Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Dajmu mu na razie jeszcze trochę czasu. Jeśli nei zmieni się to po przyjeździe suczek i nie będzie się w ogóle poprawiał, wtedy pewnie to będzie najlepsze rozwiązanie dla niego

  • Replies 911
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

dziś facet ze stróżówki pytał gdzie pojechał,bo on go też dokarmiał,ale nie pytałam skąd tam się wziął ??? mogę jutro jak zaniosę Kudłaczowi jedzenie i jesli ktos bedzie,

Posted

ja bym mu porobila ladne zdjecia, ogloszenie i mysle ze by znalazl domek... tylko kurcze takich jak on jest setki i nie wiadomo ile sie zejdzie to szukanie domu, chociaz on jest naprawde fajny, szybko sie przyzwyczaja do czlowieka, jest kontaktowy, (mysli ze nakolankowy :) )
ale z ta buda przy strozowce tez nie jest glupie rozwiazanie, tylko trzeba go ciachnac w razie czego, zeby nie byl okolicznym zapladniaczem :) trzeba sie zapytac pana ktory tam siedzi czy nie przeszkadzalby tam, i tez nie wiadomo co na ta dzialkowicze ktorzy zaczna sie zjezdzac... a bude zawsze by sie skombinowalo...
ale na razie poczekajmy, MOZE ktos go szuka... dzisiaj juz mi serce mocniej zabilo bo dzwonil jakis nie znany numer, ale niesety pomylka, a juz myslalam... kurcze chcialabym zeby mu sie poszczescilo, naprawde fajny psiak...

Posted

I ja podobnie jak Sambo, zasmuciłam się, jak czytałam o Rudym (dla mnie zawsze będzie Rudy, bo jakoś Zbyś mi nie pasuje). Ludwo, a mogłabyś podesłać nam zdjęcia Rudego? Gdzie on dokładnie jest? W jakich warunkach? Czy ma kontakt z człowiekiem i jak często? Jak często jest wyprowadzany z kojca? W sumie pies poszedł gdzieś do Wilanowa i tyle wiemy. Napisz proszę więcej o miejscu gdzie jest. Ni wiem, czy to hotelik czy jakiś dom prywatny. Martwię się o niego okropnie. Może pomysł Sambo jest wart rozważenia. Można wpadać do Rudego w Wilanowie? Mieszkam blisko, może mogłabym podjeżdzać do niego i łazić na spacer? Nie wiem, czy to dobry pomysł... Jutro jadę do Samobo dowieźć jedzenie Kudłatemu. Mogę wydrukowac ogłoszenia i gdzieś porozwieszać, ale będę wieczorem. Proszę tylko o ogłoszenia.

Posted

inga.mm napisał(a):
Byłam dziś na Paluchu. Tak ok. 19-tej z minutami. Zawoziłam dobra różne, a w schronie nader przydatne.
Wyjeżdżając na przystanku w stronę Wawy zobaczyłam psinę (chyba sunię) tak chudą, że w ciemnościach (względnych, bo jakaś latarnia bździ się tam) widać było jej żebra i kości miednicy.
Niestety, nie udało się jej namówić, żeby podeszła. Nie miałam żadnego żarełka żeby przekupić ją albo zostawić żeby troszkę podjadła.
Sambo, może uda się Tobie ją zlokalizować. Wiem gdzie zniknęła w krzaczorach.

nie jest to moja codzienna trasa,ale jadąc do Kudłatka-Smoczka postaram się zwrócić uwagę,poza tym uważam pomysł Lidy za trafiony z tymi odwiedzinami u Rudego,przydałby mu się spacer....w dalszym ciągu jestem za tym aby wrócił na działki skoro już jest tak spanikowany że aż się trzęsie,można go zniszczyć psychicznie,szkoda psa. Na działkach jest też suka,dziś dowiedziałam się od faceta ze stróżówki,taka wolno żyjąca...pamiętam że zgłaszałam ją na Paluch jakieś 2 lata temu do sterylki,miała wtedy szczeniaki,zabrali ją i dzieci,suka na drugi dzień była już na działkach w szpitalnej(zielonej) obroży,wcale jej nie wysterylizowali,specjalnie nikomu nie przeszkadza,ludzie dokarmiają,poza tym że szczeni się na okretkę i nawet teraz ma 8 małych,to myślę że i Rudy da sobie radę,a to ją należałoby ciachnąć.

Posted

malvaaa napisał(a):
ja bym mu porobila ladne zdjecia, ogloszenie i mysle ze by znalazl domek... tylko kurcze takich jak on jest setki i nie wiadomo ile sie zejdzie to szukanie domu, chociaz on jest naprawde fajny, szybko sie przyzwyczaja do czlowieka, jest kontaktowy, (mysli ze nakolankowy :) )
ale z ta buda przy strozowce tez nie jest glupie rozwiazanie, tylko trzeba go ciachnac w razie czego, zeby nie byl okolicznym zapladniaczem :) trzeba sie zapytac pana ktory tam siedzi czy nie przeszkadzalby tam, i tez nie wiadomo co na ta dzialkowicze ktorzy zaczna sie zjezdzac... a bude zawsze by sie skombinowalo...
ale na razie poczekajmy, MOZE ktos go szuka... dzisiaj juz mi serce mocniej zabilo bo dzwonil jakis nie znany numer, ale niesety pomylka, a juz myslalam... kurcze chcialabym zeby mu sie poszczescilo, naprawde fajny psiak...



można mu zdjęcia robić i ogłaszać do adopcji a niech sobie mieszka na działkach,budę ma mój sąsiad taką po Onku więc we dwóch nawet by się zmieścili....

Posted

Wiecie, jak na mój gust, skoro jest już w hotelu, to trzeba spróbować. Od początku pisałam, że to hotel, niestety domowe warunki trudno znaleźć, chyba, że znacie kogoś. Nie jest tam sam całe dnie. Właścicielka zajmuje się psami, pracuje z nimi, wyprowadza kilka razy dziennie. Zbycha niestety na lince jak na razie. Nie lubię się poddawać szybko. Uważam, że skoro już jest, to trzeba spróbować z właścicielem, jesli się nie znajdzie, to go ciachnąć, to się często sprawdza u włóczęgów. On nie jest tam pozostawiony sam sobie. Jak się okazało, że kombinuje, to jest dodatkowo zabezpieczany w kojcu.
No i liczę na to, że przyjazd suczek i towarzystwo poprawią mu nastrój. Zobaczymy. Zawieźć go można w każdej chwili, też o tym myślałam i generalnie sądzę, że same działki nie są niebezpieczne skoro jakoś sobie tam radził, tylko generanie nie wiadomo na kogo trafi, nie wiadomo czy nie pójdzie na jakaś ulicę itp.
Natomiast, jeśli na miejscu by się okazało, że ktoś rzeczywiście się nim opiekuje, tak od serca, to również jestem za tym, żeby tam wrócił

Posted

niewiem czy bedzie Mu lepiej...moze teraz a co za pare lat - ile On pociagnie na ulicy, co w zimę za pare lat - teraz ma szanse na dom bo jest śliczny i młody - potem zostanie skazany na ulice....niedawno zabrałysmy psa z ulicy gdzie zył 2 lata:
http://www.dogomania.pl/threads/192580-Misiek-po-2-latach-na-ulicy-pojecha%C5%82-do-hoteliku-szukamy-ds

jeszcze jest co prawda mega wystraszony, ale już się przełamuje - Jego kolegę na ulicy ludzie otruli bo już zaczął Komus przeszkadzać - drugi trafił do schronu i siedzi tam w małej ciasnej klatce....

rozumiem pies, ktory cale zycie zyl na wolnosci - ale nie młody psiak - skazywanie Go na życie na ulicy moim zdaniem to totalny bezsens
może poszukac Mu po prostu innego hoteliku takiego bardziej domowego, takiego jak właśnie u Lilutosi - tam psy jak sie zgadzaja moga mieszkac w domu

Posted

I co ja mam zrobić. Strasznie mi szkoda tego psa. Lu_Gosiak też ma rację. Co za parę lat? Kolejne zimy, ludzie tam też pewnie różni. A drugiej strony łamać go w kojcu...bo z domowym tymczasem ciężko...Sama nie wiem co z nim zrobić...
Naprawdę mam nadzieję, że towarzystwo suczek zdziała cuda, bo jak nie to ja już nie wiem co wybrać.
W hotelu ma bardzo dobrą opiekę, wciąż mam relację, znam praktycznie każdy jego krok, bo właścicielce też go szkoda. Dom może byłby rozwiązaniem ale z drugiej strony dom to też zamknięcie, też nie wiemy jak by się zachowywał. No i taki dom, w którym ktoś jest cały czas, to też cud. Podwórko, jeśli zostanie sam- też można spodziewać sie wszystkiego.
Jeśli by dobrze zareagował na suczki, to byłby ogromny plus, wtedy trzeba by mu szukać domu z drugim psem. Ciężko by było i nieprędko (i w chyba sobie palnę w głowę;)) ale przynajmniej już by było wiadomo co można z nm zrobić.

Posted

Dokładnie, zgadzam się z Lu_Gosiak. Dziewczyny, to nie jest dziki pies, który latami żył na ulicy! To jest szczeniak, który nade wszytko chce być z człowiekiem. Jest tyle płatnych tymczasów na dogo, kosztują tyle, co hotel - albo i mniej...
Mam wrażenie, że inaczej wyobraziłyście sobie tego psa i to, jak będzie się zachowywał. Wyszło jak wyszło i zaczęłyście trochę panikować...

Czy będziecie mogły sobie wybaczyć, jeśli pies wróci na działki, a Sambo któregoś dnia znajdzie go rozjechanego przy drodze, otrutego, z rozwaloną głową? Teraz na działkach nie ma nikogo, ale za chwilę zaczną zjeżdżać się ludzie, nie każdemu może podobać się pies wskakujący na ciebie zabłoconymi łapskami... Co innego dzikie psy, co innego takie jak on - takiemu najłatwiej zrobić krzywdę...

Posted

ja bym proponowala ( wiem ze mam ty malo do gadania :) ) poczekac na sunie, jesli nic sie nie zmieni to poszukac mu domowego tymczasu, platnego... wykastrowac, i ruszyc z ogloszeniami...

ps. moze i troche sa podobni do siebie :)

Posted

Dziewczyny w sumie to macie rację,skoro tam jest to poczekajmy.
Może faktycznie towarzystwo suczek zmieni jego zachowanie,czy na działkach będzie się nim ktoś opiekował? wiecie jak to jest...jak już pisałam mogę go dokarmiać ale nie zagwarantuje mu bezpieczeństwa.W rezultacie prędzej czy później trafi do schronu,(może tak się stać) gdzie bez promocji nie ma co marzyć o domu,może spotkać go coś złego ze strony towarzysza niedoli a spacery? pewnie tylko w jego snach....on nie rozumie że to dla jego dobra,no już tak sobie sama tłumaczę.Więc skoro odwaliłyście taki kawał roboty to może jednak nie rezygnujmy.

Posted

Obejrzałam już filmiki kilka razy. Czytam uważnie, co piszecie i cały czas myślę co z tym Rudym. Chyba jednak trzeba dać mu szansę i poczekać trochę. Kombinuje niźle, bo baaaardzo mu nie pasuje ta niewola, ale chyba to jednak lepsze dla niego niż działki. Tam był co prawda wolny i szczęśliwy, ale tak jak piszecie, nie wiadomo, jak by się to mogło dla niego skończyć. Mam nadzieję, ze ta chwilowa niedogodnść w jego życiu jest tylko przejściowa i doprowadzi go do lepszego życia. Nie wiem sama. Chciałabym, zeby Rudy znalazł jak najszybciej ds. A jeśli myslicie o domowym hoteliku, to czy ktoś się podejmuje szukać czy to na razie tylko takie luźne dywagacje? Rozumiem, że Rudy jest pod opieką Ludwy i to ona decyduje, tak?

Posted

Drogie Panny i Panie. Panowie też, jeśli do nas zaglądają.
Nie zachwyca mnie perspektywa powrotu Rudego na działki. Powiem wprost: jestem przeciwna.
W odróżnieniu od Kudłatka, który jest już psem zdziczałym, Rudy prawdopodobnie przebywał na działkach krótko, bo nie garnąłby sie tak do ludzi i byłby w gorszym stanie.
Nie dość tego, z Waszych opisów wynika, że jest dobrym pieseczkiem i nie boi się, więc chyba był w dobrym domu. Jeśli pies zdziczeje, raczej nie będzie szansy na pomoc i znalezienie domu. Rudy już wymaga socjalizacji, więc co by było za dwa - trzy miesiące, pół roku po sezonie ogórkowym? Jeśli w tym czasie nie zostałby otruty albo skatowany, albo zarąbany, albo zginął w wypadku, zmiany w osobowości byłyby zbyt duże, żeby szybko uspokoił się.
Żałuję Kudłatego, bo został sam, zniedołężniały i przestraszony. Ale może i dla niego zaświeci słoneczko.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...