Felka z Bagien Posted April 9, 2011 Posted April 9, 2011 To było wielkie wyzwanie,Pepiś spotkał prawdziwego przyjaciela,Kasiu, a tym przyjacielem jesteś Ty. Quote
azalia Posted April 9, 2011 Posted April 9, 2011 Meggan i Kasiu tak pięknie piszecje o Pepisiu,że aż się popłakałam.Kochałyście go i to się czuje w każdym Waszym słowie.Malutki miał wielkie,niesamowite szczęście że do Was trafił,niewielu jest ludzi,którzy potrafią przygarnąć i pokochać niemłodą,chorą istotkę.Dlatego należy się Wam wielki szacunek i serdeczne podziękowanie,za to że piesiu nie odszedł w schronisku sam i w cierpieniu.Kasia nie mogła patrzeć na jego cierpienie i podjęła bardzo trudną ,dojrzałą i rozsądną decyzję.Dlatego Charly,z całym szacunkiem,ale uważam że nie ma sensu,aby wypowiadały się ty osoby,które mają psy z padaczką lub po udarze,każdy przypadek jest inny i trzeba go traktować indywidualnie. Quote
kazik132 Posted April 9, 2011 Posted April 9, 2011 PEPISIU, TO MÓJ OSTATNI WPIS U CIEBIE:( ZEGNAM SIĘ DZIŚ Z TOBĄ, CHOĆ TAK NIESPODZIEWANIE JAK DLA MNIE:(NIE TAK MIAŁO BYĆ... KOCHANY, POCZCIWY, MALEŃKI KRÓLEWICZU. JUŻ NIC DLA CIEBIE WIĘCEJ ZROBIĆ NIE MOŻEMY:(ŚPIJ SOBIE JUŻ I ODPOCZYWAJ ZA TM, CZEKAJ TAM NA NAS... W MOIM SERDUSZKU RÓWNIEŻ POZOSTANIESZ Na ZAWSZE:( KOCHAM CIĘ:( PEPINO-------- -------------------------------------------------------- Quote
Meggan Posted April 9, 2011 Posted April 9, 2011 Cóż oddać można więcej, jak nie serce? Pepiś otrzymał trzy takie serca..I we wszystkich pozostanie... Quote
Anna222 Posted April 10, 2011 Posted April 10, 2011 Kasiu, dzieki za Twoja opieke nad pieskiem! Postapilas slusznie podejmujac decyzje o jego uspieniu. Ewidentnie pies cierpial i to nie tylko z powodu udaru ale tych innych dolegliwosci. Nie bylo sensu przedluzania jego cierpienia. Moja Fiona (ze schroniska w Sopocie)jest po dwoch udarach, ale nie ma innych chorob. Pierwszy udar byl straszny - drugi juz lzejszy. Jest caly czas na tabletkach i jakos sie trzyma. Ale przypadek Pepino byl inny. Wazne, ze bylas przy nim do konca, ze nie byl w schronisku - anonimowy i samotny. Dalas mu wiecej niz ktokolwiek inny - dalas mu dom a to niezmiernie wazne! Pozdrawiam Cie serdecznie i lacze sie z Toba w smutku. Teraz ma juz swoj spokoj i nic go nie boli! Quote
paulinken Posted April 10, 2011 Posted April 10, 2011 Pepino... nie mogę uwierzyć... martka, wiem, jakie te ostatnie dni były ciężkie... Pepinku, przynajmniej już nie cierpisz... Quote
TERESA BORCZ Posted April 11, 2011 Posted April 11, 2011 zawsze ze strachem i drżeniem serca zaglądam na takie wątki starszych, chorych piesków, ale i z radością że choć na krótko się nimi zajął, i choć wiadomo że odchodzą i chcemy im to odchodzenie ułatwić, ulżyć w cierpieniu a co najważniejsze sprawić by nie odchodziły samotnie w zimnym schronie, a może , się czasem zdarza ocalić jeszcze na trochę by zdążyly sie ogrzać naszą miłością/ Zawsze mam takie pieski i choć bardzo przeżywam ich perypetie zdrowotne i robię wszystko co możliwe by im pomóc , koniec zawsze jest nieunikniony Teraz mam takie dwa od roku i ok 2 miesiecy wiekowego( ponad 17!!!) Promyka, i bardzo schorowanego Rodzynka/ Każdy dodany ich życiu dzień w komforcie jest radością nieco i każda noc niepokojem! Dlatego wiem co przeżywają opiekunki takich piesków, i marzę żeby mimo wszystko było ich więcej, dzięki dziewczyny że pomogłyście Pepinkowi, jest takich jeszcze wiele psinek czekających na wasze serducha!! Bardziej optymistycznie jest przy psiakach po poważnych operacjach, których stale mam multum, Tu nasz kolosalny wkład pracy daje większą nadzieję bo walczy się już z chorobą a mniej z nieubłaganym czasem, a przywrocenie psiaka do normalnego po beznadziei , życia jest ogromną radością !!! Mam teraz 2 kolejne takie przypadki, (Lisę pownykową znacie) i tu na szczęście czas jest sprzymierzeńcem Quote
delfy2000 Posted April 11, 2011 Posted April 11, 2011 Zakupiłam dwa drzewka owocowe dla rodziny w potrzebie, a ku pamięci Pepinka i Priamka ... Quote
avii Posted April 12, 2011 Posted April 12, 2011 Mądrze kochac to także umiejętnośc podejmowanie trudnych decyzji Damian Rożniewski Najwyższy szacunek i uznanie należy się Tobie gdy z miłości do Twojego Przyjaciela, mimo waszego wielkiego wzajemnego przywiązania decydujesz, że jedyny sposób by Mu pomóc to eutanazja; bo nie może już cieszyć się codziennością, nie ma już radości z życia, bo nie może już być sobą. Cała twoja bezradność wynika z tego, że nie masz sposobu na trwanie waszej przygody, że nie możesz przedłużyć waszej podróży. On słyszał słowa, których nikt inny nie słyszał, on widział łzy, których nikt inny nie widział. Dla Ciebie to wielka strata. Cała moc i miłość Twoja, cała wartość Twojego przywiązania, cała Twoja dojrzałość mogą się teraz objawić w Twojej odwadze. W decyzji, którą podejmujesz, że to dziś, że to teraz. Jedyny powód do eutanazji to miłość. Quote
KatarzynaJanik Posted April 13, 2011 Posted April 13, 2011 avii napisał(a): Mądrze kochac to także umiejętnośc podejmowanie trudnych decyzji Damian Rożniewski Najwyższy szacunek i uznanie należy się Tobie gdy z miłości do Twojego Przyjaciela, mimo waszego wielkiego wzajemnego przywiązania decydujesz, że jedyny sposób by Mu pomóc to eutanazja; bo nie może już cieszyć się codziennością, nie ma już radości z życia, bo nie może już być sobą. Cała twoja bezradność wynika z tego, że nie masz sposobu na trwanie waszej przygody, że nie możesz przedłużyć waszej podróży. On słyszał słowa, których nikt inny nie słyszał, on widział łzy, których nikt inny nie widział. Dla Ciebie to wielka strata. Cała moc i miłość Twoja, cała wartość Twojego przywiązania, cała Twoja dojrzałość mogą się teraz objawić w Twojej odwadze. W decyzji, którą podejmujesz, że to dziś, że to teraz. Jedyny powód do eutanazji to miłość.To była najtrudniejsza decyzja w moim dotychczasowym życiu. I jak banalnie to nie brzmi - taka jest prawda. O odejściu poprzednich, chorych psiaków w naszym domu decydowali rodzice. Tym razem ja musiałam decydować... Było i jest mi bardzo ciężko. Płaczę za Małym codziennie, bo bardzo mi Go żal, bo tęsknię za Nim... Kochałam Go, KOCHAM, będę kochała i ZAWSZE będę o Nim pamiętała... ;((( Quote
azalia Posted April 13, 2011 Posted April 13, 2011 Kasiu,wiem jak Ci jest ciężko,po stracie mojej suni nie mogłam znaleźć sobie miejsca.Pomyśl,że Pepiś już szczęśliwy jest,nie cierpi i zdążył dzięki Tobie i Twojej rodzinie zaznać miłości. Quote
Redpit Posted April 16, 2011 Posted April 16, 2011 :( troszkę jak Szakirek :( Weci zbyt szybko podejmują "takie" decyzje - a jak było... - każdy za swoje kiedyś tam odpowie, za dobre nagroda, za złe pewnie jakaś kara. Nie nam to oceniać. Szkoda, że tak się to czasami kończy :( :candle: Miśku - tak mi się takie psiaki kojarzą. :( Quote
balbna R Posted April 17, 2011 Posted April 17, 2011 Przeczytałam wasz wątek i płaczę... sama adoptowalam w lutym zgredka nikt mi nie pomaga finansowo nikogo o to nie proszę mój piesek jest tak samo chory ma wszystko serce stawy oczy słuch i starszy ma 14 lat nieraz nie śpię całą noc bo on się żle czuje raz jest lepiej raz gorzej i naprawdę nie wiem co bym w takiej sytuacji jak wy zrobiła boję sie. bardzo kocham mojego tofika tak teraz się nazywa ale nie ma takich pieniędzy jakich nie dała bym aby go ratować . mialam być jego domem tymczasowym a byliśmy sobie przeznaczeni teraz tylko niech walczy i żyje .Trudne tu decyzje zostały podjęte ale widzę że macie wielkie serca i niesiecie pomoc tym schorowanym staruszkom.życzę wiary i optymizmu po złych dniach zawsze zaświeci słońce a psów w potrzebie jest jeszcze tyle pokarzmy im że nie wszyscy ludzie są żli.Pozdrawiam ... Quote
azalia Posted April 17, 2011 Posted April 17, 2011 BalbinoR czy twój Tofik ma wątek?Dużo zdrówka mu życzę,a Tobie siły i wiary. Quote
balbna R Posted April 17, 2011 Posted April 17, 2011 http://www.dogomania.pl/threads/201951-Mia%C5%82em-by%C4%87-yorkiem-nie-uda%C5%82o-si%C4%99-%28-Zgredek-zosta%C5%82-Tofikiem-i-ma-wspania%C5%82y-DOM! tak mamy muszę i chcę zdawać relacje dziewczynom w końcu to dzięki nim mam mojego księcia Quote
coronaaj Posted April 18, 2011 Posted April 18, 2011 Nawet nie wiem co napisac...smutno , sama stracilam Baxterka 2 lata temu...serce, watroba siadla ale nie bylo eutanazji...sam umarl , dokladnie wiem jak , jedna mala zylka pekla otwierajaca jeden z przedsionkow..Moja amerykanska wetka walczy do konca...... Quote
balbna R Posted April 29, 2011 Posted April 29, 2011 [url]http://www.dogomania.pl/threads/204601-Przytulisko-w-Rachowie-potrzebna-pomoc[/url]. Zajrzyjcie proszę i pomóżcie o ile możecie! Quote
delfy2000 Posted May 9, 2011 Posted May 9, 2011 Pepinku - już miesiąc minął, ale ciągle boli :( Quote
Felka z Bagien Posted May 9, 2011 Posted May 9, 2011 Aż trudno uwierzyć,jakby to było wczoraj.Pepinku biegaj wesoły i szczęśliwy za Tęczowym Mostem,i pamiętaj,że tu, są te wszystkie cioteczki,które nigdy Cię nie zapomną! Quote
KatarzynaJanik Posted May 10, 2011 Posted May 10, 2011 Maluchu...mam nadzieję, że jesteś szczęśliwy... Każdego dnia o Nim myślę... I stale odwiedzam Jego wątek (który mam zapisany w ulubionych)... Quote
irenaka Posted May 23, 2011 Posted May 23, 2011 Pepinku, wybacz, że dopiero dzisiaj mogę zapalić symboliczną świeczkę. Na zawsze pozostaniesz w moim sercu, byłeś KIMŚ wyjątkowym, nawet jeżeli nie mogłam Cię nigdy przytulić:-(:-(:-( Chciałam podziękować wszystkim dziewczynom na tym wątku za pomoc dla Pepinka. Dziękuję też pięknie za okazaną miłość Kasi, Jej Siostrze i Mamie. Jeszcze dziś brakuje mi słów, aby wyrazić co czuję:-(:-(:-(. Quote
jogolcia@pdx Posted June 12, 2011 Posted June 12, 2011 :candle: Już dwa miesiące minęły, a ja ciągle nie mogę myśleć o Pepisiu bez bólu :( Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.