mala_czarna Posted March 16, 2011 Posted March 16, 2011 Kurde, skonsultowałabym psa z innym wetem :( Nie wierzę, że nikt nie chce podjąć się wycięcia. No chyba, że operacja ewidentnie zagroziłaby życiu psa. Jesli dysponujesz samochodem to może warto przyjechać na SGGW z psiakiem do W-wy? Broń Boże nie twierdzę oczywiście, że tutaj sami wybitni specjaliści są, ale tonący brzytwy się chwyta, trzeba szukać pomocy wszędzie. Quote
JessicaM Posted March 16, 2011 Author Posted March 16, 2011 robiliśmy różne badania,prześwietlenia czaszki. żeby go wyciąć trzeba usunąć kawałek żuchwy i czaszki. pojadę gdzie będzie trzeba. zobaczymy co powie onkolog z Krakowa. tu w Poznaniu twierdzą,że nic nie mogą zrobić a otwarcie i wycinanie fragmentu czaszki jest bardzo ryzykowne dla życia Psa Quote
mala_czarna Posted March 16, 2011 Posted March 16, 2011 Bardzo Ci współczuję, bo człowiek na głowie by stanął żeby pomóc, a nie wie nawet jak :( W każdym razie mocno trzymam kciuki żeby w Krakowie znaleźli jakieś wyjście z sytuacji. Quote
mala_czarna Posted March 16, 2011 Posted March 16, 2011 Będę trzymać mocno, bo wiem jak to boli. Moja sunia odeszła na chłoniaka. Niedługo miną dwa lata :( Quote
Sybel Posted March 16, 2011 Posted March 16, 2011 Warto skonsultowac z kimś innym. Pies ma 8 lat, jak na owczarka to w sumie taki wiek "średniostarszy", równiez pod względem kondycji serca itd. Trzeba poprosić weterynarza o podanie wszelkich mozliwych scenariuszy i rozważyc, który wybrać. Ja moze powiem, jakie my mieliśmy opcje: miałam trzynastoletnią sukę, miała udar na początku marca (z nerwów, 2 tygodnie po smierci mojej babci), po nim bardzo osłabło jej serce, nie była w stanie przejść 100 metrów. W międzyczasie na boku wyrastał jej guz, bardzo unaczyniony, bardzo wystający. Dzieki lekom Fifi doszła do siebie, poprawiła jej się kondycja. Jednak guz rósł i w czerwcu mieliśmy już do wyboru albo czekac, aż któryś z psów ją nadepnie niechcący, ewentualnie guz sam pęknie i pies się wykrwawi, albo poddać ją operacji licząc, że albo przezyje, albo odejdzie w narkozie. Wybralismy operację. To był starszny czas, kiedy czekalismy na wynik operacji, ale warto było. Sunioa odeszła jakiś czas potem na zawał, ale tamten zabieg poprawił jej jakość zycia. Warto pogadać, jakie są opcje. Jak bardzo będzie dalej narastał guz, w jakim czasie, jakie są pewne skutki. Jak by przebiegła operacja i czy na pewno by poprawiła komfort życia psa. Powiem tak: na pewnio jest duże ryzyko, ze pies może odejść pod narkozą, jednak - przynajmniej dla mnie - jest to o tyle budujące, że wiem, ze pies wtedy nie cierpi, tylko łagodnie przejdzie dalej (taka jest moja filozofia, moze naiwna, ale ułatwia pewne sprawy). U nas, w łodzi jest niezła lecznica Sowa. Oni są uczciwi, podejmują się zabiegów, które inni uznają za beznadziejne. Maja bardzo dobrego chirurga i są szczerzy. Można im wysłać mail z pytaniem, co oni by mogli zrobić z tym przypadkiem. http://www.lecznica-sowa.pl/page.php?id1=28&id2=79 Quote
JessicaM Posted June 29, 2011 Author Posted June 29, 2011 ............................... przegraliśmy :( Quote
M@d Posted July 7, 2011 Posted July 7, 2011 Trzymamy kciuki za Kazana! Nasz właśnie stracił 3 żebra wycięte z nowotworem... Łączymy się z Tobą w bólu... Napisz jak się psiak teraz czuje. Quote
Guest kredqa Posted July 18, 2011 Posted July 18, 2011 Zapoznałam się z wątkiem. No i cóż? Nic nie poradzę :( Pozostaje mi tylko trzymać kciuki za Kazana, aby dał radę ! i za Ciebie, żebyś nie przejmowała się tym, aż tak bardzo. Staraj się, aby psiak nie doznawał żadnych stresów, bo podobno to na nowotwory jest najgorsze. Spędzajcie dużo czasu razem i czerpcie jak najwięcej radości. Kazan, jesteśmy z Tobą Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.