Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

boog napisał(a):
Znam ta kobietę osobiście, psy głodowały nawet jak nie była w szpitalu. Skontaktuj się z Animalsem Lubelskim i p.Tarasińska oni próbowali wyrwać zwierzaki do adopcji i sterylizacji ale jak była to nie chciała ich wpuścić więc może teraz coś się uda chociaż sterylkę załatwić. Sama przez dłuuugi czas woziłam tam karmę i organizowałam pomoc różnych instytucji ale dopóki ona tam była to nikt nawet do bramy podeść nie mógł, ostatnio dzwoniła do mnie i chciała znowu karmy ja powiedziałam że pod warunkiem że wyda kilka suczek do sterylki to walnęła słuchawką. Zabierajcie ile psów da radę póki jej nie ma.


gorzka to satysfakcja widzieć, że zmieniłaś zdanie, bo na poprzednim wątku, kiedy ja to samo pisałam, to krytykowałaś mnie i zarzekałaś się że i tak będziesz pomagać.


Trzymam za Was kciuki działająca ekipo;), robota będzie cieżka. Ile Wam się uda wydrzeć przez powrotem starej wiedzmy to wasze, potem zapomnijcie o współpracy. Ona poświęci zycie tych psów, ale Waszą pomoc odrzuci jesli padna słowa adopcja czy sterylizacja.

  • Replies 2.1k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

jogi napisał(a):

Trzymam za Was kciuki działająca ekipo;), robota będzie cieżka. Ile Wam się uda wydrzeć przez powrotem starej wiedzmy to wasze, potem zapomnijcie o współpracy. Ona poświęci zycie tych psów, ale Waszą pomoc odrzuci jesli padna słowa adopcja czy sterylizacja.


Wiem że to okropnie zabrzmi... Ale jedyna nadzieja że p. Olszewska już do przytuliska nie wróci... Jest to jedyna nadzieja dla tych psów.. Bo jeśli stanie się inaczej to sytuacja za jakiś czas będzie wyglądała identycznie.. :(

Posted

czy te psy maja chociaz szanse na jednodniowa diagnostyke ?????????
trzeba je zaczac leczyc

Perełka:






Sunia-szkielet:



Sunia z nużeńcem (chyba? może z czymś jeszcze ...)


Roześmiany, pogodny, kudłaty psiak, któremu ciśnienie rozsadza gałki oczne ! :placz:

Posted

Wpadam tylko na momencik bo pędzę do pracy.Do Łodzi pojechały 4 psy.wszystkie już bezpieczne w hoteliku zapoznają się z nowym miejscem i czekają na wizytę weterynarza.

Pojechał
Okruszek syn Mimi, 3 lata.


41. Żak,młody.


Biało czarny jeden z kloników



i cały czarny puchaty którego dobrego zdjęcia nie mogę znaleźć.








Uśmiechnięty Misio nie ma ciśnienie w oczach (to tylko tak dziwnie wychodzi na zdjęciach),ale widzi bardzo słabo ,albo wcale.Nie ma problemów z zachowaniem ,jest po prostu na krótkim łańcuchu i buja się aby zwrócić na siebie uwagę.Jak się do niego dojdzie to rozkłada się do głaskania i jest najszczęśliwszy pod słońcem.To super staruszek który ma problem z oczami i trzeba sie tym zająć bo taki stan jest od jakiegoś czasu i może jeszcze uda się uratować choć częściowo jego widzenie.

Posted

jogi napisał(a):

Trzymam za Was kciuki działająca ekipo;), robota będzie cieżka. Ile Wam się uda wydrzeć przez powrotem starej wiedzmy to wasze, potem zapomnijcie o współpracy. Ona poświęci zycie tych psów, ale Waszą pomoc odrzuci jesli padna słowa adopcja czy sterylizacja.


Nie wiem czy czytałaś od początku "nowy wątek starej sprawy Rachowa", ale p.Olszewka ma raka z przerzutami i rokowania na przyszłość wobec niej są bardzo niepewne.
Ale to fakt, jeśli powróci do Rachowa i będzie sprawna, to wiemy, że o współpracy, sterylizacjach, leczeniu i adopcjach można zapomnieć, dlatego teraz każdy wyrwany stamtąd psiak jest na "wagę złota", bo to zawsze o jedno ocalone psie życie więcej.

ciapuś, cieszę się, że stan neurologiczny i okulistyczny Misia/Wytrzeszczka na pierwszy rzut oka nie jest tak poważny:)

Posted

bico napisał(a):
Nie wiem czy czytałaś od początku "nowy wątek starej sprawy Rachowa", ale p.Olszewka ma raka z przerzutami i rokowania na przyszłość wobec niej są bardzo niepewne.
Ale to fakt, jeśli powróci do Rachowa i będzie sprawna, to wiemy, że o współpracy, sterylizacjach, leczeniu i adopcjach można zapomnieć, dlatego teraz każdy wyrwany stamtąd psiak jest na "wagę złota", bo to zawsze o jedno ocalone psie życie więcej.

ciapuś, fajnie, że zdecydowaliście się zabrać "Wytrzeszczka" i cieszę się, że jego stan neurologiczny i okulistyczny na pierwszy rzut oka nie jest tak poważny:) Które psiaki jeszcze z Wami pojechały?


My nie zabrałyśmy niestety wytrzeszcza w łódzi nie mamy okulisty na miejscu a jemu jest on niezbędny

Posted

ciapuś napisał(a):
My nie zabrałyśmy niestety wytrzeszcza w łódzi nie mamy okulisty na miejscu a jemu jest on niezbędny


a to przepraszam, źle zrozumiałam poprzedni post i po prostu za wcześnie się ucieszyłam:-(:-(

Posted

Cieszę się, że psiak wcześniej podejrzewany o ciśnienie w oczach i o problemy psychiczne jest jednak w dobrym stanie. A co do p. Olszewskiej, to z doświadczenia wiem, że stan w którym się znajduje nie pozwala przypuszczać, że choćby opuści szpital, nie mówiąc już o powrocie do normalnego życia. Choć oczywiście życzę jej jak najlepiej.

Posted

Jako kierowca wczorajszego wesołego "autobusu", dodam, że psiaki w drodze, a nie była ona wcale krótka, były spokojne, choc zestresowane bardzo, czemu akurat wcale się nie dziwiłyśmy. Powiem tylko tyle, że wybrac psy było bardzo trudno. Generalnie przyjechałysmy po 2-3 suki, a zabrałysmy 4 psy. Żak załapał się rzutem na taśmę, bo nie miałyśmy juz dla niego klatki, ale tak mnie urobił spojrzeniem i zachowaniem, że nie miałam sumienia go tam zostawiac. Pół drogi jechał na kolanach u ciapuś ;). Z całej 4 on wydaje się byc najlepiej zsocjalizowany. Czarnuszek i klonik były sparaliżowane strachem, Okruszek nieco na nas buczał, przy wyciąganiu z kontenera.

Ja jeszcze raz apeluje w sprawie suni dla magdalenki. UWAŻAJCIE NA NIĄ! Suka jest bardzo wystrszona. Przepakowanie w Kielcach poszło na super sprawnie, ale tam ludzie wiedzą co robic. Przejście suni z transportowej klatki do kontenera zajęło nam minutę. Ona będzie potrzebowała bardzo spokojnego podejścia ze strony człowieka (jak zresztą 3/4 psów z Rachowa). Też mam ogromne wątpliwości co do jej uwiązania.
Aha, niech rodzice do samochodu wezmą sporo szmat, bo suka jest mega brudna i ... śmierdząca ;)

My z ciapuś będziemy relacjonowały na bieżąco , co dzieje się z psami w Łodzi. Na razie muszą ochłonąc po wczorajszych wydarzeniach. Na dniach kompleksowy przegląd wet.

Posted

hej, sunia po przyjeździe będzie albo przywiązana chwilowo do budki, albo zamknięta w garażu. Będzie bacznie obserwowana, może po południu mąż skleci jakiś kojec..?
myślałam żeby rodziców wysłać jeszcze do weta żeby sunię zważyć i kupić tabl. na robale, ale jeżeli będzie bardzo fikać to nic z tego, najpierw pierwsze oswajanie, potem wet...
do auta rodzice dostali psią matę... ale pewnie i tak załapię się na sprzątanie;) moim autem za nic nie chcieli jechać.
no i brudas i śmierdziuszek..? kąpiel chyba narazie będzie niemożliwa, musi się młoda wyciszyć trochę..

narazie jest to dla mnie wielka niewiadoma, sunia miała dużo stresów, podróż też pewnie dobrze na nią nie wpłynęła.. będziemy walczyć o jej spokój.

Dzięki za wszelkie podpowiedzi, doceniam bardzo. W wolnej chwili poszukam artykułów o podejściu do strachliwych psiaków.. gdyby ktoś coś miał namiar albo pdf ;) to również proszę na pw.

Posted

kora78 napisał(a):
a trzeba bylo rozdzielic 2 czarno biale? to nie bylo rodzenstwo? ja bym wziela oba :( ten co zostal... :(

Tak to było rodzeństwo, bracia, ale dobrze że zostali rozdzieleni, dlatego że się nie dogadywali w jednym boksie, ten zabrany zdominował brata i go atakował przy byle okazji.

Rozmawiałam z Madi i dzisiaj Mimi zostanie przebadana, przechodzi między innymi badania krwi itd. i jeśli wszystko dobrze pójdzie i nic niespodziewanego się nie wydarzy to sunia jeszcze dzisiaj :multi: będzie sterylizowana, dwie pozostałe sunie poczekają do jutra.
Madi wyprowadziła Czarusię na długiej smyczy na spacer, sunia zrobiła dłuuugie siusiu. Powolutku będzie się przyzwyczajać do ludzi, smyczy itd. To bardzo grzeczna sunia :loveu:
Yoko jest najbardziej przerażona, najprawdopodobniej od wczoraj tkwi w tym samym miejscu w boksie, mamy nadzieję że dzisiaj coś zje. Czeka ją kąpiel i obcinanie dredów :-(

Madi jakby coś to ja jestem w kontakcie z Madalleną i będę jej przekazywać info odnośnie suni. Rozmawiałam z E-S i wszystko jej powiedziałam.
Jeśli ktoś będzie wiedział o transporcie Lublin - Warszawa na dniach to bardzo proszę o wiadomość. Na Mimi czeka w Warszawie już Madallena i przyjmie ją do siebie nawet jutro. Mimi może jechać w wiklinowym koszyku, który pożyczyłaby nam Madi.

Posted

2411magdalenka napisał(a):
hej, sunia po przyjeździe będzie albo przywiązana chwilowo do budki, albo zamknięta w garażu. Będzie bacznie obserwowana, może po południu mąż skleci jakiś kojec..?
myślałam żeby rodziców wysłać jeszcze do weta żeby sunię zważyć i kupić tabl. na robale, ale jeżeli będzie bardzo fikać to nic z tego, najpierw pierwsze oswajanie, potem wet...
do auta rodzice dostali psią matę... ale pewnie i tak załapię się na sprzątanie;) moim autem za nic nie chcieli jechać.
no i brudas i śmierdziuszek..? kąpiel chyba narazie będzie niemożliwa, musi się młoda wyciszyć trochę..

narazie jest to dla mnie wielka niewiadoma, sunia miała dużo stresów, podróż też pewnie dobrze na nią nie wpłynęła.. będziemy walczyć o jej spokój.

Dzięki za wszelkie podpowiedzi, doceniam bardzo. W wolnej chwili poszukam artykułów o podejściu do strachliwych psiaków.. gdyby ktoś coś miał namiar albo pdf ;) to również proszę na pw.

Rozmawiałyśmy z Madi i doszłyśmy do wniosku, że najlepiej jakbyś zorganizowała suni od początku miejsce w garażu, jakiś kącik, żeby miała dla siebie i mogła tam sobie bezpiecznie siedzieć. Oczywiście musicie do niej często zaglądać, i na początku często wychodźcie z nią na podwórko, ale na długiej lince, oprowadzajcie ją po posesji i przyzyczajajcie do nowego miejsca. To ważne dlatego że jak ją spuścicie luzem to ona znajdzie sobie najmniejszą szczelinę żeby zwiać z podwórka albo zacznie głową uderzać w ogrodzenie (tak robiła jak zamknęłyśmy ja w klatce) i zrobi sobie krzywdę. Później możecie zostawiać otwarty garaż i ją powoli puszczać w waszej obecności na podwórku, żebyście mieli ją na oko a ona w razie czego mogła sobie wrócić na swoje miejsce w garażu...ale do dopiero za jakiś czas. To wszystko trzeba stopniowo robić i bardzo uważać.

Posted

no to dobrze, ze zabraliscie jednego :) lobuza. ale ja bym wziela biedniejszego, nękanego. ktorego bardziej zal. ale pewnie plany byly konkretne pod tego drugiego, w nic sie ne wtracam, nie przeszkadzam :)

Posted

kora78 napisał(a):
no to dobrze, ze zabraliscie jednego :) lobuza. ale ja bym wziela biedniejszego, nękanego. ktorego bardziej zal. ale pewnie plany byly konkretne pod tego drugiego, w nic sie ne wtracam, nie przeszkadzam :)

Psów jest bardzo dużo niestety nie uda nam się zabrać wszystkich, dlatego tak ważne jest aby jak najwięcej osób wzięło chociaż po jednym.
Yoko jest straaasznie wystraszona:(

Posted

okrutnie to zabrzmi, ale ciesze się, że ta stara wiedzma już więcej nie skrzywdzi żadnego psiego istnienia.

Na raze nie moge nic obiecać, ale będe intensywnie myśleć o znalezieniu domu dla Fali. Ta suka jest dla mnie wielkim wyrzutem sumienia:( Ciesze się że przetrwała w tym piekle, tak w ogóle. Kiedy tam pomagałam, to dziewczyny z Wawy przywiozły ją po drodze z jakiegos baru. Suka była młoda, przekochana i szczenna. Chciałysmy ją zabrac, ale jak już trafiła w "cudowne ręce" wiedzmy to była nie do odzyskania. Oszczeniła się u niej. Jakimś cudem okupionym busami z darami udało nam się wyrwać wszystkie 8 szczeniaków i pół na pół z dziewczynami z Wawy znalazłysmy im domy, ale Fali nie udało nam się zabrać.
I tak przekiblowała, no będzie już 5 lat, na tym cholernym łańcuchu, przykłuta do tej pier.... budy. Zajefajna suka przytulanka kanapowa:(

Posted

evel napisał(a):
http://img705.imageshack.us/img705/5546/img2357resize.jpg śliczna gwiazdeczka - wyglądem przypomina katalończyka, nie wiem jak na wielkość ;)

http://img696.imageshack.us/img696/3545/img2534resize.jpg ta też cudowna, wymyślają jakieś labradoodle-srudle, a takie cuda gniją w przytuliskach!

Czytam dalej...

Ta śliczna gwiazdeczka to nasza Czarusia, która czeka na sterylkę w klinice. A ta druga to Czekoladka, niesamowicie wystraszona, ucieka od człowieka i szczeka z daleka, prawie tak samo reaguje jak Yoko :( z resztą jak większość psów tam. eh

Posted

"Nasze" psiaki bardzo zdezorientowane ,ale już dzisiaj dużo lepiej.Wszystkie przyszły na mizianko.Niestety jak na razie można tylko pomarzyć o spacerkach.Synuś zdjął obrożę i na razie nie chce słyszeć o jej założeniu.Mam nadzieję że jutro będzie lepiej

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...