Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Jutro wrzucę zdjęcia z weekendowego spacerowania, a znajdą się nawet zdjęcia sprzed dwóch tygodni z Lorką, wiec też postaram się uzupełnić..
..a tymczasem pochwalę się Wam, jakie mam "miejskie" psy :P
Otóż Basta i Łati miasto znoszą dość dzielnie. W ogóle dumna z nich strasznie jestem, że tak ładnie zniosły wczorajszą podróż...do tej pory nigdy nie zdarzyło im się siedzieć w samochodzie dłużej niż 10 minut w drodze do weterynarza. Tym razem siedziały w samochodzie 3 godziny, bo jechalismy do Krakowa bardzo wolno...normalnie dojeżdżamy w 1,5-2h, ale wczoraj jechaliśmy bardzo ślamazarnie, bo było okropnie ślisko.
Łati co prawda zaczął jęczeć przed ujechaniem 20km, ale w połowie drogi znalazł sobie miejsce w oponie zapasowej (kiedy tylko Nitka je zwolniła...) i dalszą trasę spokojnie przeleżał. Natomiast Basta na przemian leżała, albo siadała sobie po środku między siedzeniem kierowcy, a pasażera (oczywiście ZA siedzeniami) i z bardzo poważną i mądrą miną patrzyła przez przednią szybę. Śmialiśmy się, że pilnuje, czy dobrze jedziemy :D

W mieszkaniu zaaklimatyzowały się szybko...na całe szczęście jest przesiąknięte zapachem Nitki, moim i Bartka, więc myslę, że to im bardzo pomogło, nawet pomimo obcych zapachów innych lokatorów.
Łati koło 6 rano, jak ludzie zaczęli powoli wychodzić na ulice, postanowił, że należy ich obszczekać. Uciszaliśmy go 4 razy, za każdym szczekał trochę ciszej, ale byliśmy przerażeni, że nie da nikomu spać, jak ruch na ulicy się zwiększy. Na szczęście odpuścił sobie...
Dziś pochodziliśmy trochę po okolicy, BAsta paraduje w wiaderku, które całkiem nieźle polubiła (a to niekagańcowy pies zupełnie!). Co prawda fuka na napotkane psy, ale na ulicy tragedii nie ma. Poza tym jest bardzo czujna, ale calkiem pewna i rozluźniona przy okazji. Natomiast Łati nic sobie z wielkiego miasta nie robi. Paraduje jak gdyby nigdy nic...
Przed chwilą wróciliśmy z Błoni...spotkaliśmy tam jedną suczkę, ale niestety też problemową - bojącą się psów. Sunia nawet się do Basty nie zbliżyła, trzymała dystans około 5m, ale kilka razy została porządnie odgoniona :/
Linka, na której miała biegać Basta (biegała, zanim pojawił się pies :D) niestety musiała zostać zastąpiona smyczą...ale za to przypięłam na linkę Łatiego, czego nie planowałam z racji jego daru do wszczynania bójek...a on bez większego problemu przywitał się z sunią i biegał sobie później przy nas na tej lince.
Złamałam tym samym obietnicę jaką dałam mamie - kazała mi nie spuszczać "jej Łateczki ze smyczy" :diabloti:
Kazała mi go poza tym pilnować (moja mama kocha Latiego :P), więc Łati paraduje na spacerach w czerwonych szeleczkach, żeby się przypadkiem z obroży nie wysmyknął :diabloti:

No a poza tym żyje nam się miło, Basta przeszkadza mi robić projekt, bo jak siedzę przy komputerze to co chwilę do mnie przychodzi i wciska mi głowę pod rękę :loveu:

To chyba starczy na dziś, wracam "czem prędzej" do projektu :P
Pozdrawiam.

  • Replies 1.9k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Basta to moja ulubienica :D I strasznie mnie rozczuliła wciskaneim łba pod rękę :loveu: uwielbiam, gdy zwierzęta robią takie rzeczy :razz:

Posted

Wow, no gratuluję! Niesamowite masz psiaki :) Ja Chibi do większego miasta bym na pewno nie wzięła, ona nie znosi nawet miejskich terenów w naszym .. Zna je od szczeniaka, ale chodniki, dużo ludzi i aut = panika. Ma kilka tras, którymi chodzi, kilka miejsc, gdzie biega i na tym koniec. Nawet najlepszy teren spacerowy jest dobry dopiero wtedy, kiedy była na nim już setki razy i wie, że jej nic nie grozi. Działkowy pies, zaniedbana socjalizacja i takie buty... A Basta może była miastowa zanim do Ciebie trafiła i dlatego jej to gładko przychodzi? ;) Herę i Frotka brałam do większego miasta nieraz, nie ma problemu. Luka też to miastowy piesek, socjalizację miała świetną, bo ją ciągnęłam ze sobą wszędzie (choć nigdy nie zapomnę, jak trzymałam ją na kolanach i siedziałam na ławce i podjechał znajomy na motorowerze... Obsikała mnie. Wspinając się na głowę. TAK, naprawdę to zrobiła :D).

To powodzenia, wycałuj ode mnie miastowe psiaki! :)

  • 3 weeks later...
Posted

Łał, ale mam zaległości...
...sesja okazała się dla mnie w tym semestrze zabójcza, na tyle, że nawet nie marnowałam czasu zbytnio, więc nic tu nie wrzucałam. Potem po trzech morderczych tygodniach pojechałam na kilka dni na narty, ale mimo posiadania i komputera i internetu nie miałam serca włączać tej maszyny....od kilku dni jestem w Krakowie i dopiero powoli, powoli zaczynam wracać do cyberprzestrzeni ^^
Porządek w zdjęciach zrobiłam już kilka dni temu, ale nie miałam siły ich tu wrzucać, wybaczcie :D
A zdjęć jest naprawdę sporo...zacznę od spacerów z 4-5 lutego '12 :)




Robiliśmy tego dnia zdjęcia na dwa aparaty, mój i mojego taty, bo ma nowy i trzeba było przetestować :diabloti:
Niestety kompletnie nie umieliśmy sobie z nim poradzić i dobrze go ustawić, ciągle niechcący wciskaliśmy jakieś guziki zupełnie przestawiając dotychczasowe ustawienia i niestety część zdjęć jest moooocno zbyt kontrastowa, albo prześwietlona itp... :/
Wybaczcie, Baście oczy w rzeczywistości wcale tak nie świecą jak na zdjęciu poniżej...









c.d.n.

Posted (edited)

c.d.

I teraz moje ulubione :evil_lol:
Autorstwa Bartka..zdjęcia udane tym bardziej, że naprawdę trudno Baście takie zrobić, żeby nie skoczyła lizać człowieka po twarzy :P


Łateczkowi takie trzasnę na następnym spacerze :roll:
Teraz takie...standardowe-Łatkowe :D


I Nitka na "poważnie"




c.d.n.

Edited by makot'a
Posted

c.d.

A tu Niteczka wygląda, jakby miała pomalowane i PODKRĘCONE rzęsy :diabloti:
Strojnisia...






Basta stojąca, jak pokraka...
...czasem jej się zdarzy tak dziwnie stanąć :|


I dziewczynki razem, czyli - Trudna Miłość.


c.d.n.

Posted

c.d.

Nad zamarzniętym strumyczkiem - Basta ostrożnie...




....a Łati w pewnym momencie poczuł się tak pewnie ze swoją elficką lekkością, że wbiegł na milimetrowej grubości lód, który nawet nie wyglądał jak lód i zmoczył sobie tyłek w strumyczku :p
Mój inteligent :lol:

Nitka bez większych przeżyć ze strumyczkiem


A tu zdążyłam wyostrzyć tylko na trawkę :roll:


I dziwna mina :razz:


c.d.n.

Posted

c.d.

Nitkowska oświecona...


Dwa półgłowki :D


Nitka :D


I dwa SKUPIONE półgłówki :)


Koniec na dziś :)
Następnym razem będą zdjęcia z Krakowa...tylko muszę je uporządkować najpierw ;)
Pozdrawiam.

Posted

https://lh4.googleusercontent.com/-Z1nDcEBkNLA/T0a6-bB0T-I/AAAAAAAABDA/v7YtoZmH1q0/s512/17.JPG kocham takie ujęcia :loveu:
a Basta i Nitka maja ten kolor oczu, który wielbię ;)

Coś mało Łatiego, ale on chyba nie lubi pozować...

https://lh5.googleusercontent.com/-jJ3M87I5qHA/T0a69JSm2VI/AAAAAAAABC0/9kYSeu5ccCY/s512/16.JPG super fotka :D śnieg robi za fajne tło :)
A basta coraz bardziej wilcza mi się wydaje :)

i nadal psiaki w Krakowie będą czy jednak razem z rodzicami? Bo Nitka to pies 100% miastowy :D

Posted

[quote name='kalyna']https://lh4.googleusercontent.com/-Z1nDcEBkNLA/T0a6-bB0T-I/AAAAAAAABDA/v7YtoZmH1q0/s512/17.JPG kocham takie ujęcia :loveu:
a Basta i Nitka maja ten kolor oczu, który wielbię ;)

Coś mało Łatiego, ale on chyba nie lubi pozować...

https://lh5.googleusercontent.com/-jJ3M87I5qHA/T0a69JSm2VI/AAAAAAAABC0/9kYSeu5ccCY/s512/16.JPG super fotka :D śnieg robi za fajne tło :)
A basta coraz bardziej wilcza mi się wydaje :)

i nadal psiaki w Krakowie będą czy jednak razem z rodzicami? Bo Nitka to pies 100% miastowy :D

Psy już w domku, były w Krakowie tylko przez tydzień - na feriach ^^
Nie mogą tu być cały czas, bo by nam współlokatorzy oszaleli :P Wszyscy bali się Basty, więc nie chciałam ich długo katować...i tak jestem wdzięczna, że tyle wytrzymali :P
Ale psy do Krakowa jeszcze przyjadą - może uda się coś na wiosnę wykombinować, a na wakacje na pewno będą tydzień, albo dwa w Krk :)

Posted

Ale mam okropne zaległości....a tymczasem nowe zdjęcia z wczorajszego spaceru do tego wszystkiego doszły.

No nic, póki co wstęp do dłuższej opowieści pt. "Dzikie psy w wielkim mieście" :diabloti:

Co tam masz?!


Brownies?! Mniaaaaaam :o


Musi być przepyszne...


Dasz trochę? Proooooooszę! :facelick:



c.d.n.

Posted (edited)

Dogomania wreszcie działa :multi:

Mam ostatnio naprawdę sporo pracy - Bartek wreszcie zabrał się za pracę inżynierską, więc ja chwilowo przejęłam wszystkie obowiązki. Wyprowadzam Nitkę, która jest ostatnio wyjątkowo marudna, sprzątam, gotuję, zmywam, no i oczywiście mam zajęcia... a że mam aktualnie 3 projekty do robienia, w tym jeden zaległy, mam naprawdę dużo roboty....a to oznacza jedno - wreszcie ogarnęłam zdjęcia :diabloti:

Także wszem i wobec oświadczam, że mam 71 zaległych zdjęć do zamieszczenia tutaj :lol:

Na pierwszy ogień seria zdjęć pod tytułem...

...Dzikie Psy w Wielkim Mieście :diabloti:

W Krakowie z psami żyło się naprawdę fajnie. Szybko się zaaklimatyzowały w mieszkaniu, choć nie powiem, że obyło się bez przygód :D
Pierwszej nocy, koło 6 rano, kiedy ludzie pod oknami zaczęli się kręcić (mieszkam na przeciwko uczelni, więc dużo ludzi się kręci), Łateczek postanowił ich obszczekać, wzbudzając do szczekania przy okazji Bastę rzecz jasna. Narobili hałasu co niemiara... Sądziłam, że będzie to poważny problem i ledwo wytrzymamy kilka dni, ale o dziwo, po kilku uciszeniach Łateczek olał sprawę i potem ani razu nie otworzył pyszczka bez potrzeby! :)

Poza tym na tych "wakacjach" Łateczek z Nitką wyraźnie mieli się ku sobie i chyba ich relacja się zacieśniła, bo większość dnia spędzali tak, jako "pieski ksero" :loveu:


Poza tym było dosyć spokojnie...pomijając fakt, że dziewczyny, jak to baby - miały akurat gorsze dni. Tzn. uściślając - to Basta miała ciężkie dni. A kiedy ona ma "humorek", to naprawdę robi się nieznośna i bez przerwy kogoś dominuje. Niestety było ciasno, więc dziewczynki nam się często żarły.
Pierwszy raz sprzeczka zdarzyła im się w przeddzień wyjazdu, na spacerze. Pogryzły się o smaczka :roll:
A to naprawdę się nie zdarza...bo jak Basta ma NORMALNY humor, to nie pcha ryja w "nie swoje smaczki". Niestety nie tym razem.
Dziewczyny miały ze sobą na pieńku przez cały tydzień, raz pożarły się już w samochodzie, kłócąc się o miejsce :p
Potem żarły się praktycznie codziennie, zwykle przed wyjściem na spacer, bo wtedy t Basta uwidziała sobie rytuał dominacyjny i koniecznie przed wyjściem musiała kogoś zdominować...
...ni robiła tego jakoś nadto brutalnie co prawda, po prostu wgapiała się poważnie w której z "małych". Łati pokornie odwracał główkę, albo lizal Bastę po pysku i w 2 sekundy było po sprawie. Gorzej z Nitką :evil_lol:
Ona naprawdę ma mocny charakterek...więc na natarczywy wzrok Basty Nitka pokazywała zęby, co niestety Bastę wyprowadzało z równowagi i w ciągu sekund robiła się jatka...

Nie obyło się bez ofiar :diabloti:

Pierwszemu oberwało się Bartkowi. Właśnie na przedpokoju, przed wyjściem na spacer, kiedy próbował rozdzielić Nitkę i Bastę, oberwało mu się po ręce od Nitki. Dziura w dłoni była naprawdę pokaźna, a ściany pochlapane krwią :mad:

Drugiej oberwało się mnie, kiedy to pewnego dnia wzięłam całą trójkę sama na sikanko...
...Nitce z Bastą oczywiście o coś poszło, ja sama z trzema psami, smycze mi się poplątały, no ale nic - rozdzielam je. Nauczona doświadczeniem dnia poprzedniego i tym, co przydarzyło się Bartkowi, rozsądnie postanowiłam nie wciskać rąk w okolice Nitkowej paszczy. Jedną ręką odciągnęłam Bastę, bo co do niej nie miałam żadnych obaw, natomiast na Nitkę odciąganie za obrożę nie działało :p
Kto by pomyślał, że udało mi sie w jednej ręce utrzymać 30kg Basty bez większego problemu, natomiast miałam problem z 13 kilogramowym gnojkiem, bo zaparte toto niczym gremlin! Ciągle mi się wyrywała doskakując do Basty niczym pijawka, więc w końcu niewiele myśląc zastawiłam Nitkę nogą (bo rąk jak już pisałam - bałam się wsadzać w okolice jej mordy :evil_lol:).
No a co na to ta mała glizda? Nie, nie ugryzła mnie... zaczęła mnie...hmmm... "kąsać". Szybko uderzała mnie ząbkami po nodze z miną pt. "Odsuń się, odsuuuń!!" :diabloti:
No, siniaki (jeden był olbrzyyymi) schodziły mi z nóg jakieś 3 tygodnie, a "dziurę" zarówno w nodze, jak i w spodniach mam do dziś :mad:

Po całym tym zdarzeniu śmialam się, że całe szczęście, że Łati był taki grzeczny i się do sprzeczek nie przyłączał, bo przecież jakby mi się trzy psy naraz zaczęły gryźć, to bym chyba poczekała, aż jednego zagryzą i dopiero zaczęła je rozdzielać :evil_lol:

Nitka tym samym dostała miano Gryzeldy, tudzież Gremlina i tak właśnie się do niej obecnie zwracamy :evil_lol:

No, ale żebyście nie pomyślały, że dziewczynki się znienawidziły do reszty... skądże! Toż to baby prawdziwe! Cały pobyt w Krakowie był przeplatany awanturami, oraz takimi obrazkami najsłodszej na świecie zabawy...
...i weź tu zrozum kobiety :shake:

(sorki za bałagan...sesja była :lol:. W tle współlokator z pokoju Bartka, przedstawiam Wam ;))


Łateczkowi w Krakowie chyba było wygodnie :loveu:


Znowu pieski ksero :loveu:


I moje ulubione zdjęcie! :eviltong:


c.d.n.

Edited by makot'a

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...