Aleksa. Posted March 21, 2011 Posted March 21, 2011 Ja padłam w połowie ! :( hahahha. :) śliczne one są !:D Quote
wiki4 Posted March 21, 2011 Posted March 21, 2011 http://img233.imageshack.us/i/dsc02659o.jpg/ Rozczulające :loveu::loveu: I banerek bazarkowy :) Quote
ata Posted March 21, 2011 Posted March 21, 2011 [quote name='salo']Od Norberta będzie 40 zł. Wielkie dzięki ;) Podobają mi się takie relacje :), można usiąść z filiżanką i sobie spokojniutko czytać i jeszcze zdjęcia i filmik na dokładkę.... po prostu bomba, dziękujemy :) Ale wydaje mi się, że brzuszek malutkiej jest taki duży przez robale, przynajmniej na jednym zdjęciu widać jak jej żebra wystają.... i te zapadłe boczki.... Quote
Salo Posted March 21, 2011 Posted March 21, 2011 [quote name='sunshine'] Ta fotka jest słodka ;) . Quote
sunshine Posted March 21, 2011 Author Posted March 21, 2011 Relacja: "Wizytę u weterynarza zakończyłyśmy... na przystanku autobusowym. Miałam nadzieję, że Sweety wejdzie do autobusu niskopodłogowego, skoro do samochodu wsiadła, ale bardzo jej się nie spodobał i dała nogę do domu. Mama wsiadła pierwsza i... pojechała sobie ze szczeniakiem w torbie przystanek dalej. Ludzie musieli mieć ciekawe widowisko. Nikogo z autem jak na złość nie miałam dziś pod ręką. Jutro spróbuję zdzwonić się z Kamilem i jeśli zabierze psy już jutro, to mogę z nim podjechać do naszego weta, jeśli nie ma lepszego na oku. Jeśli miałby je zabrać w środę, to podzwonię po znajomych, ktoś musi mieć czas i samochód, żeby się z nami przejechać... W ostateczności pójdę do najbliższej lecznicy, chociaż koszta będą pewnie wyższe - na samo wejście krzyczą sobie 50zł za wizytę, o wszelkich preparatach, prochach, zeskrobinach etc. nie wspominając już... No ale jak nie uda się taniej, to lepiej drożej chyba, niż z tym czekać... Rozwolnienie Sweety jest na w miarę dopuszczalnym poziomie, tj. nie leje się z niej, ale ma luźny stolec. Za to mała "sika"... Do jedzenia ma tylko mleko matki i chrupki, które jej kradnie, bo ze względu na te sensacje mama obawiała się ją dokarmiać, skoro jutro/pojutrze znów miałaby przejść na inny pokarm. Czyli zakładam, że je to samo mniej więcej, co w schronisku. Do picia ma też wodę - nieprzegotowana, ale trzymana w butelkach aż trochę się tego syfu "ulotni". Zmienię im na przegotowaną. Czy na tą biegunkę coś można jej podać (Smecta, węgiel?), czekać aż sama przejdzie (mała pije w kółko i leje, więc teoret. odwodnienie jej nie grozi), czy poczekać do rozmowy z lekarzem?" Jutro jadą ponownie;) Quote
ata Posted March 21, 2011 Posted March 21, 2011 Na pewno można małej podać lakcid. Sunshine, nigdy ogłoszeń nie robiłam ale spróbuję, jutro ;) Quote
sunshine Posted March 21, 2011 Author Posted March 21, 2011 ale w ogłaszaniu bazarku:P Czyli wysyłaniu wiadomości do ludzi, którzy mogli by pomóc:) Nie mam kasy a leczenie się zaczyna kurza nóżka... Przez to że dogo wymaga 30 sekund pomiędzy wiad. to to dosyć wydłuża powiadamianie i o wiele mniej osób dostaje wiad. A im więcej ludzi tym lepiej Quote
Salo Posted March 21, 2011 Posted March 21, 2011 Także polecam na biegunkę Lakcid. A woda musi być przygotowana, nie można dawać zwierzakom wody prosto z kranu, przecież w takiej wodzi jest od cholery bakterii, od których też może mieć biegunkę ... Quote
Baski_Kropka Posted March 22, 2011 Posted March 22, 2011 Moja akurat piją całą życie wodę z kranu, a najbardziej lubuja się w kałużach w których jest pewnie jeszcze więcej syfu niż w kranowej i nigdy im nic nie było, a przegotowaną po prostu gardzą i nie wypiją choćbyśmy byli na pustyni ;P Moje na ostre biegunki takie bardziej przewlekłe dostawały nifuroksazyd, jednak to lek na receptę i nie tak łatwo go dostać. No i bez konsultacji z wetem nie polecam... Podnosze bidulinkę i wybieram się do pracy :/ Quote
ata Posted March 22, 2011 Posted March 22, 2011 [quote name='Baski_Kropka']Moja akurat piją całą życie wodę z kranu, a najbardziej lubuja się w kałużach w których jest pewnie jeszcze więcej syfu niż w kranowej i nigdy im nic nie było, a przegotowaną po prostu gardzą i nie wypiją choćbyśmy byli na pustyni ;P Moje na ostre biegunki takie bardziej przewlekłe dostawały nifuroksazyd, jednak to lek na receptę i nie tak łatwo go dostać. No i bez konsultacji z wetem nie polecam... Podnosze bidulinkę i wybieram się do pracy :/ Dokładnie... nifuroksazyd właśnie pomógł mojemu Staruszkowi, udało mi się go dostać bez recepty... dorosłej suni bym to poleciła, ale co do maluszka musi być konsultacja z wetem. Lakcid spokojnie można podawać. A co do wody, to całe życie daje kranuwę :oops: Quote
Salo Posted March 22, 2011 Posted March 22, 2011 W kranówie są pierwotniaki i bakterie, np. E. Coli, która przyjmuje postać zjadliwą w jelitach jeśli się "wkurzy", że się tak wyrażę ;) . Ja wodę z kranu gotuję aż do wrzenia, potem odczekam chwilę, aż wystygnie i wsadzam ją do zamrażalki. Taka woda ma ten sam skład co komórki w organizmie i jest zdrowa. Nigdy nie dałam mojemu królikowi i śwince morskiej wody nieprzygotowanej - one mają bardzo wrażliwe jelita i gdyby wparowała tam E. coli z wody nieprzegotowanej to ... Nie chcę nawet o tym myśleć. Quote
sunshine Posted March 22, 2011 Author Posted March 22, 2011 Moje kosze też dostawały tylko przegotowaną, jednak pies pije kranówę i kałuże:P Jako szczeniak przegotowaną dostawała. Quote
sunshine Posted March 22, 2011 Author Posted March 22, 2011 salo ucałuj kolegę Norberta ode mnie :D Doszły 40 zł:) Quote
sunshine Posted March 22, 2011 Author Posted March 22, 2011 w pierwszym poście umieściłam tekst do ogłoszeń o bazarku;) działamy... Quote
Salo Posted March 23, 2011 Posted March 23, 2011 Muszę sprostować jedną błahą rzecz, otóż ... Yv1958 40zł - to pani Iwonka z Norwegii, ona także jest na wątku z mojego zaproszenia ;) . Ale pewnie wysyłała z polskiego banku od swojej znajomej/znajomego (?). Sunshine, pomyliło Ci się, bowiem Norbert też miał taką samą kwotę przesłać, ale on dopiero jest w trakcie wysyłania, że się tak wyrażę :cool3:. Quote
ata Posted March 23, 2011 Posted March 23, 2011 O !, to bardzo cenna uwaga;) czyli 40 razy 2 ;) Dzię, ku je my :) Quote
Salo Posted March 23, 2011 Posted March 23, 2011 ata napisał(a):O !, to bardzo cenna uwaga;) czyli 40 razy 2 ;) Dzię, ku je my :) Tak, tak 2x 40 zł :D . Quote
sunshine Posted March 23, 2011 Author Posted March 23, 2011 ooo to wspaniale:D to Norbertowi pogratulujemy później:> A teraz dziękujemy Pani Iwonce :D Relacje od Rottki i z pobytu od weta: Fajny bazarek, sama zajrzę, jak nie zapomnę przez te futra. Dzisiaj próbowałam położyć się na godzinkę, z budzikiem w ręku, w ciągu dnia. W tym czasie mała próbowała: zjeść biblioteczkę, poszarpać karton z pismami, wywrócić stojak na płyty, zjeść wagę łazienkową szklaną, zjeść kapcie-koty wyciągnięte gdzieś z półki, zjeść deski na półki, zjeść pokrętło od kaloryfera, zjeść narzutę z fotela, zjeść fotel, zjeść szczeble drabinki od antresoli. O jedzeniu matki nie wspominam... Koniec końców, zamiast spać szukałam dla niej miśka do gryzienia - nawet chwilę się nim interesowała. Po Smec...eee... jak to odmienić? załatwiła się już nawet prawie sensownie, ale znów wróciła szybko do biegunki... Na razie jej odpuszczę, ale o tym dalej. Uwielbia buty, i kozaki większe od niej, i kapcie, i wyjściowe pantofle. Za ojcem jeździła uczepiona nogawki, a chwilę po tym, jak zrobił mi awanturę o wyświnione mieszkanie - załatwiła się centralnie przed jego nosem. Jak zeszłam ze Sweety, to mała odstawiła taki koncert, że przez cały czas słychać ją było na dole. Głosik ma baardzo donośny. Dzięki uprzejmości kolegi (warto pozwalać ludziom zaciągać u siebie długi wdzięczności ) mogłyśmy pojechać do weterynarza. I tu klops, bo moja pani wet pojechała na interwencję, więc pocałowałyśmy klamkę. Sweety podróżuje grzecznie, ale za pierwszym razem do auta weszła dopiero, kiedy ja wsiadłam - wcześniej się zapierała. Przy okazji - ignoruje rowerzystów, inne psy chce zaczepiać do zabawy, a ludzi wybiórczo - albo ignoruje, albo chce się miziać. Nie jakoś nachalnie, tylko podchodzi, staje obok i uważa, że sami się domyślą, o co jej chodzi. Zaczepiła nas jakaś pani, nawet wzięła kontakt, bo bardzo się nią zainteresowała. Przekieruję ją do osoby, która będzie prowadziła adopcję. Teraz info "medyczne". Bo w końcu dotarliśmy do weta, z polecenia jakiejś znajomej mamy.) U weta bardzo grzecznie. Pozwoliła zrobić ze sobą wszystko i nie protestowała, później w ogóle nie chciała wyjść, położyła się i leżała. Mała za to płakała, kiedy wsadzono jej termometr w tyłek. Sweety prawdop. nie ma świerzba ani niczego poważnego z listy zaraźliwych, ale jest to już "wtórne" czy jakoś tak - w sensie, że problem się rozwijał i to już kolejny etap tych skórnych dolegliwości. Na pewno do leczenia. Wetka wyczuła zapach drożdży(?). Zrobiłyśmy tak. Ponieważ odpchlenie uniemożliwiłoby kąpiel, a to podstawa w tej chwili, więc jutro rano panna idzie do weta na pranie futra. Futro przetłuszczone, łój się wydziela, wiadomo - syf, kiła i mogiła. Jak ją wypiorą i wysuszą, to mama po pracy odbierze, przy okazji już odpchloną. Ale zabieg odpchlania będzie do powtórki oczywiście. Pobiorą też rano zeskrobinę, wyniki za kilka dni. Dostała tabletki na robale. O USG nie pytałam, myślałam, że już miała robione w schronisku. Wetka obmacała brzuch i nic nie mówiła w sumie, ale z nią jutro pogadam. Chyba wszystko...? O kulenie pytałam, ale w końcu nie pociągnęłyśmy tematu, umknął przy tych skórnych. Poproszę, żeby popatrzyli jutro jak z nią będą siedzieć. Waży 27,4 kg. A. Miejscami nie ma podszerstka, skóra ma jakieś odczyny czy coś takiego, jest ogólnie w nie najlepszym stanie, tak to ujmijmy. Mała nie ma futra w takim opłakanym stanie, ogólnie nie jest źle. te końcówki uszu tylko zasyfione, jak mówiłam. Dostała tabletki na robale i penicylinę, żeby się nimi nie dławiła? Mam pilnować przez noc. Poza tym jest natarta na pchły. Kąpiel za kilka dni, jak te środki podziałają. Wetka nie kazała jej stawiać ani wyjmować z torby, ze względu na to, co mówiła mi Kuna - zarazki. Wszystko robione było ostrożnie. A mała waży 5kg mniej więcej - z torbą 5 z kawałkiem. Matka ma ok. 2 lat, bo zęby praktycznie niestarte, małe nie więcej niż tych 5 tygodni. Wetka zdziwiła się szczepieniom, uważa, że też trzeba by pomyśleć w swoim czasie o powtórce, bo nie mają te sensu. Za jakiś tydzień, dwa można ją odłączyć od matki. Zeskrobina, mycie, odpchlanie, odrobaczanie - całokształt wyjdzie ok. 150-170zł. Dziś się nie liczyłyśmy, jutro wrzuci wszystko na paragon. Sama zeskrobina pod kątem grzyba to 70zł. Mam nadzieję, że nic nie pominęłam... Wszystko jest w książeczce, informacje wynotuję i przekażę dalej, razem z adresem weta. Oficjalny tymczas sam zdecyduje, czy będzie tam się pokazywał, czy gdzieś u siebie. Zaraz postaram się zrzucić zdjęcia z dziś. Kurdę, nie lubię szczeniaków, ale przyzwyczajam się do tej parki... Jakby nie ojciec, Żaba, dog etc. to bym je sobie na DT przynajmniej zostawiła, pal sześć te kupy. Ale Żaba się złości w izolacji, ojciec szału dostaje, no i dog w perspektywie. edit: Co do mieszanki - ja się nad TTB zastanawiam - tyle ich miksów po świecie chodzi, że nietrudno nawet na wiosce jakiegoś znaleźć. Może to coś w ten deseń...? Mała po wizycie u weta padła i chociaż trochę porozrabiała, to śpi głównie jak zabita. Z moją siostrą się przywitała, ale jakoś jej nie napastuje - poczekam do jutra, aż siły jej wrócą. Mamuśka też sobie śpi, trochę się poprzytulała, wywlekłam ją przed chwilą na spacer, wcześniej zjadła swoją porcję i trochę skorzystała z mojego braku apetytu, w drodze wyjątku od niedokarmiania. Trochę mi się nie podoba, że taka całkiem nieruchawa się zrobiła, ale siostra twierdzi, że Żaba po odrobaczaniu też taka dziwna była. Co mnie niepokoi - z pochwy wydziela się taki czerwonawy śluz... Czasem gdzieś się pojawi pojedyncza kropka na podłodze albo futrze, nie kapie z niej, ale nie wiem, czy tak może być kilka tyg. po ciąży? Czyli wzrok mnie nie mylił, dobrze widziałam, że brudzi - muszę wetki zapytać jutro, o co chodzi i czy to powód do niepokoju... Jeszcze taka rzecz - zupełnie nie skacze - płotek do wysokości trochę ponad moje kolana obchodzi albo przechodzi pod spodem, jeśli się przeciśnie, inaczej woli szukać wyjścia na drugim końcu trawnika niż przeskoczyć. Zdjęcia będą chyba jutro, bo dziś już padam na twarz, a rano muszę zdążyć do weta i na uczelnię na pół dnia... Trochę się martwię o małą - zostanie pierwszy raz w życiu sama na kilka godzin. Matka do weta, wróci dopiero z mamą ok. 16, ja na uczelnię, siostry nie ma, ojca też... Ale będzie jazgot... Już mi jej żal trochę. Quote
Salo Posted March 23, 2011 Posted March 23, 2011 sunshine napisał(a): Co mnie niepokoi - z pochwy wydziela się taki czerwonawy śluz... Czasem gdzieś się pojawi pojedyncza kropka na podłodze albo futrze, nie kapie z niej, ale nie wiem, czy tak może być kilka tyg. po ciąży? To może być ropomacicze ... Albo następna ruja ... Quote
sunshine Posted March 23, 2011 Author Posted March 23, 2011 tego się właśnie obawiamy ale Kuna z shusky (mądra kobita:)) powiedziała że jeśli wydzieliny są małe i nie ropne to po prostu oczyszcza się macica po porodzie i powinno wszystko być dobrze... ale i tak wet bedzie o to pytany;) Czyli po tych zabiegach zostanie nam: zaszczepienie Candy zaszczepienie Sweety powtórka na pchły leczenie "placka" i sterylka Sweety... ojć Quote
Salo Posted March 23, 2011 Posted March 23, 2011 Wydaje mi się, że ten plac za uchem może mieć przyczynę taką jak: grzybica, lub świerzb. Weterynarz nie obejrzał od razu tej próbki pod mikroskopem ?? Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.