Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

  • Replies 1.5k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

[quote name='wadercia']Wybaczcie za pytanie.. ale co z pieniazkami ktore zbieralismy bezposrednio na tamten drogi lek dla Jasia?
One sie uplynnily w biezacych wydatkach? ;:)[/QUOTE]

Te pieniadze są, ale powoli opłacane jest z nich bieżące leczenie Jasia. M.in. posiewy z wydzieliny, żeby zobaczyć czy nadal jeszcze jest ta candida glabrata (Jasiek jest leczony ketokonazolem przecież).
Opłacamy też badania krwi, w celu monitorowania zarówno efektów leczenia grzyba, jak i ewentualnych skutków ubocznych (wpływ na wątrobę i nerki), odbarczanie głowy itp.

Posted

[quote name='wadercia']Wybaczcie za pytanie.. ale co z pieniazkami ktore zbieralismy bezposrednio na tamten drogi lek dla Jasia?
One sie uplynnily w biezacych wydatkach? ;:)

Były zbierane na ancotil ale wiesz Waderciu jak to jest....zastosuje się ancotil- a jak będą skutki uboczne? Jak siądą nerki?
Jest tyle znaków zapytania przy tym leku, że naprawdę ciężko jest podjąć taką decyzję.

Moim zdaniem jeśli ketokonazol działa (bo chyba tak jest?) to dlaczego teraz Jasiowi podawać ancotil...

Można zastosować ancotil po ketokonazolu ale jak już się zastosuje ancotil ciężko wrócić do ketokonazolu.
Mam nadzieję, że nic nie pomieszałam (poznając Jasia uczę się nazewnictwa leków, zastosowań i znacznie więcej o nich czytam).

Posted

A Hrabia Jasiasty od wczoraj w wyśmienitym humorze :) Śmiga po domu, ogrodzie, obszczywa mi kolejne krzaki ;) Przychodzi żebrać pod lodówkę.
Z głowy mu leci wydzielina z krwią, po tym nacięciu w środę. Ale twór jest przez to mniejszy i wyraźnie Jaśkowi to służy. Uszy nosi wysoko :)



Teraz doszedł jeszcze jeden problem - umiejscowienie grzyba. Wcześniej było przypuszczenie, że siedzi w jamie nosowej. Czyli każdy lek p/c grzybiczy może dotrzeć. Wybór padł na ketokonazol - z uwagi na znajomość skutków ubocznych, dobrą tolerancję przez psy itp. Na ten lek wskazał m.in. dermatolog - wykładowca na SGGW.
Problem w tym, że obecnie uwikłane są zatoki - czy przez przetokę, czy przez ciągłość tkanek. A tu dotarcie nie jest proste...
Narazie mamy "gorącą linię" z weterynarzem i farmaceutą. Jaśkowi pomaga wiele osób, także przez zdobywanie specjalistycznych informacji dostępnych tylko w ośrodkach akademickich.
Możliwe że będziemy musieli zmienić lek na taki który penetruje zatoki. Z mykogramu z lipca to jest np. itrakonazol. Ale poczekamy na wyniki nowego posiewu i ewentualny mykogram. Bo możliwe też że grzyb już ubity, a patologiczna wydzielina ma zwiazek z naruszonymi śluzówkami.
Tak naprawdę Jaś to jedna wielka niewiadoma... Ale nic, to leczymy to co możemy i szukamy sposobów by pomóc Jaśkowi.

A co do ancotilu. Nie penetruje zatok (przynamniej nie jest wymieniany w artykułach o leczeniu grzybic zatok - dotarliśmy do badań Uniwersytetu Medycznego w Łodzi). Więc jeśli będziemy leczyć już tylko zatoki, to go nie wykorzystamy. A jeśli nadal mamy po prostu grzybicę układową, bo ketokonazol nie przyniósł efektów - to możliwe że będziemy jeszcze próbować z ancotilem. Problem z tylko z tym lekiem polega na tym, że nie znaleźliśmy kompletnie żadnego weterynarza który by ten lek stosował - i tym samym znał działanie na psy. Czekamy na obecnie na informacje o wynikach doświadczeń z ancotilem na psach (wiem jak to okropnie brzmi...).

Narazie czekamy... i wzmacniamy Jasia. Na dniach powinno dotrzeć nano srebro od Malibo57. Jaś dostanie go do picia + przepłukiwania tworu na głowie. To bardzo dobry preparat na ubijanie wszelkich grzybów. Oczywiście jesteśmy po konsultacji z dwoma wetami, którzy przychylnie się do tego odnoszą.

Natomiast jeszcze co do ketakonazolu. Efekt jest taki, że Jasiek się goi. Jego tkanki zarastają bardzo szybko, ziarninuje się prawidłowo. A przed leczeniem nie chciała się goić skóra na głowie, ziarnina bujała na cm poza obręb rany.

W każdym razie - znowu czekamy... i zastanawiamy sie co dalej z leczeniem Jasia...

Posted

A no nie... głównie chodzi i się kiwa ;) Jaśko drepcze wzdłóż kuchni nawet. Na spacery wychodzi niechętnie, nawet mimo ciepłego kubraczka.

Dzisiaj Jaśko jedzie na badania krwi (leukocyty po sterydzie) i rtg głowy (zalecenie dr Bałucińskiej).
Od kilku dni ma przepłukiwaną codziennie głowę nano-srebrem. Wylatują skrzepy i inne świnstwa. Ale mniej sumie leje wydzieliny.

W sobotę Jasio niespodziewanie podszedł do Jubu... i położył się na boku. A potem podniósł łapki... i kazał się po brzuszku głaskać :))))

Posted

Duuuużo mniejsza. Ona jest wypełniona płynem, dlatego wygląda na taką wielką. Po upuszczeniu płynu i przy regularnym wymasowywaniu i płukaniu, głowa jest prawie płaska. Prawie - bo są tam już zrosty :(

Ale Jasio ogólnie czuje się nieźle. Codziennie rano przychodzi pożebrać o chlebek. Je głównie za pomocą łyżeczki, ale nie pluje nawet za bardzo ;)

Posted

I Jasio ma swoje zdanie!
W lecznicy, gdy trzymałam Jasia- on koniecznie chciał wyjść z lecznicy. Ciągnął do wyjścia, "Jaś połóż się", robił zabawną minę typu: "Kpisz kobieto?!" ;)
Dopiero jak Ajlii wyszła- Jaś się położył a tak to dreptał, dreptał i dreptał.

Posted

Leki dla Jasia kosztowały: 83,22 zł.

Mam nadzieję, że trochę z bazarku się uzbiera pieniędzy....a na bieżące wydatki- może allegro cegiełkowe? ale ostatnio czytałam na którymś z wątków, że teraz dużo pieniędzy allegro sobie bierze za takie rzeczy...

Posted

Byliśmy znów na badaniach krwi (sprawdzenie, czy leukocyty spadają po sterydzie), na rtg głowy i sterydzie.
Na rtg wyszły zmiany na kościach czaszki, choć są one całe. Widać też ten twór w nosie... duży jest :(
Rozmawialiśmy też o możliwościach operacyjnego leczenia Jasia - a dokładnie o opcji zniszczenia śluzówki która produkuje tą patologiczną ilość wydzieliny. Decydować będziemy po wynikach... Rozmawialiśmy też o ew. odrobaczeniu Jasia, ale najpierw chyba badania kału jednak.
Narazie bardzo prosze wszystkich o kciukza Jasieczka........... żeby te leukocyty w końcu spadły....

Posted

Mamy wyniki posiewu Jaśka... rozmawiałam już z weterynarzem, który Jasia zna od początku i widuje co jakiś czas. Musze jeszcze go skonsultować z lekarzem, który go leczy na miejscu, żeby ustalić plan leczenia. I z dr Bałucińską.

Wynik posiewu mykologicznym - nie stwierdzono komórek drożdżopodobnych.

Wynik badania bakteriologicznego - Staphylococcus intermedius i Klebsiella sp.

Dobre wiadomości są takie:
- możliwe że nie pojawi się już candida glabrata w hodowli (i to się dosłownie modlimy teraz - wyniki hodowli za 2 tygodnie)
- staphylococcus intermedius to gronkowiec bytujący u ludzi i psów, nie jest niespodzianką że się pojawił w wymazie; szczególnie że Jaś ma obniżoną odporność obecnie
- klebsiella sp. - czyli nie wiadomo jaki dokładnie rodzaj
- obie bakterie są wrażliwe na wiele substancji, które nie wchodzą w interakcje z ketokonazolem

Złe są takie... nadal pozostaje rozrastajacy się twór w jamie nosowej Jasia. Z dużym prawdopodobieństwem to jednak nowotwór, tylko łagodny i powoli się rozrastający - Jaś co zaskakujące dla weterynarzy nie ma problemów z oddychaniem i zaburzeń krążenia w obrębie głowy. A grzybica układowa to tylko dodatkowy problem był.

Narazie jeszcze czekamy na wyniki badania krwi i będziemy ustalać co dalej...
Ja mam tylko nadzieję że ta leukocytoza jeśli nie zmiejszyła się po sterydzie, to jest wynikiem zakażenia bakteryjnego.

Płukanie srebrem przynosi efekty. Zmniejszyła się ilość wydzieliny i głowa jest prawie płaska. Pierwsze dni leciały skrzepy i krew, obecnie tylko wydzielina. Natomiast jest ciągle problem z dziurką na głowie Jasia - zarasta błyskawicznie.

Teraz doszedł nam jeszcze jeden problem - Jaśkowe stawy. Mam wrażenie że wraz z pogorszeniem się pogody, Jaś ma problemy ze sprawnym poruszaniem się. Wstaje dosłowienie "połamany", dopiero jak się rozrusza to chodzi normalnie.

Posted

Trzymam kciuki za dobre wyniki krwi.

Ajlli, a gotowany ryż z mięskiem, pachnący by jadł? Bo to karmienie łyżeczką, plucie to udręka :(

Stawy dziadkom siadają niestety teraz :( mój ma to samo.

Posted

Wyniki krwi nie są dobre - leukocyty 85 tys.
Spada hemoglobina i hematokryt. Ale rosną czerwone krwinki.

Już po konsultacjach z weterynarzami - mamy podać unidox.


Mysza1 - próbowaliśmy karmić Jasia gotowanym jedzeniem. Nie chce i już. Tylko biszkopty, chleb i rozmoczona sucha karma lub puszka podawana łyżeczką.

Posted

Wydatki:

108 zł (badania krwi + rtg + steryd 93 zł oraz paliwo na dojazd do lecznicy 15 zł).

Darczyńcy (bardzo dziękuję!!!):
Wiedźma - wielka paka poduszek
Mysza1 - 18 zł=9 paczek biszkoptów

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...