fona Posted October 14, 2006 Posted October 14, 2006 Mirko! Dzieki, ze zajelas sie naszym schroniskiem. Ja nie mam tyle sily i odwagi, zeby tam regularnie chodzic, kazda wizyta sie konczy moim wyciem i frustracja. Jesli jednak bede mogla jakos Ci pomoc, krzycz. Wiem, ze pisalas jeszcze na miau o kotach. Jaka jest teraz sytuacja? ARKO! KOntroluj, prosze, to schronisko. Ono jest malenkie i tak jak piszesz, na pewno usypiaja zwierzeta. Od lat. W Żyrardowie zwierzeta nie maja lekko. Ludzie prosci (w negatywneym sensie), nie ma zbyt wielu dogoswirów. Sa panie karmicielki kotow, ale oprocz podawania jedzenia nic juz nie robia, czyli nie sterylizuja ani nie zabezpieczaja przed ciaza, nie odrobaczaja, nie lecza. Niejednokrotnie zbieralam z ulicy koty w stanie dramatycznym, ktorym panie podtykaly pod nos jedzenie i dziwily sie, ze nie jedza, a one mialay wydzieliny i ropy pelne gradla i tak umieraly z glodu... Dzis wlasnie mialam przygnebiającą akcje. Nie dosyc, ze stracilam kotka (byl do zabrania, juz go mialam na rekach i nioslam do domu, ale zjawila sie kobieta, ktora mi go odebrala, a w nocy jej "maz" zdemolowal osiedlowe budy dla kotow, z psiej budy przepedzil psa, ktory strasznie kaslal i harczal - albo go przydusil albo, nie daj Boze, cos mu dal do jedzenia strasznego, pies uciekl, a ze jest noc, nie moglam go znalezc. ARKO, wlasnie do Ciebie mialam o tym pisac, co ja teraz moge zrobic. Zaloze osobny wtek i wysle Co link. Halo, Żyrardów, moze jednak zbierzemy sie do kupy i cos zrobimy dla zwierzat w tym zasranym miescie? Ja chce wysterylizowac bezdomne kocice, ale potrzebny tymczas. KRECIKU, co tu z toba zrobic? Na dom w Żyrardowie raczej nie licz... Quote
oktawia6 Posted October 14, 2006 Posted October 14, 2006 [quote name='fona'] Mirko! Dzieki, ze zajelas sie naszym schroniskiem. Ja nie mam tyle sily i odwagi, zeby tam regularnie chodzic, kazda wizyta sie konczy moim wyciem i frustracja. Jesli jednak bede mogla jakos Ci pomoc, krzycz. Wiem, ze pisalas jeszcze na miau o kotach. Jaka jest teraz sytuacja? ARKO! KOntroluj, prosze, to schronisko. Ono jest malenkie i tak jak piszesz, na pewno usypiaja zwierzeta. Od lat. W Żyrardowie zwierzeta nie maja lekko. Ludzie prosci (w negatywneym sensie), nie ma zbyt wielu dogoswirów. Sa panie karmicielki kotow, ale oprocz podawania jedzenia nic juz nie robia, czyli nie sterylizuja ani nie zabezpieczaja przed ciaza, nie odrobaczaja, nie lecza. Niejednokrotnie zbieralam z ulicy koty w stanie dramatycznym, ktorym panie podtykaly pod nos jedzenie i dziwily sie, ze nie jedza, a one mialay wydzieliny i ropy pelne gradla i tak umieraly z glodu... Dzis wlasnie mialam przygnebiającą akcje. Nie dosyc, ze stracilam kotka (byl do zabrania, juz go mialam na rekach i nioslam do domu, ale zjawila sie kobieta, ktora mi go odebrala, a w nocy jej "maz" zdemolowal osiedlowe budy dla kotow, z psiej budy przepedzil psa, ktory strasznie kaslal i harczal - albo go przydusil albo, nie daj Boze, cos mu dal do jedzenia strasznego, pies uciekl, a ze jest noc, nie moglam go znalezc. ARKO, wlasnie do Ciebie mialam o tym pisac, co ja teraz moge zrobic. Zaloze osobny wtek i wysle Co link. Halo, Żyrardów, moze jednak zbierzemy sie do kupy i cos zrobimy dla zwierzat w tym zasranym miescie? Ja chce wysterylizowac bezdomne kocice, ale potrzebny tymczas. KRECIKU, co tu z toba zrobic? Na dom w Żyrardowie raczej nie licz... porażka-:crazyeye: co za cepy!!! tłuki pancerne:angryy: :angryy: :angryy: ARKA- miej na to oko!!! Quote
mirka-ela Posted October 15, 2006 Author Posted October 15, 2006 Sądzę że masz błędne mniemanie na temat schroniska w Żyrardowie.Ja udzielam się w nim od lutego bieżącego roku i moge stwierdzić że nie usypia sie w nim zwierząt z wyjątkiem sytuacji naprawde koniecznych,gdy śmierć to wybawienie.Zwierzęta mają czysto i są najedzone a że w schronisku jest przepełnienie i jest ono za małe dla potrzeb naszego miasta to wina nieodpowiedzialnych ludzi i władz naszego miasta,które nie rozbudowały schroniska od początku jego istnienia oraz nie prowadzą zadnych akcji sterylizacyjnych ani adopcyjnych na terenie miasta. Ja pisałam kilka listów do prezydenta na stronie internetowej naszego miasta ale nikt mnie nie poparł więc wyszłam chyba na nawiedzoną wariatkę i nic się nie zmieniło.Gdzie byłaś wtedy fiono i czemu mi nie pomogłas?Jeśli chodzi o płacz przy odwiedzaniu schroniska to płakać można w każdym schronisku ale najważniejsze to działać. Ja poświęcam swój czas i pieniądze i jeżdżę z kierowniczka po szkołach i proszę o zorganizowanie zbiórki żywności lub pieniędzy na zakup budy albo dziaduję o cokolwiek np. worek cementu lub styropian. Quote
fona Posted October 15, 2006 Posted October 15, 2006 Mirko, nie atakuj mnie. Nie bede sie licytowac. Zawsze mam poczucie, ze robie za malo. Plakac mozna w kazdym schronisku i ja w kazdym bede plakac. Zazdroszcze Ci, ze mozesz tam chodzic - ja nie daje rady i chyba mam do tego prawo? Gdzie bylam i czemu Ci nie pomoglam? Nie wchodze na strony miasta, nie jestem spolecznikiem, dzialam sobie indywidulanie, czyli zbieram z ulicy to, co znajde. Jakis czas temu wyciągnełam kotka ze schronu. Malego, chorego. Zostawiłam swoj numer telefonu - obsluga schroniska miala do mnie dzwonic, gdyby pojawily sie jakies nowe male kotki. Zaraz pewnie napiszesz, dlaczego tylko male? Bo te, kiedy sa chore, maja najmniejsze szanse na przezycie. Nikt do mnie nigdy nie zadzwonil, ja dzwonilam pare razy, ale wiecej kotow stamtad nie zabralam, bo ponoc nie bylo. Lekarz schroniskowy z usmiechem tlumaczyl, ze on zwierzat tam przebywajacych nie bedzie leczyl, bo to bezsens. Swoja droga, ARKO, bylam zdziwiona, jak napisalas, ze koty w schronie sa zdrowe. Jak ja tam bylam, wszystkie mialy zielone gluty i niektore wygladaly potwornie. I lekarz nie chcial ich leczyc. Mirko, bardzo sie ciesze, ze sytuacja w schronie sie zmienila. Ja pamietam tylko psy bezdomne, ktore trafialy do schronu, a po tygodniu juz ich tam nie bylo. Nie wierze w cudowne adopcje starych, przecietnych psow. Swego czasu mimo swej slabosci i przekonania, ze skonczylabym w Tworkach, proponowalam schronisku wolontariat. Odpowiedz brzmiala: nie. Jak myslisz dlaczego? Teraz chyba juz jest inny dyrektor i poswiadczasz, ze jest lepiej. Bardzo sie ciesze. I przede wszystkim - nikogo nie napadam. Quote
mirka-ela Posted October 19, 2006 Author Posted October 19, 2006 Dzisiaj Krecik został wykastrowany, bo doddy powiedziała, że idzie do domku z suczką. Będzie do wzięcia za 10 dni, gdy mu się wszystko wygoi. Jeśli do tej pory nie znajdzie innego domu Jarek obiecał, że weźmie go do rodziny. Quote
mirka-ela Posted November 10, 2006 Author Posted November 10, 2006 Dzisiaj doddy z Jarkiem zabrali Ślepaczka. Pojechał do rodziny Jarka.Doddy ma wkleić zdjecia.Strasznie sie ciesze!!!:multi: Quote
Guest Kamcia_14 Posted November 10, 2006 Posted November 10, 2006 Piesek ma dom ?? Bo ja tak nie w temacie ;]] Quote
doddy Posted November 11, 2006 Posted November 11, 2006 Zawieźliśmy wczoraj Ślepaczka. Teraz ma nowe imie ;) Ale ja nie pamiętam jakie bo jakieś skomplikowane :oops: Ślepaczek cała droge grzecznie przejechał na kolankach i spał. W domu połozył się na kocyku i ciuchutko siedział. W najbliższym czasie będzie kąpu, kąpu bo Ślepaczek śmierdzi niemiłosiernie... Jego nowa Pańcia (mama Jarka) wymyśla menu i jest bardziej zestresowana niż Ślepaczek :eviltong: Quote
malagos Posted November 11, 2006 Posted November 11, 2006 to świetna wiadomość! Jednak w życiu sa takie małe-wielkie radości, a zakończenie jak w bajce!:loveu: Quote
mirka-ela Posted November 11, 2006 Author Posted November 11, 2006 Dzięki za info i w ogóle za całokształt:loveu: Pozdrowienia dla mamy Jarka.Tylko jak Ślepaczek ma teraz na imie? :razz: Quote
doddy Posted November 22, 2006 Posted November 22, 2006 Kurde i znowu zapomniałam jak Ślepaczek ma na imię. Ale w końcu ma normalne imie, coś w styli Fifi ;) Ale Ślepaczek to niezły agent jezd.... Otóż Ślepaczek to miał być pieskiem głownie babci, ale babcie olał i został pieskiem mamusi Jarka. Ślepaczek bez mamusi nie może żyć. Jak ona wychodzi do pracy, to Ślepaczek nie chce jeść i ciągle piszczy. Skończyło sie więc na tym, że chodzi z mamusią do pracy :eviltong: Na szczęście to blisko, więc ma niedaleko. Ślepaczek obszczekuje pieski, szczeka jak słyszy kogoś jak za głośno idzie po klatce. Boi się samochodów za to. I Ślepaczek terroryzuje babciny fotel. Fotel jest jego a nie babci :diabloti: I podobno strasznie przytył. Jarek pojedzie zrobic relacje foto grubaska Ślepaczka. Quote
mirka-ela Posted November 22, 2006 Author Posted November 22, 2006 Dzięki za wspaniałe wiadomości! Ciekawa jestem jak ten Ślepaczek wygląda jako grubasek? Quote
doddy Posted December 25, 2006 Posted December 25, 2006 Jak Jarek zrobi to będą. Z ostatnich wieści Fifiego: "Fifi jest gorszy niż pitbull" :evil_lol: Quote
mirka-ela Posted December 26, 2006 Author Posted December 26, 2006 Jeśli jest gorszy niż np moja Xsarcia to już jest chodzącą dobroczynnościa co to kocha cały świat a najbardziej pijaków :evil_lol: Quote
oktawia6 Posted February 18, 2007 Posted February 18, 2007 No i jak?-jakie wieści o malutkim ślepaczku?:roll: Quote
oktawia6 Posted April 7, 2007 Posted April 7, 2007 Co słychać u maluszka? nawt jednej fotki nic:roll: taka martwa cisza Quote
doddy Posted April 8, 2007 Posted April 8, 2007 Zapomniałam o Fifim :oops: Po Świętach jedziemy w trasę z Jarkiem, którego mama adoptowała Fifiego to dowiem się co u niego. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.