asiaf1 Posted September 11, 2006 Posted September 11, 2006 trzymaj się boksiu!!!! Dziewczyny :calus: Quote
Imbirka Posted September 11, 2006 Posted September 11, 2006 :thumbs: :thumbs: :thumbs: :thumbs: :thumbs: :thumbs: :thumbs: :thumbs: Quote
AgaiTheta Posted September 11, 2006 Author Posted September 11, 2006 siedze i płacze..... ona nie miała siły iść... a sama próbowała wskoczyć do auta.... Na boczkach rany wygnite, że kości widać :placz: Sunia trafiła do schroniska w lipcu, ponoć w gorszym stanie, była w izolatce, ale już ją przenieśli. Smutaśna, ale pycholek ułożyła na kołderce i pojechała w drogę... ku życiu i szczęściu!!! Quote
GreenEvil Posted September 11, 2006 Posted September 11, 2006 A ja przypomne tym, ktorzy maja na zbyciu chociaz zlotoweczke, ze mosii ma kilka psow na glowie. Jesli chcielibyscie ja wspomoc, to AFN sluzy swoim kontem i prosi o wplaty z dopiskiem psiaki mosii. pzdr GreenEvil Quote
AgaiTheta Posted September 11, 2006 Author Posted September 11, 2006 Zdjęcia wstawię wieczorkiem. Łatwo nie było, bo nie ma lekarza, a ona chora, stara.... Mnie zbyli, nie i sio. To ja pod bramę, a co, tam mogę. Bunieczka jakby coś czuła, kręciła się na trzęsących łapinakach pod bramką od zagrody. 12....12:15....12:50...13 godz. Jest Rybcia i jej rodzice. hm..... co dalej.... Idziemy jeszcze raz. Nie nie, nie ma lekarza, nie ma kierownika, nie nie. Wkroczył tata Rybci, delikatnie: prosimy o numer do weta, bo mamy transport, bo jest to szansa dla suni, bo nam zależy..... nie nie Wkracza mama: a może my damy tel. i pani zadzwoni, chociaż zapyta o której będzie. Pani dzwoni, ble ble, yhy yhy no tą starą, no, no, no w złym stanie jest, yhy yhy. Odkłada: No dobrze sprzedamy ją jak chcecie. Jupi Jupi !!!:multi: Biegniemy po sunię. Bunia leży przy bramce, wyprowadza nam ją pracownik, zapinamy nową obróżkę, ciocia Aga troszkę wymiziała śmierdziuszkę, nawet jednego cmokaska dała. Pan tata zaprowadził do auta, a ja poszłam po dokumenty. Podpisane, zapłacone 50 zł: "Już od Pani nie będę brała 100 zł, bo ona w takim stanie". Koniec i Nowego Początek! Bunia jest moja! :loveu: :loveu: :loveu: Jak wróciłam do samochodów, Bunieczka zajadała cosik. Pani mama ją troszkę podkarmiła, dała piciu. I do autka. Bunieczka sama próbowała wejść ale troszkę pomogliśmy by się nie męczyła. Wyściełane kołderką (troszkę starą, taką ciocia Aga znalazła :oops: , ale mięciusią) mysia padła i już nic nie chciała słyszeć. Wołałam na foteczkę: nic. No to zamykamy autko i w drogę...... Pani mama troszkę płakała, bo Bunieczka to mizerotka, ogromne rany, bardzo głębokie... :-( Chudzieńka i zmęczona, ale teraz to zobaczycie jaka bedzie śliczna..... Ja sobie pochlipałam w samochodzie, i teraz chlipię.... Wracaj Buniu do sił. Ja Ciebie odwiedzę..... moja Bunia :loveu: Quote
gamoń Posted September 11, 2006 Posted September 11, 2006 Wspaniale i gratulacje i podziękowania:lol: :lol: :lol: Quote
ewatr Posted September 11, 2006 Posted September 11, 2006 dobrze dziewczyny że Was ma :loveu: i że juz sie wydostała na swiat teraz juz bedzie tylko lepiej / cos mi mgłą oczy zaszły :-( ciekawe czemu :cool3: i pisac nie moge / Quote
malagos Posted September 11, 2006 Posted September 11, 2006 Cudna akcja! Rodzice Ryb!ci super, wszyscy jesteście super! AgaiTheta, dzięki za relację! Quote
AgaiTheta Posted September 11, 2006 Author Posted September 11, 2006 Teraz czekam na wysłane pieniążki, robię rozliczenie (srt.6) resztę wpłacam na leczenie suni. Tylko pieniążki jeszcze będą potrzebne. Zanim ona dojdzie do siebie to morze wody upłynie. Quote
Faro Posted September 11, 2006 Posted September 11, 2006 Aga - dziś pieniązki poszły na Twoje konto. Popłakałam sie czytając Twoja relacje . Biedulka, ale teraz będzie juz tylko lepiej. Podziękowania ogromne dla Rodziców Rybci. Quote
AniaB Posted September 11, 2006 Posted September 11, 2006 Pieniążek wysle na pewno ale dopiero po 25.tym wrzesnia:oops: Nie zapomne o Buni !!! Bo to dopiero teraz worek z wydatkami sie otworzy... Quote
AgaiTheta Posted September 11, 2006 Author Posted September 11, 2006 Ja też już w przyszłym tygodniu będę na prostej, to pomogę, toć to moja Bunia ;) Quote
AgaiTheta Posted September 11, 2006 Author Posted September 11, 2006 Lecę po synka, i do domku, pamiętajcie 16:10 Polsat materiał o Ozzym. Potem wstawiam zdjęcia. A tam Bunia jedzie, bzzzzzziuuummmm :bluepaw: Quote
szmaja Posted September 11, 2006 Posted September 11, 2006 Daj mi troche czasu Agus, to moze i ja jakies grosiki wysuplam... Jestescie wielkie, wiem, jakie to dla Was przezycie - okropne miejsce, a w nim bida bokserowa... Nie doczytalam, czy dzisiaj dotrzecie do lekarza? Moze jej dac dzien odpoczac... zreszta, najwazniejsze, ze ma teraz czlowieka, blizej. Nie musi juz walczyc o kazdy kes jedzenia. Brawo! Quote
Luna007 Posted September 11, 2006 Posted September 11, 2006 też się popłakałam - ze szczęścia - jednak ten świat nie jest do końca taki podły, jesli sa tacy ludzie jak Wy!!!:multi::multi::multi: Quote
Bodziulka Posted September 11, 2006 Posted September 11, 2006 :multi: :multi: teraz Buniu musisz być dzielna i ładnie walczyć z wrednymi choróbskami i będzie dobrze!! :multi: Quote
asiaf1 Posted September 11, 2006 Posted September 11, 2006 właśnie rozmawiałm z Mosii. Jest zdruzgotana. Mówi, że wiele widziała ale to co zobaczyła przeszło jej najśmielsze wyobrażenia. Ona rzeczywiście gnije, z ran leje się ropa, kości na wierzchu, rany otoczone zielonym, gnijącym mięsem.:-( :-( :-( Boi się, że sunia może tego nie przeżyć. To jest jakiś koszmar. Po prostu brak słów. Quote
szmaja Posted September 11, 2006 Posted September 11, 2006 Zróbcie dobrą dokumentację, myślę, że tą sprawę można dalej pociągnąć - nie może tak być. Quote
Bodziulka Posted September 11, 2006 Posted September 11, 2006 asiaf1 napisał(a):właśnie rozmawiałm z Mosii. Jest zdruzgotana. Mówi, że wiele widziała ale to co zobaczyła przeszło jej najśmielsze wyobrażenia. Ona rzeczywiście gnije, z ran leje się ropa, kości na wierzchu, rany otoczone zielonym, gnijącym mięsem.:-( :-( :-( Boi się, że sunia może tego nie przeżyć. To jest jakiś koszmar. Po prostu brak słów. bosz, jak dobrze, ze tego nie widziałam, bo po samym opisie to mi się obiad zwraca... :-( Quote
Neris Posted September 11, 2006 Posted September 11, 2006 Dwa lata temu znalazłam psa z gnijącymi ranami pełnymi muszych larw. Właściwie brakowało skóry na całej nodze, uszkodzone były też mięśnie. Był koszmarnie chudy. Przeżył. Siedziałam przy nim tydzień, obmywałam rany, wyciągałam larwy. Dostawał antybiotyki, i jeszcze coś. Jeśli byłby jakiś transport - mogę dostarczyć tzw. martwą wodę - to jest woda stymulująca odnowę komórek. Nie jest to żaden zabobon ani nic w tym rodzaju, mechanizm działania tej wody tłumaczył mi fizyk, jednak nie potrafię go powtórzyć. W razie gdyby jednak ktoś jechał do Mosii - mam dwa słoiki tej wody i chętnie oddam. Naprawdę działa! Quote
asiaf1 Posted September 11, 2006 Posted September 11, 2006 Mosii zrobiła zdjęcia, żeby mieć dokumentację jak ją "leczyli" w schronisku:mad: Quote
Jagoda1 Posted September 11, 2006 Posted September 11, 2006 Aga, wielkie dzięki, Buniusiu- teraz może być tylko lepiej. Quote
ewatr Posted September 11, 2006 Posted September 11, 2006 Boksiu trzymaj sie :oops: jestes już u dobrych ludzi .......walcz o zdrowie :mad: Quote
Maupa4 Posted September 11, 2006 Posted September 11, 2006 My też trzymamy za Was kciuki - będzie dobrze... :) Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.