akacha Posted February 20, 2011 Posted February 20, 2011 Dodatkowo: mam SPRAWDZONY domek pod Gdańskiem dla młodej suni ONkowatej, tzw. "złote klamki", za ktore mozna poreczyć. Z uwagi na sytuacje, domek moze na razie mieć status tymczasu z gwarancja, iz w sprzyjajacych okolicznościach stanie się DS. kontakt do mnie w tej sprawie: kasia@rottka.pl, 503036372 Quote
toyota Posted February 20, 2011 Posted February 20, 2011 Tak obrazowy opis, naprawdę mną wstrząsnęło. Prosty ograniczony chłop hodował te psy jak świniaki w chlewie. Trzeba przyznać jednak, że postarał się o dobry " materiał " hodowlany. Quote
sylwija Posted February 21, 2011 Posted February 21, 2011 przerażające, co trzeba zrobić, żeby psa doprowadzić do takiego stanu. :( Quote
Ilonajot Posted February 21, 2011 Posted February 21, 2011 niestety Ila, malamutka ktora trafila do schroniska w Starogardzie gdanskim jest w podobnym stanie psychicznym :( :( :( schronisko, nawet najlepsze (w takie jest to w starogardzie), nie jest w stanie zapewnic nalezytej socjalizacji takiemu psu ... fundacja malamutow bierze wiec Ile do siebie, juz bardzo wkrotce podobnie jak u rottki - wyglad Ili jest bez zastrzezen (oprocz tego obgryzionego? obcietego? ucha), ale stan psychiczny - makabra ............................ Quote
Letka&Lusia Posted February 21, 2011 Posted February 21, 2011 ło boziu...... ;( to co piszecie jest przerażające, jak można tak zniszczyć psa!!!co trzeba mu robić!!!! u mnie jest biszkoptowy labek, trochę problemów zdrowotnych, ale na szczęście psyche nie ucierpiało. Musiał chyba trafić tam niedawno..... Quote
Betta Posted February 21, 2011 Posted February 21, 2011 [quote name='akacha']Wstawiam info o rottce, kopiujac to, co napisałam u nas na forum: http://www.rottka.pl/forum/lambi-catani-odebrana-pseudohodowla-interwencja-pod-toruniem-vt2239.htm Już ustalilismy, także dzieki temu że hodowczyni rozpoznała swoją sukę na zdjęciu, że to 7-letnia obecnie Lambi Catani, urodzona w 2004 roku. Chociaż tatuaż jest słabo widoczny, czip nie pozostawił watpliwości. Lambi Catani, wg informacji od hodowcy została wydana pseudohodowcy na warunku hodowlanym w lipcu 2010 roku, po urodzeniu szczeniat i miała mieć obiecaną przerwę w szczenietach przy kolejnej cieczce. Jeśli ten warunek przez pseudohodowcę zostałby dochowany, Lambi Ctani nie miałaby szczeniat u niego. Co się jednak mogło stać, że sunia jest wrakiem spychicznym bojacym się własnego cienia, kontakt z człowiekiem przyprawia ją o paralizujący strach, wbija się w kąt i oczekuje wszystkiego co najgorsze. Można a wówczas dotknąć, zrobić z nia praktycznie wszystko, bo wówczas osiąga taki stan, że w ataku paniki prawie nie oddycha, sika pod siebie i drży. Drżenie utrzymuje się jeszcze bardzo długo. Nie wykazuje wówczas żadnej agresji, żadnego warknięcia, nic. Tylko, jakby czekała na najgorsze i godziła się na swój los. Serce normalnie pęka :(. Część psów z pseudohodowli, które przebywaja teraz na tymczasach ma kaszel kennelowy. Lambi Catani na razie nie ma takich objawów, ma ok. 40 kg wagi, sierść lśniącą i jeśli tylko się na nia patrzy z daleka wyglada jak normalny pies. Przy próbie podejścia z nią okazuje ęsi to być makabrycznym złudzeniem. Teraz jest w hotelu, w którym naprawdę ma dobra opiekę, jednak mim zdaniem na już, na teraz, na wczoraj wymaga domu tymczasowego, gdzie w swoim tempie, powoli oswajana będzie mogła otoczona opieką dochodzić do siebie. Już jest jakby ciut lepiej, ale nawet najlepszy hotel, a za taki mamy ten, w którym przebywa, nie nadaje się obecnie dla tej suni. To wrak psa, który został skazany na taki los. W przeszłości gwiazda wystaw, tytuły, rodowodowa sunia, piękne mioty, czarne podpalane kluseczki na zdjęciach i ogłoszeniach z allegro, mioty po 9 szczeniąt, a teraz? W pseudohodowli nie była gwiazdą, nie mogła nawet być psem. Przedmiot – nie wiem do czego, do bicia, do kopania? Co jej zrobiono, że tak drży i kładzie się na widok człowieka i sika? Kiedy poprosiłam o skanowanie czipa, Artur, własciciel podchodził do niej jak pies do jeża z tym czytnikiem, w końcu do mnie zadzwonił i gdyby mógł to by pewnie powiedział „bujaj się, nic nie skanuję, bo ona nam padnie na zawał ze strachu”, ale, że jest grzeczny, powiedział: Kasia, nie mogę, to jak zadanie gwałtu temu psiakowi, ona nie może mnie tak kojarzyć, jeśli ma u mnie na dłużej zostać, muszę ją oswoić, uspokoić, wtedy spróbuję. Nie mogę teraz :(. Nalegałam, dostałam maila z hodowli Catani, ze są właścicielami tej suki i musiałam to sprawdzić również dlatego, ze w pseudohodowli „biednego rolnika” odnaleziono też inne psy z tatuażami z różnych hodowli. Kolejnego dnia do artura dojechał Maciek, zaprzyjaźniony psiarz, u którego obecnie rezyduje Hektor i razem, uspokajając Lambi maksymalnie jak tylko się dało i starając się działać powoli, przeskanowali ją. Zwlekałam wiele dni z opisaniem, co u Lambi Catani, ale w sumie mijajace kolejne dni nie spowodowały, abym cos więcej zrozumiała z tej sytuacji, poukładała ja sobie, czy bardziej się uspokoiła. Stąd może opisy nieskładne czy chaotyczne, bo nadal bardzo emocjonalne. Podobnie jak nasza rottka przerazona jest też biszkoptowa sunia labka. Po kilku dnaich udało jej się zjesc z miski, wczesniej przyjmowała pokarm tylko z podłogi. Wet nie był jej w stanie zbadać, jej przerażenie sięgało zenitu. Podobnie, jeśli nie identycznie na każdą osobę, na każdą czynność reaguje Lambi Catani. Strach na umór przed skanerem czytnikiem czipów, podobnie reagowała na Panią wet. Rozmawiałam z doktor w czasie jej wizyty, była wstrząśnięta stanem psychicznym suni :(. nie Ona jedna. Mako ja wiózł i pierwsze co mi powiedział to, jaka jest przerażona. c.d.n. ku*wa.... swoja droga zajedwabiście dbaja hodowcy o SWOJE psy kiedy juz sa mało dochodowe..... co oni sobie mysleli ? dla mnie to pseudomiłośnicy... 7-letni suka oddana pewnie nieznajomemu facetowi.... gdzie oczywiscie nie pofatygowali sie by sprawdzic czy wac mosc dotrzmał obietnicy (swoja droga naiwnosc ludzka jest chyba przykrywka dla nieodpowiedzielnosci i niedojrzałosci) ... zapraszam na bazarek na utrzymanie rottkow >> http://www.dogomania.pl/threads/202617-Cegie%C5%82ka-dla-Rottka-gt-KADZIDE%C5%81KA-do-28.02?p=16344906 Quote
Ilonajot Posted February 21, 2011 Posted February 21, 2011 z tego co slyszalam to jeszcze w schronisku w Elblagu jest kolejna bardzo wycofana Onka (albo Donka, dokladnie nie pamietam) ... tez kompletnie bez kontaktu ja tez jestem zbulwersowana jak ci hodowcy "z prawdziwego zdarzenia" traktuja swoje psy kiedy staja sie one mniej dochodowe ... wlasciwie to tylko rzut beretem do takich pseudoli ... niestety :((( oczywiscie pewnie i w tej branzy sa wyjatki, prawdziwi milosnicy Quote
Arktyka Posted February 21, 2011 Posted February 21, 2011 Betta napisał(a):ku*wa.... swoja droga zajedwabiście dbaja hodowcy o SWOJE psy kiedy juz sa mało dochodowe..... co oni sobie mysleli ? dla mnie to pseudomiłośnicy... 7-letni suka oddana pewnie nieznajomemu facetowi.... gdzie oczywiscie nie pofatygowali sie by sprawdzic czy wac mosc dotrzmał obietnicy (swoja droga naiwnosc ludzka jest chyba przykrywka dla nieodpowiedzielnosci i niedojrzałosci) ... Lub do pozbycia sie starej suki...ktora juz nie przyniesie dochodu...wiec wypycha sie ja z hodowli i problem z glowy...niestety to nie jest odosobniony przypadek... Quote
Betta Posted February 21, 2011 Posted February 21, 2011 właśnie weszłam sobie na strone Hodowli Catani.... widząc jakie hodowczyni ma stado rottków nie powinno mnie dziwic że nie było tam miejsca na niedochodową suke... kurde ja mam nadzieje ze nowa ustawa przejdzie i hodowcy jak i pseudohodowcy beda conieco ograniczenie przez podatki chociazby.... daleka droga przed nami ale od czegos trzeba zaczac.... zapraszam do linku z sygnatury ps Czy jest gdzies wykaz psów które sa w schorniskach jescze? spanielke widziałam w reportażu? haszczaki/malamuty wszystkie wyciagniete? Quote
swagnieszka Posted February 21, 2011 Posted February 21, 2011 zgadzam się z Wami. Ja bym jeszcze dołożyła do tego brak informacji o tym gdzie hodowca sprzedał danego psa (oczywiście mam nadzieję, że dotyczy to nielicznych hodowców, ale...). Przecież firma jak sprzedaje to musi wystawić fa, a hodowca nie może mieć spisanej choćby umowy albo chociaż danych nabywcy. To po co tatuaże jak i tak nie można ustalić do kogo należy pies i nieliczni tylko prowadzą ewidencję? To hodowcy czy już pseudo? A cierpią na tym tylko psiaki... Quote
gryf80 Posted February 21, 2011 Posted February 21, 2011 brak mi słuw na okreslenie tego człowieka,sama bym go wsadziła do ciemnej piwnicy na rok czasu:angryy:,jak wszystkie zwierzaki maja dobra opieke to troche spokoju .a powiedfzcie-te psiaki co ten"gnój"wywiózł gdzieś"są jakos monitorowane?czy jak? Quote
Rinuś Posted February 21, 2011 Posted February 21, 2011 [quote name='akacha']Wstawiam info o rottce, kopiujac to, co napisałam u nas na forum: http://www.rottka.pl/forum/lambi-catani-odebrana-pseudohodowla-interwencja-pod-toruniem-vt2239.htm Już ustalilismy, także dzieki temu że hodowczyni rozpoznała swoją sukę na zdjęciu, że to 7-letnia obecnie Lambi Catani, urodzona w 2004 roku. Chociaż tatuaż jest słabo widoczny, czip nie pozostawił watpliwości. Lambi Catani, wg informacji od hodowcy została wydana pseudohodowcy na warunku hodowlanym w lipcu 2010 roku, po urodzeniu szczeniat i miała mieć obiecaną przerwę w szczenietach przy kolejnej cieczce. Jeśli ten warunek przez pseudohodowcę zostałby dochowany, Lambi Ctani nie miałaby szczeniat u niego. Co się jednak mogło stać, że sunia jest wrakiem spychicznym bojacym się własnego cienia, kontakt z człowiekiem przyprawia ją o paralizujący strach, wbija się w kąt i oczekuje wszystkiego co najgorsze. Można a wówczas dotknąć, zrobić z nia praktycznie wszystko, bo wówczas osiąga taki stan, że w ataku paniki prawie nie oddycha, sika pod siebie i drży. Drżenie utrzymuje się jeszcze bardzo długo. Nie wykazuje wówczas żadnej agresji, żadnego warknięcia, nic. Tylko, jakby czekała na najgorsze i godziła się na swój los. Serce normalnie pęka :(. Część psów z pseudohodowli, które przebywaja teraz na tymczasach ma kaszel kennelowy. Lambi Catani na razie nie ma takich objawów, ma ok. 40 kg wagi, sierść lśniącą i jeśli tylko się na nia patrzy z daleka wyglada jak normalny pies. Przy próbie podejścia z nią okazuje ęsi to być makabrycznym złudzeniem. Teraz jest w hotelu, w którym naprawdę ma dobra opiekę, jednak mim zdaniem na już, na teraz, na wczoraj wymaga domu tymczasowego, gdzie w swoim tempie, powoli oswajana będzie mogła otoczona opieką dochodzić do siebie. Już jest jakby ciut lepiej, ale nawet najlepszy hotel, a za taki mamy ten, w którym przebywa, nie nadaje się obecnie dla tej suni. To wrak psa, który został skazany na taki los. W przeszłości gwiazda wystaw, tytuły, rodowodowa sunia, piękne mioty, czarne podpalane kluseczki na zdjęciach i ogłoszeniach z allegro, mioty po 9 szczeniąt, a teraz? W pseudohodowli nie była gwiazdą, nie mogła nawet być psem. Przedmiot – nie wiem do czego, do bicia, do kopania? Co jej zrobiono, że tak drży i kładzie się na widok człowieka i sika? Kiedy poprosiłam o skanowanie czipa, Artur, własciciel podchodził do niej jak pies do jeża z tym czytnikiem, w końcu do mnie zadzwonił i gdyby mógł to by pewnie powiedział „bujaj się, nic nie skanuję, bo ona nam padnie na zawał ze strachu”, ale, że jest grzeczny, powiedział: Kasia, nie mogę, to jak zadanie gwałtu temu psiakowi, ona nie może mnie tak kojarzyć, jeśli ma u mnie na dłużej zostać, muszę ją oswoić, uspokoić, wtedy spróbuję. Nie mogę teraz :(. Nalegałam, dostałam maila z hodowli Catani, ze są właścicielami tej suki i musiałam to sprawdzić również dlatego, ze w pseudohodowli „biednego rolnika” odnaleziono też inne psy z tatuażami z różnych hodowli. Kolejnego dnia do artura dojechał Maciek, zaprzyjaźniony psiarz, u którego obecnie rezyduje Hektor i razem, uspokajając Lambi maksymalnie jak tylko się dało i starając się działać powoli, przeskanowali ją. Zwlekałam wiele dni z opisaniem, co u Lambi Catani, ale w sumie mijajace kolejne dni nie spowodowały, abym cos więcej zrozumiała z tej sytuacji, poukładała ja sobie, czy bardziej się uspokoiła. Stąd może opisy nieskładne czy chaotyczne, bo nadal bardzo emocjonalne. Podobnie jak nasza rottka przerazona jest też biszkoptowa sunia labka. Po kilku dnaich udało jej się zjesc z miski, wczesniej przyjmowała pokarm tylko z podłogi. Wet nie był jej w stanie zbadać, jej przerażenie sięgało zenitu. Podobnie, jeśli nie identycznie na każdą osobę, na każdą czynność reaguje Lambi Catani. Strach na umór przed skanerem czytnikiem czipów, podobnie reagowała na Panią wet. Rozmawiałam z doktor w czasie jej wizyty, była wstrząśnięta stanem psychicznym suni :(. nie Ona jedna. Mako ja wiózł i pierwsze co mi powiedział to, jaka jest przerażona. c.d.n. To co napisałaś jest przerażające... rottka tak samo jak labka strasznie boją się ludzi...Labradorka nie chce dać się dotknac... :( na spacerze próbowała przegryźć smycz byle jak najdalej od człowieka... :( dostaliśmy informację, że dzsiaj pierwszy raz spała w sypialni ;) ale w momencie gdy ludzie zaczynają za szybko się poruszać mała jest przerażona... :( Quote
swagnieszka Posted February 21, 2011 Posted February 21, 2011 Boże, biedactwa kochane :placz: Trzymam kciuki za Was, którzy opiekujecie się tymi psiakami, i za piesiulki kochane. Quote
gryf80 Posted February 21, 2011 Posted February 21, 2011 spoko.myślę że przyzwyczajenie się do czlowieka wymaga czasu i cierpliwości.no i spokoju. Quote
basia0607 Posted February 21, 2011 Posted February 21, 2011 Jedna z onek, które są w Elblągu jest bardzo wycofana. Sprawa rotki daje obraz hodowli w naszym kraju, hodowli wzorcowej, dającej czempiony- zimni wyrachowani hodowcy nastawieni na zysk, więc co się spodziwać po takich jak bohater wątku. W mojej 4 letniej działalności jako inspektor nie spotkałam sie nigdy z przejęciem się losami psa (zaznaczam już nie dochodowego) przez hodowcę, któremu zgłaszałam psa. Quote
swagnieszka Posted February 21, 2011 Posted February 21, 2011 no właśnie,... smutne to wszystko co piszecie Quote
malawaszka Posted February 21, 2011 Posted February 21, 2011 basia0607 napisał(a):Jedna z onek, które są w Elblągu jest bardzo wycofana. Sprawa rotki daje obraz hodowli w naszym kraju, hodowli wzorcowej, dającej czempiony- zimni wyrachowani hodowcy nastawieni na zysk, więc co się spodziwać po takich jak bohater wątku. W mojej 4 letniej działalności jako inspektor nie spotkałam sie nigdy z przejęciem się losami psa (zaznaczam już nie dochodowego) przez hodowcę, któremu zgłaszałam psa. niestety mam bardzo podobne doświadczenia z hodowcami :( smutne to, ale oni mają zupełnie inne podejście - jakiś inny świat - pytają mnie dlaczego oni maja być odpowiedzialni za psa, którego sprzedali komuś - to ten kto kupił przejął odpowiedzialność - kompletnie się nie poczuwają do odpowiedzialności za stworzenie, które powołali na świat!!!! jakież to jest wygodne podejście.... i sumienie czyste... Przerażające jest to co piszecie o suczkach! Czy tylko suczki są tak przerażone? Nie chce mi przejść przez klawiaturę o czym pomyślałam :( Quote
Rinuś Posted February 21, 2011 Posted February 21, 2011 [quote name='malawaszka'] Przerażające jest to co piszecie o suczkach! Czy tylko suczki są tak przerażone? Nie chce mi przejść przez klawiaturę o czym pomyślałam :( Na to wychodzi, że tylko suczki....Samiec Sh i Labradora są "normale", Benia chyba też,nie wiem jak Onki...chyba przeszło nam to samo przez myśl... Quote
ilon_n Posted February 21, 2011 Author Posted February 21, 2011 dzięki za bardzo obrazowy opis Lambi .. rozmawiałam dziś z właścicielką tej hodowli .. Lambi to nie jedyna suczka, która trafiła w tamte okolice .. będę ich szukać .. mimo traumy psiaków .. ponawiam apel o skanowanie czipów .. jak widać to jednak przynosi efekt .. możemy ustalić wcześniejszych właścicieli jak też sposób w jaki te psy trafiły do rąk tego ćwoka .. psiaki już prawie wszystkie są rozlokowane .. zostały jeszcze 3 sunie DON, i chyba jeden samiec DON w schronach .. mam też sporo nr tel od osób, które poruszone reportażem chciałyby jakoś pomóc i przyjąć do siebie psiaka z pseudo .. niestety na ogół szczenięta .. ale jest kilka którym wiek nie gra roli .. jak ogarnę tę pocztę i sprawy bieżące to wpiszę na wątek kontakty pogrupowane ze względu na typ psa i poproszę już Was o to, by nawiązać kontakt z tymi domami .. Kochani, bardzo dziękuję za wsparcie finansowe na transport i zabiegi weterynaryjne .. wpłynęło łącznie 570pln, na sterylkę jednej z suń i przewozy psiaków do DT. ONki mają bardzo kruchą psychikę, prawie wszystkie odebrane ćwokowi to wypłosze .. przyklejone do ziemi .. ale w dobrych rękach dość szybko nabierają pewności siebie i pięknieją .. Quote
gryf80 Posted February 21, 2011 Posted February 21, 2011 ale ten drań powywoził zwierzaki-psiaki gdzieś.co z nimi? Quote
Iljova Posted February 21, 2011 Posted February 21, 2011 Żeby te wszystkie psiaki zdołały otrząsnąć się z tego koszmaru, dojść do siebie, otworzyły się i zaufały człowiekowi . Quote
Kuna Posted February 21, 2011 Posted February 21, 2011 [quote name='Rinuś']Na to wychodzi, że tylko suczki....Samiec Sh i Labradora są "normale", Benia chyba też,nie wiem jak Onki...chyba przeszło nam to samo przez myśl... Suki siberianki, które trafiły do mnie też mają psyche w porządku, rzekłabym, że wręcz rewelacyjną. Nawet ta ze startymi opuszkami. Kochają ludzi, koty i inne psy. Tak a'propos chipów, własciciel psa chce po niego przyjechac w najblizszą środę... jak to wygląda prawnie? czy ja nie powinnam miec u siebie jakichś dokumentów? Z jednej strony nie mogę mu nie wydac psa skoro mi udowodni, że jest jego, a z drugiej nie wiem jak się to ma do całej sprawy? Quote
ata Posted February 21, 2011 Posted February 21, 2011 Coś mi się wydaje, udowodnić to facet powinien w sądzie a tak to jeżeli jest to osoba w porządku to może dostać psa najwyżej na tymczas?:roll: Quote
jaanna019 Posted February 21, 2011 Posted February 21, 2011 Pies jest czymś w rodzaju depozytu sądowego, nie można go przekazać właścicielowi tak po prostu nawet jak udowodni, że jest jego. To trochę tak jak z samochodem, np. Jankowi ukradli samochód i wykorzystali go do popełnienia przestępstwa, auto policja zabezpiecza i stawia na parkingu policyjnym, Janek go nie odbierze dopóki nie zakończy się postępowanie sądowe. Tu mamy analogiczną sytuację, doszło do popełnienia przestępstwa "z użyciem" psa. Z drugiej strony to nie ludzkie nadal kazać i psu i panu żyć osobno. Wg mnie najlepszym rozwiązaniem będzie spisanie z panem umowy na dt, tak jak z innymi dt. Pan może dochodzić ukarania złodzieja w odrębnym postępowaniu. A najlepiej poradzić się prawnika ;) Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.