Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

[FONT=Times New Roman]No nie czy to jakieś fatum. Przed chwilą dostałam telefon od ludzi, którzy adoptowali jedno ze szczeniąt Szamci. Jak stwierdzili nie przypuszczali, że to ich przerośnie. Co ciekawe w tej rodzinie została zaadoptowana też siostra szczeniaka, i mimo że zawsze wyraźnie mówię o wszystkich problemach także i ona została zwrócona wcześniej. W tamtym przypadku myślałam, że to pojedynczy przypadek, teraz nie wiem co myślec….. Z drugiej strony cieszę się, że psiaki wracają do mnie , a nie lądują np. w śmietniku. [/FONT]
[FONT=Times New Roman]Szamcia dzięki pomocy Jaszy i Feliksie znalazła wspaniały domek. Teraz dziewczyny niech odpoczywają, bo są poza domem. Może coś wymyślę. [/FONT]
[FONT=Times New Roman] [/FONT]

  • Replies 366
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Małą szczeniorkę wraz z pozostałym moim zwierzyńcem zabrałam w piątek do Pińczowa. Mój mąż po prostu się w niej zakochał. Ponieważ to on odbierał ją od tych państwa suczka nie opuszczała go nawet na krok. Nie mógł nawet nic zrobić. W nocy spała też z nim i to "twarzą w twarz". Przyznał, że gdyby tam mieszkał napewno by ją zatrzymał.
Ja natomiast co chwilka odbierałam telefon od właścicieli psa. To długa historia, ale finał był taki, że Państwo przyjechali wczoraj po psinę ponownie, aż z Oświęcimia do Pińczowa. Nie chcieli czekać do dzisiejszego dnia, bo ja dopiero dzisiaj rano wróciłam. To dobrze, bo miałam okazję szczerze i dosyć ostro porozmawiać. Myślę, ze już nie będzie takich niespodzianek. Tak naprawdę to sunia bardzo za nimi tęskniła i kolejny dom byłby dla niej szokiem. Zresztą jej Pani też. Myślę, że to się nie powtórzy.

Posted

Myślę, ze będzie już dobrze, tym bardziej, że w krytycznych sytuacja ja i mój mąż zaproponowaliśmy pomoc w postaci przetrzymania psiaka u siebie. Byłam szczera aż do bólu, a ludzie z pokorą przyjmowali to co im powiedziała. Stwierdziłam, że małą wydaję tylko dlatego, że zachowali się OK dzwoniąc do mnie, tak jak to było w umowie. Ponadto widzę, że była dobrze traktowana, a na ich widok po prostu szalała z radości. Odbyliśmy długą rozmowę. Przyznali, że bardzo skrzywdzili psa. Od piątku podobno właścicielka cały czas płakała. Jej mąż stwierdził, że jeszcze trochę, a chyba by ją musiał wywieźć do szpitala. Przyznali też, że telefonowali do mnie o zwróceniu psa pod wpływem pewnych emocji i gdyby się z tym przespali prawdopodobnie znaleźliby rozwiązanie. Będziemy cały czas w kontakcie, ale myślę, że sytuacja się już nie powtórzy.

Posted

Oj, może ta krótka rozłąka uświadomiła im, jak źle bez psa, jak bardzo ją jednak kochają i jak bardzo jej potrzebują...
Cieszę się, że tak się wszystko skończyło, bo już jak przeczytałam tytuł wątku, to mnie zmroziło...

Posted

Tytuł wątku zaraz zmienię. A najlepsze jest to, że chyba w środę moja sąsiadka pytała o szczeniaka, bo pewna pani w jej pracy chciała. Nawet myślałam o Chmurce. Natomiast wieczorem w czwartek miałam telefon o zwrocie szczeniorki. Pomyślałam, że to dobra okazja, bo mała pójdzie od razu do nowego domku i poprosiłam, aby przywieźli psinę już w piątek. Niestety rodzina, która miała zabrać szczeniaka rozmyśliła się, bo mąż nie wyraził zgody na jakiegokolwiek psiaka i tak zostałam z sunią. Gdyby psina została przywieziona dzisiaj, bo tak było w pierwszej wersji ustalone to może wcale nie zostałaby zwrócona.A z drugiej strony może tak miało być....

Posted

Heniu, tak miało być. Pani musiała odczuć na własnej skórze co straciła. jeśli płakała to dobrze świadczy, bo zrozumiała.
MOjego Feliksa podrzucono do mojej pracy - poparzonego szczeniaka. Ktoś zadzwonił po straż i widziałam go tylko chwilkę i nie zapomnę nigdy strachu w jego oczach, gdy go wyjmowali z pudełka, żeby zawieźć do schroniska - był przerażony. A ja płakałam całą noc, że pozwoliłam na wywiezienie go, no ale miałam swój zwierzyniec - co mogłam zrobić. Ale zrozumiałam - on był mi przeznaczony.
NO ale zrobiłam - z opuchnietymi oczami jechałam do pracy i dowiedziałam się do jakiego schroniska przewieźli go i zadzwoniłam, żeby nikomu go nie wydawali, że ja po niego przyjadę.
Autobusem jechałam i wtedy pierwszy raz byłam w schronisku - nigdy nie zapomnę tego uczucia.
On malutki szczeniak siedział sam w betonowym pomieszczeniu - nie chciał nawet na mnie spojrzeć - wyłam jak bóbr i przepraszałam go, że go nie wzięłam od razu. z powrotem jechał w mojej torebce - taki był malutki
Nigdy więcej nie odstąpił mnie na krok a ja jego. BYł moją miłością. BYł połówką mojej duszy - do tej pory mi ciężko po jego stracie - odszedł w tym roku w moje urodziny*...

Mam właśnie nadzieję, że Pani jednak odczuła, zę to włąśnie ten pies - przeznaczony dla niej, mimo niepowodzeń

Posted

Feliksik ja też myślę, ze będzie dobrze. Skoro oni przyjechali po nią, aż do Pińczowa to naprawdę przemyśleli swój błąd. Tak naprawdę to mój mąż, który już toleruje to co się dzieje w naszym domu odnośnie zwierząt tak się zakochał w maleństwie, że prawie nie chciał jej oddac. Myślę, że bedzie dobrze, kontakt i pomoc zapewniona.

Posted

Haniu, ale się popłakałam teraz...wiem teraz skąd Twój nick...
Ale historia....:-(
Możesz wkleić Jego zdjęcie? Chciałabym go poznać chociaż tak....

Posted

Jasza napisał(a):
Haniu, ale się popłakałam teraz...wiem teraz skąd Twój nick...
Ale historia....:-(
Możesz wkleić Jego zdjęcie? Chciałabym go poznać chociaż tak....


sama teraz znowu wyję, bo spojrzałam na jego zdjęcie. Muszę znowu do ciebie wysłać niestety zdjęcie, bo nadal nie umiem wstawiać.

Posted

Feliks na zdjęciu ma dobre oczy, bo patrzył na mnie:loveu:
w innych przypadkach schrupałby przychodzących do jego domu.
I dlatego że taki zwykły przy tych dziwakach innych - to najukochańszy.

A Poleczka i Dolores - to tak siostrzyczki - Polka to najlepsza przyjaciółka Feliksa była. Smutno jej teraz, dlatego chyba przy każdym tymczasie próbuje podchodzić i zaczepiać z nadzieją, że to będzie Feliksik.
teraz siostrzyczki jużtak obok siebie nie siadują tylko prychają na siebie - nie wiem czemu

  • 3 weeks later...
Posted

W sobotę dzwoniłam, ale do Oświęcimia w sprawie dziecka Szamci (ta malutka co ją oddali, a potem przyjechali po nią aż do Pińczowa). Tutaj wszystko jest OK. Też myślałam o tym aby zadzwonić do właścicieli Szamci. Jak coś będę wiedziała napiszę.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...