panbazyl Posted March 6, 2011 Posted March 6, 2011 no to chyba nieciekawie... Trzymamy kciuki za niego! Quote
justynaz87 Posted March 6, 2011 Posted March 6, 2011 Dziś byłyśmy u Cezarka. Niestety jest gorzej z samopoczuciem. Nawet nie zjadł do końca a pod koniec spaceru Magda musiała go pospieszać (szok - 2 tyg temu biegał a Magda leciała za nim i żaden skrawek jedzenia się nie zmarnował, zawsze mało). Cieszę się, że jest u Ciebie morisowa, bo przynajmniej wiem, że dopilnujesz tego zabiegu, no i fajna koleżanka w boksie. Mam nadzieję, że dyr dotrzyma słowa i odbędzie się to jak najszybciej. Potrzebne kciuki za Cezarra, żeby wszystko miało jakiś happy end. Morisowa czekamy na wieści od Cezariusza. Quote
morisowa Posted March 6, 2011 Posted March 6, 2011 Jeśli nie wykonali zabiegu dziś, to jutro będę upierdliwa. Quote
panbazyl Posted March 6, 2011 Posted March 6, 2011 morisowa napisał(a):Jeśli nie wykonali zabiegu dziś, to jutro będę upierdliwa. i to na maxa!!!! Od rana. :) Quote
magdyska25 Posted March 7, 2011 Author Posted March 7, 2011 Nie jestem w stanie nic sensownego napisać. Szok, totalny szok. Cezar odszedł. Nie zdążyłam Mu pomóc, znaleźć wymarzonego, ciepłego domu. Mam nadzieję, że przynajmniej raz na tydzień był szczęśliwy na spacerach. Tak niewiele mogłam od siebie dać. Przepraszam Cezarku (w moich oczach silny i bardzo kochany). Cholernie mi przykro. Nie mówię żegnaj ale dozobaczenia. To są takie momenty, kiedy mam dosyć. Odechciewa się człowiekowi wszystkiego, chce odpocząć od schroniska a zarazem nie zostawić "swoich schroniskowych bezdomniaków", żeby przynajmniej dla kilku osób były KIMŚ a nie tylko kolejnym numerem. Jak teraz będą wyglądały cotygodniowe spacery bez Niego? Wczoraj odchodząc od klatki spojrzałam się w Jego stronę, patrzył mi tęsknie prosto w oczy. Tego nigdy nie zapomnę. Quote
magdyska25 Posted March 7, 2011 Author Posted March 7, 2011 Prawdopodobnie nowotwór. Złośliwy. Przerzuty. Quote
justynaz87 Posted March 7, 2011 Posted March 7, 2011 Bardzo silny pies, myślałyśmy, że będzie taki zawsze. Nie jestem w stanie nic sensownego napisać. W niedzielę było widać, że jest źle. Nie udało się Cezarowi pomóc. Bardzo mi przykro. Na pewno na zawsze zapamiętam Cezara i jego ogromną siłę, radość z jedzenia, tarzanie się w trawie, śniegu i to jak ciągnął tak mocno, że pękł karabińczyk i Magda musiała go gonić aż do pól. Bardzo żałuję, że nikt z adoptujących się na Cezarze nie poznał. Mam nadzieję, że jeżeli jest coś po tym życiu, to Cezar jest teraz w super miejscu i może się do woli wybiegać. Quote
bumel Posted March 7, 2011 Posted March 7, 2011 cholernie mi przykro...świat jest do d...śpij spokojnie Cezarku:-( Quote
morisowa Posted March 8, 2011 Posted March 8, 2011 W niedzielę wieczorem Cezara widział lekarz, uznał, że bez badań nie podejmie się operacji. Następnego dnia miał mieć zbadana krew i rtg klatki piersiowej. Wczoraj rano czuł się tragicznie. Nie wstał do jedzenia, bardzo ciężko oddychał, ledwo doszedł do gabinetu. Niewydolność krążenia, serce w bardzo złym stanie, w płucach mu grało, pobrano krew. Trafił do szpitala. Byłam u niego o 14tej. Po podanych lekach czuł się lepiej, oddychał spokojnie, nawet trochę zjadł. Niedługo miał mieć robione rtg, żeby zobaczyć w jakim stanie jest serce i czy nie ma przerzutów do płuc. O 15.10 przyszedł do mnie lekarz poinformować co się stało. Cezar zmarł ułożony na boku do zdjęcia. Zasnął spokojnie, dopiero po rtg lekarz zauważył, czemu tak spokojnie leży. Na rtg wyszła przyczyna śmierci. Cała opłucna była wypełniona płynem. Serce już nie dawało rady... To był taki silny pies. Nigdy nie pokazał, że coś mu dolega. Dziewczyny zawsze opisywały, jak to się fruwa za Cezarem, a on miał ciężko chore serce. Poddał się dopiero, gdy było już za późno by mu pomóc. Żegnaj Cezarku/Kapitanie :( Quote
magdyska25 Posted March 8, 2011 Author Posted March 8, 2011 Niestety w warunkach schroniskowych nie jest w stanie zadbać jak należy o każdego psa. Jest ich za dużo. Zauważyłyście, że wszystko zaczęło się walić jak Beka znalazła dom? Pozwolisz Apsa, że przytoczę Twoje słowa: "Prawdziwy facet, poczekał aż Jego kobieta będzie miała zapewnioną przyszłość". Morisowa dziękuję za opiekę nad Nim. Quote
magdyska25 Posted March 14, 2011 Author Posted March 14, 2011 Powiem szczerze, że wczoraj było ciężko, bardzo ciężko. Do schroniska przyjeżdżam o masz! zaraz będzie 9 lat!, były "moje" psy, które odchodziły w schronisku, z którymi mocno się zżyłam ale widząc klatkę Cezara i Beki (obok zaraz są inne "nasze" psy- Suzi i Fox) zaczęłam ryczeć. Chyba za bardzo emocjonalnie do tego podchodzę ale ciągle biję się z myślami, że będąc w niedzielę, widząc Go w takim stanie mogłam coś wykombinować, zabrać Go stamtąd, znaleźć "na już" jakieś bezpieczne miejsce, zawieźć do dobrego lekarza... Cezar, Cezar... Quote
APSA Posted March 15, 2011 Posted March 15, 2011 [quote name='magdyska25'](obok zaraz są inne "nasze" psy- Suzi i Fox) Magdyska... :-( Prawdopodobnie zabranie Cezara nie dałoby mu nic poza dodatkowym stresem. Harald miał podobne objawy, tylko diagnozowany był jakby trochę wcześniej - o tyle "wcześniej", że przeżył badanie mimo wody w płucach. Ale chwilę po rtg zasłabł, a było z nim już na tyle źle, że został dośpiony. Jakby u Cezara zdiagnozować problemy z sercem duże wcześniej, ustawić mu leczenie, wtedy może żyłby dłużej, bardziej komfortowo... Ale jeśli będziemy o wszystkim myśleć w kategoriach"jakby" i "może", to się nie posuniemy do przodu. Quote
magdyska25 Posted March 15, 2011 Author Posted March 15, 2011 No właśnie. Widzicie jak to jest jak się myśli o wszystkich. (chodziło mi oczywiście o SAFI) Herki, Suzi, Kermit, Czarek, Cezar, Sekwana, Kuba (jak o którymś zapomniałam to przepraszam). Wiem Apsa- zwariuję i tyle z tego będzie. Quote
KWL Posted March 16, 2011 Posted March 16, 2011 Malibu... Za chwilę będzie rocznica odejścia mojego ukochanego Parysa... Nie cierpię przedwiośnia tyle psów wtedy odchodzi... Quote
panbazyl Posted March 16, 2011 Posted March 16, 2011 no tak.... smutne to wszystko i to nasze - a co by było gdyby wcześniej.... Jedyne pocieszenie, ze one już są szczęśliwe. bo chyba tak powinno być. Quote
justynaz87 Posted March 16, 2011 Posted March 16, 2011 magdyska25 napisał(a):No właśnie. Widzicie jak to jest jak się myśli o wszystkich. (chodziło mi oczywiście o SAFI) Herki, Suzi, Kermit, Czarek, Cezar, Sekwana, Kuba (jak o którymś zapomniałam to przepraszam). Wiem Apsa- zwariuję i tyle z tego będzie. Dziś ja byłam w schronisku i brakowało mi tego pierwszego spaceru na rozbieganie i rozgrzanie. Nie pamiętam od kiedy (ze dwa lata?) wychodziłyśmy z Cezarem i Beką jako pierwszymi, bo energia z nich tryskała. Zawsze narzekało się na zimno przed spacerem z nimi i wracało już rozgrzanym i gotowym na resztę kundli. Bardzo mi przykro, że szczęście nie uśmiechnęło się do Cezara, tak jak do Beki. On tak długo czekał... Z tych "Naszych", które nie doczekały się szczęścia, pamiętam jeszcze Barona i Pawiego, który tak dumnie chodził na spacery, i naszą ulubioną trójkę staruszków z dużej klatki (Baryłę, Bojkę i mojego dużego psa z chorym oczkiem - co za imię...). Wszystkich psów mi brakuje. Zawsze zostaje w głowie myśl, że przecież to nie tak miało być. Myślę Magda, że nie da się do tego nie podchodzić emocjonalnie. Quote
bea100 Posted April 19, 2011 Posted April 19, 2011 Przeczytałam cały wątek Cezara. Piękny, wspaniały Pies odszedł... Trochę przypomina mi faktycznie staruszka Bochnara, coś w wyrazie...nie wiem co... http://www.dogomania.pl/threads/205867-Bochnar-z-Koszyczka-Niechcianych-Staruszków Cezar odszedł, nie udało się pomóc ale w przypadku Bochnara zrobię i zrobimy co w ludzkiej mocy- obiecuję to sobie, Wam, Magdysce25 oraz wspaniałemu Cezarowi i jego pamięci! Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.