anouk92 Posted September 29, 2006 Posted September 29, 2006 panda1989 napisał(a):Przecież ten psiak ma szansę na wspaniały domek u Anetki W. Czy nikt nie widzi, że ona naprawdę chce pomóc psiakowi i go przygarnąć Po co zbierać pieniądze na hotelik, skoro psiak już od dawna mógłby mieć swój własny dom Anetka jest już doświadczonym psiarzem, sama miała collie. Oferowany przez nią dom, został już sprawdzony przez ludzi z dogo, więc w czym problem Dlaczego psiaka u niej jeszcze nie ma Dziewczyny na co czekać, taka szansa może się więcej nie powtórzyć Panda czytaj uważnie - Aneta napisała że jednak nie weźmie Rufiego. Quote
Kolia Posted September 29, 2006 Posted September 29, 2006 Anetka W nie chce go zabrać, bo rzeście ją odstraszyły swoim zachowaniem :/ Quote
Ulka18 Posted September 29, 2006 Posted September 29, 2006 Anetka W byla sprawdzana pod katem adopcji naszego mieleckiego kolaka. Wypadla znakomicie :p Dla nas odleglosc 650 km nie stanowila problemu, niestety pies uciekl w trakcie transportu (30 km od schroniska) i do dzisiaj mimo poszukiwan Jogi i moich sie nie odnalazl. Collie zawsze popiskuja jak sa same. Mysle, ze to cecha tych psiakow, ktore nie lubia byc same. Mozna jej jednak do zostawania bez trudu przyzwyczaic. Nie ma na co czekac, tylko szukac transportu do Szczecina. Szkoda psiaka trzymac w niepewnosci. Quote
Ulka18 Posted September 29, 2006 Posted September 29, 2006 Anetko, nie czekaj tylko bierz tego kolaczka. Na pewno z czasem przestanie piszczec zostajac sam, zrozumie, ze nic zlego sie nie dzieje i ze zostawanie bez Panci ma swoje zalety ;) Quote
przyjaciel_koni Posted September 29, 2006 Posted September 29, 2006 Śledzę ten wątek od jakiegoś czasu, ze względu na ewentualną koniecznosć zbiórki pieniędzy (takimi sprawami razem z Kostek ostatnio się zajmujemy). Mam prośbę do Anetki - weź Dziewczyno tego psiaka - napewno będzie mu dobrze u Ciebie. Nauczy się czego trzeba. Nie pozwól, by spotkało go coś takiego jak Antosia, którego banner jest w moim podpisie, a wada podobna do tej - nie umie zostawać sam (co w przypadku Antka jest zdecydowanie w ostrzejsze w formie). Niech ten psiak nie cierpi z powodu przekazywania z miejsca na miejsce, niepewności i ogólnej niemożności. Antoś już 10 miesięcy nie znalazł opiekuna, a z każdym dniem jego lęk przed samotnością jest silniejszy. Szkoda by było takiego psiulka jak kolaczek Rufi !!!!! Quote
annetw Posted September 29, 2006 Posted September 29, 2006 O rety – co tu się wyprawia. :crazyeye: Ale mnie nie odstraszyły żadne wady Rufiego – poczytajcie moje posty – to dla mnie nie problem. Może być ze mną w ogrodzie w pracy. Ja naprawdę chciałam dla niego dobrze. Nie takie akcje się z psem przechodzi. Chodziło o to, że nie mogłam się doczekać na konkretną odpowiedź w sprawie adopcji. Dziewczyny chcą dla niego jak najlepiej !!! - nie wywierajcie na nich presji bo nie o to tu chodzi. ;) Quote
anouk92 Posted September 29, 2006 Posted September 29, 2006 Ludzie czy Wy czytacie co ja piszę...... Aneta napisałam że możesz go wziąść bo pokazujesz że jesteś odpowiednia osobą i sprawdzoną. Napisałam również że chciałabym abyś zobowiązała się że w razie czego odwieziesz nam go z powotem - gdyby sie okazało że jest bardzo źle. Ty napisałas że przemyślałaś sprawę i jednak rezygnujesz. To ja już nie rozumiem. Nadal go chcesz? Jeśli tak to zadzwoń do mnie: 607-991-655 Przez weekend nie mam dostepu do sieci. Jeśli możesz po niego przyjechać jutro (pisałaś że mogłabyś w weekend) to na pewno uda nam się dogać. Tylko proszę napisz wyraźnie czy go adoptujesz czy nie, bo widzę że nie wszyscy czytają uważnie. Quote
agat21 Posted September 30, 2006 Posted September 30, 2006 Ja tylko tak z boku kibicuję Rufikowi, bo miałam przyjemność go poznać, ale uważam, że to kapitalny psiak! Ktoś, kto go weźmie :cool3: będzie miał wspaniałego przyjaciela :loveu: Quote
oktawia6 Posted September 30, 2006 Author Posted September 30, 2006 jak na moje przeczucie to powinno się udać Anecie-sprawia wrażenie pozytywnej i ma chęci-zawczasu organizuje wspólny czas z Rufim-nawet pomyślała o nim podczas dnia pracy-będzie z nią w ogrodzie-no i poza pracą-to dobrze rokuje nie tylko-"biorę"! poważnie do tematu podeszła- Aneta-jestem z Tobą-Twoja postawa podoba mi się - działaj-wszystko się uda! Quote
kofee Posted October 1, 2006 Posted October 1, 2006 Nie chciałabym generalizować, ale moja collka dość szybko przyzwyczaiła się do samotnego spędzania przedpołudnia. To prawda, że kiedy była mała syn chodził do podstawówki i nie zostawała sama na długo. Ale później pocieszała ją wygodna kanapa.:cool3: Czytałam też, że całkiem niegłupim (również dla psa) rozwiązaniem jest klatka (nie zakrzyczcie mnie), tyle że to spory pies i nie bardzo sobie wyobrżam jak duża musiałaby być. 500 km to dużo, rozumiem obawy Anety, tym bardziej, że jeden pies uciekł w drodze. Anetko gorąco kibicuję tej adopcji, tym bardziej, że masz do niej bardzo rozsądne podejście :lol: Quote
oktawia6 Posted October 1, 2006 Author Posted October 1, 2006 [quote name='kofee'] Nie chciałabym generalizować, ale moja collka dość szybko przyzwyczaiła się do samotnego spędzania przedpołudnia. To prawda, że kiedy była mała syn chodził do podstawówki i nie zostawała sama na długo. Ale później pocieszała ją wygodna kanapa.:cool3: Czytałam też, że całkiem niegłupim (również dla psa) rozwiązaniem jest klatka (nie zakrzyczcie mnie), tyle że to spory pies i nie bardzo sobie wyobrżam jak duża musiałaby być. 500 km to dużo, rozumiem obawy Anety, tym bardziej, że jeden pies uciekł w drodze. Anetko gorąco kibicuję tej adopcji, tym bardziej, że masz do niej bardzo rozsądne podejście :lol: :crazyeye: :crazyeye: :crazyeye: gdzie uciekł, komu:crazyeye: ..."w drodze"?:crazyeye: ------------------------------------------------------------- Quote
annetw Posted October 2, 2006 Posted October 2, 2006 Nie linczujcie mnie za to co teraz napiszę.(Własciwie skopiuję co napisałam na forum o collie): Nie odzywałam się długo bo musialam to wszystko przemyśleć i podjąc ostateczną decyzję a mianowicie: Postanowiłam na wiosnę kupić szczeniaka z dobrej hodowli. Mimo to postaram się pomóc Rufiemu finansowo bo z tego co wiem hotelik jest opłacony do 04.10. Trzymam kciuki za znalezienie domu ze wspaniałym ogrodem. Chcę aby był szczęsliwym psem. To naprawdę trudna dla mnie decyzja, nie myślcie, że przyszło mi to łatwo i że jestem nieodpowiedzialna ale uważam, że mogłabym zrobić krzywde psu wożąc go przez pół Polski.Walczyłam z ta myślą 3 tygodnie, to nie tak że to jakiś moj kaprys czy wymysł - to przecież poważna decyzja - pies to nie zabawka którą można przenosić z półki na półkę :shake: Quote
kofee Posted October 2, 2006 Posted October 2, 2006 [quote name='Ulka18']Anetka W byla sprawdzana pod katem adopcji naszego mieleckiego kolaka. Wypadla znakomicie :p Dla nas odleglosc 650 km nie stanowila problemu, niestety pies uciekl w trakcie transportu (30 km od schroniska) i do dzisiaj mimo poszukiwan Jogi i moich sie nie odnalazl. Oktawia o to mi chodziło - inny pies. Dlatego myślałam, że Aneta może bać się tej odległości. Aneta to fajnie, że zdecydowałas się na collkę. Też je kocham (mimo włosków - wszechobecnych). Quote
*Gajowa* Posted October 2, 2006 Posted October 2, 2006 Rufi się przypomina na dobranoc. Może w tytule warto dokonać zmiany ..."pomóżcie w finansowaniu hoteliku i szukaniu domu" . Quote
oktawia6 Posted October 2, 2006 Author Posted October 2, 2006 Zmieniłam tytuł wątku;) a domek to samo przez się rozumie, Rufi jest to "wzięcia" a co z Asią-ta która jest nim zainteresowana? wyjdzie coś z tego?:roll: Quote
anouk92 Posted October 3, 2006 Posted October 3, 2006 Rufi nadal szuka domku i prosi o wsparcie na hotelik! Pobyt ma opłacony do jutra. Od jutra nie ma kaski na dalszy pobyt.:placz: Quote
anouk92 Posted October 3, 2006 Posted October 3, 2006 Oj Rufi taki pzystojniak z Ciebie a domku nie widać!:shake: Quote
*Gajowa* Posted October 3, 2006 Posted October 3, 2006 Rufik był dziś po raz pierwszy na spacerze. Boi się smyczy i nie chciał wyjść przez furtkę - musiałam go popchnąć. Na 100 % nigdy nie był na spacerze, nie umie chodzić na smyczy. Latał w różnych kierunkach, plątał się, szarpał. Pod koniec było troszkę lepiej ale umęczyliśmy sie oboje i odetchnelismy z ulgą po przekroczeniu furtki. Rufi wyraźnie bał się szczekających na nas psów. Jutro znów spróbujemy się przejść. Myślę, ze Rufi mieszkał w kojcu. Jak włączyłam kosiarkę, odkurzacz by posprzątać samochód Rufi schował sie do kojca. Quote
oktawia6 Posted October 3, 2006 Author Posted October 3, 2006 biedny-to wystraszony dzikusek:-( :help1::help1:prosimy o pieniążki na hotelik dla Rufiego!!! :modla: :modla: Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.