asiuniab Posted October 29, 2013 Posted October 29, 2013 APSA napisał(a):Wieczorem był jeszcze mocno otumaniony. Po wybudzeniu z narkozy lekarka nie mogła go zmusić do wstania i przedreptania do poczekalni... ale jak tylko się zorientował, że może już iść - sam bez problemu wdrapał się po schodach do wyjścia, doczłapał do auta i wgramolił do środka. Po dojechaniu do domu kontynuował odsypianie zabiegu. matulku buziaczki dla dzielnego dziadeczka:) Quote
morisowa Posted October 31, 2013 Posted October 31, 2013 Aston w dobrej formie :) A poza jajkami miał usunięty kamień z zębów i ...kilka zębów. W pysku miał straszny syf więc to też ważne było. Ale po jednym dniu doszedł do siebie, chętnie spaceruje, chętnie zjada michę :) Quote
beataczl Posted November 4, 2013 Posted November 4, 2013 morisowa napisał(a):Aston w dobrej formie :) A poza jajkami miał usunięty kamień z zębów i ...kilka zębów. W pysku miał straszny syf więc to też ważne było. Ale po jednym dniu doszedł do siebie, chętnie spaceruje, chętnie zjada michę :) tak trzymaj piesku :) Quote
APSA Posted November 8, 2013 Author Posted November 8, 2013 Mam smutną wiadomość :( Aston się z nami pożegnał i pobiegł za Tęczowy Most :( Wydawało się, że wszystko jest super, szybko doszedł do siebie po zabiegu, znów był wesoły, miał apetyt, nawet już troszkę przytył. I nagle zaczęło być źle :( Jeszcze rano był taki jak zawsze, około południa zaczął dyszeć i dostał drgawek. Jak dotarł do lecznicy był już praktycznie nieprzytomny, wpadł w stan padaczkowy. Dopiero podane dożylnie leki (relanium i coś drugiego) to zatrzymały, ale musiał zostać wprowadzony praktycznie w narkozę. Lekarz podejrzewał albo zatrucie (ale skąd?), albo ostrą niewydolność nerek. Od razu miał zrobione badania i okazało się, że i nerki, i wątroba już praktycznie nie pracują. Już się nic nie dało zrobić, można by co najwyżej przedłużyć trochę agonię :( Także nie ma już Astonka :( :( :( To było naprawdę wdzięczne psisko, wszyscy go polubili, był dopieszczany, nawet obcych ludzi potrafił ująć mimo swojej nienachalnej urody - wdzięczył się, podawał łapkę. Nie sposób było mu się oprzeć. Dobrze, że chociaż ten ostatni rok życia spędził poza schroniskiem, najpierw ciesząc się (przesadną) wolnością, potem zamieniając się w rozpieszczonego kanapowca. Smutno bez niego :( Quote
sambo_os1 Posted November 9, 2013 Posted November 9, 2013 Oj...:( kochany Astonek,tego się nie spodziewałam że tak szybko odejdzie :( Quote
bela51 Posted November 9, 2013 Posted November 9, 2013 Tak bardzo mi przykro, podczytywałam jego watek, niemal od początku :-( Cieszyłam sie, ze ciagle jest w dobrej formie. Biedny , biedny Aston:-( Zegnaj piesku:-( Quote
morisowa Posted November 10, 2013 Posted November 10, 2013 Nikt się nie spodziewał (*) Rano zostawiłam zdrowego, radosnego psa... gdy wróciłam wieczorem już go nie było.... :placz: Tyle w tym dobrego, że kwl był w domu. Aston nie cierpiał sam, godzinami, bez pomocy. Od początku był kontakt z wetem, potem lecznica. Najprawdopodobniej czas mu się skończył (miał ok 15 lat). Nerki i wątroba przestały pracować, a wtórnie miał ataki padaczkowe. Nie dało się już nic zrobić. Aston do końca, do ostatniego poranka, był radosnym, sprawnym psem. Chętnie chodził na spacery, był pieszczochem. I był najcierpliwszym psem w stosunku do "naszego" szczeniaka - Kulci.... Quote
asiuniab Posted November 11, 2013 Posted November 11, 2013 żegnaj Aston, poznałam Cię na fb, tu niedawno odnalazłam Twój wątek i bardzo Ci kibicowałam, do zobaczenia kochany.....:( Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.