rudisiowy_dom Posted May 5, 2011 Posted May 5, 2011 Wiem, że rzadko daję znać, ale w ostatnim czasie nic się nie zmieniło. We wtorek dzwoniłyśmy do Pana Zielińskiego i teraz prosi o kontakt po 15tym maja... Sprawa stoi w miejscu. Psy nadal są rozdzielane, co niestety jest dosyć uciążliwe. A Rudiś kiedy wieczorem zostaje w pokoju sam szczeka i szczeka - nowa metoda na zwrócenie na siebie uwagi. Nauczył się "leżeć" - to jedyny postęp i sukces. Z dziwnych rzeczy - przyłapałam Rudego ostatnio na tym, że warczał i szczekał na swoje własne odbicie w drzwiach od tarasu. Tak bardzo broni swojego nowego terytorium, że sam dla siebie jest zagrożeniem ;) Quote
conceited Posted May 8, 2011 Author Posted May 8, 2011 Myśle o Was i martwię się. O Winstona najbardziej bo wiem jak to jest mieć dominanta w domu, moje koty dwa non stop ze soba walcza, a wlasciwie jeden zwalcza drugiego. Trzeci jest bezstronny. Rozumiem, ze czekamy jeszcze na szkoleniowca. Dziękuję Wam za tyle wytrwałości. Quote
conceited Posted May 8, 2011 Author Posted May 8, 2011 Chyba wykrakałam. Rudisiowydom był na konsultacji ze szkoleniowcem, który nie dał cienia nadzieji na zgranie się tych dwóch psów :( albo wieczna izolacja, albo walka. Rudiś jest dominantem i ewidentnie nie trawi biednego Winstona, w związku z powyższym wznamiamy ogłoszenia i szukamy nowego domku. Dodam, że absolutnie rozumiem decyzję Rudisiowego domku, bardzo się starali, czasem tak w życiu bywa... Quote
KateBono Posted May 8, 2011 Posted May 8, 2011 My również mamy "zwrot" z adopcji:shake: - Faziego. Ale tu "osoba" oddała psiaka mówiąc o alergii dziecka:crazyeye: Quote
conceited Posted May 9, 2011 Author Posted May 9, 2011 czy mogę prosić moderatora o przeniesienie wątku z powrotem do działu "wielkopolskie" ? Quote
basiaaap Posted May 11, 2011 Posted May 11, 2011 Tak strasznie mi przykro:-( Wszyscy tak się cieszyli, że znalazł się domek dla Rudika... Gdzie teraz psina przebywa? Quote
conceited Posted May 11, 2011 Author Posted May 11, 2011 Nadal w Rudisiowym domku, ale nie muszę Wam wspominać, że wszystkim (zwłaszcza Winstonowi) zależy, żeby szybko znalazł domek. Allegro wznowione. Quote
Helga&Ares Posted May 11, 2011 Posted May 11, 2011 allegro wznowione i wyroznione dzieki conceited Quote
rudisiowy_dom Posted May 17, 2011 Posted May 17, 2011 Codziennie tutaj zaglądam, ale widzę, że nic się nie zmienia... Rudiś cały czas u nas. Spędza dnie grzecznie w domu, ogrodzie lub na spacerze - niestety naprzemiennie z Winstonem. Ogranicza to bardzo oba psiaki. Wczoraj Rudiś zasłabł w lesie. Serducho bardzo mocno mu kołotało. Powtórka z tego dziwnego zachowania sprzed paru tygodni. Był już u weterynarza. Dostał trzy zastrzyki. Jutro rano też jedziemy. Dojdzie do siebie. Ale weterynarz twierdzi, że takie gorsze stany niestety mogą się czasem pojawiać. Teraz śpi grzecznie pod kocykiem. Proszę, niech ktoś przygarnie Rudzika... to taki kochany pies! Nie można mu zarzucić niczego. Po prostu nie dogaduje się z naszym Winstonem. Gdyby znalazł dom, gdzie byłby jedynym psem, to gwarantuje, że będzie cudownym towarzyszem. Quote
conceited Posted May 17, 2011 Author Posted May 17, 2011 Rudisiowy Domku - jestescie bardzo dzielni i uparcie nie prosicie o pomoc weterynaryjną, którą chcemy zaoferowac :) Ale już niedługo. Obiecuję. Wczoraj mieliśmy pierwszy telefon z ogłoszenia. Pani ma się skonsultować z mężem, czekamy aż oddzwoni. W środę zaniosę też zdjecie Rudisia do mojej kosmetyczki, bo wiem, że zastanawia się nad psem. Gdybyście juz nie mogli trzymać u siebie Rudisia do czasu znalezienia u domu, dajcie znać, zabierzemy go znów do Asi, choć na pewno najlepiej byłoby dla niego, żeby nie zmieniał tak często domku. Wytrzymajcie proszę jeszcze chwilkę. A mozna widziec co za zastrzyki Rudis dostaje? Quote
conceited Posted May 23, 2011 Author Posted May 23, 2011 Mieliśmy ostatnio kilka telefonów w sprawie Rudisia, zadzwonił Pan, który niestety pracuje codziennie minimum 8 godzin i mieszka sam, dzwonili Państwo, którzy mają już psa, ALE sytuacja Rudisia diametralnie zmieniła się. Z Rudisiem jest bardzo niedobrze, ma ciągłe zapaści, praktycznie codziennie odwiedza weterynarza, dostaje leki. Psiak się męczy, leży wtedy na ziemi prawie nieprzytomny, potem wstaje i kręci się w kółko... kolejne badania serca wykazały, że obydwie komory są powiększone, tchawica z kolei zwężona. Upały bardzo źle działają na Rudisiowe zdrowie. Niestety, wet nie daje Rudisiowi wiele czasu, w związku z powyższym Rudisiowydom podjął decyzję o wstrzymaniu poszukiwań nowego domu. Rudiś dożyje swojego końca w domu, który uważa za swój, z ludźmi, których pokochał. Jutro jadę w odwiedziny do Rudisia, boję się, że zobacze go poraz ostatni. W tym wszystkim jednak piękny jest fakt, że Rudiś nie jest teraz w schronie, w czterech ścianach boksu, zupełnie sam. Rudiś znalazł ludzi, którzy podarowali mu wspaniałe ostatnie miesiące życia, którzy są przy nim, głaszczą, przytulają. Dziękuję Rudisiowydomku. Quote
SkarpetKa Posted May 23, 2011 Posted May 23, 2011 Brak mi słów :( To nie tak wszystko miało być! Rudisiowydomu dziękuję Wam za taką decyzję, za godne ostatnie chwile dla tego biedaka. Dobrze wiem co teraz czujecie. Jestem z Wami całym sercem! Quote
What May NN Posted May 23, 2011 Posted May 23, 2011 biedny Rudiś !!! dobrze, że ma przy sobie dobre dusze.. to jest jakiś cud, że spotkał na swojej drodze takich wspaniałych ludzi, to się nie zdarza!!! by "kosztem" psa rezydenta dać szansę biedakowi i podarować mu to co najcenniejsze - wielki pokłon ode mnie Rudisiowydomku !! Quote
conceited Posted May 25, 2011 Author Posted May 25, 2011 Odwiedziłam wczoraj Rudisiowydom i zastałam smutny widok. Rudi leży, już trzeci dzień, bez większego kontaktu z rzeczywistością. Bardzo schudł, wygląda trochę jak w dniu, w którym został zabrany z Dopiewa, tyle, że wtedy był z nim kontakt. Teraz niestety Rudi już nie macha ogonkiem, nie reaguje specjalnie na nic. No może tylko na Winstona, warczeniem ;) Podczas mojego krótkiego pobytu u Agnieszki, Rudiś raz wstał, ma takie jakby przebłyski, przypływy siły, on chce, ale ciało mu nie pozwala, nóżki mu się rozjechały i Agnieszka zaniosła go na posłanko. Myśle, że niestety to ostatnie lato Rudisia. W tym wszystkim cieszy tylko fakt, ze nie jest sam, że ktoś go głaszcze i przytula w najtrudniejszym dla niego momencie. Quote
kikaka Posted May 25, 2011 Posted May 25, 2011 smutne:-( ale tak jak piszesz, najważniejsze, że Rudik nie odchodzi sam w schroniskowym boksie... Quote
conceited Posted May 27, 2011 Author Posted May 27, 2011 coś ptaszki ćwierkają, że u Rudisia jakby lepiej :) Quote
basiaaap Posted May 28, 2011 Posted May 28, 2011 conceited napisał(a):coś ptaszki ćwierkają, że u Rudisia jakby lepiej :) Aż strach się cieszyć, żeby nie zapeszać... Ech, Rudisiu, tak strasznie bym chciała, żebyś pożył sobie szczęśliwie jeszcze choć parę miesięcy, teraz, kiedy móglbyś mieć w tym życiu tak fajnie... Trzymam kciuki, piesku, za Ciebie, oby ta poprawa była w miarę trwała. I bardzo serdecznie pozdrawiam wspaniałych ludzi, którzy mimo takich trudności trwają przy Rudisiu - macie wielkie serca. Niech Wam los wynagrodzi:Rose: Quote
rudisiowy_dom Posted May 28, 2011 Posted May 28, 2011 Dziękujemy za tyle ciepłych słów :) Bardzo się cieszę, że doceniacie nasze starania. A przede wszystkim mam nadzieję, że Rudy stwór je doceni i wynagrodzi to lepszym traktowaniem Winstona ;) Drugiego dnia, po wizycie Agnieszki, wybrałyśmy się kolejny raz do weterynarza i chyba udało się wejść na właściwą drogę. Rudzik ma spore problemy neurologiczne. I kiedy my walczyliśmy o serducho, tak naprawdę wszystko tkwiło w układzie nerwowym. Teraz Rudzielec dostaje zastrzyki, po których jest znaczna poprawa. Chodzi o własnych siłach i wrócił mu apetyt. Dzisiaj byliśmy na kontroli, wszystko idzie dobrze. We wtorek kolejna wizyta - i miejmy nadzieję, że na razie ostatni zastrzyk. I obiecana niespodzianka - dla Agnieszki i Was wszystkich od Rudzika. "Stoję już na czterech łapach i nawet wyszedłem na chwilę do ogrodu. Rudisiowo-wiosenne pozdrowienia z kwiatkami zza ucha" :D ;) http://imageshack.us/photo/my-images/860/img2151z.jpg/ http://imageshack.us/photo/my-images/848/img2153z.jpg/ Quote
conceited Posted May 29, 2011 Author Posted May 29, 2011 Ojej Rudilku, z jednej strony jesteś biedny, że tyle chorób się na Ciebie uwzięło (serduszko, problemy neurologiczne), a z drugiej jesteś szczęściarzem, że znalazłeś sobie taki domek, który walczy o Ciebie do końca :) Bardzo się cieszę z tej poprawy bo widząc Cię ostatnio wystraszyłam się nie na żarty... Nie rób takich numerów swojemu domkowi i wracaj do zdrowia. A Winstonek biedny na szczęście ma kociego przyjaciela Fetorka :) Quote
basiaaap Posted May 29, 2011 Posted May 29, 2011 Ja też cieszę się strasznie, że z Rudikowym zdrówkiem lepiej:multi: I miło mi zobaczyć zdjęcia rudej mordki:) Na wspaniałych ludzi trafiłeś, Rudiku, że tak o Ciebie walczą... Może jakoś dopomóc choć trochę w tej walce, może dorzucić grosik do kosztów leczenia? P.S. Imię "Fetorek" mnie rozwaliło:-D Quote
rudisiowy_dom Posted June 1, 2011 Posted June 1, 2011 Hahah :D Fetorek stąd, że kotek był trochę smrodliwy jak do nas trafił ;) teraz za to pięknie pachnie kocim futerkiem :) basiaaap, dziękuję serdecznie za propozycje dorzucenia się - na razie sobie radzimy :) A Rudzik? Rudzik śmiga na spacery jak szczeniaczek :D To na pewno był podstęp z jego strony, żeby zostać w naszym domu już na zawsze ;) Quote
basiaaap Posted June 1, 2011 Posted June 1, 2011 rudisiowy_dom napisał(a):Rudzik śmiga na spacery jak szczeniaczek :D To na pewno był podstęp z jego strony, żeby zostać w naszym domu już na zawsze ;) No nie można wykluczyć, że tak sobie rudy spryciarz wymyślił:) A tak serio, Rudisiu trzyyymaj się, piesku! I bądź miły dla Winstona... Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.