Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Katarzyna Janik napisał(a):
Lekarz nie zasugerował, że Pepiego należy uśpić (zasugerował, że należy się nad tym dobrze zastanowić (jemu chodziło o przywiązanie się do psa, wiadomo)). A ja nie mam zamiaru tego robić.
Nie umiem teraz poskładać sensownych zdań, bo ciągle płaczę (bałam się tego badania i opinii lekarza).
Na pewno nie pozwolę uśpić Pepiego dopóki chociaż nie spróbuję go ustabilizować. Nie po to zabrałam go ze schroniska, żeby go skreślić.
Przyznaję, że jest mi ciężko po tej wizycie u dr. Wrzoska, ale nie straciłam nadziei, jeszcze nie. Nie chcę i nie uśpię Małego...
Bogu dzięki!Kasiu!Teraz to dopiero wyję ze wzruszenia:( Nie miałam tak naprawdę wątpliwości w Twoją decyzję. Tylko ogromnie mi żal, że na początku Waszej drogi zostałaś przygnieciona ciężarem takich wiadomości.
Kasiu. Trzeba teraz dobrze pomyśleć, co dalej i w jakiej kolejności.
Ja Ci wysyłam zgodnie z życzeniem darczyńcy Pepisia w tej chwili 350 zł, żebyś miała na początek i nie musiała się martwić, czy Ci wystarczy, ani prosić.W tej chwili myślę, że priorytetem jest leczenie Pepinka i unormowanie mu życia. Jestem pewna, że się uda! NAjważniejsze Pepiś ma- MIŁOŚĆ! O resztę razem z Tobą musimy i my się zatroszczyć. A Ty Kasiu musisz miec na tą resztę pieniązk, bo może się zdarzyc, że będzie ich potrzeba wiecej niż troszkę. Tu na wątku dziewczyny też oferowały swoją pomoc, więc jeśli któraś chce też wysłać na już, pieniązki dla Pepisia to napiszcie, prześlę Wam nr konta Kasi, bo mam.A Ty Kasiu po prostu będziesz nam tylko po wszystkim wklejała rachunek, paragon, czy potwierdzenie z pieczątką od weta. Czasem z f-rą jest drożej, więc nie wiem, ale myślę, że tu może byc tylko takie potwierdzenie weta z pieczątką, jeśli to byłoby taniej.
Kasiu, ja to tylko mogę Cię teraz mocno przytulić i najpiękniej jak potrafię powiedzieć-DZIĘKUJĘ!

  • Replies 901
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

delfy2000 napisał(a):
Kasiu - wierzyłam, że nie pozwoliłabyś na coś takiego....a my będziemy towarzyszyć Tobie i Pepinkowi każdego dnia ...
Myślę, że trzeba dać psiakowi czas na zadomowienie... zrobić wsystkie potrzebne badania... a nawet gdy trzeba, zasięgnąć opinii innego specjalisty... i przede wszystkim zacząć od leczenia uszek - bo to już będzie duży krok do przodu (zniweluje ból i dyskomfort Pepinka, a może i główka wróci do pierwotnego stanu)...

Pepi odżył u Was i jestem głęboko przekonana, że będziemy jeszcze mile zaskoczeni poprawą jego stanu za kilka tygodni. Na pewno do pełnego zdrowia nigdy nie wróci, ale może pożyć z godnością, otoczony Waszą miłością (i uwielbieniem co najmniej jednej zakręconej cioteczki) przez wiele miesiący, a może i lat...
O! To miałam właśnie jeszcze napisać, ale z wrażenia zapomniałam. Dlatego cieszę się,że jest ktoś tu, kto myśli za mnie;)
Kasiu!Ja jestem pewna tego, o czym pisze Delfy!

Posted

Pepiś kochany tak długo czekał na swój domek i tak wspaniałą osobę,która go pokochała,że musi minąć trochę czasu zanim do końca uwierzy,że to już na zawsze.Medycyna medycyną,a miłość i wiara czynią cuda.Jestem przekonana,że maluszek jeszcze długo będzie cieszyć się życiem.

Posted

po pierwsze bede bronic dr wrzoska bo ani slowa nie powiedzial na temat uspienia, tylko to my sie pytalysmy co on sadzi o tym i czy pepis sie meczy, dr powiedzial ze moze sobie tak zyc tyle ze wiadomo ze sie go nie wyleczy, no i ze to kasia musi sie zastanowic nad ta decyzja skoro o to pyta.wiec mysle ze troche to wyolbrzymiacie, co do kontaktu z otoczeniem to jest on kiepski u pepiego, bo jedyne co robi to poddaje sie glaskaniu ale trudno tu mowic o normalnym chodzeniu, czy chodzeniu na spacery czy reagowaniu.po nastepne ja wcale nie powiedzialam ze trzeba go uspic tylko ze trzeba sie zastanowic nad tym wszystkim ze wzgledu nie na pozbycie sie klopotu tylko nad tym zeby pies nie cierpial, bo uwazam ze nie mozna byc egoista i nie uspic psa kiedy pies naprawde cierpi- chociaz moim zdaniem trudno w przypadku pepisia mowic o znacznym cierpieniu, wiec jak najbardziej popieram decyzje kasi. uwazam tez ze opini studentow wcale nie mozna negowac bo oni tez nie znalezli sie przypadkiem na weterynarii i tez kieruja sie dobrem zwierzaka, i mysle ze decyzja na temat uspienia jakiegokolwiek starszego psa z rooznymi chorobami to sprawa dyskusyjna i ile glow tyle opini.
mysle ze troche pochopnie sie wypowiadacie mowiac ten zly bo powiedzial tak czy siak, mysle ze weterynarze mowiac ze trzeba sie zastanowic nad losem psa robia to dla jego dobra, bo gdyby chcieli miec z tego korzysci to by ciagneli dalej kase za leczenie.ja znam weterynarzy ktorzy bez mrugniecia okiem potrafia uspic zdrowego mlodego psa i to sa dopiero ludzie bez serca, natomiast w przypadku pepisia mysle ze wiekszosc wetow o naprawde dobrym sercu kazalaby przemyslec sprawe. ja popieram kazda decyzje kasi bo to ona wie teraz najlepiej co pepisiowi jest potrzebne. tylko prosze nie atakujcie tak bo to jest normalne ze w przypadku tak schorowanego pieska zawsze trzeba brac takie decyzje pod uwage. i mysle tez ze dalsze badania nic nie zmienia (z wyjatkiem wymazu), poniewaz mial 3 morfologie i 3 biochemie, przeswietlenie, ekg, i mozna mu tylko podawac leki ktore sa dobrze ustawione.

Posted

Mały ma gorsze i lepsze dni. Podczas tych gorszych faktycznie nie reaguje na otoczenie w ogóle, taka jest prawda. Chodzi ciągle, bez celu, obija się o meble, męczy się tym, jest wyalienowany na tyle, że czasem nawet głaskanie go nie zajmuje. Podczas tych lepszych dni wyraźnie widać jego reakcje. Podnosi uszy, kręci łebkiem w stronę, z której się go woła. To nie są jakieś nadzwyczajne sytuacje, ale są i są wyraźne (bo przecież nie wszystko jest zbiegiem okoliczności lub autosugestią, na pewno nie). O to pytał lekarz i o tym mu opowiadałam. Chciałam wiedzieć, co on myśli na temat tego, czy Pepi się męczy, czy cierpi.
Odebrałam dr. Wrzoska pozytywnie, wierzcie mi. Nie znam go, oczywiście, więc nie mogę powiedzieć nic więcej ponad to, że odebrałam go pozytywnie. Powtarzam raz jeszcze, że on nie zasugerował, żeby uśpić psiaka, tylko żeby dobrze przeanalizować całą jego sytuację. Dlatego, że nikt nie da pewności, że stan Pepiego uda się poprawić i może się okazać za jakiś czas (być może już za kilka tygodni nawet), że psina osłabnie i będzie trzeba skrócić jego cierpienia. Z tym się trzeba liczyć przecież.
Póki co, Pepi je sam, sam pije, załatwia się (nie szkodzi, że również na dywanie), ma dobre chwile, nie poddał się. A dopóki on się nie podda, nie poddam się i ja. (Jeśli się powtarzam (a na pewno się powtarzam), to mi wybaczcie.) Nie po to wzięłam go ze schroniska, żeby go skreślić. Chociaż Mały ma swój świat i chociaż wiem, że leczenie być może nie przyniesie efektów - spróbuję, zrobię, co będzie można dla niego zrobić.
Jutro rano pojadę z nim do weterynarza, opowiem o wszystkim. W planach, już od pierwszej wizyty, były ponowne badania krwi, więc prawdopodobnie na dniach będą zrobione. Tak, jak polecił dr Wrzosek, zrobiony zostanie również wymaz z ucha, a jeśli zajdzie konieczność - także posiew. Stopniowo, ogarnie się psiaka i ogarnie się jego sytuację/możliwości.
Chciałabym w tym miejscu podziękować Natalii za to, że udało Jej się tak szybko i sprawnie (i bezpłatnie) załatwić zarówno wizytę u okulisty, jak i u neurologa.
Natalia - dziękuję! Pepi, jak myślę, również by podziękował, gdyby potrafił...

Posted

Natalko, ja nie jestem znawcą, to prawda. Kłocić sie absolutnie nie zamierzam, ale w sytuacji w jakiej jest Pepiś, mówienie, że trzeba się zastanowić, zanim się opiekun nie przyzwyczai, mnie niestety powala. Możesz być pewna, ze żadna z nas nie upierałaby się przy przetrzymywaniu na siłę życia Pepisia, wiedząc, że na pewno bardzo cierpi a rokowań nie ma żadnych. Ale u Pepisia tego nie wiadomo na pewno. Chora wątroba i serce, owszem wiemy. Ale na tym forum są setki psów cierpiacych na te dolegliwości, które mają się świetnie, choć może nie tak cudnie, jak w pełni zdrowy pies, bo zawsze to jakieś ograniczenia. A mi, jako laikowi, choć wiem,że mogę się mylić przyszło do głowy, że chore uszy mogą spowodować utrudnienie a nawet zanik kontaktu ze światem. Wiem, bo bolały mnie uszy kilka razy w życiu. Kto wie, czy jeśli wyleczymy Pepisiowi uszka, nie polepszy się jego kontakt ze światem? Przecież on mało widzi, to wiemy, ale jesli do tego przez chore uszy słabo słyszy, to jego odbiór świata zewnętrznego jest znacznie zaburzony! Dlatego uszy, uszy, uszy! teraz spróbujmy się skupić na wyleczeniu Pepisiowi uszków. Jestem pewna, że to znacznie polepszy komfort życia psiaka! Kto wie? Może okaże się, że większość teraźniejszych problemów zniknie? Cieszę się, że Kasia zdecydowała się dać szansę maluszkowi. I wierzę, że jeszcze mnóstwo satysfakcji i radości odbierze od Pepinka w zamian za ten trudny krok, którego się podejmuje.
Będzie dobrze, będzie dobrze! Ja będę to sobie powtarzała jak mantrę!
edit
Ja również dziękuję Ci Natalio za zorganizowanie wszystkiego, bo na pewno Ty, dokladnie tak samao, jak my, chcesz dla Pepisia dobrze!
edit2.
Kasiu! powtarzaj się powtarzaj się! Ile razy zechcesz, powtarzaj, bo Twoje słowa są jak balsam na serce!

Posted

Pamiętać należy jednak, że dr Wrzosek powiedział wyraźnie również o tym, że problem tkwi także w mózgu. To nie jest tylko zespół przedsionkowy i chore ucho, to również jakieś uszkodzenie mózgu. Dlatego rokowania są średnie, bo jeśli to mózg, to niczego już się nie zmieni i nie polepszy. W tym rzecz - w mózgu Małego najprawdopodobniej są nieodwracalne zmiany, które potęgują jego kiepski stan...

Posted

Natalko - ale tu naprawdę nie chodziło o atak na nikogo, tylko o opinię na temat Pepisia.

Po pierwsze chcę jeszcze raz podkreślić, że jesteśmy Tobie bardzo wdzięczne, że zainteresowałaś się naszym słodziakiem, i za to, że zaaranżowałaś te bezpłatne badania u profesora... Dlatego ponownie dziekuję w imieniu wszystkich zaangażowanych cioteczek....:multi:

Nie wiem, czy to pod wpływem emocji, ale ja również wyczytałam w Twoim wpisie sugestię lekarza o eutanazji... a, że od kilku tygodni jesteśmy wszyscy pod wpływem wielkich emocji związanych z ocaleniem Pepinka, również i we mnie się zagotowało po przeczytaniu tego, co napisałaś.... Więc dobrze, że wyjaśniłaś sprawę, czyli jasno przekazałaś opinię profesora na ten temat... :p

Dlatego, wspólnie z Kasią, będziemy się trzymać wersji, że Pepinkowi "ponaprawiamy" co można, i stworzymy warunki, żeby nie cierpiał... Zaczynamy na pewno od uszek, bo one mogą być przyczyną wielu dziwnych zachowań.... Z czasem, gdy Pepiś przyzwyczai się do swojego domku, zobaczymy co i jak.... :roll:

Teraz może wszyscy odpocznijmy, bo dzień znowu przeszedł pod znakiem emocji... a będziemy potrzebować dużo energi na nadchodzące dni... dla Pepsia i innych psiaków w potrzebie.... :razz:

Życzę wszystkim DOBREJ NOCKI...
Kasiu specjalne buziaki dla Pepisia ode mnie - za to, że był taki dzielny na badaniach, i dla Ciebie za odwagę :calus::calus::calus:

edit: widzę, że wszystkie pisałyśmy prawie jednocześnie, dlatego tyle powtórek w moim wpisie...

Posted

Katarzyna Janik napisał(a):
Pamiętać należy jednak, że dr Wrzosek powiedział wyraźnie również o tym, że problem tkwi także w mózgu. To nie jest tylko zespół przedsionkowy i chore ucho, to również jakieś uszkodzenie mózgu. Dlatego rokowania są średnie, bo jeśli to mózg, to niczego już się nie zmieni i nie polepszy. W tym rzecz - w mózgu Małego najprawdopodobniej są nieodwracalne zmiany, które potęgują jego kiepski stan...
Ale Kasiu! Tego lekarz żaden bez badania rezonansem czy tomografem chyba nie może stwierdzić na pewno! Mam nadzieję, że to tylko przypuszczenie jednak. A jeśli chodzi o wodogłowie, to już są metody na polepszenie komfortu życia. Na tym forum już czytałam o takich operacjach, zresztą tez wykonywanych we Wrocławiu. Ale nie wybiegajmy tak daleko może. Ja mam nadzieję, że wyleczenie uszu już nam powie więcej.

Posted

Wybaczcie, ze sie wtrace. Eutanazja zwierzat zawsze byla i jest dyskusyjna. Sa rozne opinie, jedni mowia ze to egoistyczne utrzymywac psa przy zyciu kiedy cierpi, inni ze czlowiek nie ma prawa o tym decydowac. Ja uwazam, ze dopoki pies nie cierpi z bolu nie powinno sie tego robic. Z pewnoscia Pepis nie jest zdrowym psiaczkiem i jakosc jego zycia nie jest najlepsza. Ale... najwieksza sila u zwierzat jest instynkt samozachowawczy. Kazde zwierze w sytuacji zagrozenia ma najwyzszy cel- przezyc. Jakiekolwiek to zycie mialoby byc. To tylko z naszej ludzkiej perspektywy mozemy oceniac czy psiak jest szczesliwy czy nie jest. Tak naprawde nigdy sie nie dowiemy czego pragnie pies ktory jest w takim stanie. Nam moze wydawac sie, ze jakosc jego zycia jest mierna, ze sobie nie radzi, zyje w swoim swiecie. Ale przeciez nie wiemy-moze on sobie jakos juz z tym poradzil i dla niego najwazniejsze jest to ze ma cieplo, ma kolderke na ktorej spi, i swieze jedzonko. Gdyby tak mozna magicznie zapytac Pepisia o zdanie to nie sadze, ze powiedzialby- tak moje zycie jest marne, prosze mnie uspic. On na pewno wybralby zycie. Lepsze lub gorsze, ale zycie. Bo taki jest psi instynkt.

Posted

Alter Ego napisał(a):
Wybaczcie, ze sie wtrace. Eutanazja zwierzat zawsze byla i jest dyskusyjna. Sa rozne opinie, jedni mowia ze to egoistyczne utrzymywac psa przy zyciu kiedy cierpi, inni ze czlowiek nie ma prawa o tym decydowac. Ja uwazam, ze dopoki pies nie cierpi z bolu nie powinno sie tego robic. Z pewnoscia Pepis nie jest zdrowym psiaczkiem i jakosc jego zycia nie jest najlepsza. Ale... najwieksza sila u zwierzat jest instynkt samozachowawczy. Kazde zwierze w sytuacji zagrozenia ma najwyzszy cel- przezyc. Jakiekolwiek to zycie mialoby byc. To tylko z naszej ludzkiej perspektywy mozemy oceniac czy psiak jest szczesliwy czy nie jest. Tak naprawde nigdy sie nie dowiemy czego pragnie pies ktory jest w takim stanie. Nam moze wydawac sie, ze jakosc jego zycia jest mierna, ze sobie nie radzi, zyje w swoim swiecie. Ale przeciez nie wiemy-moze on sobie jakos juz z tym poradzil i dla niego najwazniejsze jest to ze ma cieplo, ma kolderke na ktorej spi, i swieze jedzonko. Gdyby tak mozna magicznie zapytac Pepisia o zdanie to nie sadze, ze powiedzialby- tak moje zycie jest marne, prosze mnie uspic. On na pewno wybralby zycie. Lepsze lub gorsze, ale zycie. Bo taki jest psi instynkt.
Pięknie napisane. Też myślę, ze Pepiś na dzis wybrałby życie. Bo teraz ma lepsze życie!Mimo wszystko! Ma lepsze, bo ma miłość Kasi i Jej wspaniałej Rodziny i wierzę głęboko, że ją odczuwa całym sobą.

Posted

kazik132 napisał(a):
Ale Kasiu! Tego lekarz żaden bez badania rezonansem czy tomografem chyba nie może stwierdzić na pewno! Mam nadzieję, że to tylko przypuszczenie jednak. A jeśli chodzi o wodogłowie, to już są metody na polepszenie komfortu życia. Na tym forum już czytałam o takich operacjach, zresztą tez wykonywanych we Wrocławiu. Ale nie wybiegajmy tak daleko może. Ja mam nadzieję, że wyleczenie uszu już nam powie więcej.


I on również nie powiedział, że w 100% problem leży dokładnie w tym czy w owym, bo to pokazać może jedynie rezonans, zgadza się (to również powiedział). Po reakcjach psa (i moich odpowiedziach na zadawane pytania) natomiast, stwierdził, że to nie może być tylko zespół przedsionkowy, a również jakieś uszkodzenie mózgu (mowa tutaj o tym nieustannym, bezcelowym dreptaniu).

Posted

Katarzyna Janik napisał(a):
I on również nie powiedział, że w 100% problem leży dokładnie w tym czy w owym, bo to pokazać może jedynie rezonans, zgadza się (to również powiedział). Po reakcjach psa (i moich odpowiedziach na zadawane pytania) natomiast, stwierdził, że to nie może być tylko zespół przedsionkowy, a również jakieś uszkodzenie mózgu (mowa tutaj o tym nieustannym, bezcelowym dreptaniu).

To jak wyleczymy uszka, i problem ciągle będzie trwał albo nie daj Bóg się pogłębia i zauważysz, że jest dla Pepisia coraz bardziej uciążliwy, to może uda nam się zrobić ten rezonans czy tomografię (nigdy nie wiem w czym tkwi różnica i co jest lepsze). A dziś jak Pepninek Kasiu?Zasnął wymęczony badaniami? Czy dalej drepta, jak w nocy?
ps.
pieniążki wysłałam jutro powinnaś mieć na koncie.

Posted

A ja napiszę tyle:

Uszkodzenie mózgu (w tym czy innym stopniu) u psa w takim wieku i stanie, nadal pozostaje uszkodzeniem. O żadnych operacjach mówić nie możemy z uwagi na stan Pepisia i brak możliwości znieczulenia.

Jeśli jest to kwestia ucha - wyleczymy.

Jeśli wyleczymy, a nie będzie powalającej zmiany - trudno.

Pepiś załatwia się zdrowo, nie wymiotuje, nie ma biegunek. Kładzie po sobie uszka, kiedy się go głaszcze, wygrzewał się na trawie w słońcu wczoraj i tarzał się po trawie. Je, pije, wyczuwa, kiedy się do niego ktoś zbliża.

Może i nie widzi, może nie słyszy, może kręci się w kółko. Ale jest kochany, uroczy, przeszedł wiele, jest silny i nadal walczy. I nikt mu tej walki nie zabierze! I będziemy walczyć do wygranej, a nie do utraty sił.

Ot, tyle ode mnie.
Pozdrawiam.

Posted

Katarzyna Janik napisał(a):
On prawie całą noc nie spał, więc dzisiaj to nadrabia(ł) od rana. Do tego, zdecydowanie, wymęczyło go popołudniowe badanie. Śpi, odkąd wróciliśmy do domu i oby przespał noc...

To dobrze, niech śpi nasz Misiaczek:) Niech sobie odpocznie i się zregeneruje. Ciekawe, czy jego te uszka nie bolą? Tak sobie myślę, że może też od bólu nie może czasem spać? Dobra, ale ja już nie gdybam i nie diagnozuje, bo daleko mi do weta, oj daleko! Przytulam Pepisia i Ciebie Kasiu też mocno ściskam,zycząc spokojnej nocki dla wszystkich!
Czekamy na wieści rano!

Posted

kazik132 napisał(a):
To jak wyleczymy uszka, i problem ciągle będzie trwał albo nie daj Bóg się pogłębia i zauważysz, że jest dla Pepisia coraz bardziej uciążliwy, to może uda nam się zrobić ten rezonans czy tomografię (nigdy nie wiem w czym tkwi różnica i co jest lepsze). A dziś jak Pepninek Kasiu?Zasnął wymęczony badaniami? Czy dalej drepta, jak w nocy?
ps.
pieniążki wysłałam jutro powinnaś mieć na koncie.



Kazik - na razie zacznijmy od uszek i badań krwi Pepina - a potem zobaczymy.... W razie czego moja oferta pomocy jest aktualna... więc zobaczmy najpierw na czym stoimy zdrowotnie, a potem bedziemy myśleć o reszcie...

PS.Tomografia wykorzystuje promienie rentgena, a rezonans właściwości jądrowego rezonansu magnetycznego (jąder atomów wodoru w ciele istoty żywej) - oba są bardzo dokładne, ale rezonans może pokazać więcej detali, i dlatego używa się go bardzo często do badań mózgu

Posted

Meggan napisał(a):
A ja napiszę tyle:

Uszkodzenie mózgu (w tym czy innym stopniu) u psa w takim wieku i stanie, nadal pozostaje uszkodzeniem. O żadnych operacjach mówić nie możemy z uwagi na stan Pepisia i brak możliwości znieczulenia.

Jeśli jest to kwestia ucha - wyleczymy.

Jeśli wyleczymy, a nie będzie powalającej zmiany - trudno.

Pepiś załatwia się zdrowo, nie wymiotuje, nie ma biegunek. Kładzie po sobie uszka, kiedy się go głaszcze, wygrzewał się na trawie w słońcu wczoraj i tarzał się po trawie. Je, pije, wyczuwa, kiedy się do niego ktoś zbliża.

Może i nie widzi, może nie słyszy, może kręci się w kółko. Ale jest kochany, uroczy, przeszedł wiele, jest silny i nadal walczy. I nikt mu tej walki nie zabierze! I będziemy walczyć do wygranej, a nie do utraty sił.

Ot, tyle ode mnie.
Pozdrawiam.
Oj! No co wyście za Rodzinka jest dziewczyny? Słów mi brakuje i nie chcę już słodzić, ale Wasze posty są dla mnie ukojeniem na odległośc!A cóż dopiero dla Pepisia Wasze rece i serce w rzeczywistości! No i mogę spokojnie już dziś iśc spać! Dziękuję!

Posted

Katarzyna Janik napisał(a):
Lekarz nie zasugerował, że Pepiego należy uśpić (zasugerował, że należy się nad tym dobrze zastanowić (jemu chodziło o przywiązanie się do psa, wiadomo)). A ja nie mam zamiaru tego robić.
Nie umiem teraz poskładać sensownych zdań, bo ciągle płaczę (bałam się tego badania i opinii lekarza).
Na pewno nie pozwolę uśpić Pepiego dopóki chociaż nie spróbuję go ustabilizować. Nie po to zabrałam go ze schroniska, żeby go skreślić.
Przyznaję, że jest mi ciężko po tej wizycie u dr. Wrzoska, ale nie straciłam nadziei, jeszcze nie. Nie chcę i nie uśpię Małego...


ufff na takie słowa liczyłam. dzięki Kasiu, mogę już być spokojna

Posted

Cały czas czytam o Pepisiu i wspaniałych kobietach , do których trafił .
Miałam pod opieką psa przez 2 lata, głuchego w 99 % i ślepego w 100% staruszka. Kontakt był z nim poprzez dotyk i szczątki słuchu. Również się kręcił po domu , dreptał , popiskiwał, a najwięcej spał. Na swój sposób cieszył się życiem, jakimś 7. zmysłem poznawał swoich właścicieli nawet z odległości kilku metrów. Trafiał sam do misek u nas i właścicieli.Biorąc pod uwagę jego stan , na pewno był potrącony przez samochód.
I teraz mam pytanie dlaczego widzicie sens w ew. rezonansie czy tomografii? Przecież bez względu na wynik badania i tak nie będzie operowany. Zmian w mózgu o charakterze zanikowym nie operuje się. Jeżeli byłby to guz, to biorąc pod uwagę jego wiek i stan ogólny , też nie byłoby sensu operować.
Lepiej te pieniądze przeznaczyć na dobre życie Pepka, ile by ono nie trwało. Jasne ,że trzeba poprawić stan wątroby, wyleczyć uszy.
Nie wygląda na to , by piesek cierpiał. Nie płacze,czynności fizjologiczne zachowuje.
Pomyślcie ilu ludzkich staruszków w odpowiednim do jego wieku takie życie prowadzi. To jest po prostu normalne. Starość nie radość.
Jest kilka wątków na dogo o starych i niewidomych psach.Ich życie jest podobne do Pepinka. 1. pies to Świat, a 2. to Kola/Sambo.
http://www.dogomania.pl/threads/198668-Sambo-slepy-ale-rozkwit%C5%82-nam-na-Dt-u-ellensilli-%29-czekamy-na-DS i Świata nie mam czasu teraz szukać.

Posted

A może jakaś rehabilitacja dla Pepisia byłaby dobra?Masaże,pole itp.To nie jest trudne,samemu można wiele ćwiczeń wykonywać w domu.A ten skręt główki, to nie jest jakiś przykurcz?Może warto byłoby to skonsultować pod tym względem i zastanowić się co dalej.Ja też jestem sceptyczna co do badań inwazyjnych.

Posted

przykurcz????? przeciez on byl na badaniu neurologicznym, skret glowy to zawsze zespol przedsionkowy czyli zawsze sprawa neurologiczna tym bardziej ze ma oslabione odruchy na prawej stronie ciala i oczoplas, wiec jest to zespol przedsionkowy pochodzenia obwodowego spowodowany najprawdopodobnie zapaleniem ucha. nie wiem z kim mozna jeszcze konsultowac skret glowy jak nie z neurologiem.

Posted

Spokojnie, ja nie będę polemizować na temat diagnozy.Ale jak jest nieustanny skręt, to chyba też może być i przykurcz?Ja tylko grzecznie sugeruję i zadaję pytanie, czy można mu poprawić komfort życia poprzez rehabilitację?O tym jeszcze nie rozmawialiśmy.

Posted

natalko, nie zawsze skręt głowy musi być neurologiczny , czasem jest od mięśni , urazu mechanicznego kręgosłupa. Niezależnie od przyczyny delikatną rehabilitację można spróbować. Ale cudów bym się nie spodziewała. Nie wiem jak długo Pepik ma tę przypadłość i na ile utrwalone są zmiany.On może wcale z tego powodu nie cierpieć. Biegającego młodziaka z niego nie zrobimy i nasze działanie , a właściwie Wasze powinno polegać na poprawie komfortu jego życia.
Mam propozycję byśmy myślały kategoriami psa , a nie człowieka.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...