Agula99 Posted August 5, 2011 Posted August 5, 2011 Waluś to model sam w sobie, ma wszystkie psy pod sobą!!! Quote
Lucyja Posted August 5, 2011 Posted August 5, 2011 Naprawdę to dziwnie, że ten piesio tyle siedzi w schronisku. Ma tak sympatyczną mordkę, że nie sposób się w nim nie zakochać. Zazdroszczę Wam, że możecie go sobie poprzytulać :) Gdybym nie miała swoich dwóch kolaków, to zaraz bym po niego jechała :) Dziewczyny może wkleicie jakieś nowe wesołe fotki w pierwszym poście, żeby widać było jaką przeszedł metamorfozę. Quote
Agula99 Posted August 6, 2011 Posted August 6, 2011 A Waluś czeka i czeka, tak mi żal za każdym razem jak odchodzę z przytuliska bo on tak rzewnie patrzy za mną jakby chciał powiedzieć, weź mnie ze sobą!!! echhh :( Quote
Becia66 Posted August 6, 2011 Posted August 6, 2011 truchleję na myśl, że kolejną zimę spędzi w przytulisku :-(. Quote
Florentynka Posted August 6, 2011 Posted August 6, 2011 Nie! Mowy nie ma! Do zimy jeszcze trochę czasu jest, musi się znaleźć człowiek dla Walusia. Quote
Lucyja Posted August 7, 2011 Posted August 7, 2011 Dziewczyny zorientujcie się proszę ile kosztuje ogłoszenie w lokalnej gazecie. MEG z Fundacji Dr Lucy chce pokryć koszty takiego ogłoszenia. U nas w Krakowie sunia Mona po 9 latach pobytu w schronisku właśnie poprzez takie ogłoszenia znalazła domek :) Quote
majuska Posted August 8, 2011 Author Posted August 8, 2011 Szczerze powiedziawszy nigdy tego nie praktykowałyśmy, a ja nie kupuję wogóle prasy takiej codziennej regionalnej więc nawet się nie orientuję w której można by było i czy wogóle jest taka możliwość, żeby to ogłoszenie zamieścić w jakiś sensowny i widoczny sposób... Quote
Lucyja Posted August 8, 2011 Posted August 8, 2011 U nas w Krakowie takie ogłoszenia zamieszcza się w Dzienniku Polskim w krakowskim dodatku. Tekst plus zdjęcia pieska. Po takim ogłoszeniu zawsze jest oddzew. Może czasem są to nie takie domki jakich szukamy, ale często w ten sposób pieski znajdują domki. Quote
Nina Michnik Posted August 8, 2011 Posted August 8, 2011 Gdzie jest schronisko, w którym przebywa Waluś? Jestem zainteresowana adopcją mniejszego pieska, mam już jedną sunię, czy jest on agresywny wobec psiaków? Jeżeli nie to prosiłabym o kontakt telefoniczny w sprawie adopcji :) Quote
majuska Posted August 8, 2011 Author Posted August 8, 2011 Waluś przebywa w przytulisku w Boguchwale pod Rzeszowem, nie jest psem agresywnym, a z suniami na pewno się dogaduje. Pod tymi numerami telefonów można się ewentualnie więcej dowiedzieć lub umówić w sprawie odwiedzenia Walusia: 727 906 670 lub 606 262 450 Quote
Agula99 Posted August 8, 2011 Posted August 8, 2011 OOo ktoś jest chętny na naszego Walunia???? Szok!!!!! :) Quote
Nina Michnik Posted August 8, 2011 Posted August 8, 2011 Ajajaj... jestem z Warszawy i nie mam samochodu, nie będę miała nawet szansy go odwiedzić, a po zdjęcia przecież go nie ocenię... Quote
Agula99 Posted August 9, 2011 Posted August 9, 2011 [quote name='Nina Michnik']Już wszystko wyjaśnione ;)[/QUOTE] To znaczy co wyjaśnione?? Że za daleko??? Że się nie da??? :( Quote
Lucyja Posted August 9, 2011 Posted August 9, 2011 [quote name='Agula99']AAAA już wszystko wiem!!!:)[/QUOTE] No to powiedzcie coś więcej, bo my też chcemy wiedzieć :) Quote
Becia66 Posted August 9, 2011 Posted August 9, 2011 [quote name='Lucyja']No to powiedzcie coś więcej, bo my też chcemy wiedzieć :)[/QUOTE] rozważaliśmy wspólnie z domkiem w Warszawie, czy miejsce u nich będzie odpowiednim dla Walusia i my dziewczyny boguchwalskie mamy z tym problem. Tak po skrócie : 12-letnia córka Ninka z mamą, obie wrażliwe i bardzo psiolubne, mieszkanie 2-pokojowe w bloku w Warszawie, w domu jedna uratowana 3-letnia sunia z nieciekawą przeszłością, spokojna i uległa oraz 4 papugi. Choć to centrum Warszawy, są ponoć świetne miejsca spacerowe. Ale.....Ninka z mamą wyjeżdżają rano do szkoły i pracy, a pieski są same w domu do godz.16. Wiem oczywiście, że mnóstwo psiaków tak żyje ale z drugiej strony znamy Walusia i wiemy ,że że kocha towarzystwo, wolną przestrzeń, trawkę i długie spacery. Leży w tej swojej trawce pół dnia szczęsliwy, obserwuje co się dzieje wokół, jak kręcą się ludzie, podszczekuje z innymi na przejeżdżających obok. To taki wolny strzelec, od zawsze żył sam gdzieś tam ale blisko natury. I mamy dylemat, czy takie zamknięcie go w mieszkaniu na tyle godzin jest dobrym pomysłem i czy on nie będzie bardziej nieszczęsliwy przez to niż w przytulisku. I co będzie jak zacznie obsikiwać mieszkanie jak u majuski kiedy wzięła go do siebie na kąpiel ? Wiem że to mogło być stresowe, że znaczył teren ale jeśli nie byłoby to incydentalne to co wtedy ? Warszawa od nas 300 km, p.Irena bez samochodu, transport w naszej gestii. I to właśnie dylematy które rozważamy z ewentualnym domkiem. Quote
Agula99 Posted August 9, 2011 Posted August 9, 2011 Echh te problemy, te problemy, a Waluś faktycznie kocha towarzystwo, lubi biegać, szczekać z innymi. Dziś był na spacerku i taki wrócił zadowolony, no i oczywiście nie jest zamykany, także luz blues cały dzień. Ach te trudne decyzje!! Ja jeszcze wierzę i liczę na jakiś domek z ogródkiem, tylko niech się skończą wakacje, to może ruszą te nasze adopcje, bo teraz to taki sezon ogórkowy!!!! Quote
Lucyja Posted August 9, 2011 Posted August 9, 2011 Rozumiem teraz te dylematy. Jesli piesek od początku swojego życia mieszka sobie w bloku, to myślę, że jest szczęsliwy i dobrze mu z tym. Moje dwa psy mieszkają ze mną w bloku i kiedy na weekend jedziemy na wieś, to jak się znudzą to siedzą w domu, choc cały ogród mają do dyspozycji :) Trudniejsza sprawa jest z pieskami, które żyły na wolności. Nie wiem czy rzeczywiście dostosują się do życia w mieście. Trudna decyzja. A gdzie pani z Warszawy wypatrzyła Walusia ? Quote
majuska Posted August 9, 2011 Author Posted August 9, 2011 Samo siedzenie od rana do 16 nie jest jakąś wielką tragedią, bo u mnie tak właśnie w domu zwykle psiaki siedziały i było ok, po prostu spały, byle potem je sporo wyspacerować i zapewnić należną dawkę miłości, tylko boję się wypowiadać na temat tego jak Waluś zachowa się w mieszkaniu, on prawdopodobnie od zawsze był pieskiem podwórkowym, bywał pewnie łańcuchowym, jest przesympatyczny, wielki miziak i z sunią na pewno by się zgodził, bardzo ładnie też spaceruje na smyczy, natomiast obawiam się o zachowanie czystości w domu, był u mnie w czasie kąpieli przed akcją reklamową i posiurał praktycznie co się dało, być może przejdzie mu to, wiadomo wtedy u mnie był podenerwowany...ale trzeba wziąc pod uwagę, że może to chwilę potrwać , mogłaby pomóc kastracja , ale my nie mamy co z nim zrobić po zabiegu niestety...tak więc jest trochę schodów... Quote
Agula99 Posted August 9, 2011 Posted August 9, 2011 Ach te dylematy, schody i zakręty, czasami na prawdę nie wiadomo jak to ugryźć. Ech..... Quote
Dzika_Figa Posted August 9, 2011 Posted August 9, 2011 Oj faktycznie, ciężka decyzja. No ale myślę, że to właściwie ewentualny przyszły dom musi się zastanowić nad swoją tolerancją na sikowe incydenty i chęcią zmagania się z tym problemem. Quote
majuska Posted August 9, 2011 Author Posted August 9, 2011 Wiadomo, że w domku z ogródkiem problem w sumie mógłby nie istnieć, obsikiwane byłoby podwórko :) Quote
Agula99 Posted August 9, 2011 Posted August 9, 2011 No tak, ale jakby się nagle trafił jakiś inny super domek, z ogródkiem to co.....???? Kurde nooooo....ludzie dzwońcie po Waluśka!!! Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.