Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

  • Replies 149
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

  • 2 weeks later...
Posted

OJ MOJE MALEŃSTWA KOCHANE!!! ZNÓW MUSZĘ SIE U WAS WYPŁAKAĆ!!!
Zaopiekujcie się nowymi psiakami, które do was dołączyły, a szczególnie rottką SABĄ

  • .
    Wy wiecie najlepiej, że chciałam ulżyc jej PANI, chciałam pomóc, aby na przyszłość postarać się uniknąć, być może takiego obrotu zdarzeń i ....znowu mnie opacznie zrozumiano:placz: ......... ale wy wiecie , że chciałam pomóc, wy wiecie jak walczyłam o was i jak wasza choroba i odejście pomogło mi uratować inne psy, bo nabrałam doświadczenia. Musiałam przeżyć Wasze choroby, wasze umieranie, aby móc pomagać innym. Najpierw TY KORASKU dostałeś wylewu i niebawem odszedłeś, ale już byłam trochę mądrzejsza i RUDULA , mimo wylewu, przeżyła jeszcze rok (pamietasz RUDUŚ jak Cię leczyłam i rehabilitowałam, tak na pewno pamietasz) Pamiętacie jak uratowałam FRAJDĘ, bo z kolei ktoś inny poradził mi jak leczyć chore nerki, pewnie, że przedłużyłam jej życie tylko o pół roku, ale jakie ważne pół roku. Nie było was jeszcze na świecie jak ratowałam życie błakającym się, bezpańskim kundelkom u nas ,na osiedlu (jednego wyciągnęłam z nosówki innego z parwowirozy -dzięki pomocy taty mojej koleżanki - weterynarza, który dawał mi potrzebne leki, a pieski po kryjomu przetrzymywałam w piwnicy - w tajemnicy przed mamą i.... wyzdrowiały i... znalazły domki)
    Gdyby nie dobre rady innych i moja wiedza ,zdobyta poprzez czasem bolesne doświadczenia moje i innych, byc może nie byłoby KASI z nami, GOSIĘ uratowałam , bo posiadłam wiedzę co robić, jak dziecko łapie bezdech (GOSIA CIERPIAŁA NA NOCNE BEZDECHY 2 LATA i GROZIŁA JEJ NAGŁA ŚMIERĆ ŁÓŻECZKOWA)
    APNEAL CZUWAŁ NAD SNEM GOSI PRZEZ ROK (wtedy nie był ogólnie dostępny, nawet lekarze o nim nie wiedzieli, musiało umrzeć dziecko siostry mojej koleżanki, bym ja zadbała o GOSIĘ , APNEAL zaalarmował kilkanaście razy - gdyby go nie było, zastałabym martwą GOSIĘ w łóżeczku ale żyje dzięki przestrodze owej zrozpaczonej mamy)

  • JASIEK został w ostatniej chwili zoperowany (najpierw ja musiałam być na krawędzi życia i śmierci -rozlane zapalenie otrzewnej-gangrenowy wyrostek) dzięki temu, że zwiększyłam czujność i nie uwierzyłam lekarzowi z pogotowia, który nie stwierdził nic niepokojącego, kiedy JAŚKOWI pękał ropny wyrostek!!!
    A dzięki temu, że mój kuzyn - lekarz opowiedział mi o przypadku chłopaka, który umarł na sepsę , spowodowaną zacięciem się przy goleniu (nie miał typowych objawów), mogłam zdiagnozować ją sama u siebie i zgłosić się do szpitala o pomoc (na początku mnie wyśmiali i potraktowali jak wariatkę, pacyfikując psychotropami - lecz zwrócili mi honor , gdy po trzech dniach dostali wyniki posiewu krwi - stenotrofomonas maltofila - taki wydawałoby się niegroźny saprofit zaatakował mój organizm - osłabiony stresem po śmierci TATY - gdybym to zbagatelizowała byłoby za późno na ratunek).
    Teraz , po smierci TATY, który odszedł nagle, na zawał wywołany stresem, mam takie przeświadczenie, że może w podobnym przypadku uratuję komuś życie, podając na przykład lampkę koniaku na rozluźnienie!!!
    :placz: :placz: CZEMU NIE POMYŚLAŁAM O TYM W PRZYPADKU TATY!!!:placz: :placz:


    ALE I TAK WSZYSTKO ZALEŻY OD BOGA, ON DECYDUJE , ILE KOMU ZDROWIA I ŻYCIA ZOSTAŁO, ALE SIĘ JEDNAK POSŁUGUJE DOBRYMI LUDŹMI, KTÓRZY NIOSĄ POMOC, PODPOWIADAJĄ JAK POSTĄPIĆ, DORADZAJĄ !!!

    CHCIAŁAM BYĆ TAKIM CZŁOWIEKIEM - ZNOWU MI NIE WYSZŁO!!!:placz: :placz: :placz:

    TO DLA TATY, WAS I WSZYSTKICH PSÓW DOGOMANIACKICH


    a szczególnie dla SABY-bo dopiero co odeszła!!!

    Posted

    BYŁAM ZMĘCZONA I ZASNĘŁAM PO POŁUDNIU!!!
    Jak dobrze, że mi sie przyśniłyście - dzięki wam mogę napisać:
    NIE POCZUWAM SIĘ DO WINY!!! TO NIE JA , TO INNI MAJĄ PROBLEM!!!
    DOŚĆ PRZEPRASZANIA ZA TO ŻE ŻYJĘ, DOŚĆ KAJANIA SIĘ!!!
    MOJE INTENCJE SĄ CZYSTE I MOIM ZAMIAREM JEST ZWRÓCENIĘ UWAGI NA PEWNE ASPEKTY, KTÓRE MOGĄ UMKNĄĆ W SYTUACJI SILNEGO STRESU CZY TEŻ NIEZAMIERZONEJ MANIPULACJI (efekt jest taki, że wkładają w moje usta treści, które sami sobie projektują , zupełnie wypaczając sens mojej wypowiedzi)
    - MAM DUŻE DOŚWIADCZENIE, JEŚLI NIE CHCĄ Z TEGO KORZYSTAĆ, TO ICH PROBLEM, NIE MÓJ!!!
    NARESZCIE CZUJĘ ULGĘ!!!

    ŻYCIE UCZY MNIE, ŻE NIE WARTO ZABIERAĆ GŁOSU TAM, GDZIE NIE MA DOBREJ WOLI, GDZIE SĄ EKSPLOZJE EMOCJI, GDZIE JESTEM PERSONA NON GRATA!!!
    MAM WAS I TO MI WYSTARCZY, KOCHANE MOJE PSIAKI!!!
    PS.
    Opiekujcie sie dobrze psiakami, które jeszcze nie mogą sie odnaleźć w nowym wymiarze- szczególnie tymi, które ostatnio odeszły ; SABĄ i ogarami

    TO ŚWIATEŁKO DLA NICH

    Posted

    [quote name='LAZY'](')

    Ładny TM w Twoim wykonaniu...
    Po prostu inny, wyżalanie się swojemu psu jest dobrą terapią , lekarstwem na niezrozumienie przez ludzi, szczególnie, gdy nie masz złych intencji - a wyżalenie się ukochanym istotom , które są już zaTM, po drugiej stronie, jest dla mnie takim głębokim oddechem, czuję wtedy, że nabieram powietrza w płuca, mogę westchnąć i pozbyć się tego nieprzyjemnego uczucia dławienia w gardle!!!

    [quote name='nika135']


  • Dlaczego zawsze nasze kochane stworzenia odchodzą ??? :(

  • Każdy musi kiedyś umrzeć , w niedzielę zginął w wypadku kolega mojej córki- student 4 roku prawa, dlaczego??? Można tak samo zapytać!!!:placz: :placz: :placz: TAK JUŻ JEST I NIC NA TO NIE PORADZIMY. POZOSTAJE NAM PAMIĘĆ I NADZIEJA NA SPOTKANIE PO TAMTEJ STRONIE!!!

    Posted

    Człowiek uczy się całe swoje zycie, nabiera doswiadczenia i chce sie nim podzielić z innymi. Nie zawsze ktoś to zrozumie, ale nie wolno się poddawać, a tym bardziej załamywać. Pewnie, że jest przykro , bo zawsze działa sie w dobrej wierze.
    Tak jak napisałaś nie wszystko jednak zalezy od nas. A tym bardziej długość życia. To ten na górze decyduje o wszystkim. My możemy tylko mieć wpływ na jego jakość.
    Dawniej mówiono, że gdy się człowiek rodzi Bóg zapala świeczkę tej duszyczce, świece mają różną wielkość. Gdy płomień świecy gaśnie, dusza opuszcza ciało i wraca do domu Ojca.
    Masz rację wyrzuć to wszystko z siebie i przyj do przodu.

    Dla twojego tatki

    Dla twoich psinek

    Posted

    [quote name='szajbus']Człowiek uczy się całe swoje zycie, nabiera doswiadczenia i chce sie nim podzielić z innymi. Nie zawsze ktoś to zrozumie, ale nie wolno się poddawać, a tym bardziej załamywać. Pewnie, że jest przykro , bo zawsze działa sie w dobrej wierze.
    Tak jak napisałaś nie wszystko jednak zalezy od nas. A tym bardziej długość życia. To ten na górze decyduje o wszystkim. My możemy tylko mieć wpływ na jego jakość.
    Dawniej mówiono, że gdy się człowiek rodzi Bóg zapala świeczkę tej duszyczce, świece mają różną wielkość. Gdy płomień świecy gaśnie, dusza opuszcza ciało i wraca do domu Ojca.
    Masz rację wyrzuć to wszystko z siebie i przyj do przodu.

    Dla twojego tatki

    Dla twoich psinek

    SZAJBUS, bardzo mi pomogłaś tym, co napisałaś , dzięki!!!:loveu: :loveu: :loveu:
    TO DLA TWOJEGO PSIAKA:

    Posted

    Nigdy nie odszedłem /I never went away/

    Stałem przy Twoim łóżku ostatniej nocy, przyszedłem by spojrzeć.
    Widziałem, że płakałaś, trudno było Ci spać.

    Zawyłem do Ciebie delikatnie, gdy ocierałaś łzę.
    "To ja, nie opuściłem Cię, czuję się dobrze, jestem tu"


    Byłem blisko Ciebie przy śniadaniu, patrzyłem jak nalewasz herbatę.
    Myślałaś o tych wielu momentach, gdy Twe dłonie sięgały do mnie w dół.

    Byłem z Tobą na zakupach, Twoje ręce były obolałe.
    Marzyłem by zabrać Twoje torby, chciałem móc zrobić więcej.

    Byłem z Tobą na moim grobie, opiekowałaś się nim z taką troską.
    Chcę Cię zapewnić, że nie leżę tam.

    Szedłem z tobą do domu, szukałaś klucza.
    Łagodnie położyłem łapę na Tobie, uśmiechnąłem się i powiedziałem "To ja"!

    Wyglądałaś na bardzo zmęczoną, a później opadłaś na krzesło.

    Próbowałem za wszelką cenę dać Ci znać, że stoję tam.

    To możliwe być tak blisko Ciebie, codzień
    Powiedzieć Ci stanowczo "Nigdy nie odszedłem"!

    Siedziałaś bardzo cicho, potem się uśmiechnęłaś, pomyślałem,że wiesz
    Że w bezruchu tego wieczora byłem bardzo blisko Ciebie.

    Dzień skończył się.. Uśmiecham się i obserwuje jak ziewasz
    mówię"Dobranoc, słodkich snów, Boże błogosław, zobaczymy się rankiem.


    A gdy nadejdzie Twój czas I przejdziesz na tą stronę

    Pospieszę by Cię powitać i będziemy obok siebie

    Mam Ci tyle rzeczy do pokazania, tak wiele musisz zobaczyć
    Bądź cierpliwa, przeżyj swoją podróż,

    Potem przyjdź do domu i bądź ze mną.

    [SIZE=4]Autor nieznany

    Posted

    ALE SIĘ PORYCZAŁAM :placz: :placz: :placz:
    Ja wiem, że one są ze mną, ciagle czuję ich obecność - i często się mylę wołając na obecne moje psy : KOREK, RUDA!!! Łapię sie na tym , że tak głęboko zapdły mi w podświdomość, że w natłoku zajęć, w odruchowo własnie ich imiona przychodzą mi na język!!!
    NIGDY WAS NIE ZAPOMNĘ, CUDOWNE , KOCHANE MOJE MIŁOŚCI!!!
    SZKODA , ŻE NIE MOŻEMY COFNĄĆ CHOĆ NA PARĘ SEKUND CZASU, BY POWRÓCIĆ DO NASZYCH UKOCHANYCH ISTOTEK, CHOĆ NA PARĘ SEKUND - POZOSTAJĄ NAM TYLKO WSPOMNIENIA I .............SNY !!!
    LUBIĘ TU, NA FORUM GADAĆ Z MOIMI PSIAKAMI -ŻALIĆ SIĘ IM, CIESZYĆ SIĘ RAZEM Z NIMI, PROSIĆ ICH O POMOC, - BO TO CO ZAPISANE POZOSTAJE I ZAWSZE MOŻNA DO TEGO POWRÓCIĆ!!!
    KOCHANY SZAJBUSKU - DZIEKI ZA TE PIEKNE SŁOWA!!!

    A gdy nadejdzie NASZ czas I przejdziemy na tamtą stronę

    Pospieszą by NAS powitać i będziemy obok NICH !!!
    MOŻE TAM SIĘ I MY SPOTKAMY???

    Posted

    W awatarku jest Balbinka, która adoptowaliśmy ze schroniska dwa miesiące po odejściu Psoni za TM.
    Kochana psinka, która miała paskudne życie. Cieszę się, że mogę znów kochać, a Balbinka jest tego warta. Skradła nasze serducha.

    Posted

    szajbus napisał(a):
    W awatarku jest Balbinka, która adoptowaliśmy ze schroniska dwa miesiące po odejściu Psoni za TM.
    Kochana psinka, która miała paskudne życie. Cieszę się, że mogę znów kochać, a Balbinka jest tego warta. Skradła nasze serducha.

    ŚLiczna mordeczka BALBINKOWA:loveu: :loveu: :loveu:
    Nie chcesz załozyć jej galerii - a może już masz???

    Posted

    [quote name='szajbus']Jest w galerii http://www.dogomania.pl/gallery/319/1/1001.html
    SLICZNA JEST!!!
    Miała sterylkę???


    Napisała Alicjarydzwska:
    ..........napewno się kiedyś TAM wszyscy spotkamy......


    NO JASNE, KAŻDY ZE SWOIM UKOCHANYM PSIAKIEM I MY DOGOMANIACY STWORZYMY TAM SOBIE, JUŻ NIE WIRTUALNĄ, ALE PRAWDZIWĄ RODZINĘ :loveu: :loveu: :loveu: - gdzie nie będzie nieporozumień, każdy będzie słyszał to co się do niego mówi, bez własnej interpretacji czy nadinterpretacji. BĘDZIE CUDOWNIE!!! I PEŁNO PSIAKÓW i innych zwierzaków WOKÓŁ NAS!!!

    Posted

    Na dobę przed adopcją sprzedano jej szczeniaczka ( była matką karmiącą). Cztery dni po adopcji zauwazyłam dziwne objawy i zawieźlismy ją do szpitala. Jak się okazało miała ropomacicze i obustronne zapalenie listw mlecznych. Po kolejnych 4 dniach zapadła na kaszel kenelowy. W takcie operacji usunięto jej wew.narządy rodne. Spędziła w szpitalu 4 dni. ( zauwazyłaś, że prześladowała ją liczba 4?)
    Sama zobacz ile ta psinka poza poprzednimi doswiadczeniami przeszła w ciagu kilku dni. . Jednego dnia straciła dziecko, kolejnego znalazła nowy dom, w którym była zagubiona. Po czterech dniach znów rozstała sie z domkiem i wylądowała w szpitalu. Czyery dni po powrocie ze szpitala znów wylądowała w klinice z dusznościami.
    Ta psina była bardzo bita w przeszłości i do dziś ma wiele lęków. Już odzyskała wiarę w człowieka, jest kochana i przylepna, ale nadal walczymy z jej niektórymi lękami. Pewnie nie ze wszystkich uda nam się ją wyprowadzić, ale nic nie szkodzi. Jest kochana i bezpieczna, a to najważniejsze.

    Posted

    Jesteście cudowni:loveu: Suńka pomału pokona swoje lęki i dzięki waszej miłości zapomni o tym, co przeszła.
    Piszę tak krótko, bo mam zupełnie niesprawną prawą rękę - przeciążyłam staw barkowy i miałam się oszczędzać - ale.... wczoraj chciałam pomóc w narysowaniu portretu TUPACA na RYSUNKACH I MALARSTWIE i nabaźgrałam rys. chorą ręką, teraz wogóle nie mogę jej używać - wybacz jeśli nie odpiszę:loveu:

    Posted

    Nie jesteśmy cudowni, czasami mam wrażenie, że egoistyczni, bo tak naprawdę Balbinka jest lekiem na nasze przeżycia po stracie Psoni. W naszym domu rodzinnym zawsze była jakaś bida, ale nigdy nie schroniskowa. Psonia odchodząc za TM zwolniła miejsce w domku. Wiedzieliśmy, że tym razem nasza pupilka będzie ze schroniska. Nie przypuszczaliśmy tylko, że stanie się to tak szybko.
    Wniosła do naszego domu wiele radości. Mamy się do kogo przytulić, ma kto zadziamotać, poświrować, spacery znów nabrały sensu i,mam dla kogo gotowac osobny gar itp. Życie bez psa? Co to za życie? Nie da się tak żyć. Miłośc do psa to choroba, nieuleczalna choroba, a my w domu zarazilismy się nią wszyscy
    A co ja ci będe mówić, przecież sama wiesz jak to jest. Zobacz jak pięknie, z jakim uczuciem piszesz o swoich skarbeńkach. Też jesteś zarażona i dobrze wiesz, że to słodka choroba na całe życie.

    No słoneczka, niech to światełko prowadzi was do snów tej, która was tak kocha

    Join the conversation

    You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

    Guest
    Reply to this topic...

    ×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

      Only 75 emoji are allowed.

    ×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

    ×   Your previous content has been restored.   Clear editor

    ×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


    • Popular Contributors

      Nobody has received reputation this week.

    • Forum Statistics

      • Total Topics
        87.9k
      • Total Posts
        13m
    ×
    ×
    • Create New...