adria Posted September 1, 2006 Posted September 1, 2006 Od prawie 2-óch m-cy psiak ma poważne problemy z oczami, do tego stopnia, że grozi mu ślepota. W posiewie stwierdzono gronkowca złocistego i grzybice (candida). W tej chwili gronkowiec zaleczony, ale grzyby mnożą się niemiłosiernie pomimo leczenia. Przez 3 tygodnie podawany był ketokonazol dopyszcznie i clotrimazol do oczu. Bez zmian. Psiak widzi coraz gorzej, obija sie o meble i jest bardzo osowiały :placz: Czy ktoś miał już do czynienia z tym paskudztwem?? Jak to można jeszcze leczyć?? Dodam tylko, że psiak ma około 10 lat i jest na diecie dla nerkowców. Nerki oczywiście są pod stałą kontrolą. Quote
aburkowa Posted September 1, 2006 Posted September 1, 2006 A była badana wrażliwość grzyba? Miałam niedawno psicę z drozdżycą oczu na wszystko oporną, na szczęście organizm na tyle silny, ze jakos dała sobie radę. Koleżanka wetka miała taki problem u psa w rodzinie, ponieważ nie byo żadnych preparatów p/grzybiczych do oczu rozpuszczała ketokonazol w soli fizjologicznej i zakrapiała, pomogło, no ale to taki eksperymentalny troche sposób. na pewno oprócz leczenia przydałoby sie podnieśc troszke odporność Quote
aburkowa Posted September 1, 2006 Posted September 1, 2006 No i jeszcze czy tylko infekcja jest problemem, czy sa jeszcze jakies inne zmiany w oczach? Quote
adria Posted September 5, 2006 Author Posted September 5, 2006 Zadnych innych zmian w oczach nie stwierdzono...tylko ta grzybica. Niestety z dnia na dzień jest gorzej :-( Jak podnieść odporność? Rozmawiałam z wetem, który zajmuje sie równiez homeopatia, powiedzial mi, ze ze względu na chore nerki zadne srodki nie zadzialaja. W ostatnim badaniu krwii mocznik niestety podskoczyl na 200 a caly czas utrzymowal sie na poziomie do 150. Czy to wina ketokenazolu? Zastanawialam sie jeszcze czy ma sens szczepic go insolem, ale wet tez mi to wybil z glowy bo na grzbice oczu to nie pomoze. Sprobuje jeszcze zakraplac rozpuszczonym ketokonazolem, moze zadziala. Quote
ARKA Posted September 5, 2006 Posted September 5, 2006 adria napisał(a): Jak podnieść odporność? Rozmawiałam z wetem, który zajmuje sie równiez homeopatia, powiedzial mi, ze ze względu na chore nerki zadne srodki nie zadzialaja. W ostatnim badaniu krwii mocznik niestety podskoczyl na 200 a caly czas utrzymowal sie na poziomie do 150. Czy to wina ketokenazolu? Bardzo mozliwe bo watrabe walnał-a mocznik nie wskazuje o samych nerkach-kreatynina wskazuje. scanomune mozesz psiakowo podac, na podniesienie odpornosci. 4 dawki. trzy dni kolejne i potem powtorzyc po tygodniu, dawke jedna. Ilosc kapsulek dawki dziennie w zaleznosci od wagi psiaka. Quote
adria Posted October 10, 2006 Author Posted October 10, 2006 Stan oczu pogorszył się bardzo. Prawe oko jest już nie do uratowania. Wczoraj oczko było całe opuchnięte i leje się z niego ropa. Ze względu na chore nerki wet sugerował eutanazję, że nikt nie zagwarantuje mi wybudzenie sie psa z narkozy a nawet jak się uda, to rana przy mocznicy może się cały czas paprać i jeszcze więcej bólu psu przynieść. Nie wiem co robić :-( Zostawić tego tak nie mogę, bo oko jest bardzo bolesne. Muszę szybko podjąć jakąś decyzje, żeby oszczędzić psu bólu. Weci odradzają operację, ale jeśli niej będzie miał szanse przeżyć jeszcze kilka miesięcy?? a jeśli to będzie tylko dodatkowy ból?? :-( :-( :-( Quote
adria Posted October 13, 2006 Author Posted October 13, 2006 Psiak niestety nie żyje :-( :-( :-( Był za słaby wet nie zdecydował się na operację. Został uśpiony ... myślałam, że mi serce pęknie :placz: :placz: :placz: Quote
aisaK Posted October 13, 2006 Posted October 13, 2006 Bradzo mi przykro, ścieskam Cie bardzo mocno... Quote
LAZY Posted October 13, 2006 Posted October 13, 2006 Bardzo mi przykro! Wiem co czujesz...trzymaj się ciepło... Quote
Elwira11 Posted January 20, 2011 Posted January 20, 2011 Moj piesek odszedl 30 listopada , musielismy go uspic, wlasciwie z ust weta dowiedzielismy sie ,ze szanse sa male i pies i tak bedzie cierpial nawet jak go sie da utrzymac przy zyciu. Mial niedlugo skonczyc 13 lat, cudowny pies ale od roku chorowal na serduszko z czym nie bylo problemu po zastosowaniu vetmedin. Na jesieni zaczal niedomagac na nerki oraz chyba poczatki jaskry , ale trzymal sie zupelnie dobrze, raz lepiej raz gorzej ale myslalam ze bedzie jeszcze z nami najmniej dwa latka. Dostal mocznicy , doslownie w ciagu doby, dwoch zaczal nam slabnac. Juz nie stal na nozkach. Wzieto go na kroplowki, leki wzacniajace i tp ja w szoku to nawet niewiele pamietam z tego okresu. Zgodzilam sie na eutanazje dla Niego aby nie cierpial , dla mnie to niekonczaca sie rozpacz. I teraz mam takie straszne mysli ,ze powinnam jednak byla walczyc do konca, mam straszne wyrzuty sumienia i bol, ze tak lekko zaufalam wet. ale co bym nie zrobila to byloby niedobrze. Czy wszyscy ktorzy musza podjac ta straszna decyzje maja takie mysli? Zycie naszych pieskow jest w naszych rekach i to od nas wymaga sie tej potwornej decyzji ktora potem nie daje spac po nocach. Nie moge sobie z tym poradzic. Ciagle zmieniam scenariusz i widze naszego pieska zdrowego , biegajacego po mieszkaniu choc to tylko moje chore fantazje. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.