Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

No właśnie, jak w temacie.
Ostatnio miałam pewien problem, mianowicie, mieliśmy iść na wesele i nie wiedziałam, co mam zrobić z moim pieseczkiem. Musiałby siedzieć około 16 - 18 godzin sam :-(. Nokogo z rodziny nie mogłam poprosić o opiekę z tego prostego powodu, że to szwagier się żenił i cała rodzinka, łącznie z moimi rodzicami szła na wesele. Kombinowałam, wreszcie zapytałam sąsiada, czy by nie przyszedł kilka razy wypuścić psa na dwór - naturalnie, zgodził się od razu.
No i tu już nareszcie dochodzę do sedna sprawy :lol:. Zaczęłam się zastanawiać i doszłam do wniosku, że nie wiem, jak Max się zachowa. Sąsiada zna, nawet na niego nie szczeka, macha ogonem i jest wszystko dobrze, gdy sąsiad jest za płotem, ale ja nie wiem, jak by się mój pies zachował, gdy nikogo nie ma w domu, a tu nagle otwiera i wchodzi ktoś - bądź co bądź - obcy...
Max jest bardzo przyjazny, mało kiedy szczeka na przechodniów, jak ktoś wejdzie do domu, nawet, jak widzi go po raz pierwszy, to szczeknie raz, czy dwa, albo wcale, obwącha i jest ok. Ale nie wiem, jak by się zachował w opisanej wyżej sytuacji.
A Wy? Możecie tak na 100% powiedzieć, co zrobiłyby Wasze psy?

(dodam na koniec, że rozwiązanie mojego problemu się znalazło, Maxa wzięła koleżanka od Magdy do siebie na cały dzień, wieczorem przyprowadziła go do domu. Bardzo się ucieszyłam, że mój kochany pies nie musiał tyle czasu siedzieć sam w domu :multi:)

Posted

Według mnie pies to pies i zawsze instynkt przewyzszy :roll:
Sama mam szczeniaka ale wiem ze jako dorosły pies tez bedzie w miare łagodny jednak nigdy nie bede pewna w 100% jak sie zachowa niewazne czy ja bede przy nim czy bedzie sam pies to pies

Posted

ja moje psy dwa razy zostawialam z petsisetrka
raz w dniu mojego slubu i wesela
drugi jak jechalam do taty do szpitala do innego miasta
baaaardzo sie bałam o nich, co chwile wydzwanialam.
na szczescie panie opiekunki staneły na wysokosci zadania, zwłaszcza pani za drugim razem
jak weszlam do domu i zobaczylam psy wybiegane, wymeczone i niespecjalnie za mna stesknione to bylam w szoku. jak pies zostaje w dobrych rekach to nie martwie sie az tak bardzo, czego mozna sie spodziewac po opiekunie (bo to od niego najwiecej zalezy, nie tyle od psa!!!!)

Posted

ja wiem w 100% jak zachowa się mój pies względem człowieka nawet obcego ale jedynie w mojej obecności. Niestety nie wiadomo co takiemu psiakowi pozostawionego z bądź co bądź obcą osoba moze do głowy przyjść. I czy owa osoba zajmująca się psiakiem jest przygotowana na zachowanie psiaka. Nawet nie chcę myśleć jaką wiję zrobiłby mój boorek gdyby wyszedł z obca osobą na spacerek między inne psy - zęby cierpną ...

Posted

puli napisał(a):
Ja sama siebie nie jestem pewna.....Gdyby tak sąsiad otworzył drzwi od mojego mieszkania,zeby wyjść ze mną na spacer..........no,nie wiem...


Boskie. :lol: Miałam napisać coś podobnego...

Nie jestem pewna swojego psa bo i siebie nie jestem pewna. Pies to tylko pies, człowiek to tylko człowiek. Pies pozostawiony sam na jakimś terenie zachowuje się według tego co podpowiada mu instynkt i doświadczenia, a co niekoniecznie jest zgodne z tym co o nim myśli właściciel. Ja bym wolała zostawić u kogoś niż żeby ktoś przyszedł pod moją nieobecność do mnie. Chociaż taka sytuacja na pewno nie będzie mieć miejsca w najbliższym czasie. Nie zostawiłabym nigdy w życiu psa pod opieką sąsiadki, rodziny czy nie daj Boże kogoś obcego. Brrr.

Posted

TAK, jestem pewna, ze potrafie przewidziec zachowania swoich psow na 99%.
Znam swoje psy - wiem, kiedy moga ugryzc innego psa (na swoim terenie na 100% dorosly obcy samiec dostanie w dziob, dostanie w dziob rowniez jesli zabierze ich zabawke - bez wzgledu na miejsce + dostanie w dziob jesli nie zareaguje na ostrzezenia i bedzie sprawial bol np. w zabawie jednemu z moich psow oraz w wyniku rywalizacji o atrakcyjna sunie). Wiem, kiedy moga okazac nieposluszenstwo (uciekajacy kot lub suka w rui). Jeden z psow MOZE (choc tego nigdy nie zrobil) ugryzc czlowieka, ktory jest pod wplywem alkoholu lub osobe ktorej nie zna, a ktora wezmie go znienacka na rece (zlapie i podniesie).

1% zostawiam na wypadek, gdyby nastapily drastyczne zmiany w ich psychice spowodowane np. choroba (tfu, tfu).

Jesli sasiad by u mnie bywal, psy wyszly by z nim na spacer niechetnie i po zalatwieniu potrzeb zaciagnely z powrotem do domu. Gdyby u nas nie bywal, musialby je wyciagnac sila na spacer, a kiedy by zaczal uzywac sily... jamnik by go uzarl na 99%.

Posted

Nie byłabym pewna zachowania swojego psa tak, jak nie byłabym pewna zachowania swojego sąsiada. Zostawiłabym Wikę bez wahania komuś, o kim bym wiedziała, że rozpozna jej strach, niepewność itp. i będzie się umiał zachować w tej sytuacji.

Zdarzało mi się kilka razy zostawić Wikę na kilka godzin komuś, ale to były osoby, które znałam i którym ufałam. Ale zostawiałam ją u kogoś w domu. Sytuacja, gdy sąsiad wchodzi, jest trochę inna.

Posted

jak jestem z moimi psami to wiem jak się zachowają bo potrafie to odgadnąć po ich zachowaniu , ale gdy są same i ktoś miał by je odwiedzić celem wypuszczenia z domu to absolutnie nie wyraziłabym na to zgody.
Bo miałam sytuacje jak mieszkaliśmy w wynajętym domu.My mieszkaliśmy na parterze ,a na piętrze mieszkali nasi znajomi - psy znały ich doskonale ,bawiły się z nimi ,zawsze wpuszczały na podwórko,ogromnie się cieszyły na widok tych ludzi.Któregoś razu nie mogłam dojechać do domu ,a psy już długo były same więc zadzwoniłam do kolegi z prożbą by zszedł do nas i wypuścił psy(na wszelki wypadek wszyscy mieli zapasowe klucze do każdego zakątka domu)
kolega jak najbardziej wyraził chęć pomocy - poszedł do psów ,a te pokazały mu ząbki.Naszczęście skończyło się tylko na grożbach bez ugryzienia.
Gdy oddwonił do mnie przeżyłam lekki szok bo sądziłam że akurat tego człowieka psy potraktują po przyjacielsku - chodził z nimi na spacer często przebywał u nas w mieszkaniu , bawił się z psami.
Niestety widać pod naszą nieobecność traktują kazdego "niedomownika" jako intruza.
Co ciekawe jak tylko wróciłam do domu poprosiłam kolege by przyszedł do nas (myślałam że psy coś sobie ubzdurały i nagle przestały go lubić)
oczywiście na widok kolegi psy dostały ataku radości i powitanie było soczyste zero warczenia.

Od tamtej pory już nie prosze nikogo o taki rodzaj pomocy ;)

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...