Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

APSA napisał(a):
Wieczorem był jeszcze mocno otumaniony.
Po wybudzeniu z narkozy lekarka nie mogła go zmusić do wstania i przedreptania do poczekalni... ale jak tylko się zorientował, że może już iść - sam bez problemu wdrapał się po schodach do wyjścia, doczłapał do auta i wgramolił do środka.
Po dojechaniu do domu kontynuował odsypianie zabiegu.

matulku buziaczki dla dzielnego dziadeczka:)

  • Replies 234
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Aston w dobrej formie :) A poza jajkami miał usunięty kamień z zębów i ...kilka zębów. W pysku miał straszny syf więc to też ważne było.
Ale po jednym dniu doszedł do siebie, chętnie spaceruje, chętnie zjada michę :)

Posted

morisowa napisał(a):
Aston w dobrej formie :) A poza jajkami miał usunięty kamień z zębów i ...kilka zębów. W pysku miał straszny syf więc to też ważne było.
Ale po jednym dniu doszedł do siebie, chętnie spaceruje, chętnie zjada michę :)



tak trzymaj piesku :)

Posted

Mam smutną wiadomość :( Aston się z nami pożegnał i pobiegł za Tęczowy Most :(
Wydawało się, że wszystko jest super, szybko doszedł do siebie po zabiegu, znów był wesoły, miał apetyt, nawet już troszkę przytył. I nagle zaczęło być źle :(
Jeszcze rano był taki jak zawsze, około południa zaczął dyszeć i dostał drgawek. Jak dotarł do lecznicy był już praktycznie nieprzytomny, wpadł w stan padaczkowy. Dopiero podane dożylnie leki (relanium i coś drugiego) to zatrzymały, ale musiał zostać wprowadzony praktycznie w narkozę.
Lekarz podejrzewał albo zatrucie (ale skąd?), albo ostrą niewydolność nerek. Od razu miał zrobione badania i okazało się, że i nerki, i wątroba już praktycznie nie pracują. Już się nic nie dało zrobić, można by co najwyżej przedłużyć trochę agonię :(
Także nie ma już Astonka :( :( :(

To było naprawdę wdzięczne psisko, wszyscy go polubili, był dopieszczany, nawet obcych ludzi potrafił ująć mimo swojej nienachalnej urody - wdzięczył się, podawał łapkę. Nie sposób było mu się oprzeć.
Dobrze, że chociaż ten ostatni rok życia spędził poza schroniskiem, najpierw ciesząc się (przesadną) wolnością, potem zamieniając się w rozpieszczonego kanapowca.
Smutno bez niego :(

Posted

Nikt się nie spodziewał (*)
Rano zostawiłam zdrowego, radosnego psa... gdy wróciłam wieczorem już go nie było.... :placz:

Tyle w tym dobrego, że kwl był w domu. Aston nie cierpiał sam, godzinami, bez pomocy. Od początku był kontakt z wetem, potem lecznica.
Najprawdopodobniej czas mu się skończył (miał ok 15 lat). Nerki i wątroba przestały pracować, a wtórnie miał ataki padaczkowe. Nie dało się już nic zrobić.

Aston do końca, do ostatniego poranka, był radosnym, sprawnym psem. Chętnie chodził na spacery, był pieszczochem.
I był najcierpliwszym psem w stosunku do "naszego" szczeniaka - Kulci....

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...