Mirabella1 Posted September 11, 2006 Posted September 11, 2006 Wczoraj po poludniu wyszlam z kolezanka i naszymi psiulkami na dlugi spacer. Po pewnym czasie na ''pole'' wbiegla okropnie wystraszona suka Onka. Za nia biegl facet ktory strasznie sie darl. Suka ze strachu zaczela sikac '' pod siebie''.... Podbiegla do mnie i do mojej kolezanki. Gdy ów facet ją dorwal zaczal sie wydzierac '' ty pier... na'' itp.. Zaczal ja tak okropnie bic jakby byl w jakims szale ! Suka znowu uciekla , on z nowu za nia i pozniej to samo.. MOja kolezanka odworcila sie, nie mogla na to patrzec.. Ja nie wiedzialam co mamy zrobic. Probowalam to glosno komentowac ze '' jak pies ucieka to dostaje, jak wraca to tez dostaje to co on ma robic''. Co mozna zrobic w takim przypadku, bo obawiam sie ze to nie bedzie ostatni raz? (w to miejsce chodze praktycznie codziennie; poza tym ten czlowiek mieszka przy samym ''polu'' i ma jeszcze 2 onki (!) jednego doroslego, i jednego malutkiego szczeniaczka) Dodam jeszcze ze mamy 16 lat i balysmy sie cokolwiek mowic zeby przypadkiem nam sie nie dostalo.. Gddbysmy znaly jakies prawo mozna by bylo go troche inteligentnie postraszyc.. Bardzo prosze o pomoc. Pozdrawiam serdecznie, Mirabella1 Quote
magia Posted September 11, 2006 Posted September 11, 2006 powiedz o tym rodzicom i popros zeby poszli z toba do strazy miejskiej niech straz pojedize do tego kolecsia i da mu chociaz upomnienie bo nie sadze zeby zrobili cos wiecej. Quote
Basia_Sz Posted September 11, 2006 Posted September 11, 2006 Ojej, to faktycznie ciężka sprawa, jak facet taki nerwus, to zwrócenie mu uwagi, że źle postępuje jest trochę ryzykowne. Zadzwonienie po SM to pomysł niezły, tylko zanim oni przyjadą, to jego już nie będzie :shake: . (zakładając, że zechcą interweniować) Może znajdzie się jakiś spokojny moment, w którym mogłybyście pogadać z facetem, albo opowiedzieć o zdarzeniu dorosłemu miłośnikowi psów :cool1: . Quote
furciaczek Posted September 11, 2006 Posted September 11, 2006 zgadzam sie, takich przypadkow niemozna ot tak zostawic, nalezy to zglosic, raz niepomoze , drogi, trzeci.... moze wkoncu facet zrozumie. ja takie przypadki zglaszam na policje. musimy reagowac na takie sytuacje, moze wtedy bedzie mniej okrucienstwa....mam taka nadzieje. Quote
anea Posted September 11, 2006 Posted September 11, 2006 Możesz zgłosić (a najlepiej rodzice) sprawe także do TOZu lub straży dla zwierząt www.strazdlazwierzat.com.pl. Oni powinni wysłać patrol. Co prawda jeśli człowiek nie katuje swoich psów to raczej nie beda mogli nic zrobić ale sprawdza jakie waruki maja zwierzęta pouczą ze nie wolno bić i moze facet się wystraszy... czasem taka kontrola wystarczy bo jak ludzie widzą ze otoczeniu nie jest obojętny los zwirząt to daj im to do myślenia. Ps. Jesli wiesz gdzie ten czlowiek mieszka to nalezy podac im adres, z tego co wiem zgloszenie do ogranizacji prozwierzęcych moze być anonimowe wiec nie musisz sie niczego obawiac Quote
pixie Posted September 11, 2006 Posted September 11, 2006 sadze, ze rada dobra nadejdzie mysle raczej o TOZ, namierzony z upomnieniem..rozumiem, ze mozna okreslic gdzie mieszka... moze nawet i odebrac psa..jesli traktuje go tak jak mowisz tylko co dalej z nim Quote
pixie Posted September 11, 2006 Posted September 11, 2006 zapomnialam o sdz...ale trudno mi przychodzi pamietac , dobrze pamietac, po ogniku..o tej instytucji wybacz anea Quote
Mirabella1 Posted September 11, 2006 Author Posted September 11, 2006 Dziekuje wszystkim za pomoc, nastepnym razem pojde z rodzicami... Moze kiedy dorosly zainterweniuje , facet sie przestraszy.. Pozdrawiam serdecznie, Mirabella1 Quote
KAŚKA Posted September 11, 2006 Posted September 11, 2006 Mirabella, Ty byłaś świadkiem zdarzenia a nie ja, ale może poczekaj do kolejnej sytuacji. Może to był jednorazowy wyczyn tego owczarkarza. Nie chcę go bronić, ale czasami to wszystko wygląda gorzej niż jest w rzeczywistości. Wiesz, jak mój młodociany pies czwarty dzień pod rząd wytaplał się w ludzkim guanie, a ja do pracy się spieszyłam, to urządziłam na łące taką scenę, że z daleka mogło się to wydawać tragiczne. A było tylko wiele hałasu, a i mięskiem pod nosem rzucałam, co raczej mi się w normalnych sytuacjach nie zdarza. Lanie było markowane i tylko udawane, żeby pies się przejął bardziej niż po wielokrotnych prośbach o należyte zachowanie się. Wiem, że to nie jest wytłumaczenie, ale lepiej może przyobserwować gościa niż od razu robić mu koło tyłeczka. Ale nie życzę Ci być świadkiem kolejnych takich zajść. Quote
Mirabella1 Posted September 11, 2006 Author Posted September 11, 2006 Jak juz pisalam, chodze tam dostyc czesto wiec napewno jeszcze tego goscia zobacze... ale mam nadzieje ze nie bede musiala wiecej ogladac takich sytuacji. Rozumiem ze pies czasem moze zrobic rozne glupie rzeczy, ze wlasciciele wychodza z siebie. Ale wtedy pies dostaje klapsa , zostaje skarcony ( w moim przypadku mowie zawsze ''brzydki pies'' , on od razu lapie o co chodzi). Ten facet bil ta suke taka gruba smycza i to raz za razem (z okropna sila , przeciez wiadomo ile sily ma mezczyzna...) To tak okropnie wygladalo..:(( wydaje mi sie ze tak sie nie karci psa za to ze uuciekl:/ wrecz przeciwnie jak zwieje i przychodzi nie powinno sie go bic!! Przeciez ten pies nie bedzie chcial wogole potem przychodzic ,bo przeciez jak wraca to dostaje..NIe wiem czy mysle dobrze, jezeli nie to mnie pouczcie. A wogole wydaje mi sie ze pies czasem skarcony, nawet CZASEM tak mocno bity od razu ze strachu nie sika pod siebie.. Ona biegla i sikala... i byla cala skulona:( Bede obserwowala tego pana, mam nadzieje ze to byl pierwszy i ostatni raz.. ale na pierwszy raczej nie wygladalo.. Pozdrawiam serdecznie, Mirabella1 Quote
Ciastek Posted September 12, 2006 Posted September 12, 2006 biedna psina :-( myśle, ze nie musze juz nic dodawać.... Quote
Piesik Posted September 13, 2006 Posted September 13, 2006 Co za palant ten facet:angryy: A na osiedlu mam też takiego, co psychicznie nęka swoją sunię, co prawda jej nie bije, ale ryczy na nią takim okropnym głosem jak tylko pies odsunie się od jego nogi o - powiedzmy - 10 cm. Quote
klaudek Posted September 14, 2006 Posted September 14, 2006 Ja też spotkałam się z taką okropną sytuacją :-( . Taki 6 - 8 letni chłopiec bił swojego 3 - letniego sznaucerka, bo nie chciał za nim iść, bo chciał się ze mną i moimi koleżankami przywitać. Tłumaczyłyśmy mu, że nie chce za nim iść, bo go bije, a on swoje. Chyba oberwał w ciągu minuty 20 razy. Ten pies nawet bał się do niego podejść. Juz do czego dzieci są zdolne :placz: Quote
diabelkowa Posted September 14, 2006 Posted September 14, 2006 klaudek napisał(a):Ja też spotkałam się z taką okropną sytuacją :-( . Taki 6 - 8 letni chłopiec bił swojego 3 - letniego sznaucerka, bo nie chciał za nim iść, bo chciał się ze mną i moimi koleżankami przywitać. Tłumaczyłyśmy mu, że nie chce za nim iść, bo go bije, a on swoje. Chyba oberwał w ciągu minuty 20 razy. Ten pies nawet bał się do niego podejść. Juz do czego dzieci są zdolne :placz: wez dzieciaka zlej go smycza i zadziala wiem brutalne ale dziala teraz tlumaczenie ze pieska to boli to na prawde w wiekszosci gowno daje :/ Quote
Guest Kamcia_14 Posted November 22, 2006 Posted November 22, 2006 Kiedyś przezyłam taką historię: Szłam z Kamcią i zauważyłam że taki chłopak około 9 lat bił patykiem swojego psa. To był jakiś kundelek.. Podeszłam i zapytałam co on mu robi. Odpowiedział że musi mu zajeb...ć. To ja wtedy siee na niego wydarłam, potrząstęłam nim i powiedziałam że tobie trzeba zajeba...ć. Potem sie okazało że jego mama była blisko i zawołała ' patryczka'. No i ja opowiedziałam historie jego mamie. I wtedy ona do 'patryczka' Zobaczymy co w domu taka powie. Na kolanku posadzi i nie będziesz mógł wstać jurro. JUż wtedy wiedziałam od kogo sie chłopak uczy ... Quote
Draco Posted November 26, 2006 Posted November 26, 2006 Warto by skamerować tą scenę jak on bije tego psiaka. To niepodważalny dowód gdyby sprawa została poddana sprawiedliwości i facet by sie nie wywinął. Pod warunkiem, że masz kamerę (w sumie wystarczy ta z telefonu). Quote
_A_G_A_ Posted November 28, 2006 Posted November 28, 2006 U mnie jeden facet chodzi z ok.rocznym labradorem bez smyczy i obroży. Kiedyś ten pies podbiegł do psa koleżanki który był na smyczy i chciał się bawić. Facetowi się to nie spodobało ale nie mógł labradora przywołać. Kiedy wreszcie odciągneliśmy psa koleżanki, on uderzył swojego i zatargał do domu. Przed sklepem, nawet przy ulicy, pies zostaje nie uwiązany i chodzi sobie swobodnie. Facet ma smycz, kiedyś bił nią psa, bo nie chciał do niego podejść (poleciał za mną, koleżanką i jej psem). Jak on tego psa zostawia przed sklepem to można go ukraść- rasowy, przyjacielski, ładny i bez obroży (ktoś pomyśli, że wyrzucony). Quote
Cheryl Posted May 11, 2010 Posted May 11, 2010 Diabelkowa podoba mi się twoje podejście. Sama z głupimi ludźmi się nie cackam. Jakby taki gówniarz bił pieska w pysk i tyle. Opier***** i po sprawie . Quote
Rut Posted May 11, 2010 Posted May 11, 2010 dobry przyklad dajecie...psa nie mozna bic a dziecko owszem? ciekawa logika :) Quote
Redpit Posted May 11, 2010 Posted May 11, 2010 Od klapsa nikt jeszcze nie umarł, ani dziecko - ani pies. Co innego znęcanie się i tłuczenie gdzie popadnie... jeśli zagrożone jest zdrowie lub życie - zareagować - nawet wtłuc ;) jeśli nie - jak pisane było już zdobyć dowód i zgłosić (chyba, że psiak na lekką karę sobie zasłużył :( ) Quote
Rut Posted May 11, 2010 Posted May 11, 2010 widzisz,granica jest cienka.klaps klapsowi nie rowny. nie mowimy tu o samoobronie i ratowaniu wlasnego zycia. Quote
Karilka Posted May 11, 2010 Posted May 11, 2010 klaudek napisał(a):Ja też spotkałam się z taką okropną sytuacją :-( . Taki 6 - 8 letni chłopiec bił swojego 3 - letniego sznaucerka, bo nie chciał za nim iść, bo chciał się ze mną i moimi koleżankami przywitać. Tłumaczyłyśmy mu, że nie chce za nim iść, bo go bije, a on swoje. Chyba oberwał w ciągu minuty 20 razy. Ten pies nawet bał się do niego podejść. Juz do czego dzieci są zdolne :placz: Tłumaczyć? Smarkatemu? _A_G_A_ napisał(a):U mnie jeden facet chodzi z ok.rocznym labradorem bez smyczy i obroży. Kiedyś ten pies podbiegł do psa koleżanki który był na smyczy i chciał się bawić. Facetowi się to nie spodobało ale nie mógł labradora przywołać. Kiedy wreszcie odciągneliśmy psa koleżanki, on uderzył swojego i zatargał do domu. Przed sklepem, nawet przy ulicy, pies zostaje nie uwiązany i chodzi sobie swobodnie. Facet ma smycz, kiedyś bił nią psa, bo nie chciał do niego podejść (poleciał za mną, koleżanką i jej psem). Jak on tego psa zostawia przed sklepem to można go ukraść- rasowy, przyjacielski, ładny i bez obroży (ktoś pomyśli, że wyrzucony). Przepraszam ale niestety, jeżeli wołam swojego psa i on nie zamierza przyjść bo coś robi ciekawszego to zdarzyło mi sie go złapać za kark i strzelić w dupsko. Z tym kudłatym dzieckiem też nie bede sie cackać, bo czasem mu sie wydaje, ze wie lepiej. Niestety komende zna, wie co powinien zrobić i nie obchodzi mnie to, ze znalazł kość i stara się ją za wszelką cene przecisnąć przez krate. Druga sprawa- on nic sobie z tego nie robi, ze dostał w tyłek. To nie jest labrador, owczarek ani sznaucerek. Też zostawiam psa luzem jak gdzieś wchodze. Też jest "rasowy" i czesto ma tylko łańcuszek na szyi. W zeszłym tygodniu, gdy szłam do parku - chłopak naparzał swojego szczeniaka (oczywiście TTB) smyczą. Posypały sie nie miłe słowa i mój pies też pięknie na tą agresje zareagował - przyparł smarkatego do ściany. Biedny nasłuchał sie pod własnym blokiem jaką to kanalią, szmata, de*ilem, sku*... itd jest, i skulił ogon, zwiał do domu. Nie trawie czegoś takiego. Jak byłam mała i szłam z tatą do parku na osiedlu, spotkaliśmy po drodze typa tłukącego (nie pierwszy raz!) suke jakimś kijem. Facet po 40, sucz w typie owczarka długowlosego. Mój tato bez słowa podszedł i dał w zęby temu de*ilowi aż zahuczało i zabraliśmy mu psa. Sucz dożyła sędziwego wieku u mojej cioci. Quote
engelina_88 Posted May 12, 2010 Posted May 12, 2010 Karilka napisał(a): Jak byłam mała i szłam z tatą do parku na osiedlu, spotkaliśmy po drodze typa tłukącego (nie pierwszy raz!) suke jakimś kijem. Facet po 40, sucz w typie owczarka długowlosego. Mój tato bez słowa podszedł i dał w zęby temu de*ilowi aż zahuczało i zabraliśmy mu psa. Sucz dożyła sędziwego wieku u mojej cioci. BRAWO! Gratuluje Twojemu tacie odwagi :) Gdyby tak się dało zawsze... Quote
behemotka Posted May 12, 2010 Posted May 12, 2010 [quote name='Rut']dobry przyklad dajecie...psa nie mozna bic a dziecko owszem? ciekawa logika :) Ja tam za dziećmi nie przepadam, ale i tak jestem zdania, że "wychowawczo" nie można bić. Nikogo. Ani psa, ani człowieka (poza sytuacjami realnego zagrożenia zdrowia/życia). Widzisz chyba różnicę między dzieckiem a dzieckiem tłukącym psa? Tego pierwszego nie tknę, nawet jeśli drze pyszczek i mnie irytuje ciągłym bieganiem. Drugiemu potworkowi najchętniej przyłożę, aż się znajdzie w przyszłym tygodniu. Najchętniej oko za oko. Leje smyczą, kijem, kopie - niech poczuje, jak to jest, proszę bardzo! Nie toleruję zwyrodnialców znęcających się nad słabszymi stworzeniami, niezależnie od wieku. To budzi we mnie agresję :mad:. Zwłaszcza jak patrzę na mojego psa, o którego zaufanie długo walczyłam, a i tak myślę, że jego psychika nigdy się całkiem nie pozbiera po tym, co przeszedł. [quote name='Rut']widzisz,granica jest cienka.klaps klapsowi nie rowny. nie mowimy tu o samoobronie i ratowaniu wlasnego zycia. Zgadza się, nie mówimy. Mówimy tu o obronie KOGOŚ i ratowaniu CZYJEGOŚ zdrowia. Jak ktoś zacznie okładać kijem Twoją siostrę/koleżankę/babcię, też nic nie zrobisz, bo to nie samoobrona? Występowanie w obronie kogoś, kto sam bronić się nie potrafi, jest postępowaniem nieporównanie bardziej odważnym i szlachetnym niż chronienie własnego tyłka. A jeżeli tym kimś jest zwierzę, w polskich warunkach wymaga tym większej odwagi. Ech, interpunkcja, ortografia... Czy ja o czymś nie wiem i w ciągu ostatnich kilku lat zlikwidowali język polski w szkołach? Teraz jest jakiś zakaz pisania po ludzku? :shake: Karilka, chylę czoła przed postawą. Twoją i Twojego taty :) Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.