Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

  • Replies 544
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

siedze i płacze..... ona nie miała siły iść... a sama próbowała wskoczyć do auta....

Na boczkach rany wygnite, że kości widać :placz:

Sunia trafiła do schroniska w lipcu, ponoć w gorszym stanie, była w izolatce, ale już ją przenieśli.

Smutaśna, ale pycholek ułożyła na kołderce i pojechała w drogę... ku życiu i szczęściu!!!

Posted

A ja przypomne tym, ktorzy maja na zbyciu chociaz zlotoweczke, ze mosii ma kilka psow na glowie. Jesli chcielibyscie ja wspomoc, to AFN sluzy swoim kontem i prosi o wplaty z dopiskiem psiaki mosii.

pzdr
GreenEvil

Posted

Zdjęcia wstawię wieczorkiem.

Łatwo nie było, bo nie ma lekarza, a ona chora, stara....

Mnie zbyli, nie i sio.
To ja pod bramę, a co, tam mogę. Bunieczka jakby coś czuła, kręciła się na trzęsących łapinakach pod bramką od zagrody.
12....12:15....12:50...13 godz.
Jest Rybcia i jej rodzice.
hm..... co dalej.... Idziemy jeszcze raz. Nie nie, nie ma lekarza, nie ma kierownika, nie nie.

Wkroczył tata Rybci, delikatnie: prosimy o numer do weta, bo mamy transport, bo jest to szansa dla suni, bo nam zależy..... nie nie
Wkracza mama: a może my damy tel. i pani zadzwoni, chociaż zapyta o której będzie.

Pani dzwoni, ble ble, yhy yhy no tą starą, no, no, no w złym stanie jest, yhy yhy. Odkłada: No dobrze sprzedamy ją jak chcecie.

Jupi Jupi !!!:multi:

Biegniemy po sunię. Bunia leży przy bramce, wyprowadza nam ją pracownik, zapinamy nową obróżkę, ciocia Aga troszkę wymiziała śmierdziuszkę, nawet jednego cmokaska dała. Pan tata zaprowadził do auta, a ja poszłam po dokumenty.

Podpisane, zapłacone 50 zł: "Już od Pani nie będę brała 100 zł, bo ona w takim stanie".

Koniec i Nowego Początek! Bunia jest moja! :loveu: :loveu: :loveu:

Jak wróciłam do samochodów, Bunieczka zajadała cosik. Pani mama ją troszkę podkarmiła, dała piciu. I do autka. Bunieczka sama próbowała wejść ale troszkę pomogliśmy by się nie męczyła. Wyściełane kołderką (troszkę starą, taką ciocia Aga znalazła :oops: , ale mięciusią) mysia padła i już nic nie chciała słyszeć. Wołałam na foteczkę: nic.
No to zamykamy autko i w drogę......

Pani mama troszkę płakała, bo Bunieczka to mizerotka, ogromne rany, bardzo głębokie... :-( Chudzieńka i zmęczona, ale teraz to zobaczycie jaka bedzie śliczna.....

Ja sobie pochlipałam w samochodzie, i teraz chlipię.... Wracaj Buniu do sił.

Ja Ciebie odwiedzę..... moja Bunia :loveu:

Posted

dobrze dziewczyny że Was ma :loveu: i że juz sie wydostała na swiat teraz juz bedzie tylko lepiej

/ cos mi mgłą oczy zaszły :-( ciekawe czemu :cool3: i pisac nie moge /

Posted

Teraz czekam na wysłane pieniążki, robię rozliczenie (srt.6) resztę wpłacam na leczenie suni.

Tylko pieniążki jeszcze będą potrzebne. Zanim ona dojdzie do siebie to morze wody upłynie.

Posted

Aga - dziś pieniązki poszły na Twoje konto.
Popłakałam sie czytając Twoja relacje . Biedulka, ale teraz będzie juz tylko lepiej.
Podziękowania ogromne dla Rodziców Rybci.

Posted

Daj mi troche czasu Agus, to moze i ja jakies grosiki wysuplam... Jestescie wielkie, wiem, jakie to dla Was przezycie - okropne miejsce, a w nim bida bokserowa...
Nie doczytalam, czy dzisiaj dotrzecie do lekarza? Moze jej dac dzien odpoczac... zreszta, najwazniejsze, ze ma teraz czlowieka, blizej. Nie musi juz walczyc o kazdy kes jedzenia.

Brawo!

Posted

właśnie rozmawiałm z Mosii.
Jest zdruzgotana. Mówi, że wiele widziała ale to co zobaczyła przeszło jej najśmielsze wyobrażenia.
Ona rzeczywiście gnije, z ran leje się ropa, kości na wierzchu, rany otoczone zielonym, gnijącym mięsem.:-( :-( :-(

Boi się, że sunia może tego nie przeżyć.
To jest jakiś koszmar. Po prostu brak słów.

Posted

asiaf1 napisał(a):
właśnie rozmawiałm z Mosii.
Jest zdruzgotana. Mówi, że wiele widziała ale to co zobaczyła przeszło jej najśmielsze wyobrażenia.
Ona rzeczywiście gnije, z ran leje się ropa, kości na wierzchu, rany otoczone zielonym, gnijącym mięsem.:-( :-( :-(

Boi się, że sunia może tego nie przeżyć.
To jest jakiś koszmar. Po prostu brak słów.


bosz, jak dobrze, ze tego nie widziałam, bo po samym opisie to mi się obiad zwraca... :-(

Posted

Dwa lata temu znalazłam psa z gnijącymi ranami pełnymi muszych larw. Właściwie brakowało skóry na całej nodze, uszkodzone były też mięśnie.
Był koszmarnie chudy.
Przeżył. Siedziałam przy nim tydzień, obmywałam rany, wyciągałam larwy. Dostawał antybiotyki, i jeszcze coś.
Jeśli byłby jakiś transport - mogę dostarczyć tzw. martwą wodę - to jest woda stymulująca odnowę komórek. Nie jest to żaden zabobon ani nic w tym rodzaju, mechanizm działania tej wody tłumaczył mi fizyk, jednak nie potrafię go powtórzyć. W razie gdyby jednak ktoś jechał do Mosii - mam dwa słoiki tej wody i chętnie oddam. Naprawdę działa!

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...