Sunshinee Posted March 14, 2011 Posted March 14, 2011 Czy około 5-letnia suczka da się jeszcze nauczyć chodzenia na smyczy? Żyła ona prawie całe życie w kojcu, nigdy nie miała na karku nawet obroży. I jest dość szalona, jak otworzy się jej kojec to startuje i biega z prędkością światła :lol: I czy w jej wieku da się jeszcze nauczyć ją jakiś podstawowych komend, albo chociaż posłuszeństwa, czy to już jest za późno? Quote
xxxx52 Posted March 14, 2011 Posted March 14, 2011 oczywiscie mozna nauczyc piecioletneigo psa chodzenia na smyczy .Do cwiczen kup sobie linke do cwiczen 20 m.Latwiej nauczyc 5-latka niz szczeniaka. Quote
Sybel Posted March 14, 2011 Posted March 14, 2011 Nigdy nie jest za późno na naukę, w ogóle nie wiem, skąd u ludzi takie przekonanie, skoro sami się do późnej starosci uczą. Oczywiście, że wszystkiego mozna nauczyć, chociaż troszkę to potrwa, rezultatu nie będzie natychmiast. Warto zacząć od zakładania samej obroży (chociaż prywatnie wolę szelki, ale może być trudno je założyć, jesli pies np. się ich przestraszy). Niech sobie polata w tym, co jej założysz. To nie może być kolczatka! Najlepsza by była szeroka obroża, zeby nie wżynała się w szyję. Z czasem do obroży zacznij dopinac smycz, ale pamiętaj o nagradzaniu psa. Gdzieś na forum chyba była instrukcja, jak psa tego nauczyć. Quote
Sunshinee Posted March 14, 2011 Author Posted March 14, 2011 O to bardzo dobrze. Zaraz poszukam tej instrukcji... Oj nie, z szelkami nawet nie warto próbować. Pies boi się nawet zakładania obroży to co by było jakby mu się pokazało takie coś... Do tego jest to dość duża suczka, co jeszcze sprawę utrudnia. Quote
gerta Posted March 14, 2011 Posted March 14, 2011 Sunshinee poczytaj sobie historię Buby (http://fajnypies.eu/celestynow_01_bastina) - to 6 letnia, a może nawet starsza, suczka ze schroniska w Celestynowie, która uczy się błyskawicznie, choć pracujemy z nią raz w tygodniu przez godzinę... Quote
Sunshinee Posted March 24, 2011 Author Posted March 24, 2011 Słuchajcie nie wiem czy się już domyśliliście, ale od niedawna mam psa - a właściwie dwa psy. Pisałam już w kilku tematach, ten założyłam jeszcze przed przygarnięciem. Nie będę się tutaj rozpisywać, bo to nie ten temat - po prostu wzięłam te dwa psiury od znajomej taty, która wyjeżdzała i nie mogła ich zabrać ze sobą. Psy się już zaaklimatyzowały, poznały kojec i podwórko. No i przyszedł czas na naukę. Zaczęłam od Sary, większej, 5-letniej suni. Po podwórku chodzi sama, węszy i poznaje, czasem sama do mnie podejdzie ale nie łasi się jakoś szczególnie. Jak ją zawołam, przychodzi natychmiast. Tylko że to "natychmiast" działa tylko wtedy, kiedy jesteśmy same na podwórku. Jak wyjdzie któryś z domowników - łasi się do niego, podchodzi, nadstawia do głaskania - i kompletnie mnie nie słucha. Mogę się drzeć "chodź, przyjdz do mnie" itd., nic nie działa. Drugim problemem jest smycz. Na początku założyłam obrożę, wszystko ok, nic jej nie przeszkadza. Jak się trochę z nią oswoiła, to przyszła kolej na smycz. I tu jest masakra. Najpierw jej pokazałam co to jest, powąchała - nic się nie działo, więc założyłam. Chciała odejść, linka się naprężyła i ją zatrzymała - trochę się poszarpała, ale to chyba normalne, uspokoiłam ją. Chciałam kawałek przejść - myślałam że jak delikatnie pociągnę to zacznie się szarpać, wywijać itd. ale nie! Tak jak stanęła, tak stoi. Kompletny bezruch. Zaczęłam ją wołać, kusić smakami, ale ona nawet się nie poruszyła - normalnie przerażenie w oczach. Szybko podeszłam odpięłam tą smycz - odeszła dopiero jak się oddaliłam. Na następny dzień przypięłam jej tą smycz ale jej nie trzymałam - tak żeby sobie z nią tylko pobiegała. Jak ją zauważyła to samo co przedtem - zamarcie. Odpięłam, zacżeła normalnie biegać. Kilka dni próbowałam, ciągle to samo. Teraz jest ociupinkę lepiej, bo jak trzymam smycz, to idzie - ale ona prowadzi, jak ja chcę iść w drugą stronę i troszeczkę pociągnę - oczywiście bezruch. Muszę chwilę odczekać, zanim znowu się ruszy. Dzisiaj miałam sytuację z obydwoma tymi problemami. Spryciula otworzyła sobie niedomkniętą uliczkę i wybiegła. Wołałam ją - kompletna głuchota. Na szczęście za chwilę podbiegła do płotu, zauważyła mnie dopiero wtedy, jak do niej podeszłam. Zaczęła się łasić, pogłaskałam ją i przypięłam smycz - no i wiecie co się stało. Stałyśmy kawałek od uliczki, nikogo nie było w domu a ja przecież jej nie uniosę bo to jest duży pies. Sama chciała iść w drugą stronę, nie miałam przy sobie żadnej przynęty więc co miałam zrobić - zaczęłam ją ciągnąć. Zapierała się jak mogła, było mi jej tak szkoda, ale nie miałam innego wyjścia :( Dotarłyśmy na podwórko, szybko jej tą smycz odpięłam, zaczęłam głaskać... Powiedzcie co ja mogę z nią zrobić, teraz jeszcze bardziej będzie się bała tej smyczy, mnie może też :( Przepraszam, strasznie się rozpisałam ale nie mogę tego skrócić. Jakby komuś się chciało przeczytać i odpowiedzieć, to będę wdzięczna ;) Quote
Sunshinee Posted March 27, 2011 Author Posted March 27, 2011 Eh widzę, że nie ma zbytniego zainteresowania moim pytaniem... Ale ok, radzę sobię, już jest trochę lepiej. Zdjęcia psów możecie obejrzeć w galerii http://www.dogomania.pl/threads/204933-Sara-i-Tinka-)?p=16579673#post16579673 Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.