Jump to content
Dogomania

Ruda - wygrala walke o zycie, my walczymy o finansowe przetrwanie :(


Recommended Posts

  • Replies 171
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

GoniaP napisał(a):
Powiem zupełnie szczerze, że podbiła moje serducho i widzę w niej niesamowity potencjał. Chwyta wszystko w lot i jest super "materiałem" by zrobić z niej psa idealnego. Aż pali się by zadowolić człowieka, więc łatwo byłoby zapanować nad niepożądanymi reakcjami.


conceited napisał(a):
a mialo byc tak pieknie no ...

Ale nie skreslalabym jej. Fuks tez w pierwszym DT u Jackie ruszyl na jej siostre z zebami i zostal tam uznany za agresora, musial opuscic dom. A Charlotte mowi, ze Fuks nie ma w sobie cienia agresji i nie wiem dlaczego tak zareagowal na Jackie siostre.

Że zacytuję samą siebie i conceited...
Ja nie neguję, że Ruda ma jakieś problemy, ale nie wolno jej skreślać. Nie wiemy jakie doświadczenia miała w przeszłości, więc trzeba ją traktować ostrożnie. Dziś uzgodniłam z panią Aliną, że potraktujemy ją jak pustą kartkę, którą trzeba zapisać. Damy Rudej czas i zobaczymy co nam pokaże.
Przykro mi tylko, że ta sytuacja stała się udziałem Hani, chodzącego Anioła. Hanią ta sytuacja tak wstrząsnęła, że nie poszła biedna do pracy... Nadal nie może sobie znaleźć miejsca, bo martwi się o Rudą i uważa, że ją zawiodła. Nic bardziej mylnego. I od razu uprzedzę, że pomysł przeniesienia Rudej był moją osobistą decyzją, ponieważ muszę dbać o bezpieczeństwo zarówno psów, jak i ludzi, pod których są opieką. lepiej dmuchać na zimne.

Posted

GoniaP napisał(a):
Zachodzimy w głowę co było przyczyną jej złości, bo pani Mama jedynie podała jej zabawkę - pleciony sznurek....
W każdym razie spięliśmy się i Ruda kita jest już w hotelu. Owszem, ma swój kojec, ale będzie też gościem w domu. Będzie też wychodziła z panią Aliną na spacery i uczestniczyła w życiu domowym. Jutro przyjeżdżają do domu dorosłe dzieci państwa, więc Ruda będzie testowana w różnych sytuacjach. Trzeba ją rozgryźć zanim zaczniemy szukać jej domu.... Ja też na pewno podjadę tam osobiście w przyszłym tygodniu by zobaczyć jak Ruda sobie radzi, z tym, że dzieli nas dystans 80km, więc nie wiem kiedy znajdę tyle czasu...

Mogę pojechać z Tobą Gosia jeśli chcesz

Posted

Dziś rano odwiedzili mnie nowi opiekunowie Rudej kitki :) Super ludzie, co potwierdziło zachowanie moich osobistych psiaków, które kokietowały, rozdawały buziaki, ładowały się na kolana, traktowały jak największych przyjaciół domu. One mają intuicję i ja im ufam ;)
Ruda kita ma się znakomicie :) Miała do wyboru dom, lub ogród - wybrała ogród i kojec. Kojce są cieplutkie, zaizolowane, z drewnianą podłogą i budą wypełnioną świeżą słomą. Ruda okresowo jest z niego wypuszczana, ma też dostęp do domu. W domu jest niespokojna i szuka okazji by wyjść na zewnątrz. Jest jednak bardzo towarzyska, uwielbia się bawić z człowiekiem, przytulać, lub po prostu być blisko.
W weekend dom odwiedziły dorosłe dzieci Państwa I. i nie było żadnych problemów. Ruda była w swoim żywiole, ganiała, bawiła się, pieściła z ludźmi.
To zaledwie parę dni, więc karta będzie się zapełniać powoli. Powoli ją rozszyfrujemy.
A oto Ruda w nowym środowisku:







Posted

Jestem absolutnie zakochana w Rudej Kitce :loveu::kiss_2::loveu:
Jest wspaniałym psem, który jeszcze nie zna swojego miejsca, nic nie umie, ale kocha życie, kocha człowieka i kocha spełniać jego życzenia. Jest bardzo mądra, ale jeszcze zagubiona. Nie wie co jest dobre, a co złe. Ale ma tak ogromny potencjał, że aż żałuję, że nie mogę jej wziąć do siebie. Regularne ćwiczenia zrobiłyby z niej psa idealnego.
Ona wszystko łapie w lot! Niestety nie lubi innych zwierząt i chce mieć człowieka na wyłączność, ale raz już to w życiu przerobiłam z moim własnym psem i wiem, że nad wszystkim można zapanować przy odrobinie dobrej woli i konsekwencji w postępowaniu.
Nie wiem jaki diabeł wstąpił w nią u Hani, i pierwszego dnia u Aliny.
Dziś obległy ją 4 baby (jedna nie znana jej w ogóle) i zachowywała się wzorowo. Najchętniej weszłaby w człowieka, by być jeszcze bliżej. Widać, że w hotelu czuje się dobrze. Rozdaje buziaki, rozkłada się, pokazuje brzuszek, liże... W zabawie lekko chwyta za rękę, ale zęby ma w komplecie i mocne, więc trzeba jej tego oduczyć. Skacze na człowieka, ale łatwo ją sprowadzić do parteru.
Umie już siadać na komendę i podawać łapkę. Jak nic jej nie dekoncentruje, ładnie przychodzi na zawołanie. No i bawi się jak szczenię, biega, skacze, napawa wolnością.
Marzy mi się dla niej dom z ogrodem, energiczni, młodzi ludzie, którzy poświęciliby jej czas i poszliby z nią na szkolenie. Akurat, jeśli chodzi o Rudą kitkę dopuszczam budę w ogrodzie na czas nieobecności opiekunów i życie domowo/kanapowe, kiedy są.

Ehhh Ruda, Ruda, te Twoje oczy i energia zniewalają.... :loveu:

Posted

Fruwające zdjęcia to mistrzostwo świata :) cuuuudo !
Widać, że Rudzielec jest szcześliwy w tym hoteliku. Co do innych psów - ciekawe, ze przecież została znaleziona błąkająca sie z beniem po polach więc chyba nie wszystkich psów nienawidzi :)
No to zabiorę się do allegro, bo jeszcze nie zaczęlam, fajnie, że są takie piękne foty - pewnie zasługa Domi ? A kto jeszcze był w odwiedzinach? bo zazdrosna jestem, ze nie było mi dane :P


ooo...usuneli mi podpis :) nie zauważyłam...ciekawe, co zrobiłam nie tak...

Posted

Tekst do ogłoszeń autorstwa choleryy:
Dla Rudej:
Pamiętam dobrze rozpoczęcie Nowego Roku.. Wszyscy ludzie składali sobie życzenia i mieli wspaniałe nadzieje na nadchodzący czas.. Ich marzenia i plany, nie dotyczyły jednak mnie- ich wieloletniej i oddanej przyjaciółki.. Moje szczęście, zdrowie i pomyślność skończyły się wraz z umieszczeniem mnie w schroniskowej klatce.. Szczęście oglądania telewizji u nóg pana, spacerów z jego rodziną, ciepłego posłania w mroźne wieczory, prysło jak bańka mydlana w szarej rzeczywistości zimnego boksu.. Zdrowie, które nigdy nie szwankowało, zaczęło podupadać, a pomyślność skończyła się w momencie szturchania nosem pustej metalowej miski i szukania odpadków po kątach.. Szybko okazało się, że silny zdrowy pies nie powinien rozchorować się tak szybko i nagle... i tak dowiedziałam się o paskudnym wirusie, który zaatakował moje osłabione ciało. W głosach ludzi słyszałam nutę przerażenia, domyśliłam się, że ta choroba sprawi mi dużo bólu i cierpienia.. Czułam się coraz gorzej i przygotowałam się na śmierć.. Paradoksalnie właśnie to uratowało mi życie.. Moim ciężkim stanem zainteresowali się dobrzy ludzie.. Nie pozwolili mi umrzeć w cierpieniu.. Wyleczyli moje ciało i spełnili jedno z Noworocznych życzeń- dziś po ciężkiej walce jestem zdrowa.. Zaczęłam wierzyć, że jeśli na świecie są ludzie, którzy potrafią spełniać życzenia, to znajdą się i tacy, którzy dopilnują, żeby szczęście i pomyślność także zagościły w sercu wspaniałego psa..

Posted

conceited napisał(a):

Widać, że Rudzielec jest szcześliwy w tym hoteliku.
Jest szczęśliwa wtedy, kiedy jest z człowiekiem i jego atencję. Gorzej, kiesy musi zostać sama w domu, czy w kojcu. Ruda ma silny lęk separacyjny....

Posted

GoniaP napisał(a):
Jest szczęśliwa wtedy, kiedy jest z człowiekiem i jego atencję. Gorzej, kiesy musi zostać sama w domu, czy w kojcu. Ruda ma silny lęk separacyjny....


Pamiętacie Viko?
Wszystko idzie naprawić

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...