bellatriks Posted August 30, 2006 Posted August 30, 2006 Harnaś też ma kolczatkę. Znajoma kupiła miśkom po takiej obroży. Czemu akurat kolczatka? Bo w szczenięctwie, gdy nosiły zwykłe parciane obróżki Harnaś namiętnie przegryzał obrożę Halki na pół. Swojej nie mógł, to jej zdjął. Potem psy biegały tylko po posesji. W końcu ktoś uznał, że trzeba by nauczyć chodzić na smyczy. A po wcześniejszych doświadczeniach z tymi dzikusami szkoda było marnować kasę na obroże, które od razu mogą zakończyć swój żywot(dodam, że jak pojechałam do dziadka po raz pierwszy po śmierci Halki, zobaczyłam jej smycz już prawie do połowy przegryzioną przez Harnasia - najprawdopodobniejz tęsknoty) Rybc!a napisał(a):Aa- bez przesady , to nie są jakies igły, aby można było się na to nabić. Nie wiem jak u was, ale u mnie te kolce były przypiłowane, i pod żadnym pozorem nie można było się na nie nabić, lub nimi ukuć. Ja kiedyś wzięłam kolczatkę żeby sprawdzić ostrość tych kolców. Próbowałam sobie na siłę nabić palec na jeden z kolców i.. nic. Szpikulec tylko odcisnął mi się na skórze. A skóra ludzka jest delikatniejsza od psiej. Quote
Sonika Posted August 30, 2006 Posted August 30, 2006 bellatriks napisał(a): Ja kiedyś wzięłam kolczatkę żeby sprawdzić ostrość tych kolców. Próbowałam sobie na siłę nabić palec na jeden z kolców i.. nic. Szpikulec tylko odcisnął mi się na skórze. A skóra ludzka jest delikatniejsza od psiej. To zalezy od rodzaju kolczatki. Rozne sa w sprzedazy... Quote
wiska Posted August 30, 2006 Posted August 30, 2006 bellatriks napisał(a):Harnaś też ma kolczatkę. Moim skromnym zdaniem nawet najlepiej uzywana kolczatka jest tortura,a najleprzym lekarstwem na ciagniecie na smyczy i/lub zucanie sie na inne psy to tresura,tresura i jeszcze raz tresura. Spotkalam sie juz z wieloma przypadkami w ktorych tresura pomogla,praktycznie kazdego psa mozna oduczyc ciagniecia,trzeba tylko tresera i dobrych checi. To smieszne zeby ciagniecia oduczac podczas spaceru,ktory ma byc chwila wytchnienia i relaksu i dla psa i dla wlasciciela. Powinno sie na spacery (przed lub w trakcie leczenia zlego nawyku tzn ciagniecia) zakladac szelki a na treningi (tzn czas w jakim pies nie powinien ciagnac) -obroze. Moje psy szybko sie nauczyly,ze jak zaklada sie im obroze to nie moga pod zadnym pozorem ciagnac. pozdrawiam;) Quote
bellatriks Posted August 30, 2006 Posted August 30, 2006 wiska napisał(a):Moim skromnym zdaniem nawet najlepiej uzywana kolczatka jest tortura,a najleprzym lekarstwem na ciagniecie na smyczy i/lub zucanie sie na inne psy to tresura,tresura i jeszcze raz tresura. Spotkalam sie juz z wieloma przypadkami w ktorych tresura pomogla,praktycznie kazdego psa mozna oduczyc ciagniecia,trzeba tylko tresera i dobrych checi. To smieszne zeby ciagniecia oduczac podczas spaceru,ktory ma byc chwila wytchnienia i relaksu i dla psa i dla wlasciciela. Powinno sie na spacery (przed lub w trakcie leczenia zlego nawyku tzn ciagniecia) zakladac szelki a na treningi (tzn czas w jakim pies nie powinien ciagnac) -obroze. Moje psy szybko sie nauczyly,ze jak zaklada sie im obroze to nie moga pod zadnym pozorem ciagnac. pozdrawiam;) Ogólnie też jestem takiego zdania. Niestety, nie znasz mojego dziadka (Harnaś to jego pies), nie znasz więc sytuacji. Ogólnie sytuacja może być trudna do zrozumienia dla kogoś z zewnątrz, a ja i tak wolałabym o tym nie pisać. Quote
Paskuda_Bandzior Posted August 30, 2006 Posted August 30, 2006 wiska napisał(a):Moim skromnym zdaniem nawet najlepiej uzywana kolczatka jest tortura,a najleprzym lekarstwem na ciagniecie na smyczy i/lub zucanie sie na inne psy to tresura,tresura i jeszcze raz tresura. A kolczatka niektórym własnie w tej teresurze pomaga. Tylko, że pojawiło się tu stwierdzenie, że psy agresywny moga nosić kolcvzatki i jest to zrozumiałe, ale skąd wiadomo czy agresywny pies nie zareaguje na ból jaki zadadzą mu kolce jeszce większą agresją? Możed to go pobudzi i będzie tylko gorzej? A znowu delikatny pies się "zamknie" i nie będzie chciał współpracować. Nie ma złotego środka. I osoba, która nie miała problemu z mocno i natarczywie ciagnącym psem może nie zrozumieć czemu ktos sięga po kolczatkę. My próbowaliśmy z kolczatkami, bo Bandzior ciągnął strasznie. Kupowaliśmu kolczatki i kilka Bandzior zerwał. Tak więc w naszym przypadku nie miało to żadnych skutków :shake: Quote
Marta i Wika Posted August 30, 2006 Posted August 30, 2006 Paskuda_Bandzior napisał(a):A kolczatka niektórym własnie w tej teresurze pomaga. To zalezy od metody szkolenia. Niektóre metody opierają się właśnie na stosowaniu kolczatki, dopuszczają zadawanie psu bólu. To są metody, w których stosuje się kary dla psa, kiedy zrobi coś w naszym rozumieniu niewłaściwego. W szkoleniu pozytywnym nie stosuje się kar, nie zadaje się psu bólu, więc nie używa się też kolczatek. Quote
Paskuda_Bandzior Posted August 30, 2006 Posted August 30, 2006 Marta i Wika napisał(a):To zalezy od metody szkolenia. . Racja. To, że ktoś jest całym sercem za nieużywaniem "takich" metod nie znaczy, że cały swiat ma ich nie używać. Ja staram od jakiś dwóch lat staram się uczyć Bnadziora metodami pozytywnymi, ale przyznaję, że zdarza mi się psa uderzyc albo szarpnąć, co nie znaczy że go od razu katuję :razz: Ale są psy, które na uderzenie, klapsa, krzyk czy szrapnięcie reagują strachem. Mój pies do takich nie należy i muszę czasami krzyknąć żeby "usłyszał" :evil_lol: Tylko jakimś dziwnym trafem jak mówię "do miseczki" albo "na spacerek" to zawsze słyszy :p Ale wracająć do kolcy to ja uważam, że to nie tyle zalezy od wielkości psa (oczywiście nie mówię tu o ratlerack u których to jest nienormalne:shake: ) co od chrakteru. Bo czasami trafisz na kaukaza, któremu to nie będzie służyć i na dobka, któremu krzywdy tym nie zrobisz. Quote
wiska Posted August 30, 2006 Posted August 30, 2006 [quote name='Marta i Wika']To zalezy od metody szkolenia. Niektóre metody opierają się właśnie na stosowaniu kolczatki, dopuszczają zadawanie psu bólu. To są metody, w których stosuje się kary dla psa, kiedy zrobi coś w naszym rozumieniu niewłaściwego. W szkoleniu pozytywnym nie stosuje się kar, nie zadaje się psu bólu, więc nie używa się też kolczatek. Stosowanie kar to tzw szkolenie metoda negatywnego wzmocnienia. A przeciez juz dawno szkoleniowcy (Ci najlepsi) doszli do wniosku,ze leprze efekty przynosi szkolenie metoda pozytywnego wzmocnienia czyli dawanie nagrody za pozadane zachowanie psa. A przede wszystkim metoda pozytywnego wzmocnienia nie krzywdzi psa,a wrecz przeciwnie-szkolenie jest wtedy dla psa doskonala zabawa. Zupelnie przeciwnie do metody negatywnego wzmocnienia. Ale przeciez nie bede tu pisala wykladow bo mysle,ze osoby zarejestrowane na TYM forum to osoby ktore choc troche sie na psach znaja.;) pozdrawiam:p Quote
witaminka Posted August 30, 2006 Posted August 30, 2006 Moze uznacie mnie za czlowieka bez serca, ale ja uzywam kolczatki.I nie ma ona zadnych kolcow tylko metalowe prety.Haker ma duzo skory na szyi i jak go prowadze to nie widze zeby cierpial.Wzielam Hakera jako doroslego psa (wzielam go z Palucha) i nic nie poradze na to jak ma uksztaltowany charakter.Owszem drobne zmiany udalo nam sie wprowadzic, ale nie zmienie tego, ze Haker to uciekinier.Kiedy go odbieralismy w Wa-wie, to wolontariuszka ze zdziwieniem w oczach zapytalam"to Wy go chcecie na obrozke wziazc?", zrezygnowalismy z obrozy bo pies sie z niej po prostu wysmycza, wyciaga glowe i po klopocie, nie ma Hakera. wiec wole byc tą "zlą" i zakladac mu tą kolczatke, niz ryzykowac to, ze nie daj Boze wpadnie pod samochod... Napiszecie pewnie, ze mam go oddac tresurze, on juz jest na to za stary myslalam tez o szelkach ale boje sie, ze je zerwie. Quote
BBeta Posted August 30, 2006 Posted August 30, 2006 Kiedyś jak widziałam na spacerze psa, szczególnie małego w kolczatce to myślałam sobie biedne zwierze. Wydawało mi się, że kolce wbijają mu się w skóre i że sprawia mu to ból. W końcu z nadzieją, że mój pies przestanie ciągnąć na spacerach postanowiłam kupić mu kolczatke. Efekt był niestety krótko trwały, bo pies mimo kolczatki nadal ciągnie i chyba jeszcze bardziej niż na zwykłej obroży, bo wydaje mi się, że nie dusi się na niej tak jak na obroży. Osobiście uważam, że w zakładaniu psu kolczatki nie ma nic złego, bo pies sobie krzywdy na niej nie ma prawa zrobić jeśli kolczatka jest oczywiście odpowiadniej wielkości. Dla małego psa - mała, a dla dużego - duża. Ta na zdjęciu w pierwszym poście jest zdecydowanie przesadzona. Do kolczatki się pzekonałam, ale za to "dławika" bym nigdy psu nie założyła Quote
olekg89 Posted August 30, 2006 Posted August 30, 2006 Witaminka na wyciaganie głowy z obroży bardzo dobre sa poł zaciskowe obroze man mata .Mój pies też ma takie zdolnosci i połzaciskowa parciana obroza to jest to:) Quote
wiska Posted August 30, 2006 Posted August 30, 2006 Biedna stara psina...wiesz ,zeczywiscie sprobuj szelek (najpierw w domu lub na ogrodzonym terenie ,oczywiscie). Prosze,wiesz jedna z moich suczek (śp :-( )wogole nie pokazywala ,ze noszenie kolczatki ja boli,ale jak zalozylam jej szelki to odrazu zaczela sie "usmiechac" i byla bbbaaaaarrdzo radosna-sprobuj prosze szelek-zrob to dla dobra psiny.:loveu: pozdrawiam:lol: Quote
Rybc!a Posted August 30, 2006 Posted August 30, 2006 Ja kiedyś wzięłam kolczatkę żeby sprawdzić ostrość tych kolców. Próbowałam sobie na siłę nabić palec na jeden z kolców i.. nic. Szpikulec tylko odcisnął mi się na skórze. A skóra ludzka jest delikatniejsza od psiej. No właśnie, a nie wiem czy są różne ''rodzaje'' kolczatek. Nigdy nie napotkałam się na inną w zoologicznych elbląskich sklepach. Biedna stara psina... Nie przesadzasz? Quote
wiska Posted August 30, 2006 Posted August 30, 2006 Nie,bo ja gdybym miala do wyboru to sprbowalabym wszystkich mozliwych sposobow a dopiero na koncu siegalabym po kolczatke. I jestem pewna ,ze z szelek pies by sie nie wyplatal.:cool1: pozdrawiam Quote
nathaniel Posted August 30, 2006 Posted August 30, 2006 A Rybc!u próbowałaś sobie założyc kolczatkę na nogę, zapiąć smycz i szarpnąć? Próbowałam po tym jak Rambo stracił chęć na spacery w kolczatce. Co najmniej nie miłe uczucie. Pies na szelkach zaczął mi się uśmiechać... a na kolczatce.... ponury. Wolna wola, róbcie co chcecie, ale najpierw lepiej przetestować coś nowego dla psa na sobie. Quote
zaba14 Posted August 30, 2006 Posted August 30, 2006 olekg18 napisał(a):Witaminka na wyciaganie głowy z obroży bardzo dobre sa poł zaciskowe obroze man mata .Mój pies też ma takie zdolnosci i połzaciskowa parciana obroza to jest to:) Olek ma rację, nie trzeba zaraz uciekac do kolcow, ja juz pisalam, moj psiak jest bardzo sprytny, wyjdzie z obrozy czy szelek wiec uzywamy łańcuszka, obrozy polzaciskowej z rogza i szelek (ale nie tych skorzanych) i jest unieruchominy ;) jesli masz duzego psa i boisz sie o obroze to kup ta ktora proponuje Ci Olek, one sa szyte dla husky, malamutow a te psy to dopiero maja sile.. ;) Quote
wiska Posted August 30, 2006 Posted August 30, 2006 ja z kolei jestem przeciwna i kolczatce i obrozce zaciskowej,ale obrozka zaciskowa jest juz napewno leprzym rozwiazaniem niz kolczatka. Quote
zaba14 Posted August 30, 2006 Posted August 30, 2006 [quote name='wiska']ja z kolei jestem przeciwna i kolczatce i obrozce zaciskowej,ale obrozka zaciskowa jest juz napewno leprzym rozwiazaniem niz kolczatka. mamy taka poł zaciskowa http://www.krakvet.pl/popup_image.php?pID=2383 i nie polega ona u nas na tym ze psa dusi, moj psiak jest dziwnie zbudowany w dodatku na szyi ma sporo siersci i gdy zapne mu obroze tak aby mu nie spadala ma ja dosc wysoko i w dodatku siersc mu sterczy wyglada to okropnie :roll: obroza zaciska sie wtedy gdy pies pociagnie w ktorac strone, gdy wroci wszystko wraca do normy.. tutaj moj mały w b. łanej obrozy.. ktora co najwyzej moze nosic w domu :roll: http://img99.imageshack.us/img99/1439/picture099zr7.jpg Małemy przymiezalam kolczatke od psa ktorego miałam na tymczasie przez dwa miesiace..tylko w domu, masakra.. sunia przyszła do mnie w kolczatce bo podobno strasznie ciagla hm..:roll: ze mna od razu wyszla na tej obrozce probowala sie szarpac ale po dwoch dniach sie sunia uspokoiła, a pies miał 7 lat...było to dla mnie dziwne ale cóż, sunia jest psem babci a to duzo wyjasnia, krzywda jej sie nie dzieje, ale ubolewam ze znow chodzi w kolczatce i kagancu.. Quote
Rybc!a Posted August 30, 2006 Posted August 30, 2006 nathaniel napisał(a):A Rybc!u próbowałaś sobie założyc kolczatkę na nogę, zapiąć smycz i szarpnąć? Próbowałam po tym jak Rambo stracił chęć na spacery w kolczatce. Co najmniej nie miłe uczucie. Pies na szelkach zaczął mi się uśmiechać... a na kolczatce.... ponury. Wolna wola, róbcie co chcecie, ale najpierw lepiej przetestować coś nowego dla psa na sobie. Być może to nie jest miłe, ale pies przynajmniej chodzi ładnie, przy nodze. Zuźka jak w tedy pisnęła, to mój brat , choć ja mówiłam, że ma jej kolczatki nie zakładać, założył i Zuzia chodziła tak ładnie, że nie mogłam uwierzyć i wcale nie była'' ponura ''. Przecież każdy pies może reagować na to inaczej, a uczyć chodzić się na kolczatce w swoim idywidualnym tempie. Quote
zaba14 Posted August 30, 2006 Posted August 30, 2006 Rybc!a napisał(a):Być może to nie jest miłe, ale pies przynajmniej chodzi ładnie, przy nodze. Zuźka jak w tedy pisnęła, to mój brat , choć ja mówiłam, że ma jej kolczatki nie zakładać, założył i Zuzia chodziła tak ładnie, że nie mogłam uwierzyć i wcale nie była'' ponura ''. Przecież każdy pies może reagować na to inaczej, a uczyć chodzić się na kolczatce w swoim idywidualnym tempie. od mojej ciotki pies na kolczatce chodzi tak samo jak na zwykłej.. ciagnie jak parowoz i w niczym mu te kolce nie przeszkadzaja.. wiec w zasadzie sama nie wiem czy to sprawia psu bol czy nie.. Quote
Rybc!a Posted August 30, 2006 Posted August 30, 2006 zaba14 napisał(a):od mojej ciotki pies na kolczatce chodzi tak samo jak na zwykłej.. ciagnie jak parowoz i w niczym mu te kolce nie przeszkadzaja.. wiec w zasadzie sama nie wiem czy to sprawia psu bol czy nie.. Mojego wujka'' owczarek niemiecki '' z bazarku ( taki owczarek jak z mojej Zuzi ALASKAN MALMUTE), też ciągnie jak szalony i nawet w życiu ani razu nie pisnął. Więc chyba kolczatki nie są aż TAKIE straszne ( chociaż moja Zuzia i tak już nie nosi- nawet teraz, jak potrafi w niej chodzić). Quote
Szczurosława Posted August 30, 2006 Posted August 30, 2006 ja jestem przeciwna kolczatkom, moje psy jej nie noszą, ale dobek mej rodzicielki ma zakladaną tylko gdy wychodzi z włacicielką, kiedy idzie ze mną jest na zwyklej obroży, ciągnie niemilosiernie, sakcze, gryzie smycz(parcianą), ale jak juz sie zmeczy idzie idealnie kolcztka uratowala zycie mojej pseudofoxterrierce(5 kg żywej wagi), w sasiedztwie mieszka wilkowata , przygarnieta suka, najczesciej biegajaca z kolcami i zawsze dokolegowywala sie do nas jak szlysmy na spacer, ktoregos dnia moja malutka przybiegla zeby ja poglaskac(wzieta ze schroniska wciaz nie wierzy ze juz zostanie) i wtedy ta duza rzucila sie na nia, chwycila w miejscu gdzie koncza sie zebra i trzepala nia jak szmata!przybiegla inna mniejsza suka i zaczela szarpac malutka za szyje, odgonilam mniejsza, ale z duza nie moglam sbie poradzic, ciagnelam za ogon, wciskalam fafle miedzy zeby, nic, a moja malutka coraz gorzej wygladala, cholera puscila Kore dopiero jak szarpnelam i podnioslam ja do gory za kolczatke, ale dalej zaczela sie dobierac do malutkiej, nie wytrzymalam i z calej sily kopnelam suke w pysk wtedy uciekla z piskiem, a moja malutka? lezala obsliniona, bez ruchu, pokrwawiona, myslalam ze juz po niej, wzielam ja na rece, zaczela strasznie skamlec i zanioslam do domu, na co dzien miezka w kojcu, ale wtedy przelzala 4 godziny pod fotelem i zostawila ogromna jak na takie malenstwo kaluze krwi, po ok.tygodniu rany (pelno dziur po zebach na calym ciele)sie zagoily i zaczelismy wychodzic na spacerki, choc minal juz prawie rok, to gdy Kora widzi swoja prawie morderczyni ucieka do domu, a suka juz nie zabiera sie z nami na spacerki, choc probowala, kilka razy ja pogonilam i zrozumiala, teraz biega bez kolczatki ,ale ok. miesiaca temu starała sie zaatakowac moja jamniczyce(ktora kiedys tez dotkliwie pogryzla, zacisnela szczeki na szyji, rozdzielilam ja ciagnac za ogon, co ja zaszokowaloa jamniczyca mial gustowne 4 dziury w szyji), na szczescie bylysmy pod domem i zaprowadzilam jamniczyce do domu, ta suka zgryzla juz jedna suke w sasiedztwie ktora tez biegala samopas po okolicy, wlasciciele sie niezbyt przejeli(nie beda juz miec problemu ze szczeniakami) i maja nowego psa, ktory tez zwiedza okolice 24/7, a wilkowata suka wciaz biega po ulicy, przepraszam, że sie rozpisalam, ale musialm to z siebie wyrzucic Quote
witaminka Posted August 30, 2006 Posted August 30, 2006 jak moj Haker nie poczuje kolczatki to wysunie glowe z obrozy, szczerze watpie w to zebym go utrzymala na takiej obrozce poza tym nie chce zeby mi sie cala droge dusil a potem nabawil sie jakiejs choroby :/ kupie szelki i zobacze jak to bedzie, choc boje sie ze je zerwie i go strace Quote
Madzia_19 Posted August 30, 2006 Posted August 30, 2006 witaminka napisał(a): kupie szelki i zobacze jak to bedzie, choc boje sie ze je zerwie i go strace nie zerwie :) wszystko zależy od firmy :) Lepiej dać kilknaście złotych więcej, a mieć szelki dobrej jakości :) Quote
Sara Posted August 30, 2006 Posted August 30, 2006 BBeta napisał(a):Kiedyś jak widziałam na spacerze psa, szczególnie małego w kolczatce to myślałam sobie biedne zwierze. Wydawało mi się, że kolce wbijają mu się w skóre i że sprawia mu to ból. W końcu z nadzieją, że mój pies przestanie ciągnąć na spacerach postanowiłam kupić mu kolczatke. Efekt był niestety krótko trwały, bo pies mimo kolczatki nadal ciągnie i chyba jeszcze bardziej niż na zwykłej obroży, bo wydaje mi się, że nie dusi się na niej tak jak na obroży. Osobiście uważam, że w zakładaniu psu kolczatki nie ma nic złego, bo pies sobie krzywdy na niej nie ma prawa zrobić jeśli kolczatka jest oczywiście odpowiadniej wielkości. Dla małego psa - mała, a dla dużego - duża. Ta na zdjęciu w pierwszym poście jest zdecydowanie przesadzona. Do kolczatki się pzekonałam, ale za to "dławika" bym nigdy psu nie założyła Intrygujące podejście. Ja powiem tak, jak ktoś lubi zadawać psu ból niech zadaje, jego sprawa. Ja mojej suczce kolców na stałe na pewno nigdy nie założę. A jak ktoś od szczeniaka swojego psa nie umie nauczyć ładnego chodzenia na smyczy też jego sprawa. Co nie zmienia faktu, że nie mam przychylnego nastawienia do osób które permanentnie zakładają swojemu psu kolce. I to moja sprawa. A halter, hmm halter jest dla mnie chyba czymś groszym niż kolce. Przekonuje mnie stanowisko pani Mrzewińskiej, jak straszny musi być dyskomfort żeby z szalejącego na kolcach szatana robił się anioł. A w wytłumaczenie że pasek materiału imituje gest uspokajaący jest dla mnie nieco śmieszne. Są psy które ból zadawany przez kolczatkę traktują jako koszty własne spaceru. I, i tak się cieszą. A już najfajniejsze jest dla mnie tłumaczenie że pies nosi kolczatkę ale go to nie boli, jak nie boli to po cholerę nosi ? Ach czyli zaciskowa krzywdzi a kolce nie ? A kolce to na jakiej zasadzie działają, nie na półzacisku przypadkiem ? Chociaż czasem są zapinane na skórę ale w większości to półzaciski właśnie. A z obroży półzaciskowej materiałowej, dobrze dobranej pies nie wyjdzie nawet jak zrobi cofkę i nie udławi się bo to PÓŁzacisk, a nie dławik. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.