Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Anecioreczek napisał(a):
Czyli w pseudohodowlach ;]
Właściciele sklepów nie zastanawiają się tak naprawde nad tym czy ten pies ma rodowód..NIKT albo prawie NIKT nie kupi psa w sklepie za 1500-3000 złotych.Bo tyle gotówki ze sobą nie nosi,bądź karmy..a osoby które noszą tyle..to osoby które chcą psa z rodowodem..


tak, w pseudohodowlach, ale chciałam to podkreślić, bo czasami ludzie widzą je jako miejsca bliżej ludzi, gdzie ktoś rozmnaża pare psów ale w miare 'domowych' warunkach chociaż też nieodpowiednich, a tu jednak bardziej to przypomina masową produkcję, 'wytwórnię'

co do ceny to w silesi pieski 'rasowe' można kupić w granicach 1000-2000zł a skoro wciąż sprowadzają nowe to chyba ktoś kupuje,ale kto?:( chyba ktoś kto nie ma pojęcia nie tylko o psach ale w ogóle o zwierzętach

żal mi jest wszystkich zwierząt trzymanych w sklepach ale dla psów jest to wyjątkowo nieodpowiednie miejsce
Robi się tyle akcji na rzecz źle traktowanych zwierząt, może któraś zainteresuje się również tymi z centrów handlowych, a może jeszcze lepiej - w miejscach w których się rodzą zanim tam trafią

  • Replies 729
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Melduję poslusznie że do warszawskiego Anna-Zoo, do tragicznych warunków w akwarium sprzedawała szczenięta yorki bardzo znana hodowczyni.
Taka co to sprowadzała z zagranicy superpsy za superkasę itd.
Cóz, serca i empatii zabrakło...

Proceder trwał długo, zanim zrobił się taki dym że inni szanowni hodowcy musieli przestać udawać że nie wiedzą o tym zjawisku.

Bo dość długo nikogo nie było stać na to żeby na wystawie tej pani ręki nie podać; przeciwnie, buzi-buzi, z dziubkow sobie pili.
:diabloti:

A kiedy zrobiła się afera, a, to i owszem, nagle wszyscy kręcili głowami - a fe, jaka niedobra pani hodowczyni.
Panią z ZK wywalono, przepisala hodowlę na kogoś innego, do innego oddziału, i dobrze się miewa.

To tyle jeśli chodzi o szlachetny idealizm i wiarę że tylko pseudohodowcy to łajdaki.
:cool1:

Posted

Berek napisał(a):
Melduję poslusznie że do warszawskiego Anna-Zoo, do tragicznych warunków w akwarium sprzedawała szczenięta yorki bardzo znana hodowczyni.
Taka co to sprowadzała z zagranicy superpsy za superkasę itd.
Cóz, serca i empatii zabrakło...

Proceder trwał długo, zanim zrobił się taki dym że inni szanowni hodowcy musieli przestać udawać że nie wiedzą o tym zjawisku.

Bo dość długo nikogo nie było stać na to żeby na wystawie tej pani ręki nie podać; przeciwnie, buzi-buzi, z dziubkow sobie pili.
:diabloti:

A kiedy zrobiła się afera, a, to i owszem, nagle wszyscy kręcili głowami - a fe, jaka niedobra pani hodowczyni.
Panią z ZK wywalono, przepisala hodowlę na kogoś innego, do innego oddziału, i dobrze się miewa.

To tyle jeśli chodzi o szlachetny idealizm i wiarę że tylko pseudohodowcy to łajdaki.
:cool1:

Jestem ewidentnie w szoku:-o
No cóż:angryy:

Posted

tina_p napisał(a):
co do ceny to w silesi pieski 'rasowe' można kupić w granicach 1000-2000zł a skoro wciąż sprowadzają nowe to chyba ktoś kupuje,ale kto?

Jeśli ludzi stać na egzotyczne gady i płazy w takich cenach, to czemu nie na psa... niestety :shake:

Posted

Ja raz widziałąm :angryy:
mało tego!
Wyobraźcie sobie obrazek.. Klatka kennelowa, gazety, brudne, zabawki umazane w kupkach i dwa śliczne małe labladorki.. Stały przy wejściu! Drzwi otwarte na ościerz, zaraz obok drugie otwarte na drugą cześć podwórka ( bo to w hurtowni zoo było). Psiaki piszczały i całymi soba pokazywały jak bardzo chcą do człowieka.. A na klatce kartka NIE DOTYKAĆ PSÓW. A mi się aż serce ściskało,żeby je chociaz pogłaskać, zeby jakiegos ciepła zaznały.. No ale to nic.. Najlepsze było pastowanie silnie pachnącym czymś kafelek zaraz pod noskami psiaków..

Posted

Greven napisał(a):
Jeśli ludzi stać na egzotyczne gady i płazy w takich cenach, to czemu nie na psa... niestety :shake:


nie miałam na myśli kogo na to stać, ale kto ma taką małą wiedzę by kupić psa w takim miejscu

Posted

tina_p napisał(a):
nie miałam na myśli kogo na to stać, ale kto ma taką małą wiedzę by kupić psa w takim miejscu

W tej sytuacji w sumie co za różnica - w sklepie zoologicznym, na giełdzie, pod wystawą, z kartonu na ulicy, na bazarze. Wyprodukować, spieniężyć i cześć!

Posted

W zeszłym roku i na początku tego często bywałam w Anna Zoo w Galerii Mokotów, ale na szczęście szczeniąt nigdy tam nie widziałam. W ogóle dopiero teraz się dowiedziałam że kiedyś tam były :crazyeye:
Były tylko króliki, szynszyle itp. zwierzaki, kartka na każdym akwarium "nie pukać w szybę" i ekspedienci naprawdę nieźle ochrzaniali za nieprzestrzeganie tego.

Posted

tina_p napisał(a):
nie miałam na myśli kogo na to stać, ale kto ma taką małą wiedzę by kupić psa w takim miejscu


Zdzwilibyście się jak dużo osób jest gotowych kupić psa w sklepie. :angryy:
Znam problem z drugiej strony, bo przez rok pracowalam w jednym z tutaj wymienionych sklepów. To byl dramat i wieczna walka z kierownictwem.

Posted

cóż ten brzydki proceder przyjął się od naszych zachodnich sąsiadów, pierwszy raz spotakałm się z tym dawnoo temy gdy miąłm 13 latek i pojechałam do ojca do wiednia, ogromnie zdziwiłam się że wchodząc do jednego ze sklepów zoologicznych w supermarkecie można wybrać sobie szczeniaczka , każda rasa miała swój oddzielny kojec, psiaki jeszce nie miały najgorzej, ale na kociaki patrzec nie mogłam było ich kilka upchanych w klatce od królika....masakra.... więcej nie chciałam chodzić do takich sklepówz tego co wiem u nas w mieście żaden sprzedawca nie wpadl na taki pomysł i bardzo dobrze

Posted


"W zeszłym roku i na początku tego często bywałam w Anna Zoo w Galerii Mokotów, ale na szczęście szczeniąt nigdy tam nie widziałam. W ogóle dopiero teraz się dowiedziałam że kiedyś tam były "


Martens,

to sprawa z lat mniej więcej 2001 - 2002.

Nota bene piśmidło "Przyjaciel Pies" w 12 numerze z 2002 r zamieściło zupelnie kuriozalny tekst - artykuł sponsorowany. Był to wywiad z włascicielką tego sklepu (właściwie - sieci sklepów) w którym rozwijała twórcze wizje stworzenia megasklepu z psami wszystkich niemal ras... cud, mniód i orzeszki.
Po prostu hipermarket, to było jej marzenie.

Najbardziej rozwalające było że przeprowadzająca wywiad dziennikarka
(? sic) przepuściła w artykule sformułowania typu [FONT='Times New Roman'][FONT=Arial]“[FONT=Verdana]żywy towar wystawiony do sprzedaży musiałby spełniać wysokie wymagania weterynaryjne" i inne takie kwiatki... [/FONT][/FONT][/FONT]

Podobno ludzie protestowali mocno i przeciwko takiej dzialalności sklepu, i przeciwko takiemu promowaniu chorych postaw względem zwierząt.

Cóż, dobre i to.
:evil_lol:

Posted

Berek napisał(a):
Melduję poslusznie że do warszawskiego Anna-Zoo, do tragicznych warunków w akwarium sprzedawała szczenięta yorki bardzo znana hodowczyni.
Taka co to sprowadzała z zagranicy superpsy za superkasę itd.
Cóz, serca i empatii zabrakło...

Proceder trwał długo, zanim zrobił się taki dym że inni szanowni hodowcy musieli przestać udawać że nie wiedzą o tym zjawisku.

Bo dość długo nikogo nie było stać na to żeby na wystawie tej pani ręki nie podać; przeciwnie, buzi-buzi, z dziubkow sobie pili.
:diabloti:

A kiedy zrobiła się afera, a, to i owszem, nagle wszyscy kręcili głowami - a fe, jaka niedobra pani hodowczyni.
Panią z ZK wywalono, przepisala hodowlę na kogoś innego, do innego oddziału, i dobrze się miewa.

To tyle jeśli chodzi o szlachetny idealizm i wiarę że tylko pseudohodowcy to łajdaki.
:cool1:
Mała poprawka.Tej pani nie wywalono z ZK.Toczyło się przeciw niej postępowanie.Rzeczywiście część psów przepisała na 2 członków rodziny,ale Ci w nowym oddziale nie mieli tyle szczęścia i w krótkim czasie zostali dożywotnio wykluczeni z ZK.
Owa pani pozosatała nietknięta w oddziale macierzystym,choć z tego co słyszałam zakończyła działalność wystawowo-hodowlaną.

Posted

Pisaliście tu o współpracy sklepów zoologicznych ze schroniskami. W Krakowie jest taki absurd. Sklepy Zoo-Natura organizują aukcje psów i kotów ze schronisk, zbierają karmę, sa wystawione puszki na datki dla bezdomniaków. A jednocześnie sprzedaje psy :angryy: Widać nie widzą w tym nic niestosownego. Nie zdają sobie sprawy - a raczej udają - że taki zakup często pod wpływem emocji, impulsu, bo śliczny mały szczeniak, zakup totalnie nie przemyślany może się skończyć tym że za jakiś czas ten pies wróci do sklepu ale już jako pies schroniskowy, szukający szczęścia wśród tłumu. Błędne koło trwa :roll::shake:

Posted

weszka napisał(a):
Nie zdają sobie sprawy - a raczej udają - że taki zakup często pod wpływem emocji, impulsu, bo śliczny mały szczeniak, zakup totalnie nie przemyślany


My - pracownicy byliśmy naciskani do sprzedawania jak największej ilości psów i wymagano od nas, abyśmy namawiali klientów. O żadnym uświadamianiu nie moglo być mowy. Czasem jak nikt kolo mnie nie stal, usilowalam tlumaczyć, że lepiej podzwonić po hodowlach, zobaczyć rodziców, kupić z pewnego źródla,że pies to obowiązek, że ma wymagania. Wielokrotnie zbieralam opieprz, że dlugo rozmawialam z klientem i nie sprzedalam psa. To byl koszmar. W tym sklepie liczy się tylko obrót. Wcisnąć jak najwięcej. A ja się buntowalam. Mówilam klientom, że w tekekarmie jest taniej, że na allegro kupią ten sam towar za pól ceny, że psy to kundelki bez szczepień. Kiedyś byl miot "bigli", żaden nie mial prawidlowego umaszczenia. Ale tylko nikly procent udalo się uchronić przed nieprzemyślanym zakupem. Lepiej nie będę wam mówić, co się dzialo z pieskami w nocy. :placz:
Wszyscy odetchneliśmy z ulgą, kiedy kierownictwo poszlo na dlugi urlop i przez kilka miesięcy nie bylo psów i kotów. Kiedy kierownictwo wrócilo, prawie cala zaloga sklepu się zwolnila.

Posted

moth ja wiem, że to nie wina pracowników tylko góry, która w ten sposób nabija sobie kasę.
Szlag mnie tylko trafia na takie schizofreniczne podjeście do sprawy - tu niby pomagają zwierzakom i tacy są dla nich dobrzy, a z drugiej strony sklepu handel żywym towarem kwitnie.

Posted

W Zabrzu w " CH Platan" sprzedaje się psy i nie ma na to rady kurcze, siedzą czasem po 3 w małej klatce (takim małym odgrodzonym kawałku sklepu) i sprzedają też koty, stoi przy wejściu do sklepu(na wystawie właściwie) klatka z kilkoma kotami. Ja często jak to widzę to staję przed wystawą z koleżanką i zaczynamy dośc donośnie rozmawiać o tym że w schronisku to takie same kociaki za darmo dostaną i do tego szczepione
Już nie raz za to nas ochroniarz chciał wywalić:shake:

Posted

Ja osobiście chyba nie spotkałam takiej sprzedaży, ale o problemie wiem. :shake:
Empatia prowadzi kampanie i akcję "cierpienie na sprzedaż". Można do nich napisać, skontaktować się i podać namiary na te sklepy.

Posted

Kraków: zoologiczny w centrum "Zakopianka". Psiaki bez wody w misce, nasikane w boksie. Szczeniaki niby wyglądały na zadowolone i sobie jakoś radziły. Ale który szczeniak jeśli ma trochę siły nie wygląda pociesznie? A przecież żaden nie powie, że chce mu się pić. Pewnie wczesniej wychłepta siki z podłogi.
Co najgorsze, kiedy zwróciłam uwagę sprzedawcom, usłyszałam. "Miały pić. Stale przewracają miskę." Wtedy, to juz na sprzedawcy suchej nitki nie zostawiłam.:mad: Nawrzeszczałam tak, ze kilka osób wyszło ze sklepu. Sama tez postanowiłam, ze nie zostawię tam ani złotówki.
Dobrze by było, gdyby udało się tego zabronić.

Posted

Iwona1984 napisał(a):
W Krakowskim M1 w sklepie zooo byłam w poniedziałek bylo 5 wychudzonych bokserkow:placz::placz:tragedia , niesamowity smród:mad: biedne psiaki:-(

Też je widziałam :shake: Strasznie chude...ale przy mnie akurat jednego pracownica brała na spacer :roll:

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...