Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Miałam telefon w sprawie Plamki, mógłby od zaraz zamieszkać przy Placu Andrzeja w Katowicach, jest jednak małe ale...
Dzwoniła do mnie opiekunka (właścicielka zakładu rehabilitacji dla psów), która nimi się opiekuje, czyli ludźmi, którzy bardzo chcą następnego psa.

Tylko pani jest na zasiłku dla bezrobotnych, mąż leży w domu, jest chory i nie wychodzi nigdy. Nie mają za dużo kasy, ale maja pokłady miłości, mieli psa przeszło 14 lat, zmarł 2 tygodnie temu. Niestety pani lubi wypić, nie awanturuje się wtedy, jedynie jest wtedy bardziej czuła i wylewna. Pani z zakładu rehabilitacji psów zapewniła, że poprzedni pies miał wszystkie badania, szczepienia i nigdy nie był głodny...
Bardzo dużo wycierpiała w życiu i to powoduje, że zagląda do butelki, ale nie potrafię powiedzieć, że na pewno jest to dobry dom!

  • Replies 161
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

sama nie wiem... znalam rodzine, zawsze miala ze 3 psy i min. 1 kota... Pani tez pila, tylko tak niestety nie bylo nigdy pieniedzy i ja dokarmialam zwierzaki i jak byla potrzeba, to leczylam i szczepilam, ale nigdy nie byly bite, czy zle traktowane; a jesli tu psy nie byly glodne i mialy szczepienia? moze poczekajmy chwilke czy tamta Pani sie zdecydowala i wtedy bedziemy myslec

Posted

Wiem, że lepszy domek taki, niż żaden, niemniej jednak Plamka jest dosyć energicznym pieszczoszkiem. Obawiam się alkoholu w domu, człowiek się nie kontroluje, i raz pani jest wylewna, raz może być problem, bo pies to kłopot.
trzeba by było zrobić wizytę.

Posted

No cóż,mam duże wątpliwości.Moja sąsiadka też ma psa i pociąg do alkoholu,dla psa była dobra do czasu.Teraz go uwiązała,bo chodził za nią do sklepu,a tam jest pomieszczenie w którym popijała.Pies chudy i nieszczęśliwy.Pieniądze na alkohol zawsze się znajdą,a na psa niekoniecznie,szczególnie jak nie ma ich zbyt dużo.No cóż każda sytuacja i rodzina jest inna,ale psy z reguły nie są szczęsliwe w domach,gdzie się nadużywa alkoholu.

Posted

Co do domku - ciężka sprawa... A Plamka jest taki kochany! Najlepiej byłoby zrobić przedadopcyjną - mogę się tego podjąć w razie potrzeby! Mam nadzieję, że Plamka jak najdłużej pobędzie sobie w spokoju, bo próbowałam Muńkowi wytłumaczyć, żeby był miły dla współlokatora i żeby też przekonał Nero, żeby dali Plamce trochę luzu, ale chyba to do niego nie dociera... ;/ no nic, oby troszkę sobie odpoczął i podjadł! Ściskam Plamkę!

Posted

Cześć Dziewczyny, jeśli mogę wtrącić swoje 3 grosze... Super by było gdyby Plamka znalazł domek, ale mam wątpliwości, czy człowiek pod wpływem alkoholu jest w stanie dobrze przypilnować psa i się nim zaopiekować. Z tego co pisze soboz4 to Państwo, którzy ewentualnie chcą adoptować Plamkę, sami potrzebują pomocy i opieki. Myślę, że Pani która zagląda do kieliszka powinna podjąć leczenie - ktoś powinien ją do tego namówić.

Posted

zapewne tak, z tym że osoba która opiekuje się nimi (bo to ona zadzwoniła do mnie i chce im pomóc) twierdzi, że pije z uwagi na sytuację w której jest, mąż od paru lat przykuty do łóżka, ona bez pracy, zresztą i tak chyba by nie mogła podjąć, bo opiekuje się mężem. Najgorsze, że i tak wezmą jakiegoś psa, mówili już jej, mieli na oku szczeniaka, stąd ten telefon do mnie, bo sama zresztą uważam, że starszy pies już bardziej by pasował. Kobieta nigdy nie skrzywdziła zwierzaka, ale sama mówię że mam wątpliwości, gdybym ich nie miała to już z rana w poniedziałek Plamka by leżał na łóżku chorego męża...

Co do leczenia kobiety, kiedyś słyszałam wywiad z alkoholikiem, takim prawie na dnie i powiedział, że jak się zaleje to nie czuje głodu, że nie martwi go wtedy, że nie ma na czynsz, na jedzenie, na inne potrzeby. Nie oszukujmy się, ileż ona może dostawać pieniędzy z zasiłku, czy na chorego męża, jakie leczenie pomoże by wydostać się z sytuacji, która i tak nie ma wyjścia, pieniądze na nich nie spłyną, mąż nie wyzdrowieje, chwil szczęścia niewiele, tylko te kiedy pobawi się z psem, albo zajrzy do kieliszka (dzieci nie mają)...

Posted

A czy wiemy jak Plamka reaguje na ludzi pod wpływem alkoholu?
Chyba nie, prawda?
Co będzie jak okaże się, że szczerzy zęby na panią, którą wypiła co nieco i chce się do psa poprzytulać, bo ma przypływ miłości do świata (bo podobno tak po alkoholu reaguje)?
Pytam realnie, bez złośliwości.

Panią Halinkę, która tych państwa "poleciła" miałam okazję poznać i wiem, że to kobieta ze złotym sercem. I bardzo miękkim. Chce dobrze dla wszystkich, jest bardzo pomocna i uratowała już naprawdę wiele, wiele zwierząt, za co wielka Jej chwała! Ale, mam wrażenie, że nie zawsze potrafi wyłączyć emocje i pomyśleć na chłodno, co nierzadko jest potrzebne przy ocenie sytuacji.

Plamka to pies wiekowy. Może dożyć spokojnej starości w zdrowiu, ale może też zacząć chorować. Czy państwa będzie stać na jego leczenie, na odpowiednią karmę albo co tam innego będzie potrzebne?

To trudna sytuacja i trudna decyzja.
Szkoda ludzi.
Ale szkoda i psa.

Wizytę przedadopcyjną zawsze można zrobić, ale może w taki sposób ją przeprowadzić, żeby nie robić ludziom nadziei na to, że Plamka do nich trafi? Bo nie wiadomo jeszcze jaka decyzja zapadnie na końcu.

Posted

Jestem już!

Po pracy zawożę Plamkę do starszej pani 61 lat, której niedawno zmarła psinka.

To osoba znaleziona przez sąsiadkę opiekunki Plamki, która dowiedziała się o Plamce z ogłoszenia na słupie (jeszcze z tych starszych z moim telefonem). Rozpoczęła wówczas poszukiwanie domu dla Plamki u swoich koleżanek! Niestety opiekunka Plamki zmarła, ale teraz już Plamkę czeka dobre życie.

Mam nadzieję, że znajdę miejsce do parkowania, a po powrocie napiszę jak Plamka przyjął nowy domek!

Posted

Bardzo się popłakałam w czasie drogi, dobrze że nie spowodowałam wypadku, bo do okularów wycieraczek nie miałam. Plamka całą drogę skowyczał z radości, pierwszy raz słyszałam takie dźwięki, to nie było szczekanie, nie wycie, tylko skowyt radości, latał po całym aucie, machał ogonem i próbował mnie lizać.

Bardzo zmokliśmy, bo bałam się ze nie będę umieć zaparkować na Kościuszki i stanęłam dość daleko, zaczął ciągnąć w kierunku Placu Andrzeja (okazało się, że tam mieszkał, mam jego dokładny adres, mam adres sąsiadki, no i adres adopcji).

Sąsiadka, która znalazła dom Plamce, obiecała jego Pani, jak jeszcze była zdrowsza, że weźmie Plamkę do siebie, ale dni mijały i w końcu adoptowała innego psa. Bardzo jej na sumieniu leżało to co obiecała, potem nie miała już styczności z koleżanka, dopiero dowiedziała się z ogłoszeń. Rozmawiała z synem zmarłej opiekunki dlaczego oddała Plamkę do schroniska, ale stwierdził że jest żonaty i pracuje i nie ma czasu na psa, w dniu w którym matka nie mogła juz opiekować się psem, oddał matkę do hospicjum a psa do schroniska. Nie życzę mu źle, ale mam nadzieję, że moje dzieci nigdy by tak nie postąpiły...

Wracając do tematu nowego domku, wchodząc byłam nieco zmieszana i miałam mieszane uczucia, Pani całkiem samotna, ale odpowiadała półsłówkami, nie bardzo mi przypadła do gustu. Plamka ją znał, ona też znała Plamkę bo bywa u sąsiadki Plamki, ale nawet nie pomachał do niej ogonem, tylko chciał iść ze mną.


Zostawiłam jej psa, ale od razu zadzwoniłam do koleżanki opiekunki Plami, stąd mam tyle informacji.
Jego teraźniejsza opiekunka trochę wolniej myśli, stąd odpowiedzi półsłówkami, 4 dni temu pochowała psa, którego zresztą miała z Fundacji, bardzo go kochała i obiecano mi, że na pewno Plaka będzie miął dobrze, opiekunka kupiła mu już kurczaka, bo to podobno najbardziej lubi i wędzone łapki dla psów, bo to tez jego przysmak, ma już przygotowane zabawki bo Plamka bardzo ładnie bawi się piłeczką i miał swoją lalkę do tarmoszenia, którą nosił po mieszkaniu.

Wieczorem już Plamka jest umówiony na wizytę u koleżanki na Andrzeja, choć nie wiem czy to dobry pomysł żeby wracała tam gdzie mieszkała jego Pani (to znaczy dwa budynki dalej po przeciwnej stronie, ale tam też często w mieszkaniu był)...

mam dostawać na bieżąco informację i będę chciała iśc na wizytę poadopcyjną, choć rozmowa z jego teraźniejszą opiekunką nie jest łatwa.

Posted

Przed chwilą dzwoniła do mnie sąsiadka zmarłej opiekunki. Plamka jest u niej z wizytą, nie opuszcza nowej opiekunki, cały czas siedzi jej na kolanach, mówiła że nie poznała by go tak zeszczuplał. Ale zapewniła mnie, że teraz będzie już szczęśliwy!

Posted

Jeśli tylko pani jest naprawdę dobra, to Plamce ta mała niekomunikatywność na pewno nie będzie przeszkadzać;) Dobrze, że ma spokojny kącik do spania bez zaczepiających go psów:) Na pewno odetchnie, a to że zna tę drugą koleżankę swojej pani, to też chyba dla niego lepiej... poczuje się może bezpieczniej...

Zresztą, jak znam życie i soboz, na pewno jeszcze będzie sprawdzane wszystko.

Zachowania syna też nie skomentuję, bo szkoda słów..

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...