Posted March 30, 2011 Posted March 30, 2011 Prześliczny pyszczek ;-) Wiesz co... jak ja miałam problem z podaniem moim kociszonom pasty na odkłaczanie to poprostu tą pastą "brudziłam" im łapki... Musiały wylizać.... To tak jak z łapaniem kota...Chyba sie jeszcze taki nie urodził co do pudełka nie wejdzie..... próbuj naturalne instynkty wykorzystywać.... Quote
Olga7 Posted March 30, 2011 Posted March 30, 2011 Koty bardzo przeżywają śmierć wlaściela i popadają wtedy w depresję często a brak apetytu jest jednym z objawow tego smutku po stracie pani/pana.Trudno wtedy je zmusić do jedzenia chyba a na dodatek ta kotka jest w nowym obcym domu. Obcy ludzie i obce psy.To bardzo ciężkie przeżycie dla niej dodatkowe. Dzięki Wam jakoś pogodzi się powoli z obecnym losem,zanim znajdzie się w nowym domu. Piękna ,dorodna kotka z niej. Quote
Merime Posted March 30, 2011 Posted March 30, 2011 Sposób, który podala wisela1 jest dobry ale tylko w przypadku lekarstw. Siłą rzeczy nie ubrudzisz kotu łap tak, żeby zjadł dzienną racje żywieniową ;P W ostateczności jednak i tak można. Chyba żadne kot nie lubi karmienia na silę, ale tak jak było powiedziane, brak pożywienia źle wpływa na funkcjonowanie organizmu u kota. Póki co karm ją tak jak to zrobiłaś. Polecam jednak wizytę u weterynarza. Być może coś jej jeszcze dolega, a może zwyczajnie tęskni. Idąc do weta wykluczysz wszystko co złe i będziesz miała pewność, że to tylko melancholia. Trzymam kciuki. Zuzka do misek, marsz! ;) Quote
dorobella Posted March 30, 2011 Posted March 30, 2011 Po trochu... ja dawałam na wyczucie, robiłam przerwy pomiędzy posiłkami. Kota karmiłam ręcznie prawie rok, "chodziłam" z nim też do kuwety. Ważyłam, bo były okresy, że waga spadała na łeb na szyję :( Kot, który waży dziś ok. 7200g kg, a trafił do mnie z wagą ok. 5200g, a po kilku dniach 5650 g i spadek 5200 g. zapisywałam ilość kup i moczu. Był przebadany (morfologia, mocz). Leczony. Stres obniża odporność i potem biedaczki chorują. Kciuki za Zuzię Quote
wisela1 Posted March 31, 2011 Posted March 31, 2011 olga7 napisał(a):Koty bardzo przeżywają śmierć wlaściela i popadają wtedy w depresję często a brak apetytu jest jednym z objawow tego smutku po stracie pani/pana.Trudno wtedy je zmusić do jedzenia chyba a na dodatek ta kotka jest w nowym obcym domu. Obcy ludzie i obce psy.To bardzo ciężkie przeżycie dla niej dodatkowe. Dzięki Wam jakoś pogodzi się powoli z obecnym losem,zanim znajdzie się w nowym domu. Piękna ,dorodna kotka z niej. Mam kotka po zmarłym..... Kiedy do nas przyszedł to nad wszystkimi uczuciami górę wzieła ciekawość.... Wszystko było nowe, inne... Nie okazał zadnych lękow przed zwierzątkami do których dołączył, (2 psy i 3 koty ) a i one bez problemów przyjęły go do stadka... Różnie to bywa.... Inaczej reagował. Różne są kociny. Kocince życzymy wszystkiego najlepszego, oby możliwie szybciutko zaakceptowała nową sytuacje. Strasznie mi zal zwierzaczków które tracą dom i swojego człowieka... To pewnie nie na miejscu, ale i tak napiszę - szlag mnie trafia kiedy starsi, często samotni ludzie adoptują młode zwierzaczki.... Dla mnie to czysty egoizm. Quote
Isabel Posted March 31, 2011 Posted March 31, 2011 Ja też mam kotka po zmarłym opiekunie. I też dołączył do 2 ( w tamtym czasie) psów i 3 kotów, i też nie było z nim żadnych problemów, a miał już 10 lat (teraz ma 13). I również jestem przeciwna adoptowaniu młodych zwierząt przez starsze osoby, chyba że jest to sytuacja podbramkowa. Niestety, najczęściej jest tak, że rodzina dzieli się majątkiem, a zwierzę ląduje w schronisku, albo na ulicy...:( Quote
Olga7 Posted March 31, 2011 Posted March 31, 2011 Wiem,że każdy kot ,czy pies to inny charakter-tak jak i u ludzi.Tam Zuzia byla chyba jedynaczką a teraz malo ,że przeżywa śmierć swej pani,to jest wystraszona nowym domem ,gdzie są tylko psy i ludzie ,ale jako kot jest sama. Inaczej czuje się kot jesli ma dom z innym kotem -jest mu razniej i ma wiecej odwagi chyba wtedy,a inaczej gdy kot-jedynak wczesniej trafi do domu z kilkoma psami.Tak mi się wydaje .Ale jak widać są juz male postępy i powoli kotka zacznie sama jeść ,bo karmienie na silę to chyba często może skonczyć się wymiotami w najgorszym razie.Może jakaś gotowana ,czy wędzona ryba,czy wątrobka drobiowa gotowana jej posmakuje ,albo trochę żółtka got.,czy kurczaka ? Pewnie pani tamta rozpieszczała ją ,bo wagę ma sporą,dobrze wygląda.Bardziej może zje coś domowego niż te Gerbery bezsmakowe raczej,nie wiem.Sami kota nie mamy ,tylko w rodzinie.Starsze osoby raczej karmią chyba domowym jedzeniem koty ,to moze i Zuzia też tak byla nauczona. A może kupic jej np.saszetke i malutką puszkę Puriny -Felix ? Saszetki są droższe ,ale smaczniejsze chyba i ta karma Felix jest w kawaleczkach a nie mielona ,chętniej jedzą taką koty chyba. A także sucha karma Puriny -polecamy. No i rosolek z kawalkami drobnymi kurczaka+marchewka .Chętnie koty jedzą surowego kurczaka z piersi ,drobno pokrojonego ,albo troszkę surowej wątróbki kurczaka? Tylko na 2-3 raty,nie za dużo naraz ,bo może zwrócić kot. Tunczyk w sosie wlasnym -może też. Ryba wędzona a także smażona bez skory a może też makaron nitki ,czy spaghetii z rosolu albo sam.Kot bawi się a potem zjada.Może kalafior albo brokuly got.zje ? Piszę co dowiedzialam się o naszym kocie w rodzinie.:razz: Gerber może nie smakować kotce ,bo nie ma ciekawego smaku i zapachu chyba.;) Quote
Delph Posted March 31, 2011 Author Posted March 31, 2011 Mój tz dalej karmi małą strzykawką, ma już poorane plecy :evil_lol: Skończyły mi się pomysły jedzeniowe dla niej, spróbuję jeszcze z surowym mięsem i rybą. Czasami jak coś nakładam to podchodzi do miski, zagląda i ją odrzuca :shake: W poprzednim domu jadła suche, saszetki, tacki, gotowane wątróbki. Wszystko to dostałam razem z kotem, nie rusza żadnej z tych rzeczy. Nowych kupowanych przeze mnie też nie. Może zrobić jej jednak badania krwi? To pewnie nie na miejscu, ale i tak napiszę - szlag mnie trafia kiedy starsi, często samotni ludzie adoptują młode zwierzaczki.... Dla mnie to czysty egoizm. Mnie też szlag trafia, koteczkę miała wziąć córka zmarłej Pani, obiecała to matce... I nic, nie może, bo jej kotek pewnie kici nie polubi... Szkoda gadać, tylko my się małą zainteresowaliśmy - a jesteśmy obcymi ludźmi, to nie jest żadna nasza rodzina ani nikt bliski :roll: Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.