Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

KAŚKA napisał(a):
Ja kilera nie mam, ale jak zobaczę głupi rozanielony wyraz psiej mordy i przygotowywanie ciała do rozpoczęcia nakładania sobie na łopatki i plecki jakiejś padliny

Takie przygody mam z moja kochaną sunieczką, ale ona nie robi żadnych przygotowań ani błogich min, tylko pada jak ścięta i nie mam żadnych szans uzyć głosu. Nauczona doświadczeniem nie pokazuje po sobie, jakie ma zamiary, tylko od razu się perfumuje :angryy: .

  • Replies 217
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Moja jak znajdzie perfumki, to najpierw wącha namiętnie, obchodzi znalezisko dookoła, poznaje bukiety i linie zapachowe, potem robi minę głupola, uszy idą na bok, ogon pod siebie, następnie wysuwa jeden bark do przodu. Zatrzymuje się i patrzy, czy dobrze celuje. Potem drugim barkiem próbuje. To cały ceremoniał. Mam z reguły czas na interwencję bardzo bezceremonialną:angryy:
Ale niekiedy przy tym głuchnie, biedactwo:razz:

Posted

KAŚKA napisał(a):
Moja jak znajdzie perfumki, to najpierw wącha namiętnie, obchodzi znalezisko dookoła, poznaje bukiety i linie zapachowe, potem robi minę głupola, uszy idą na bok, ogon pod siebie, następnie wysuwa jeden bark do przodu. Zatrzymuje się i patrzy, czy dobrze celuje. Potem drugim barkiem próbuje. To cały ceremoniał. Mam z reguły czas na interwencję bardzo bezceremonialną:angryy:

Toz to cały rytuał :lol: . Masz komfortową sytuację :lol: . Niestety, moja szybko się nauczyła, że takie manewry ściągają uwagę przeciwnika i podejmuje działania bez gry wstępnej. Potem zostaje mi tylko pranie :evil_lol: .

Posted

Marmasza napisał(a):
To zależy od sytuacji i wyszkolenia psa. Pies po pewnym czasie nabiera doświadczenia kiedy i na co może sobie pozwolić. I wie, kiedy pani/pan woła "pro forma" a kiedy nie ma ochoty na żarty.


Po pierwsze, po co wołać pro forma? Albo się woła i pies ma przyjść, albo nie. Jeśli nie przychodzi, to znaczy że przywołanie jest za słabo wyćwiczone i pies ma za słabą motywację.
Ja mam kilka przywołań, z tego jedno jest awaryjne - muszę nad nim poćwiczyć jeszcze bo ostatnio nadużywałam i zepsuło się, jedno jest "zwyczajne" i jedno jest takie nieformalne, może to jest właśnie to które Ty nazywasz "pro forma", takie "hej, co tam robisz" albo "hej, czy przypadkiem nie oddalasz się za bardzo?".
Ale w żadnym nie używam ostrego tonu, nie podnoszę głosu.

A naukę przywołania można i trzeba zacząć w domu.

Oczywiście.

Posted

Marta i Wika napisał(a):
A naukę przywołania można i trzeba zacząć w domu.

W moim przypadku to niestety nie działa, ponieważ suńka nie tylko doskonale rozróżnia sytuacje "dom" - "teren na zewnątrz", ale też sytuacje "smycz" - "bieganie luzem" :diabloti: ... pracowałyśmy z linką, ze świetnymi efektami... dopóki mała nie skojarzyła całej sprawy :evil_lol:

jak dotąd, udaje mi się przywołanie w 100%, pod warunkiem, że pierwsza zauważę, co się święci - czyli jakiegoś pieska do zabawy (nie wszyscy muszą być zachwyceni, że moja sucz chce się bawić z ich pieskiem) czy kotka do gonienia. Jeśli natomiast Sabra jest już w połowie drogi do psiego kolegi, to nie wołam jej z pełną premedytacją. Po prostu sama biegnę do niej...

Zanim więc znajdę coś takiego, co przebije atrakcyjnością pieska lub kotka, pozostaje mi być czujną i rozglądać się po okolicy...

Macie na to jakiś pomysł?...

pozdrawiam,
Eurasierka

Posted

Dla mojego psa najbardziej atrakcyjną rzeczą jest piłeczka wielkosci tenisowej na sznurku- nie ma niczego, co by ją przewyższało. Tyle, ze dla mojego to nie inne psy, ale wszystko co się rusza jest wabikiem - rowery, samochody, idący, biegnący ludzie, rolkacze, wrotkowcy itp, itd.
Niestety- gdy jej tj. piłki na sznurku, nie ma robi się problem, a raczej cięzko jej wszędzie używać.

Posted

Eurasierka napisał(a):
Macie na to jakiś pomysł?...

pozdrawiam,
Eurasierka


Niech sie pobawi z moim Shih Tzu, bedzie miala dosc innych psow na dluuuugi czas :evil_lol: Albo go Wam wypozycze na tydzien ;) On kazdego psa potrafi soba zameczyc :diabloti:

Koniec offu.

Posted

Apropos przychodzenie na wołanie.
Marzy mi się kiedyś start w zawodach (a co pomarzyć nie wolno) , a napewno zadowole się zdanym egzaminem PT. Dlatego też nasuwa mi sie pytanie odnośnie przywołania , mianowicie:

Co zrobić w przypadku kiedy pies siada przed nami krzywo, bokiem?

Zdarza nam się tak , że na hasło DO MNIE pies rzuca co tam robi (żadko bo żadko, ale coraz częściej :loveu: żeby nie było, przywołuje go tylko wtedy gdy wiem, ż e przyjdzie, czasami się wlecze, a czasami... :loveu:) i leci w moim kierunku po czym walnie sobie dwa kółka w szalonym pędzie wokół mnie i siada przede mną. Mruczy, patrzy się na mnie, czyli jest okey. Ale no właśnie jak już się tak zapędzi to podcina mnie, wyskakuje łapami na spodnie i "pada" w siad.
Jak nagradzać takie zachowanie.
Bądź co bądź przychodzi, siada- w którymś kościele tam dzwoni- no , ale perfekcyjnie nie jest. Póki co nagradzam prawie każde przyjście na dworze, a w domu praktycznie już nie. (warunki średnio trudne, popołudnie ludzie wracają z pracy-trzeba uważać żeby się w pogoń nie puścił etc).

I taki tam sukcesik.
Wczorajszy spacer w parku. Kilka polanek odzielonych placem zabaw, wiaduktem i krzakami.
Przed nami wiadukt i mini polanka za nami polanka i placa zabaw.
Stoimy sobie,smycz na ziemi(poszła na stracenie;) ciągle linki odpowiedniej w sklepie znaleźć nie mogę), ludzie wracający z pracy. I nagle przez polankę za wiaduktem (jakieś 10-20 metrów dalej) przebiegają chłopcy, wcześniej Rambo rzuciłby wszystko i poleciałby zobaczyć, oszczekać, wystraszyć.
Co on robi? Siada i obserwuje.

:loveu::loveu::loveu:

Posted


Co zrobić w przypadku kiedy pies siada przed nami krzywo, bokiem?


Może ucz go osobno, w domu prostego siadu przed Tobą. Możesz naprowadzać palcem (jeśli umie już podążać za palcem) i klikać. Potem możesz to stopniowo "wyprowadzać" na dwór...

Możesz też robić tak, że jeśli usiądzie krzywo, to naprowadź go na prosty siad i wtedy nagrodź.

Posted

Ja myślę, apropos przywoływania, o którym była stronę wcześniej mowa, żeby zawsze przywoływać psa po coś konkretnego - np wspólną zabawę, czy kilka ćwiczeń - dla utrwalenia pozytywnych skojarzeń związanych z przyjściem do nas . Zauważyłam, że psy przywoływane ot tak, bez celu, częściej uskuteczniają olewactwo. :p

Posted

Delay napisał(a):
Ja myślę, apropos przywoływania, o którym była stronę wcześniej mowa, żeby zawsze przywoływać psa po coś konkretnego - np wspólną zabawę, czy kilka ćwiczeń - dla utrwalenia pozytywnych skojarzeń związanych z przyjściem do nas . Zauważyłam, że psy przywoływane ot tak, bez celu, częściej uskuteczniają olewactwo. :p


Albo po smakołyk. Ja nagradzam wszystkie przywołania. Nie zawsze smakołykiem, ale zawsze nagradzam.

Posted

Delay napisał(a):
Moim zdaniem właściciel jeśli chce panować nad psem, musi umieć okazać swój autorytet, wyrozumiale i bez okazywania nerwów czy agresji. Moim zdaniem mądry właściciel wie czym jest zabawa, praca i umiejętne pokazywanie psu różnicy między "dobrze" a "źle". Psa trzeba umieć czasem "przegonić" a nie tylko chwalić.

Wg. mnie, madry wlasciciel to taki, ktory ma ugruntowna wiedze z zakresu behawioryzmu. B. Brecht napisal : "Celem nauki nie jest otwierania drzwi nieskonczonej madrosci, lecz polozenie kresu nieskonczonym bledom".

Posted

Marta i Wika napisał(a):
Albo po smakołyk. Ja nagradzam wszystkie przywołania. Nie zawsze smakołykiem, ale zawsze nagradzam.
Ja także. I w kontrolowanych warunkach moja sunia przybiega do mnie w podskokach. Problem w tym, że nie wymyśliłam jeszcze nic takiego, co byłoby atrakcyjniejsze od znajomego pieska :diabloti: ... Sabra jest w tym urocza :loveu: - leci do kolegi, pobawi się chwilę i biegnie szybko do mnie - bo może jednak "wpadnie" jej coś z mojej kieszeni?...:cool3:

Posted

Delay napisał(a):
Ja myślę, apropos przywoływania, o którym była stronę wcześniej mowa, żeby zawsze przywoływać psa po coś konkretnego - np wspólną zabawę, czy kilka ćwiczeń - dla utrwalenia pozytywnych skojarzeń związanych z przyjściem do nas . Zauważyłam, że psy przywoływane ot tak, bez celu, częściej uskuteczniają olewactwo. :p

Sabra nie lubi tzw. wspólnych zabaw, ćwiczenia traktuje wyłącznie jako przepustkę do nagrody :diabloti: . Zdecydowanie nie jest typem "pracusia" :lol:

Uwielbia natomiast bezpośredni kontakt, głaski i tarmoszki - przybiega po to, by (od czasu do czasu) dostać coś dobrego z kieszonki i (zawsze) parę głasków okraszonych ciepłymi słowami.

Żeby przybiegała do mnie ZAWSZE, musiałabym mieć futro, chodzić na 4 łapach i machać ogonkiem :cool1:

Posted

no a jak karac psa za kompletnie olanie ? albo jak ucieknie ? wiem wiem zawsze powinnam miec linke ale czasem jest dobrze i moge chodzic bez smyczy i sie ciesze ale po kilku takich bezsmyczowych spacerkach pies uzadza sobie potem samowolke :/ mimo ze na nich przywoluje go chwale daje smakolyk to i tak jest kapa pozniej :/

Posted

diabelkowa napisał(a):
no a jak karac psa za kompletnie olanie ? albo jak ucieknie ?


Jak ucieknie i w końcu przyjdzie to ja bym dawała jeszcze większego smakola :-) żeby następnym razem miał motywację wrócić szybciej :-)

Posted

Marta i Wika napisał(a):
A ja powinnam być brązowa, leżeć przy drodze i śmierdzieć ;-)

:jumpie: :jumpie: To akurat da się zrobić :eviltong:

Posted

Marta :D :D z dwojga złego wolałabym być atrakcyjnym włascicielem dla psa Eurasierki, nie zebym nie lubiła brązowego :p....
Diabełkowa- w nowoczesnych metodach wychowawczych w zasadzie nie spotkałam się z metodą karania za olanie- tyle, ze ja rozumiem to tak, ze pies Cie olewa, ale potem przychodzi na ktores tam zawołanie. Niestety ( dla bulgotających w nas emocji ) chyba trzeba go powitać radosnie. Natomiast, myśle, ze jesli pies nie przychodzi a my go sami złapiemy w jakiś sposób, pewna forma kary chyba bylaby mozliwa- jaka nie wiem.
Eurasierka- a na pewno wyprobowałas wszystkie formy zabawy z psem? Moj też jest srednio skłonny do wspołpracy w różnych ćwiczeniach, komendach itp, nie interesuje go też aportowanie patyków, ale np. wspolne bieganie uwielbia, pasjami lubi poszukiwać ukrytych smaczkow ( przywiazuje go i na jego oczach ukrywam w róznych miesjcach smakołyki, potem rozwiązuje i on ich szuka ), ale nic nie przebije jego pasji do piłki na sznurku. Wystarczy ze wie, iż mam ją gdzies ukrytą np w kieszeni wpatruje sie w to miejsce jak w obraz, a jak mam na wierzchu- w reku, czy przewiazaną na szyi to chyba nie zareagowałby nawet gdyby lezał przed nim najbardziej atrakcyjny pies swiata, czy połac mięsa. A bawic się biegając za nią- gdy ja "nią uciekam" przed nim, czy też aportowanie, poszukiwanie wyrzuconej w trawach - jest w stanie zawsze i przebija to kazde inne zajęcie.

Posted

mój pies słucha mnie tylko wtedy gdy jest w miare wybiegany (ale nie za bardzo) i mam smakołyk w ręce. wtedy siada,daje łape,leży i prosi ale tylko wtedy.No ostatnio siadła i dała łape bez smakołyku gdy chciała wskoczyć na łóżko i może to jest sposób(wytrenowany pies takimi sztuczkami więcej słucha):p

Posted

loozerka napisał(a):
Eurasierka- a na pewno wyprobowałas wszystkie formy zabawy z psem?
Tak mi się wydaje... :niewiem:
Zabawę w przeciąganie sznura lubi, owszem... ale tylko z moją córką. Gdy ja próbuję, to najczęściej mała rezygnuje - praktycznie nie próbuje konkurować o zdobycz.
Piłeczka czy patyk na spacerku jest atrakcyjna tylko na kilka rzutów. Potem najlepiej jest rozłożyć się ze zdobyczą (patykiem) i ją sobie obgryzać. Moja suńka jest raczej typem leniuszka i po paru minutkach gonitwy kładzie się w jakimś dołku i oddaje kontemplacjom :lol:
Praca węchowa - abstrakcja totalna. Jeśli naprowadzam na coś, co pachnie mną - to ja przecież stoję obok, więc ona nie widzi chyba sensu. Dawałam jej parę razy różne rzeczy do wąchania, aby sprawdzić reakcję (np. ubranka dzieci) - żadnych efektów. Nie pachniały niczym smacznym :diabloti: . A na smakołyki pozostawione w trawie nie zamierzam suni namawiać. Niedawno dopiero udało mi się skutecznie przekonać Sabrę do słuchania/wykonywania polecenia "fe, zostaw!" :evil_lol:

jeśli masz jakieś pomysły, to chętnie skorzystam...

ps.: kar za nieprzyjście nie stosuję, chociaż ostatnio myślę o zakupie "dysków fishera"

Posted

Hmm, czytam bardzo różne fora dyskusyjne o psach i na bardzo wielu spotykam się z różnymi odmianami pytania, w jaki sposób najlepiej karać i karcić psa. A tak mało osób pyta jak nagradzać psa... A to przecież o wiele łatwiejsza, skuteczniejsza i przyjemniejsza dla obu stron metoda szkolenia/wychowania. I wcale nie jest to przecież takie oczywiste - jak nagradzać żeby nagroda nie była łapówką, tylko wzmocnieniem pozytywnym, jak nagradzać zabawą, jak stosować nagrody środowiskowe... Ale nie - wszyscy pytają o kary :diabloti:

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...