monika55 Posted April 22, 2011 Author Posted April 22, 2011 Wszystkiego dobrego, cierpliwości i pogody ducha zyczę Quote
malagos Posted April 22, 2011 Posted April 22, 2011 szafra napisał(a)::shake: Nie ogarniam i nie bardzo rozumiem :shake:. Co do klatki ze świnką - można się było spodziewać! Psy tak robią ze świnkami, szynszylami, chomikami i innymi futrzakami jak zobaczą pierwszy raz takiego zwierza i to jeszcze w klatce - jak nie ucieka. Przyzwyczai się do świnki!:evil_lol: nie , nie przyzwyczai, ma wiele cech jamnika, a do tego szorstkowlosego, bardziej ma cechy teriera. ale świnka bezpieczna, bo na razie nie pozwalam Nuce wchodzi na górę. Całe szczescie, ze jak ją puściłam w dopu, to reaguje na " wracaj", "chodź tu". Rano (godz. 6.15) jak ją wypusciłam z kojca, radośc przeogrona! Zdjęłam kołnierz, poszlały po ogrodzie z moimi suniami i poszłyśmy do domu. Dałam śniadanie - bo w kołnierzu nie bardzo moze jeśc - suchego nie chce, ale był wczorajszy ryz z mięsem. No i po pół godzinie wróciła do kojca z założonym kołnierzem..... Śmieszna jest ta psinka - leżała wczoraj na stole w lecznicy, ja ją trzymałam, Tomek majstrował przy drenie, który był wszytu w ranę - na pewno nie bylo to przyjemne dla psa, a pies machał ciagle ogonem :) I przy zakłaniu kołnierza, też, nawet nie drgnie. Quote
szafra Posted April 22, 2011 Posted April 22, 2011 Malagos jesteś wspaniała!:multi: Chyba dużo trzeba Nuce poświęcić czasu i dużo cierpliwości mieć. Ale ona przekochana jest i ten wdzięczny pyszczek i cała ona razem z ogonkiem.:lol: Wesołych i spokojnych świąt ! Quote
malagos Posted April 22, 2011 Posted April 22, 2011 Kochani, Nuka a atakuje wszystko co żyje- a mam 5 żółwi i papugi. Nie mogę jej spuścić na moment z oka, ciągle coś goni, ciągle pędzi. Mam ja w domu cały czas na smyczy, wychodzę z nią na dwór co pół godziny. W kojcu była od 7.15 do 12.00 - połamała kołnierz i poraniła nos, mam wrażenie, ze wsadzając między kraty, bo rozpaczliwie próbuje wyjść. Od południa jest ze mną non stop. W kuchni, jak piekłam sernik, przespała się z godzinkę. Potem znów gdzieś biegnie, chce wyjść, ja za nia na tej smyczy....Koty się ogromnie boją, na klatkę z papugami rzuca sie jak jakaś wariatka, do klatki z żółwiami drapie pazurami... Nie ma rady - do środy, czyli do zdjęcia szwów może u mnie zostać. Potem proszę jej szukać inne do dt. Najlepiej domowego i bez zwierząt, jedynie mogą być psy. Quote
szafra Posted April 22, 2011 Posted April 22, 2011 No to chyba te nasze święta nie będą już takie spokojne...:shake: Kurde blaszka! Quote
shanti Posted April 23, 2011 Posted April 23, 2011 Przeczytałam wczoraj Malagos co napisałaś i powiem tak. W schronisku Nuka zachowywała się przeciętnie, nie gorzej jak inne żywiołowe psy. Mam gorsze, spanielka Szila, Graf, biało brązowy, który z nim siedzi w kojcu, mogłabym przykłady mnożyć. Nie spodziewałam się że będzie aż tak źle. Nie o to chodzi. Jeśli Nuka w warunkach domowych rzeczywiście jest takim potworem jak piszesz, to ja mam po nieprzespanej nocy na kombinowaniu co dalej tylko dwa wyjscia: Pierwsze: Nuka wraca do schroniska. Tylko że nie ma na to kasy, bo do opłacenia jest jeszcze jej podróż do Makowa i leczenie u weta. Razem to będzie jakieś tysiąc złotych. Ja się bardziej zadłużać nie będę, debet i tak mam kolosalny. Nie stać mnie na to. W grę wchodzi tylko transport darmowy. Drugie: Jeśli do środy nie znajdzie się darmowy DT, bo jest już nasz Puszek w hotelu bez pełnych deklaracji, za którego przyjdzie nam płacić 300 zł, to los Nuki jest przesądzony. Niestety ten świat jest dla takich psów bardzo brutalny, nikt ich nie chce. Lepsza chyba igła niż schroniskowy syf, gdzie rany się będą jej babrać, a szansę na adopcję ze schronu ma prawie zerowe. :shake: I teraz się zacznie jazda! Nie po to ją operowano, wyciągano, żeby ją teraz usypiać. To bardzo proszę te święcie oburzone osoby, żeby zabrały Nukę do środy od Malagos i sobie ją adoptowały albo znalazły jej dom! Zrobiłam co mogłam i naprawdę teraz żałuję. Jestem wykończona psychicznie, fizycznie i finansowo. Jestem idiotką, trzeba było pozwolić wetowi poddać ją eutanazji zaraz po przyjściu do schroniska, jak to było w planie. Fajnie się lituje nad takimi biednymi psiakami na dogo, ale w realu to już mniej chętnych na zajęcie się takimi "zepsutymi" psami, które zalegają schroniska. Następny będzie Edi, wyrok nad nim już wisi od pewnego czasu.:-( Quote
malagos Posted April 23, 2011 Posted April 23, 2011 Właśnie sęk w tym, ze nie przewidzi się wszystkiego. Wyobraźcie sobie, że znajdzie się dom chętny adoptować "jamniczkę szorstkowłosą p" 8 letnią, po operacji, dość żywiołową. Musiałby to być osoba niepracująca, będącą stale w domu. Nie nauczę psa 8-letniego zostawać w domu, jeśli ja nawet na chwilę jej w kuchni nie mogę zostawić, bo rozwala drzwi, wiec do kibelka ciągnę i ją na smyczy. W nocy była wkojcu, od godz. 22 do 6.15 rano - ma ranę na nosie, zdarte do krwi, bo widać otarła o kratę. Siedzi więc ze mną w kuchni, ranę opatrzyłam i posmarowałam. wyszła na spacer z moją siostrą na smyczy flexi - po pól godzinie wróciły z ...kikutem smyczy, bo Nuka ją przegryzła! Niby jadła trawkę, niby wąchała krzaczki i po chwili była wolna. Wraca chętnie do domu, ale tylko po to, żeby poszukać kotów- siedzą w krzakach przy tarasie, tam Nuka rzuca się nie zważając na smycz-charcze, ciągnie i poluje. Wzięłam ja na wersalkę, przytuliłam - leży może minutę, półtorej, juz się wyrywa, juz chce pędzić, bo papuga zaćwierkała, bo coś sie poruszyło.......... Przyznam, ze jak mieszkam tu na wsi 28 lat i przewinęło sie przez nasz dom pewnie ze 150 psów, nie było takiej wariatki. Quote
monika55 Posted April 23, 2011 Author Posted April 23, 2011 Pisze tu świadoma rozpaczliwej sytuacji. Jeśli wróci do schroniska, / nie wiem za co i kto ją przywiezie/ to wróci na eutanazję. Prościej będzie wykonać ten zastrzyk na miejscu.Nie jestem cyniczna. Po prostu nie widzę wyjścia. DT nie mamy, zresztą kto z nią wytrzyma? Młoda przy tym nie jest i nikt jej nie chce. DS nie ustawiaja się w kolejce.Tak czy tak igła. Tylko jeszcze po drodze sporo prawdopodobnie rozczarowań i rozpaczy. I nie mówcie,że łatwo wydajemy wyrok. Jak znam Dogo i życie , to nikt nie pomoże. Bo tak naprawdę ona obchodzi tylko nas. Quote
shanti Posted April 23, 2011 Posted April 23, 2011 Malagos rozumiem. Mam w schronie psy, które wracają z adopcji kilkakrotnie, jak senny koszmar. Tego się na dogo nie pisze, bo po co? Tu panuje z reguły hurra-optymizm. Gdyby taka opinię o Nuce wydał ktoś inny, może jeszcze chciało by mi się o nią walczyć. Tobie wierzę. Małgos, potrzymaj Nukę póki dasz radę. Jeśli do tej pory nie będzie nikogo, kto chciałby dać jej darmowy DT, w dodatku bezterminowy to wyjście jest tylko jedno. Ostateczne. Dla mnie sprawa Nuki to osobista porażka, bo byli ludzie, którzy wpłacili na jej operację i podróż pieniądze. Ale niestety kasa to nie wszystko. Spróbuję jeszcze po świętach pomolestować parę osób, ale przyznaję że bez większych nadziei. Raczej dla spokojnego sumienia. Lepsza igła niż życie psa i ludzi w ciągłym stresie, strach czy wpadnie pod samochód, czy się utopi w stawie, czy też zrobi krzywdę innemu stworzeniu. Ja kompletnie nie mam koncepcji, co dalej, oprócz niestety tej jednej. Quote
dorota1 Posted April 23, 2011 Posted April 23, 2011 Ale ktoś dawał sobie z Nuką przez 8 lat radę. Może ona na początku się tak zachowuje, bo to nowe miejsce? Może do środy się poprawi? Może to jej reakcja na stres? Quote
szafra Posted April 23, 2011 Posted April 23, 2011 Też się zastanawiałam nad tym - przecież 8 lat to bardzo długo !!!! Quote
tanitka Posted April 23, 2011 Posted April 23, 2011 to może byc reakcja na nowe miejsce i zbyt wiele bodźców, ale nie wiem co doradzić :( Quote
Andzike Posted April 23, 2011 Posted April 23, 2011 O kurcze Małgoś, dziś się zaczęłam zastanawiać czy dojechała do Ciebie ta sunia z Jastrzębia o której pisałaś i widzę, że tak... Sytuacja qrde nieciekawa:angryy: Quote
majka2222 Posted April 23, 2011 Posted April 23, 2011 Przykro czytać, przylazłam z FB. Parę osób pytało o nr konta... Czy psa musicie usypiać? Rozumiem, że obecny dt odpada, zostaje schron. Szczerze mówiąc mój pies też by ganiał koty, czy inne zwierzę. Nie dziwi mnie takie właśnie zachowanie Nuki. Czy szukacie jej domu, robicie ogłoszenia? Quote
shanti Posted April 24, 2011 Posted April 24, 2011 Rozliczenie bazarku na Nukę tu klik Wszystkie jak dotąd wpłaty na Nukę (operacja) Pozostałość po Suzi 173,02 zł Uczniowie gimnazjum nr 4 104 zł Szafra 30 zł IwonaHelenaB 40 zł ------------------------------------ Razem 347,02 zł Operacja kosztowała około 350 zł plus jeszcze założenie sączka, dodatkowe szycie i kołnierz pooperacyjny. Ile to będzie razem, dowiem się po świętach. Quote
carrolla Posted April 24, 2011 Posted April 24, 2011 Takie sytuacje pokazuja, jak jest sie czasami bezradnym. Tyle zrobilas dla Nuki i na nic. Jedna szansa i koniec.:shake: Nie moge uwierzyc, ze tak to sie skonczy. :-( Przykro bardzo :-( Quote
dorota1 Posted April 24, 2011 Posted April 24, 2011 carrolla napisał(a):Takie sytuacje pokazuja, jak jest sie czasami bezradnym. Tyle zrobilas dla Nuki i na nic. Jedna szansa i koniec.:shake: Nie moge uwierzyc, ze tak to sie skonczy. :-( Przykro bardzo :-( Dlaczego na Nukę już został wydany wyrok?:shake: Może jeszcze nie wszystko stracone, podobno nadzieja umiera ostatnia. Wiem, że są problemy z DT, ale może jeszcze uda się coś odpowiedniego znaleźć, jeżeli Nuka się nie poprawi? Quote
szafra Posted April 24, 2011 Posted April 24, 2011 Ja jeszcze próbuję pisać gdzie się da i do różnych fundacji, opisuję sytuację i podaję wątek Nuki na dogo. Może się odezwą do środy...Może jeszcze nie wszystko stracone:shake: Quote
Lolalola Posted April 24, 2011 Posted April 24, 2011 kurcze....dotarlam tu przez Malagos......straszna sytuacja....czasem nie jestesmy w stanie nic zrobic mimo szczerych checi...bardzo przykre:( Quote
malagos Posted April 24, 2011 Posted April 24, 2011 Dziś mamy czwarty dzień pobytu Nuki u nas. Wczoraj pod wieczór była jakby bardziej wyciszona, nie ziajała tak, nie pędziła przed siebie jak oszalała. Na noc zaprowadziłam ją do kojca modląc sie, żeby sobie tego nochala nie rozkwasiła. Rano, już po 7 godz. wypuściłam ją - nos tylko trochę bardziej poharatany i w kącie rozkopana ziemia. Od rana do teraz jest z nami. Najczęściej mam ją w kuchni, bo tu ciągle jest przy gościach coś do roboty, a poza tym są drzwi. W salonie np. ich nie mamy. Jak jedliśmy śniadanie, pusciłam ja po mieszkaniu, pochodziła, zlała się w holu i położyła przy moich nogach. Koty w tym czasie były na dworze. Potem poszła z moją siostrą i jej bokserką na długi spacer na pola, w tym czasie koty się najadły i poszły do mojej sypialni spać. Potem znów w kuchni zmywałyśmy po śniadaniu, potem spacer do sadu i tak w kółko. Zaskoczyła nas wchodząc sama na wersalkę i tuląc się do wujka Wacka (zrobiłam zdjęcie na dowód). Ale jak zobaczyła kota na tarasie przez szybę, stała namierzając go nieruchomo z 15 min, potem się rzuciła na szybę. Teraz leży obok mojej siostry na kanapie i oglądają wiadomości. Mam wrażenie, ze Nuka jakby jest spokojniejsza, jakby ogarniała dopiero tę nową sytuację. Po sadzie też biega z moimi psami i nie waruje przy furtce. Nie chce zostać sama w kuchni, zaraz drapie do drzwi. Ale jak jest tam choćby mój teść, czy syn, jest ok. Chodzi o obecność osoby, nie koniecznie mnie. Lubi wszystkich. Żeby jeszcze jej te koty spowszedniały, cholera. A tak musi znów ok. 22 pójść do kojca, a ja wpuszczę koty, które przecież ze mną śpią od lat. Zaraz wstawię kilka zdjeć. Quote
Andzike Posted April 24, 2011 Posted April 24, 2011 Małgoś czyli jest jeszcze jakaś szansa? Nuka, taki DT Ci się trafił... Nie zmarnuj tego!!! Quote
Lolalola Posted April 24, 2011 Posted April 24, 2011 kurcze ....jak ona strasznie pragnie czlowieka..!! Malutka uspokoj sie troche,tu chodzi o Twoje zycie jamnisiu.... Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.