Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

panda1989 napisał(a):
Przecież ten psiak ma szansę na wspaniały domek u Anetki W. Czy nikt nie widzi, że ona naprawdę chce pomóc psiakowi i go przygarnąć Po co zbierać pieniądze na hotelik, skoro psiak już od dawna mógłby mieć swój własny dom Anetka jest już doświadczonym psiarzem, sama miała collie. Oferowany przez nią dom, został już sprawdzony przez ludzi z dogo, więc w czym problem Dlaczego psiaka u niej jeszcze nie ma Dziewczyny na co czekać, taka szansa może się więcej nie powtórzyć


Panda czytaj uważnie - Aneta napisała że jednak nie weźmie Rufiego.

  • Replies 242
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Anetka W byla sprawdzana pod katem adopcji naszego mieleckiego kolaka. Wypadla znakomicie :p Dla nas odleglosc 650 km nie stanowila problemu, niestety pies uciekl w trakcie transportu (30 km od schroniska) i do dzisiaj mimo poszukiwan Jogi i moich sie nie odnalazl.

Collie zawsze popiskuja jak sa same. Mysle, ze to cecha tych psiakow, ktore nie lubia byc same. Mozna jej jednak do zostawania bez trudu przyzwyczaic.

Nie ma na co czekac, tylko szukac transportu do Szczecina. Szkoda psiaka trzymac w niepewnosci.

Posted

Anetko, nie czekaj tylko bierz tego kolaczka. Na pewno z czasem przestanie piszczec zostajac sam, zrozumie, ze nic zlego sie nie dzieje i ze zostawanie bez Panci ma swoje zalety ;)

Posted

Śledzę ten wątek od jakiegoś czasu, ze względu na ewentualną koniecznosć zbiórki pieniędzy (takimi sprawami razem z Kostek ostatnio się zajmujemy).

Mam prośbę do Anetki - weź Dziewczyno tego psiaka - napewno będzie mu dobrze u Ciebie. Nauczy się czego trzeba. Nie pozwól, by spotkało go coś takiego jak Antosia, którego banner jest w moim podpisie, a wada podobna do tej - nie umie zostawać sam (co w przypadku Antka jest zdecydowanie w ostrzejsze w formie). Niech ten psiak nie cierpi z powodu przekazywania z miejsca na miejsce, niepewności i ogólnej niemożności.
Antoś już 10 miesięcy nie znalazł opiekuna, a z każdym dniem jego lęk przed samotnością jest silniejszy.

Szkoda by było takiego psiulka jak kolaczek Rufi !!!!!

Posted

O rety – co tu się wyprawia. :crazyeye:
Ale mnie nie odstraszyły żadne wady Rufiego – poczytajcie moje posty – to dla mnie nie problem. Może być ze mną w ogrodzie w pracy. Ja naprawdę chciałam dla niego dobrze. Nie takie akcje się z psem przechodzi.
Chodziło o to, że nie mogłam się doczekać na konkretną odpowiedź w sprawie adopcji. Dziewczyny chcą dla niego jak najlepiej !!! - nie wywierajcie na nich presji bo nie o to tu chodzi. ;)

Posted

Ludzie czy Wy czytacie co ja piszę......

Aneta napisałam że możesz go wziąść bo pokazujesz że jesteś odpowiednia osobą i sprawdzoną. Napisałam również że chciałabym abyś zobowiązała się że w razie czego odwieziesz nam go z powotem - gdyby sie okazało że jest bardzo źle.

Ty napisałas że przemyślałaś sprawę i jednak rezygnujesz.
To ja już nie rozumiem. Nadal go chcesz?

Jeśli tak to zadzwoń do mnie: 607-991-655
Przez weekend nie mam dostepu do sieci.
Jeśli możesz po niego przyjechać jutro (pisałaś że mogłabyś w weekend) to na pewno uda nam się dogać.

Tylko proszę napisz wyraźnie czy go adoptujesz czy nie, bo widzę że nie wszyscy czytają uważnie.

Posted

Ja tylko tak z boku kibicuję Rufikowi, bo miałam przyjemność go poznać, ale uważam, że to kapitalny psiak! Ktoś, kto go weźmie :cool3: będzie miał wspaniałego przyjaciela :loveu:

Posted

jak na moje przeczucie to powinno się udać Anecie-sprawia wrażenie pozytywnej i ma chęci-zawczasu organizuje wspólny czas z Rufim-nawet pomyślała o nim podczas dnia pracy-będzie z nią w ogrodzie-no i poza pracą-to dobrze rokuje
nie tylko-"biorę"!
poważnie do tematu podeszła-
Aneta-jestem z Tobą-Twoja postawa podoba mi się -
działaj-wszystko się uda!

Posted

Nie chciałabym generalizować, ale moja collka dość szybko przyzwyczaiła się do samotnego spędzania przedpołudnia. To prawda, że kiedy była mała syn chodził do podstawówki i nie zostawała sama na długo. Ale później pocieszała ją wygodna kanapa.:cool3: Czytałam też, że całkiem niegłupim (również dla psa) rozwiązaniem jest klatka (nie zakrzyczcie mnie), tyle że to spory pies i nie bardzo sobie wyobrżam jak duża musiałaby być.
500 km to dużo, rozumiem obawy Anety, tym bardziej, że jeden pies uciekł w drodze.
Anetko gorąco kibicuję tej adopcji, tym bardziej, że masz do niej bardzo rozsądne podejście :lol:

Posted

[quote name='kofee']
Nie chciałabym generalizować, ale moja collka dość szybko przyzwyczaiła się do samotnego spędzania przedpołudnia. To prawda, że kiedy była mała syn chodził do podstawówki i nie zostawała sama na długo. Ale później pocieszała ją wygodna kanapa.:cool3: Czytałam też, że całkiem niegłupim (również dla psa) rozwiązaniem jest klatka (nie zakrzyczcie mnie), tyle że to spory pies i nie bardzo sobie wyobrżam jak duża musiałaby być.
500 km to dużo, rozumiem obawy Anety, tym bardziej, że jeden pies uciekł w drodze.
Anetko gorąco kibicuję tej adopcji, tym bardziej, że masz do niej bardzo rozsądne podejście :lol:

:crazyeye: :crazyeye: :crazyeye: gdzie uciekł, komu:crazyeye: ..."w drodze"?:crazyeye:
-------------------------------------------------------------

Posted

Nie linczujcie mnie za to co teraz napiszę.(Własciwie skopiuję co napisałam na forum o collie):

Nie odzywałam się długo bo musialam to wszystko przemyśleć i podjąc ostateczną decyzję a mianowicie:

Postanowiłam na wiosnę kupić szczeniaka z dobrej hodowli.
Mimo to postaram się pomóc Rufiemu finansowo bo z tego co wiem hotelik jest opłacony do 04.10. Trzymam kciuki za znalezienie domu ze wspaniałym ogrodem. Chcę aby był szczęsliwym psem.

To naprawdę trudna dla mnie decyzja, nie myślcie, że przyszło mi to łatwo i że jestem nieodpowiedzialna ale uważam, że mogłabym zrobić krzywde psu wożąc go przez pół Polski.Walczyłam z ta myślą 3 tygodnie, to nie tak że to jakiś moj kaprys czy wymysł - to przecież poważna decyzja - pies to nie zabawka którą można przenosić z półki na półkę :shake:

Posted

[quote name='Ulka18']Anetka W byla sprawdzana pod katem adopcji naszego mieleckiego kolaka. Wypadla znakomicie :p Dla nas odleglosc 650 km nie stanowila problemu, niestety pies uciekl w trakcie transportu (30 km od schroniska) i do dzisiaj mimo poszukiwan Jogi i moich sie nie odnalazl.
Oktawia o to mi chodziło - inny pies. Dlatego myślałam, że Aneta może bać się tej odległości.
Aneta to fajnie, że zdecydowałas się na collkę. Też je kocham (mimo włosków - wszechobecnych).

Posted

Rufik był dziś po raz pierwszy na spacerze. Boi się smyczy i nie chciał
wyjść przez furtkę - musiałam go popchnąć. Na 100 % nigdy nie był na spacerze, nie umie chodzić na smyczy. Latał w różnych kierunkach, plątał się, szarpał. Pod koniec było troszkę lepiej ale umęczyliśmy sie oboje i
odetchnelismy z ulgą po przekroczeniu furtki.
Rufi wyraźnie bał się szczekających na nas psów.
Jutro znów spróbujemy się przejść.
Myślę, ze Rufi mieszkał w kojcu. Jak włączyłam kosiarkę, odkurzacz by posprzątać samochód Rufi schował sie do kojca.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...