ata Posted March 20, 2011 Posted March 20, 2011 sunshine napisał(a):Sunie są w Wawie:) Były małe komplikacje w przekazaniu w Łodzi ale się udało (dziewczyny się odszukać nie mogły:P) Obie mają rozwolnienie... Sweety jest bardzo grzeczna. Lubią dzieci (miały z nimi kontakt) interesowały się szynszylami. Tyle na razie wiem;) Uff.... czyli jest dobrze a nawet lepiej ;) Sunshine, wstaw do pierwszego postu banerek. Quote
sunshine Posted March 20, 2011 Author Posted March 20, 2011 tak, tak ogarniam jeszcze bazarek, ostatnie dociągnięcia:P zaraz napiszę treść ogłoszenia ładną do rozsyłania na PW:) I proszę pozasysać bannerki:) zaczynamy akcje ratunek:D W Łodzi: W samochodzie było spokojnie: Quote
sunshine Posted March 20, 2011 Author Posted March 20, 2011 Na miejscu przy klatce szyszyli, Sweety się emocjonowała: Quote
sunshine Posted March 20, 2011 Author Posted March 20, 2011 I relacja od Pani Ani która wiozła psiaki:) "Zdjęcia są słabe bo z komórki, część robiona na czerwonym świetle w aucie, bo jechałam sama, więc pstrykałam do tyłu patrząc w przód... Jak jechał pociąg to zrobiłam parę lepszych. Na miejscu już się nie bardzo dało, bo za dużo się ruszały obie. Candy narobiła na wykładzinę, nasiusiała na pana, gryzła mi nogawki spodni i jest słodka. Sweety jest spokojna, czasem zawyje, ale mało. Nie słucha się, więc musiałam ciągnąć lub pchać... ale nie jest nerwowa, więc się nie bałam. Fajne są." Quote
sunshine Posted March 20, 2011 Author Posted March 20, 2011 Tekst do rozsyłania: "85 różnych różności dla dwóch nietypowych słodkości!:loveu: Dla człowieka, dla psa, dla ucznia i dla dziecka, dla dorosłego...nowe i używane... łatwiej by było wymieniać czego tam nie ma!:evil_lol: Bazarek na rzecz suczki husky i jej dziecka. Zostały wyciągnięte ze schroniska. Żebra i kości policzy się im bez problemu. Rany po pchłach nie dają spokoju a niezidentyfikowany łysy plac za uchem Sweety wygląda na zainfekowany. Do tego jej ogromny brzuch...trzeba zrobić USG i trzeba je leczyć! Na to jednak potrzeba pieniędzy. Dziewczyny mają bezpieczny dom tymczasowy, teraz muszą wyjść na prostą! Zajrzyj do Sweety i Candy, błagamy o pomoc:loveu: Quote
Salo Posted March 21, 2011 Posted March 21, 2011 Będziecie w tym wątku pisać co ze Sweety i Candy, czy na wątku bazarkowym ? Quote
sunshine Posted March 21, 2011 Author Posted March 21, 2011 tutaj:) Bazarek to tylko bazarek, będę sie starała w pierwszym poście informacje stale umieszczać a i w wiadomościach normalnie:) Quote
sunshine Posted March 21, 2011 Author Posted March 21, 2011 hyhyhyhyhy a zaczyna się, dzis idą do weta, planowany koszt to ok 100 zł... Quote
Salo Posted March 21, 2011 Posted March 21, 2011 W Warszawie drogo jest, coś o tym wiem ... Gdy mieszkałam tam kiedyś to leczyłam świnkę morską. Za jedną wizytę zapłaciłam z 3 dyszki, a miło tych wizyt z kilka. No niestety... A nie dałoby się jakoś z weterynarzem pogadać, aby leczył te pieski ze zniżką? Że to pieski "niczyje", że ludzie na nie pieniążki wysyłają, że pomagają... Może weterynarzowi zmięknie serce wtedy (?) . Quote
sunshine Posted March 21, 2011 Author Posted March 21, 2011 Dziewczyny w Wawie zrobią co w ich mocy... najważniejsze że sa w bezpiecznym miejscu, sprzyjającym leczeniu. Mało tego były już telefony o Sweety:) Quote
Salo Posted March 21, 2011 Posted March 21, 2011 Czyżby szykował się na dniach domek stały ... ? Quote
sunshine Posted March 21, 2011 Author Posted March 21, 2011 Bywa że jest wiele telefonów a nic z tego nie ma więc na razie nic nie wiadomo. Pan miał mi wysłać swojego meila żeby mógł wypełnić ankietę i przejść wizytę ale na razie głucho:( Quote
sunshine Posted March 21, 2011 Author Posted March 21, 2011 To ja dam wieści od rottki z dt:D "Dotarłam do domu, skorzystam, że futra śpią chwilowo... Mama przez telefon zdała mi relację z początków znajomości - mała nasikała na ojca, jak wziął ją na kolana. Poza tym sika gdzie stoi, najchętniej na dywanie, tam też parę razy się załatwiła. Ze Sweety mama była na spacerze i załatwiała się na raty, takim dość luźnym stolcem. Siusia też na raty. Mnie przywitały w drzwiach, mała piszczała niezadowolona, bo matka zastawiła jej przedpokój i nie widziała, co się dzieje. Sweety nie wykazuje nieufności, od razu przyszła się przywitać. Pogłaskałam, pomiziałam obie, mała próbowała ukraść mi kapeć, zabawiała się moimi kozakami i próbowała upolować szalik. Dostała piłkę po Tamarynie, więc lata z nią w pysku albo turla po dywanie. Wszędzie jej pełno i plącze się pod nogami. Nie przepadam za szczeniakami, takie zboczenie , ale przyznać jej muszę, że jest naprawdę słodką mendą... Sweety chodzi od osoby do osoby i doprasza się o głaskanie, patrzy co robi jej córka, albo kładzie się spokojnie w kąciku. Mała wtedy od razu dopada cyca i ssie ile się da. Na stojąco też próbuje się podwieszać. Poza tym pije razem z mamą wodę i podobno chrupkami też próbowała się pożywiać. Zeszłam ze Sweety na spacer krótko po mamie, bo wyglądała, jakby się kręciła. Zaczęła mi sikać na korytarzu, więc ją szybko ściągnęłam. Na podwórku sikała i załatwiała się znów na raty. Nie jest to wodnista biegunka, ale taki dość luźny stolec i mocno śmierdzący. na smyczy nie ciągnie, przynajmniej nie bardziej niż przeciętny pies. Idzie sobie wolno obok człowieka, jak z nią podbiegłam kilka kroków, to biegła koło mnie. Raczej sobie woli węszyć i zwiedzać. Zapoznała się na podwórku z moją Żabą i obyło się bez zgrzytów. Obwąchały się, Żaba wielce zaciekawiona, nawet się jakby ucieszyła. Sweety nie przejawiała negatywnego zainteresowania. Szła później za nią, węszyła te same miejsca i starała się jej trzymać. Często podchodziła do taty, żeby się przytulić. Za to z małym samcem prawie miała spięcie. Mały wielkości Żaby najpierw na nie nafukał, później chciał się wąchać. Sweety była wyraźnie spięta i dobrze, że jej pilnowałam, bo kłapnęła na niego. On zapiszczał, ale raczej go nie ugryzła, bo poszedł wąchać ją od tyłu. Była mocno spięta i trzymała ogon pod sobą, więc wolałam ją zabrać. Później do Żaby podchodziła już mniej na luzie jakby, ale nic się nie działo. Tylko zamiast merdać ogonem trzymała go nieco uniesionego u nasady. Pod domem już ciągnęła - jeszcze szybkie siusiu, ale wyraźnie spieszyła się do małego. Przeciągnęła mnie po schodach, wolała tak niż windą. Do mieszkania już mnie prawie wlekła, żeby dziecko zobaczyć. W ogóle trochę popiskiwała, jak brałam szczyla na ręce - podchodziła go wąchać. Pokręciły się chwilę i padły słodko wtulone przy moich nogach. Zdążyłam zjeść i włączyć forum i Sweety zaczęła się znów wiercić, poszła za mamą do pokoju, ale nie potrafiła otworzyć sobie uchylonych drzwi. Ciągnie ją do tych szynszyli i na łóżko chciała się wspinać. Później wróciła do mnie i wpatrywała się we mnie jak w obrazek, położyła mi łeb na kolanach i miziaj. Teraz znudziła się i leży przy mojej nodze. Padam na pysk, na dziś to chyba koniec relacji... Zejdę z nią jeszcze później, posiedzę i popatrzę, co wymyśli, ale jak się nie położę dziś wcześniej, to usnę na siedząco. Mam nadzieję, że mała nie znajdzie nic jadalnego w nocy, bo jadalne są tu głównie kable wywleczone przez szynszyle i odstające. Nie oglądałam ich teraz dokładnie, ale muszę rano poszukać jakiegoś znaku na łapie Sweety - prawa przednia. Albo zadrapanie stare, albo jakiś strup, bo widać skórę, mama znalazła. Zastanawiam się, czy chodzi nieco specyficznie z powodu ciąży, czy utyka nieznacznie na jedną łapkę tylną - jutro poobserwuję. Mała ma na uszach strupki, pewnie po pchłach. Obie są mocno zaniedbane, drapią się i zdecydowanie wymagają solidnej kąpieli plus walki z pasożytami. Ja ich stresować nie będę, skoro i tak może jutro pojadą. Mam nadzieję, że mam naładowany aparat, to rano porobię zdjęcia. Sunshine, nie wiesz, jak z Tomkiem, czy odbierze je jutro czy we wtorek? Zdzwonię się z nim jutro, jak będę już kontaktowa, czyli na pewno nie rano. Sweety będzie fajną suką, jak się ją wypierze i ogarnie, jest naprawdę słodziutka, taki cukiereczek. Mała jest śliczna i do schrupania, jak ktoś lubi szczeniaki to cud miód i orzeszki. Ja nie przepadam, ale też mnie rozbraja. Brzuszek ma spory - zakładam, że to kwestia robali? Wybaczcie chaos, ale już śpię... " i kolejny dzień:) "Mała ssie cyca ile się da, chrupki podjada, obie piją normalnie. Sweety załatwiała się dziś prawie normalnie, ale to była pierwsza część. Załatwia się na raty i za drugim razem to już było rozwolnieniowe, za trzecim kilka wodnistych kropek. Później jeszcze próbowała coś zrobić, ale koniec końców wybrała powrót do domu. Załatwia się jedna i druga raczej w takim żółtawym kolorze, chyba typowym dla schroniska, bo rottki pamiętam, że też takim kolorem się wypróżniały. Matki kupska śmierdzą a'la Chappi, małej też są dość cuchnące. Mała załatwia się w zdecydowanie większych ilościach. W nocy zrobiła brązowawy spory placek, przed chwilą załatwiła się pod stołem pozbywając się z domu sąsiadki ). W jej odchodach są jakieś jakby "patyczki" - może trawa? Nic się chyba nie rusza, ale jakieś kropki są - nie wiem, czy to normalne, czy np. jaja robaków. Brzuszek po naciśnięciu wydaje się miękki, jest naprawdę spory (widać będzie na zdjęciu, gdzie ją trzymam) i nie jest tkliwy. Sierść nie jest taka milusio-szczeniaczkowa, ale to raczej kwestia prania koniecznego, bo obie są brudne i zapewne zapchlone konkretnie. Ryjek chyba ok, oczy wyglądają w porządku, jakieś tam niewielkie ślady tej wydzieliny, którą mają psy z reguły przy jednym oczku wyraźniejszy ślad na sierści), nos ok, w okolicach odbytu czysto. Na sierści białe "paprochy". Końcówki uszu z jakby pozlepianą sierścią, brązowymi paprochami, szorstkie w dotyku jak strupy. Mamuśka oczy i nos ok, futro skołtunione i do porządnego prania. Obydwie drapią się strasznie, aż żal na nie patrzeć. Na pysku, z prawej strony, ten ślad, który już był wklejany tutaj. brzydko wygląda. Na tylnej nodze też łysawy placek. Na prawej jakieś jakby po ugryzieniu czy zadrapaniu. Poza tym chyba ok... Na pewno pokazałaby te miejsca wetowi i koniecznie do prania. I odpchlania. Edit: Właśnie rozmawiałam z Kuną i z Kamilem. Ponieważ pojadą ode mnie dopiero wt/śr, przejdę się dziś z nimi do weta, żeby je obejrzał i odpchlił." i znów "Noc przeżyły grzecznie, mała raz się załatwiła, Sweety wytrzymała do 7-8. Rozłażą się po mieszkaniu, wszędzie ich pełno. Mała ściąga narzuty, kartony, poduszki, nosi kapcie i wszystko, co wpadnie jej w zęby. Zabierała się nawet za oklejony po szynszylach kabel. Sweety głównie się przymila albo leży. Zdarza jej się wystawać pod drzwiami od pokoju szynszyli i piszczeć. Jak do nich wpadła, chciała zjeść Szymona, ale dzielnie odparł atak, więc wymieniali podgryzienia przez klatkę. Mała również zaglądała, ale z ciekawością. O ile jej matka nie nadaje się do chowu z gryzoniem, bo będzie ją ta myśl gnębiła, o tle myślę, że małą da się przyzwyczaić i do tego. Mamuśka na spacerze nie interesowała się ptakami, kota z daleka zignorowała, tropu nie podjęła. Za to jakieś podwórzowe smaczki - o, to chętnie. W domu odkryła balkon i teraz głównie tam by chciała siedzieć, albo choć przez szybę wyglądać, ale mała skutecznie uprzykrza jej życia. Łazi za nią, gryzie i się pastwi ile wlezie. Piłeczki, zabaweczki tak, ale mamusia smaczniejsza. mamusia chętnie podjada, wyła do mojego talerza jak sławna Mishka z youtube. Mały szczeka i warczy na matkę. Teraz ona przyszła się do mnie schować, a ona ogryza deski pod półki i szuka cyca - tak na zmianę. Tak na raty to spisuję, ale chyba wszystko... A. Z daleka zignorowała rowerzystę, windy się nie boi, chociaż odruchowo wybiera schody. Z małej odległości na dziecko patrzyła z ciekawością, ale nie próbowała podejść. Do obcych nic nie ma. Ogólnie nie wykazuje agresji ani negatywnych emocji, ale właśnie spuszcza łomot szczylowi. Się doprosił. I to całkiem solidnie dostał wycisk. Szczyl jeszcze lubi się przeglądać - w lustrze i w szafkach. Moja lekarka jest do późna, więc chyba do niej pojadę po wieczornych zajęciach. W pobliskiej lecznicy zedrą ze mnie skórę, a ona jest sensowna i nie będzie się tak liczyć. Mogę wziąć zeskrobinę z tego zausznego miejsca, jeśli uważacie, że to potrzebne. Odpchlenie oczywiście obu i ogólne oględziny. Coś jeszcze? Ew. listę wniosków poproszę albo na forum do ok. 15, albo telefonicznie. " POWODZENIA W CZYTANIU :evil_lol: Rottka to kochana gaduła:P I zdjęcia Quote
sunshine Posted March 21, 2011 Author Posted March 21, 2011 ..................................... Quote
sunshine Posted March 21, 2011 Author Posted March 21, 2011 .................................... Quote
sunshine Posted March 21, 2011 Author Posted March 21, 2011 .............................. i filmik :multi: http://www.youtube.com/watch?v=Hf9Ndy8a5nY Quote
Salo Posted March 21, 2011 Posted March 21, 2011 O kurde, ale fotogaleria !!! :-o A opis to normalnie jakieś opowiadanie ;) Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.