Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Hej Norel:) Foty w schronie-te początkowe- robiłam ja. Rzeczywiście komórka do przytulnych nie należy:shake:.....na szczęście Mel był w schronie, zanim go tam znalazłam, zaledwie ze 2-3 dni.....
Także ja bym się spodziewała, że jego ewentualne "wady":eviltong: są wyniesione z byłego "domu".......

  • Replies 636
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

nellyduży napisał(a):
Hej Norel:) Foty w schronie-te początkowe- robiłam ja. Rzeczywiście komórka do przytulnych nie należy:shake:.....na szczęście Mel był w schronie, zanim go tam znalazłam, zaledwie ze 2-3 dni.....
Także ja bym się spodziewała, że jego ewentualne "wady":eviltong: są wyniesione z byłego "domu".......

Hura!!! Jednak inni do Mela również zaglądają :-)

Posted

Hmmmm?-jak on był w schronie tylko 2-3 dni jak facet mówił ze był przywieziony w stanie agonalnym,nie wstający,że go ważyli i dlatego w tej komórce zeby mógł leżeć bo pierwsze dni nie liczyli że przezyje ....a odebrałam psa zdecydowanie dość żwawego- pan sam potwierdził że pies usiłował się stamtąd za wszelką cenę wydostać tak że z górnej półki wywalił na siebie puszke farby(był na czerwono) i stąd rozbity nos,pazury,zeby....z niewstających 17kg do zrzucania z półek rzeczy 3 dni to nieco mało:)

Melut niestety kocha sie tarzac w łajnach-moje suki tego nie mają wiec nie było mi znane mycie psa co chwile:)
Na szczescie Mel lubi wode i jesli tylko człowiek wie jak go zachecić(a nie wbic siłą) do brodzika to siedzi sobie w nim spokojnie a ja go szoruje z dużą ilością szamponu a gnojówka spłyyyyyyyywa na żółto......ale jest podwójnie szcześliwy-raz jak się tarza az sierść sterczy,drugi raz jak się kąpie.

Psa zdecydowanie nalezy polecać miłosikom kąpieli z sąsiedztwem jeziorka lub morza:)

I trzebaby dopisac że koniecznie do domu z drugim psem!!! on sam w domu nie zostanie-dostaje histerii i tylko spokój innych psów uspokaja go tak że bezszkodowo czeka na mnie.

Posted

Norel napisał(a):
Hmmmm?-jak on był w schronie tylko 2-3 dni jak facet mówił ze był przywieziony w stanie agonalnym,nie wstający,że go ważyli i dlatego w tej komórce zeby mógł leżeć bo pierwsze dni nie liczyli że przezyje ....a odebrałam psa zdecydowanie dość żwawego- pan sam potwierdził że pies usiłował się stamtąd za wszelką cenę wydostać tak że z górnej półki wywalił na siebie puszke farby(był na czerwono) i stąd rozbity nos,pazury,zeby....z niewstających 17kg do zrzucania z półek rzeczy 3 dni to nieco mało:)

Melut niestety kocha sie tarzac w łajnach-moje suki tego nie mają wiec nie było mi znane mycie psa co chwile:)
Na szczescie Mel lubi wode i jesli tylko człowiek wie jak go zachecić(a nie wbic siłą) do brodzika to siedzi sobie w nim spokojnie a ja go szoruje z dużą ilością szamponu a gnojówka spłyyyyyyyywa na żółto......ale jest podwójnie szcześliwy-raz jak się tarza az sierść sterczy,drugi raz jak się kąpie.

Psa zdecydowanie nalezy polecać miłosikom kąpieli z sąsiedztwem jeziorka lub morza:)

I trzebaby dopisac że koniecznie do domu z drugim psem!!! on sam w domu nie zostanie-dostaje histerii i tylko spokój innych psów uspokaja go tak że bezszkodowo czeka na mnie.

Czyli dom z suczką! Lepiej pewnie z dużą.... czy małej twojej nie tratuje?

Posted

zakochani sa wśród nas...zakochani pierwszy raz,....



a Mel dostał własnie małpiego rozumu na punkcie Rakiji, co jest bardzo dziwaczne bo podobno jest ona wysterylizowana....
niemniej juz drugi dzień chłopak spędza na obskakiwaniu jej,lizaniu uszek tudzież pod ogonem,wspinaniu sie i ciągłym piszczeniu.
Powoli doprowadza mnie to do irytacji tak że poważnie myśle juz o kastracji. Gruba znosi to ze stoickim spokojem,jak ja bardzo męczy to włazi na tapczan-bo tam Mel wchodzi tylko przednimi łapami i schodzi uznając go za terytorium suk i moje.
Wieczorem Rakija poszła na swój ponton na którym juz leżała Sojka(nie przeszkadza jej to-mieszcza się) a za nią powlókł sie piszczacy kawaler-Sojka nie zdzierzyła i z dzikim jazgotem skoczyła na niego-w efekcie oba dogi wymiotło a ja mało zawału nie dostałam bo brzmiało jakby to ją właśnie zagryzły...

Posted

Jaki piękny Mel:-))
Wyobrażam sobie co się u Was dzieje,mój 10-ciokilowiec/wykastrowany!!/odwala takie ewolucje na cieczkujących dziewczynach,tak się nabiega ,nawącha,nazaczepia,naskakuje,że pada w najmniej oczekiwanym momencie i miejscu.
Ciachaj Mela:-))

Posted

Witajcie!
Miałam dzisiaj telefon w sprawie doga niemieckiego o imieniu Melman. Mój numer (pewnie przez przypadek) znalazł się w ogłoszeniach. Nie kojarzę innego doga do adopcji o takim imieniu, więc pewnie chodzi o bohatera tego wątku. Niestety nie wiedziałam czy to chodzi na pewno o tego psa i nic nie potrafiłam o nim powiedzieć.
W ogłoszeniu był podany jeszcze jeden numer, zaczynający zdaje się na 604... i informacja, żeby dzwonić po 19.00.

Człowiek który do mnie zadzwonił jest z Krakowa. Na mnie zrobił pozytywne wrażenie, bo był rzeczowy, konkretny i zdecydowany na konkretnego psa. Mam bardzo dobre doświadczenia z tego typu ludźmi. Jeśli by się nie dodzwonił, a chcielibyście kontakt to chętnie podam na PW.

Posted

cavani napisał(a):
Witajcie!
Miałam dzisiaj telefon w sprawie doga niemieckiego o imieniu Melman. Mój numer (pewnie przez przypadek) znalazł się w ogłoszeniach. Nie kojarzę innego doga do adopcji o takim imieniu, więc pewnie chodzi o bohatera tego wątku. Niestety nie wiedziałam czy to chodzi na pewno o tego psa i nic nie potrafiłam o nim powiedzieć.
W ogłoszeniu był podany jeszcze jeden numer, zaczynający zdaje się na 604... i informacja, żeby dzwonić po 19.00.

Człowiek który do mnie zadzwonił jest z Krakowa. Na mnie zrobił pozytywne wrażenie, bo był rzeczowy, konkretny i zdecydowany na konkretnego psa. Mam bardzo dobre doświadczenia z tego typu ludźmi. Jeśli by się nie dodzwonił, a chcielibyście kontakt to chętnie podam na PW.

Kurcze, numer w ogłoszeniu musi byc pomylony :-( Obstawiam, ze robiłyśmy ogłoszenia u tej samej osoby ;-)
Ten drugi 604-49-29-79 jest do mnie. Napisz mi priva z numerem osoby zainteresowanej. Nikt nie dzwonił do mnie w sprawie Melmana

Posted

cavani napisał(a):
Już wysłałam na PW numer domku z Krakowa zainteresowanego adopcją Melmana.
Trzymam kciuki, żeby to był dobry dom!!!

hmmm, ten gość dzwonił do mnie ale nie o Melmana a o Milana pytał.... dom sprawdzamy, też mi sie wydaje dobry!

Posted

Oj, to widzę, że zrobiłam małe zamieszanie - musiałam pomylić imiona :oops::oops::oops:
Przepraszam!
Mam nadzieję, że Melman też szybciutko znajdzie swój wspaniały, stały dom. Trzymam za to mocno kciuki!

Posted

A-ten czy ten-bez róznicy-byle dobry dom znalazł:)

Bedziemy ciachać w środe-czwartek.Dziś weta mój koń umeczył a burza groziła,wiec lepiej bedzie jak pojade z Melem do niego do kliniki. Mam nadzieję że cenowa róznica pomiedzy koniem a nim bedzie zacząca:) (tyle co za tego konia płaciłam za ostatnią sukę-tylko w innej klinice,...)

Na szczęscie Mel ma naloty a pomiędzy nalotami i zalotami śpi jak zabity. Niestety ciągle tarza się w sikach klaczek-o matko jak to cuchnie!!!!! ciągle go kąpię(i czesze) a mimo to jeszcze mu to brazowe bida-futro złazi. Wyspecjalizował się w przełażeniu przez małą dziurę(naprawde małą) gdzie deska w bramie nie dochodzi-i wyłazi do mnie jak przy koniach robie...(sam nie) zastawiam chwilowo ale czasem udaje mu się to odsunąć.Kurcze-trzeba brame przerobić:)
Na szczęście nie boi sie burzy jak moje ziejace w nerwach panny.

Posted

Aniu-wrzuciłam Mela do naszej lokalnej gazety ogłoszenie z telefonem z waszej stronki.W ogł niemal nic nie ma(musi byc krótkie) więc w razie "W" i telefonu cierpliwie odpowiadajcie bo tylko imie jest, ze przyjazny,wykastrowany i tylko przez stowarzyszenie adopcja.

Przesune kastracje na nastepny tydzień- zaczynaja mi sie sianokosy, do tego Herba okazała sie mocniej uszkodzona-ciągle chodzi na trzech,ma jakies uszkodzenie ścięgna-jakbym dołozyła w tym tyg Mela to chyba przyszłoby się powiesić.
Może uda mi się specjalnie odwiedzić forumowa Edytke z nim to byłby jakos drobny poglad na dzieci-choć ja jestem negatywnie nastawiona do takiego ewent.domu-Mel potrafi bronic ulubionego domownika przed innym-w zupełnie niewinnych sytuacjach-nie jest to grożne ale jak się ktoś wystraszy zamiast go pogłaskać i uspokoić to może być bieda i oddawanie psa. do tego ciagle podaje łapke i małe dziecko nie raz mógłby boleśnie po buzi trzepnąć.

Posted

W piatek wstepnie kastracja wieczorem-obie z Rakiją mamy dość jego zidiocenia,skwierczenia,prób gwałcenia suczy.
Biedna suka boi sie zejść z mojego tapczanu bo tylko tam w miarę jej nie molestuje.
Dziś był tak ogłupiały że jak przez przypadek wyszły a był wet to nawet nie zaszczekał bo się suce ogona trzymał i usiłował wskoczyc... Wiem czemu mnie samce denerwują:) przez te parenaście lat od posiadania pełnego samca zapomniałam(bo ostatnie tymczasy były błyskawicznie ciachane)...........

Dawanie łapy to ukochana sztuczka Mela-rozumie prosbe-sam siada i podaje czesto na zmianę obie:)

Posted

Nie chcesz wiedziec co mówi mój Tz na 3 dogi w chałupce:)

Dogów do wyboru do koloru ostatnio:( do tego tak nieco zosliwie mi sie nasuwa że rodowodowe często iemal natychmiast znajduja miłosnika który dotad żadnego z wiszacych na stronie jakos nie pokochał... Choć są i rodowodowe co domku nie mają......Ciezka sprawa-ehhh...

Melman oprócz tego że szczekliwy to posłuszniejszy ostatnio, futerko praktycznie wymienił na geste i błyszczące, niedowagi juz zostało niewiele-jak tak u mnie zostanie to za 2-3 mies bedzie na diecie jak suki.
Pokochał siadanie ze mna w WC :) Wcześniej łazienka kojazyła mu się z kąpaniem i myciem łap-zachwycony nie był-ale podpatrzył Rakiję i skopiował jej zachowanie-nosem popycha drzwi składane-siada koło mnie patrzy powaznie w oczy a jak nie głaszcze to łapke kładzie na kolano. Miejsce wyciszenia i przytulenia,meskich rozmów,takich o życiu i w ogóle:) :).......

Posted

Melut wykastrowany.
Bardzo walczył z narkozą-nawet jak wydawało się że już śpi zrywał sie i rozkraczony stał aż padł i od nowa. Jak w końcu zasnął to nie mógł sie obudzić-ale nie chciałam kroplówki,pospał sobie jeszcze spokojnie całą drogę do domu tylko żadko łeb podnosząc, do domu juz sam wszedł,troche pospał a potem ruszył z dziewczynami na siq.
Ma się dobrze,apetyt jeszcze marny,ale dostaliśmy od weta 5 puszek z pasztetem rybnym-delikatnym który mu bardzo smakuje.Dziś jeszcze dostanie antybiotyk o przedłuzonym działaniu, przemywamy rankę, ale jest wesoły, tylko chwilowo mniej bryka.
Futerko już miękkie i miłe,przytył też ładnie-wazy 45kg.
Zmienia mu się tez charakter troszkę. Odwiedzające lecznice psy witał przyjaznie-zwł małe mu sie podobały, kot był w transporterku-ale jakos chyba umknął jego uwadze zupełnie bo był mały labek :) Jak się wygoi trochę to podjedziemy do człeka z kotami rosyjskimi dla sprawdzenia reakcji w domu

Wczoraj wróciliśmy przez to dopiero o 22giej, musiałam iść do koni i juz padłam spać-nic nie napisałam, a dziś od 5rano nie mogę dojść do kompa....

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...