Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Oczywiście sam też jestem winien całej sytuacji. Nie przypominałem głośno i wyraźnie o zabezpieczeniu podstawowych potrzeb. Moja wina. Najwyraźniej mam głupie przekonanie że można zaufać ludziom i pozwolić im wykonywać ich pracę.
Najwyraźniej mylne.
Jeśli cała zbiórka kasy na potrzeby Jaśmina była prowadzona wyłącznie na lek, lub leczenie to chyba jest to jakieś horrendalne nieporozumienie.

  • Replies 1.5k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

bric-a-brac napisał(a):
Ludki, nie kłóćcie się, tylko komunikujcie...

Skoro aukcja była zrobiona na lek, to nie można przecież tych pieniędzy wydawać na inne rzeczy. Choćby ze względu na uczciwość wobec kupujących cegiełki.


Oczywiście że tak, tylko nie ma nigdzie żadnego zbiorczeg orozliczenia które pieniądze są na co, lub które wpłaty na co zostały wydane.


bric-a-brac napisał(a):
Przecież bez problemu można rozdzielić wpłaty na leki i resztę wpłat. Oby przejrzyście i bez oskarżeń... Wszyscy dużo dla psa robicie... szkoda nerwów na szarpanki.


Można i czekam na to.
Szkoda nerwów, oczywiście że tak, tylko nie ja zacząłem ten temat.

Posted

mnie sie tez wydaje, ze takie rozgraniczenia na dwie skarbonki wyniklo tylko z tego, ze latwiej bylo na tych wszystkich fejsach i innych, zbierac pieniadze pod haslem "na lek"; ale to troche sztuczne, nie uwazacie? potrzeby jasia sa jedna sprawa, jasio to jasio i tak samo jest mu potrzebny dom jak i lek; dokladajac sie do jego utrzymania chocby najmniejsza kwota dokladamy sie do jasia, a nie do ajili, czy kwl'a; ja to tak widze; moze jestem w bledzie...; problem tylko w rozsadnym podziale;
a gdyby teraz jasio nie daj boze odszedl, a zostawil dlug w hotelu, albo lek bylby niedostepny, czy nieskuteczny i nie byloby sensu dalej nim jasia szprycowac, to bylyby jakies moralne przeciwwskazania do splacenia hotelu z pieniedzy zbieranych "na lek"? czy trzeba by bylo pytac wszystkich ofiarodawcow z fb czy sie na to zgadzaja? naprawde nie rozumiem calego zamieszania...
do tego mam wrazenie, ze takim postronnym ofiarodawcom niezwiazanym z dogo, nacią od pietruszki wisi tak naprawde czy pieniadze pojda na hotel czy na lek - oni z dobrego serca daja je na ogolnie pojęte ratowanie psa i dopoki nie ma mowy o jakiejkolwiek defraudacji srodkow, dopoty nie beda mieli watpliwosci, ze dali kase na dobry cel;
wg. mnie problemem sa animozje miedzyludzkie, chec moze "ukarania" kwl'a, ze nie poswiecal tyle uwagi psu ile powinien; sama juz nie wiem czy poswiecal, czy nie, wrazenie moze byc takie, ze nie poswiecal, bo na dogo go nie bylo, ale w realu mogl dzialac intensywnie na rzecz innych psow;
ten konflikt miedzy wirtualami, a realami, bedzie zawsze; sama sie wsciekalam jak mi nie odpisali z morisowa na jakies prosby o rade, ale obiektywnie rzecz biorac robia 100 razy wiecej ode mnie na rzecz ratowania psow i to musze uznac jako usprawiedliwienie pewnych rzeczy, czy mi sie to podoba czy nie;
inna rzecz, ze komentarze do magdyski, ktora odwala tu naprawde wielka robote sa niestosowne;

Posted

ja tez nie rozumiem tego zamieszania przeciez Noemi ladnie rozpisala zbiorke kasy zarowno na lek jak i na zycie jasia... Takze nie rozumiem tych zali... I tych zarzutow. Wiele osob czynnie wlaczonych w zbieranie funduszy dla Jasia sadze ze wie co robi. Glownym i najwazniejszym celem dla nas jest zebranie na lek (co jest nei sprawiedliwe wobec ajili i one jedyna powinna miec tutaj jakies ewentualne pretensje)...

Posted

[quote name='kakadu']mnie sie tez wydaje, ze takie rozgraniczenia na dwie skarbonki wyniklo tylko z tego, ze latwiej bylo na tych wszystkich fejsach i innych, zbierac pieniadze pod haslem "na lek"; ale to troche sztuczne, nie uwazacie? potrzeby jasia sa jedna sprawa, jasio to jasio i tak samo jest mu potrzebny dom jak i lek; dokladajac sie do jego utrzymania chocby najmniejsza kwota dokladamy sie do jasia, a nie do ajili, czy kwl'a; ja to tak widze; moze jestem w bledzie...; problem tylko w rozsadnym podziale; a gdyby teraz jasio nie daj boze odszedl, a zostawil dlug w hotelu, albo lek bylby niedostepny, czy nieskuteczny i nie byloby sensu dalej nim jasia szprycowac, to bylyby jakies moralne przeciwwskazania do splacenia hotelu z pieniedzy zbieranych "na lek"? czy trzeba by bylo pytac wszystkich ofiarodawcow z fb czy sie na to zgadzaja? naprawde nie rozumiem calego zamieszania...
do tego mam wrazenie, ze takim postronnym ofiarodawcom niezwiazanym z dogo, nacią od pietruszki wisi tak naprawde czy pieniadze pojda na hotel czy na lek - oni z dobrego serca daja je na ogolnie pojęte ratowanie psa i dopoki nie ma mowy o jakiejkolwiek defraudacji srodkow, dopoty nie beda mieli watpliwosci, ze dali kase na dobry cel;
Fajny post i wzniosłe idee, ale jakoś nic nie piszesz o odpowiedzialności za psa i "jego" dotychczasowych długach.
Teraz mam wrażenie, że sukces ma wielu ojców i jak zwykle chodzi o kasę, ale poczytam wątek.
Znalazłam się tu przypadkowo i być może moje wrażenia są mylne.

Posted

Kakadu, masz rację, może zbyt schematyczne myślałam. W sumie po zebraniu kasy na lek, można chyba zabezpieczyć psa ogólnie... Jasne, że najpierw lek, ale kasa widać że będzie większa... Jedynie, żeby wykorzystać kasę zebraną na konto Vivy będą potrzebne faktury. Pewnie nie wszystko z długu, który wynikł, podpada pod faktury...
Tak czy siak, KWL na pewno pomaga, widać to choćby po bazarkach, w których sama kupowałam i tak trafiłam na wątek Jaśmina.

A w zasadzie to milknę, bo powierzchownie jedynie znam wątek i nie wiem o co chodzi z długiem.

Posted

[quote name='kakadu']mnie sie tez wydaje, ze takie rozgraniczenia na dwie skarbonki wyniklo tylko z tego, ze latwiej bylo na tych wszystkich fejsach i innych, zbierac pieniadze pod haslem "na lek"; ale to troche sztuczne, nie uwazacie? potrzeby jasia sa jedna sprawa, jasio to jasio i tak samo jest mu potrzebny dom jak i lek; dokladajac sie do jego utrzymania chocby najmniejsza kwota dokladamy sie do jasia, a nie do ajili, czy kwl'a; ja to tak widze; moze jestem w bledzie...; problem tylko w rozsadnym podziale;
a gdyby teraz jasio nie daj boze odszedl, a zostawil dlug w hotelu, albo lek bylby niedostepny, czy nieskuteczny i nie byloby sensu dalej nim jasia szprycowac, to bylyby jakies moralne przeciwwskazania do splacenia hotelu z pieniedzy zbieranych "na lek"? czy trzeba by bylo pytac wszystkich ofiarodawcow z fb czy sie na to zgadzaja? naprawde nie rozumiem calego zamieszania...
do tego mam wrazenie, ze takim postronnym ofiarodawcom niezwiazanym z dogo, nacią od pietruszki wisi tak naprawde czy pieniadze pojda na hotel czy na lek - oni z dobrego serca daja je na ogolnie pojęte ratowanie psa i dopoki nie ma mowy o jakiejkolwiek defraudacji srodkow, dopoty nie beda mieli watpliwosci, ze dali kase na dobry cel;
wg. mnie problemem sa animozje miedzyludzkie, chec moze "ukarania" kwl'a, ze nie poswiecal tyle uwagi psu ile powinien; sama juz nie wiem czy poswiecal, czy nie, wrazenie moze byc takie, ze nie poswiecal, bo na dogo go nie bylo, ale w realu mogl dzialac intensywnie na rzecz innych psow;
ten konflikt miedzy wirtualami, a realami, bedzie zawsze; sama sie wsciekalam jak mi nie odpisali z morisowa na jakies prosby o rade, ale obiektywnie rzecz biorac robia 100 razy wiecej ode mnie na rzecz ratowania psow i to musze uznac jako usprawiedliwienie pewnych rzeczy, czy mi sie to podoba czy nie;
inna rzecz, ze komentarze do magdyski, ktora odwala tu naprawde wielka robote sa niestosowne;

Dzięki.
Już myślałem że tylko mnie się tak wydaje...
A co do realu, tak mam i swoje własne stadko i tymczasy i jestem wolontariuszem w schronisku i tam także mam swoich podopiecznych. A także kaukaza Mojo w hotelu, którego razem z Jasiem właśnie ratuję bazarkiem.

Posted

nie chcę zaogniać sytuacji i się wymądrzać, powiem więc tylko, że wiadomo, że Jaśka trzeba ratować i lek bez dachu nad głową i jedzenia nic mu nie da i na odwrót... ale jest też kwestia odpowiedzialności za psa, ktoś go ze schronu wyciągnął i podjął się czuwania nad nim, a teraz głównie robotę odwala magdyska ( a jej oczernianie wydaje mi się mówiąc delikatnie nienamiejscu), a także ajilil, która z drugiej strony nie jest instytucja charytatywną i zwrot kasy jej się należy... podsumowując, nie ma co się kłócić, trza spróbować na spokojnie sobie wytłumaczyć pewne kwestie i co najważniejsze ratować Jaśka bo to o niego wszystkim chodzi... koniec. kropka.

Posted

[quote name='KWL']
Czyli zajmujesz się zbieraniem pieniędzy na lek, mając w głębokim poważaniu zabezpieczenie finansowe psa? Zaufaliśmy Ci przekazując opiekę nad WSZYSTKIMI finansami Jasia, a nie organizowanie zbiórki na lek.
Jak widać jednak potraktowałaś temat wybiórczo i świadomie zadłużyłaś psa zarządzając finansami w taki a nie inny sposób.

Jaśmin od początku był psem "bez grosza". Morisowa już w pierwszym poście wyraźnie pisze że został zabrany ze schroniska bez grama deklaracji, bez możliwości z naszej strony finansowania jego hotelu czy leczenia. Ajli doskonale wiedziała jak jest sytuacja psa i ustalaliśmy dokładnie co i w jakiej kolejności będzie płacone w miarę gromadzenia środków.
Po pierwsze zwrot kosztów diagnostyki i leczenia
Po drugie karma i i inne niezbędne dla psa wydatki.
Po trzecie zysk hotelu. I Ajli przyjęła do wiadomości że te płatności będą najbardziej opóźnione i realizowane w ostatniej kolejności w ramach dostępnych środków.
A także wiedziała że nie jesteśmy w stanie finansować tego z własnych środków i będziemy musieli te środki zdobywać poprzez zbiórkę na dogo.....


Krzysiek zastanów się jakie konsekwencję za sobą mogą pociągnąć twoje OBELGI względem osób.
Przeczytaj to UWAŻNIE!!!


PO PIERWSZE- ja jestem SKARBNIKIEM! Zaufałeś mi? Ja Tobie RÓWNIEŻ- po czym przestałeś się odzywać na wątku. Skarbnik to osoba, która ZBIERA pieniądze ale pieniądze też muszą się skądś wziąć! TAK? Co zrobiłeś przez ten czas, żeby je uzyskać? Czy czekałeś "na gotowe"?
Bo ja jestem skarbnikiem to co? Stanąć na głowie i znaleźć pieniądze? Sprzedawać SWOJE rzeczy na psa, którego widziałam DWA RAZY W ŻYCIU i to NIE JA go wyciągałam.
Po drugie: Nie wydaje Ci się, że bez ŻADNYCH deklaracji i tak dobrze sobie radzimy? Twoje zainteresowanie wątkiem do tej pory było znikome (i nie obchodzi mnie z jakiego powodu)- ja również PRÓCZ dogomanii mam swoje życie i nie zawsze jest kolorowo jakbym tego chciała.

Czy mam nadal prowadzić finanse?
Czy MOJE rozliczenia są dla KOGOKOLWIEK nieczytelne?
Tak, to są moje rozliczenia i znajdują się w poście 2.

Chciałam Wam jakoś pomóc bo deklaracją miesięczną 10 zł. to śmieszne....
Zaproponowałam Wam takie a nie inne rozwiązanie ponieważ widziałam, że rozliczenia prowadzone do tej pory były nie na bieżąco a ja i tak pojawiam się na dogo w tygodniu codziennie, więc zaproponowałam takie rozwiązanie.

CHCESZ ŻEBY JASIEK MIAŁ OPŁACONY HOTEL? CZY MIAŁ LEK? 3 OPAKOWANIA KOSZTUJĄ PRAWIE 2 tys.

I TO NIE JA SOBIE ZA PRZEPROSZENIEM UBZDURAŁAM, że "no dobra, teraz to sobie pozbieramy na lek".
To była decyzja WSZYSTKICH, KTÓRZY INTERESUJĄ SIĘ LOSEM JAŚMINA.

Masz mi coś jeszcze do powiedzenia?


Pozwól tylko, że pociągnę dalej finanse Jasia a kolejnej współpracy z innymi psami darujemy sobie.

Dziękuję Ci bardzo za oczernienie mnie bezpodstawnie.
Chyba już nie masz się kogo uczepić to teraz przyszła pora na mnie....

Pozwól również, że skończę bezsensowną korespondencję z Tobą i zajmę się jak to napisałeś dalszym, "świadomym zadłużeniem psa".

Posted

Z nerwów drugi raz mi się to samo wysłało...

Więc tak:


na koncie u mnie[SIZE=4] [SIZE=5]+ 1060,27 zł. (w tym 778 zł. na leki)

Dodając do tej sumy z bazarku chrupkowego 5 zł. od Iskry14 (serdecznie dziękuję!!!).

czyli w sumie na moim koncie jest + 1065,27 zł.- 778 zł. (na leki)[SIZE=2]pozwól Krzyśku, że dalej będziemy zbierać na leki, które mogą poprawić życie Jasia= + 287,27 zł.

I tą sumę, czyli 287,27 zł. przelewam na konto Ajlii w tytule wpisując "na dług Jaśmina".
A teraz mam nadzieję, że pomożesz nam uzbierać na kolejne opakowanie albo ew karmę i jednak aktywnie uczestniczył na tym wątku nie czepiając się nikogo a w szczególności osób, które dosłownie STAJĄ NA GŁOWIE, żeby zabezpieczyć Jasia przed głodem/chorobami/wizytami u specjalistów itp.

Posted

Oj przestancie z tymi klotniami, zreszta nawet nic chce mi sie tego czytac. Zaczyna mi sie rzygac chciec za to. Przeslalam te moje 10 euro i "odzalowalam" zatem jak sie okaze ze zamiast lekarstwa potrzeba go gdziekolwiek przewiezc, to nie bede robila larum, ze "to przeciez na lekarstwo bylo..."
Ludzie, stuknijcie sie...
No tak, gdzie pieniadze, to zaczynaja sie awantury... :(
Magdyska, moze nie piszcie juz tutaj na forum publicznym, co?

Posted

KWL napisał(a):
Dzięki.
Już myślałem że tylko mnie się tak wydaje...
A co do realu, tak mam i swoje własne stadko i tymczasy i jestem wolontariuszem w schronisku i tam także mam swoich podopiecznych. A także kaukaza Mojo w hotelu, którego razem z Jasiem właśnie ratuję bazarkiem.


Błagam, nie ośmieszaj się bardziej niż musisz:shake:. To straszne, co czytam na tym wątku.

Posted

KWL napisał(a):
Oczywiście sam też jestem winien całej sytuacji. Nie przypominałem głośno i wyraźnie o zabezpieczeniu podstawowych potrzeb. Moja wina. Najwyraźniej mam głupie przekonanie że można zaufać ludziom i pozwolić im wykonywać ich pracę.
Najwyraźniej mylne.
Jeśli cała zbiórka kasy na potrzeby Jaśmina była prowadzona wyłącznie na lek, lub leczenie to chyba jest to jakieś horrendalne nieporozumienie.


Wystarczy zrobic aneks na zbiorkach (FB przede wszystkim) czy musimy robic zaraz problem zamiast szukac rozwiazania? Troche za mocnych slow uzywasz moim skromnym zdaniem... nie podoba mi sie.

Posted

eh... zgadzam się z Cleo toć nikt nie bedzie az tak zwracal uwagi na to czy poszlo to na lekarstwo takie czy takie...Grunt by psiakowi się poleszylo i zapewne na polepszenie bytu Jasia ludzie wplacaja pieniazki. Nie klocicie się, gdyz to naprawde odstrasza i zniechęca.

Posted

A ja wrociłabym do leczenia Jaśmina, podczytuje watek i mam taką propozycję: skoro obecnie opodawane lekarstwo przynosi pozytywne efekty to może kontynuować , ile zaleci lekarz i dopóki działa , a dopiero potem podawać to drugie, drogie.

Posted

Rozmawiałam z Ajlii (pewnie też się wypowie na temat podawania leku- lepiej się na tym zna) i tak:
nadal jest podawany ketakonazol (przepraszam jeśli zrobiłam literówkę ale nie orientuje się zbytnio w tym), przynosi skutki, dlatego jak już pisała niedawno Ajlii bije się z myślami co dalej robić tym bardziej, że Ancotil(o ile nazwa mi się nie pomyliła) nie był stosowany przez żadnego znanego Jej weta.

Posted

Waderciu- zapytaj się jak możesz o Ancotil (może o czymś takim słyszał....albo co najważniejsze- stosował).


Właśnie poleciały finanse do Ajlii na spłatę długu.
Na minusie pozostało 180,18 zł.

[SIZE=2]Także, gdy już dojdą do mnie pieniądze z kociego bazarku, które Krzysiek robiłeś i rozliczałeś przeleje tą kwotę na spłacenie długu i Jasio będzie "na czysto" rozliczany.

W tym momencie mając prawie na 2 opakowania leku proponuję zbierać na 3 opakowanie i dodatkowo na opłacenie hotelu+bieżące rzeczy (trudna będzie praca) ale tym razem mam nadzieję o włączenie się aktywne Krzyśka a ja zachowam się od dziś jak skarbnik i pieniądze po prostu będą kierowane na moje konto po czym będę przesyłała je do Ajlii lub dodawała do leku- żadnego żebrania/bazarkowania itp.

Posted

No to u mnie po telefonach nic :( Niektorzy pierwszy raz slysza nazwe. Jeden weterynarz natomiast poradzil poszukac w publikacjach zagranica... Takze, i ode mnie nikt nic nie wie :(

Posted

jedyne co mi powiedzial po sprawdzeniu leku w internecie to ze uwazal by na watrobe w tym przypadku i ze znane musa tylko 4 leki na tego typu bakterie ale w szczegoly nie wchodzilam bo mieszac tez nie chce . ;)

Posted

Co do Jasia- zastanawiam się nad jedną opcją ale muszę to jeszcze z kilkoma osobami "skonsultować" i sama przemyśleć.
Nie chce już więcej czytać takich nieprzyjemnych rzeczy pod swoim adresem, więc wymyślam jakby tego uniknąć w przyszłości.

Posted

Przepraszam, poniosło mnie.
Magdyska, oficjalnie przepraszam i wycofuje swoje słowa.
Na usprawiedliwienie dodam że napisałem to po nocy zarwanej na przeglądaniu wątka i liczeniu finansów Jaśmina.
( czy mam wyedytować tamtego posta ? )

Posted

ah.. powiem Wam ze jakos moj entyzjazm sie zmniejszyl... Uwielbiam ludzi z dogomani, wszyscy mniej badz bardziej przywiazujemy sie do pewnych spraw, w mniejszym lub wiekszym stopniu odczuwamy tez pewne rzeczy. Ja dzis.... (nie wiadomo czemu) poczulam ogromna bezsilnosc... tyle chcialoby się tym psiakom dać. Nowe mozliwosci, domki.... Dzis szybko pewnie pojde spac, jednak nie bedzie to noc pelna milych chwil, tylko wielkiej zadumy i mysli " co jeszcze moge zrobic" ?

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...