Enigma79 Posted February 2, 2011 Posted February 2, 2011 Kurczę, fatalnie.... :( już wszystko zorganizowałyście a tutaj nagle takie "niespodzianki". Tak się zastanawiam, czy "właściciele" odbierający psy ze schroniska muszą jakoś udowodnić, że faktycznie pies do nich należy (?) Quote
agnieszka32 Posted February 2, 2011 Posted February 2, 2011 No wiecie... często ludzie nie wiedzą, gdzie mają szukać swoich psów, gdy im zaginą. Kiedy zaginęła Dafne, jej właścicielom nawet do głowy nie przyszło, by szukać jej w schronisku! Więc jest to możliwe, że ktoś po 10 dniach trafia na ślad swojego psa w schronie, zwłaszcza, gdy pies mógł przebywać w Szczecinie np. przejazdem. Każdy odbierający psa potencjalny właściciel musi udowodnić, że nim jest - najczęściej jest to książeczka zdrowia psa albo inny dokument uprawdopodabniający, że to jest właśnie jego pies. Ponadto, musi zapłacić koszty szczepienia ( 40 zł, 15 zł) i pobytu psa w schronisku (15 zł za dobę), co nie jest wcale dla niektórych taką małą sumą. Często ludzie rezygnują z odbioru własnego psa właśnie z powodu tych kosztów. Trzymam kciuki za szczęśliwe zakończenie pobytu Niuńka w schronisku - jeśli odbierze go prawdziwy (w sensie "godny" jego posiadania i troskliwy) właściciel, to myślę, że będzie to dla psa najlepsze. Quote
vena&vivi Posted February 2, 2011 Posted February 2, 2011 Czy ktos zna ten schron -ostatnio była dożyca jak sie nią zainteresowalismy to nagle właściciel sie znalazł, teraz dog i ta sama sytuacja. ktoś pisał o pudelku. Ja nie wierze w takie zbiegi okoliczności. bardzo prosimy o pomoc osoby znające ten schron. Quote
ageralion Posted February 2, 2011 Posted February 2, 2011 [quote name='vena&vivi']Czy ktos zna ten schron -ostatnio była dożyca jak sie nią zainteresowalismy to nagle właściciel sie znalazł, teraz dog i ta sama sytuacja. ktoś pisał o pudelku. Ja nie wierze w takie zbiegi okoliczności. bardzo prosimy o pomoc osoby znające ten schron.[/QUOTE] Pomagamy ale jesli faktycznie wlasciciel udowodni, ze to jego pies (ma przywiezc ze soba jakies zdjacia), to zostanie on wydany. Podobno wlasciciel szuka go od jakiegos czasu, a przyjezdza az z Pyrzyc. Dziwne to, ze tak daleko sam zawedrowal, a potem sie przywiazal do drzewa... moze ktos go znalazl i porzucil. Wlasciciel mogl dopiero teraz dostac list z powiadomieniem o psie w schronisku i sam zadzwonil, ze dzisiaj po niego przyjedzie. Zobaczymy czy jak uslyszy o kosztach, dalej bedzie taki sklonny do odbioru. Quote
agnieszka32 Posted February 2, 2011 Posted February 2, 2011 Dokładnie, nie panikujmy! Przecież gdyby moje psy odnalazły się gdzieś w jakimś schronie, to też ktoś o mnie mógłby powiedzieć, że po roku zorientowałam się, że mi pies zginął. Nie znając okoliczności zaginięcia psa, ani właściciela, nie oceniajmy człowieka, czekajmy cierpliwie na rozwój sytuacji ;) P.S. Ageralion, zmień sobie banerek - Szczecinek wygrał :multi: Quote
vena&vivi Posted February 2, 2011 Posted February 2, 2011 No dobrze poczekajmy jak wytlumaczy cała sytuację -np. przywiązanie do drzewa, ciekawe. Quote
some Posted February 2, 2011 Posted February 2, 2011 a pewne jest to ze byl przywiazany do drzewa? bo na stronie schronu jest info ze zostal znaleziony na parkingu przy jez. Głębokim/ a to ejst roznica Quote
ageralion Posted February 2, 2011 Posted February 2, 2011 [quote name='some']a pewne jest to ze byl przywiazany do drzewa? bo na stronie schronu jest info ze zostal znaleziony na parkingu przy jez. Głębokim/ a to ejst roznica[/QUOTE] Taka wersje uslyszalam dzisiaj przez telefon. Mozliwe, ze nie napisali o przywiazaniu, albo nastapilo przeklamanie na laczu ;) Wazne, ze psiak jest tyle km od domu, jesli to jest wogole on. Niestety takie jest orawo i po to kwarantanna, aby wlasciciel mial szanse w ciagu dwoch tygodni odebrac psa. Zobaczymy czy wogole przyjedzie. Quote
tatankas Posted February 2, 2011 Posted February 2, 2011 No i co tam,właściciel przyjechał,czy Aniu odebrałaś go ze schronu i jest w DT??? Quote
ageralion Posted February 2, 2011 Posted February 2, 2011 Dostalam smsa, ze wlasciciel sie nie zjawil i Niuniek zostal zabrany przez dziewczyny do DT. Podobno jest w tragicznym stanie :( Bardzo sie na nim odbilo schronisko. Nic wiecej nie wie, bo Ania nie odbiera telefonow. Pewnie ma teraz kupe roboty z "malenstwem". Oby do poniedzialku sie ten facet nie zglosil, wtedy psiak bedzie oficjalnie do adopcji... Quote
tu_ania_tu Posted February 2, 2011 Author Posted February 2, 2011 nie odbiera bo go nie wzięła a zeszło nam z Niuńkiem długo u weta. Zaraz wszystko napiszę. Oto Alfred:loveu: [URL="http://www.radikal.ru"][IMG]http://s60.radikal.ru/i169/1102/cb/8e1c9eb7e5ca.jpg[/IMG][/URL] wiecie co, ja nie mam siły do Małgosi i Wojtka. Oto miejsce dla psa śmierdzącego ze schroniska :evil_lol: [URL="http://www.radikal.ru"][IMG]http://i056.radikal.ru/1102/88/bcccf77fc02e.jpg[/IMG][/URL] Już teraz wiem co ludzie mają na myśli piszac, ze zdjecia nie oddają rzeczywistości :crazyeye: [URL="http://www.radikal.ru"][IMG]http://s007.radikal.ru/i302/1102/fe/b31e9580331e.jpg[/IMG][/URL] Quote
tu_ania_tu Posted February 2, 2011 Author Posted February 2, 2011 Niuniek zmienił robocze imię na ALFRED. A teraz historia cała. Po tych wieściach porannych to już obawiałam się całkiem na poważnie, że pies zostanie wydany nie wiadomo komu. Pojechałysmy o 14 do schronu i ulga jaką poczułam widząc biedaka była przeogromna. Poczatowałyśmy trochę obserwujac kto na teren schronu wchodzi i z czym wychodzi. O 15 był czas audiencji. Nie moge zrozumieć dlaczego pies został okreslony mianem śmierdziel taki śmierdziel. Powtórzono to dwa razy a na moją również dwa razy wyartykułowaną prośbę o rozwiniecie tej myśli nie zareagowano. Nie wiem co z ta historia o właścicielu, czy prawdziwa czy nie. Nie wiem i mam nadzieje, ze juz nie pojawi sie problem do poniedziałku (wtedy dopiero oficjalnie go zaadoptować będziemy mogli) Chłopak przyszedł, smutny ze spuszczona głową, taki kochany do bólu. Wszystko było mu jedno. Ale bardzo ładnie wskoczył do bagażnika i w drodze był super grzeczny. U weta... ach tu muszę wam powiedzieć, że poryczałam się jeszcze przed wejściem, poryczałam sie z bezsilnosci na ludzka obojetność i znieczulicę. U mojego weta sa zawsze kolejki, nie raz po 3 godziny tam kwitłam, umówiłam się z wetem, ze zadzwonie pod koniec dnia i wtedy on mi powie o której mamy przyjechać tak abysmy byli ostatni i bez sterczenia mogli wejść do gabinetu. Poszłysmy jednak z Małgosią na zywioł. Pojechałyśmy natychmiast po odebraniu psa. Wyszłam z auta, podeszłam do pani nr 1 i wyjaśniam sytuację i czy by nas nie wpuściła przed sobą. A ta krowa mówi, ze jej kot leżący w transporterze tez jest wykończony i że mamy spadać. Nie no, wszystko mi puściło (a ja w zasadzie twarda jestem). Alfred wyszedł z auta, wszyscy wytrzeszczyli oczy i wszyscy przed nami nas przepuścili a ta cholerna miłośniczka zwierząt nie odpusciła mimo komentarzy wszystkich wkoło. Ech. U weta Alfred bez najmniejszego problemu dał sie zbadać - został oceniony na 5-6 lat (nie wiem czy dobrze bo nie wiem jakie doświadczenie ma mój wet z dogami starszymi, bo wszystkie znane które go odwiedzają sa jeszcze młode). Waży 50 kilo (to całkiem nieźle). Zapalenie gardła i krtani, gorączka, odwodnienie, no i nierówne bicie serduszka (ale szmerów na szczęście nie słyszał). Dostał zastrzyk wzmacniający, antybiotyk na to gardełko i jeszcze jakiś. Pobrana została krew do badania, żebyśmy wiedzieli dokładniej na czym stoimy. Na koniec wizyty dostał od weta w nagrodę kilka kulek jakiejś dietetycznej karmy - I ZJADŁ OCHOCZO!!! . Bedziemy oczywiście kontynuować leczenie. zapłaciłam dzisiaj 40 zł za badanie i zastrzyki i 80 zł za badanie krwi (jutro będą wyniki). Zrobił na dworze siq (jak dziewczynka) i qpę (najpierw zatwardzenie ale potem poszło juz gładko), po schodach które spędzały mi sen z powiek dosłownie wleciał, zamieszania w domu narobił (ten totalnie nie nawiązujący za kratami kontaktu pies!), zjadł ryżyku troszkę z kurczaczkiem i potem wylegiwał sie na posłaniu przy kominku. Wierzę, że będzie dobrze, bo po pierwsze je a po drugie trafił do ludzi, którzy otworzyli przed nim swe serca - Małgosia całowała go po tej śmierdzącej jeszcze głowie, doskonale wiedziała jak sie zachować gdy pies się załatwił (ochy i echy leciały). To był suma summarum bardzo dobry dzień. Przepraszam za tą długą opowieść, ale przeżywam to bardzo. Jak mnie olśni jeszcze to coś dopiszę. Quote
agnieszka32 Posted February 2, 2011 Posted February 2, 2011 Jaki on wieeeelki! I jaki chudy :(:( Quote
Enigma79 Posted February 2, 2011 Posted February 2, 2011 Przepiękny, duuuuży i strasznie chudy :( ale myślę, że teraz wśród osób o dobrym sercu (a on to odczuje) dojdzie do siebie i będzie bardzo szczęśliwy. Żeby tylko obecny stan nie był zbyt zaawansowany i do zregenerowania w jego wieku. Aha i najważniejsze - państwo, którzy zaoferowali Alfredowi DT już wiele zrobili, Wy oczywiście też (m.in.Aga32, Ania) ale jeśli będzie potrzebne wsparcie $, żeby chociaż pomóc w opłaceniu badań, dajcie znać. Dołożę się, może nie za wiele ale te min. 30 zł znajdę a po wypłacie może i więcej. Quote
tu_ania_tu Posted February 2, 2011 Author Posted February 2, 2011 ale waży sporo, zaskoczyło mnie to 50 kg. Znaczy że chłopak ma potencjał i my mu pomożemy stać się najpiękniejszym panem dogiem Quote
agnieszka32 Posted February 2, 2011 Posted February 2, 2011 Cieszę się, że jest już u Małgosi i Wojtka - będzie miał tam jak u Pana Boga za piecem ;) Świetnie, że zaczął jeść! Biedactwo, jak on się musiał męczyć w tej ciasnocie na kwarantannie :( Ciekawe, czy Małgosia będzie chciała go komukolwiek oddać :diabloti: Quote
tu_ania_tu Posted February 2, 2011 Author Posted February 2, 2011 dzisiaj usłyszałam, ze mam nie szukać mu zbyt szybko DS :-) Mam nadzieję że nocka minie spokojnie i nie będzie negatywnych reakcji żołądkowych na ryżyk z kurczaczkiem w ilościach mini mini. Oby tylko przyswajał jedzonko. tu jeszcze fota pod schronem zrobiona [URL=http://www.radikal.ru][IMG]http://s59.radikal.ru/i165/1102/2a/4de65c9419a5.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://www.radikal.ru"][IMG]http://s007.radikal.ru/i301/1102/19/3e6be7027c90.jpg[/IMG][/URL] Quote
tatankas Posted February 2, 2011 Posted February 2, 2011 Boże jaka chudzinka,no ale teraz to już tylko lepiej będzie,oby się właściciel nie znalazł... Quote
ageralion Posted February 2, 2011 Posted February 2, 2011 Jaka bida:( Sama skora i kosci, gdzie on ma te 50kg? Chyba wielkie serduszko ma, ze tyle wazy :) Bardzo sie ciesze, ze udalo sie chlopaka dzisiaj zabrac :) Quote
tu_ania_tu Posted February 3, 2011 Author Posted February 3, 2011 Alfred/Niuniek ma sie póki co dobrze. Noc minęła spokojnie, pies bez najmniejszego zastanowienia do łóżka sie władował z którego został usuniety na ponton (prezent od siostry Małgosi). Wytrzymał do 4 a potem cichaczem huzia do łózia. Rano niestety nie zrobił qpy, ma raczej tendencje do zatwardzenia i niestety bedzie ja kisił do popołudnia (mam nadzieję, ze wytrzyma). Na spacerku juz nawet sobie podskoczył, ach kochany chłopaczek. Dam znać wieczorkiem co z wynikami krwi i co zastała Małgosia po powrocie do domu. Dziękuję bardzo wszystkim za pozytywny oddźwięk. Jesteście cudowni. Alfred będzie potrzebował pomocy finansowej. Nie wiemy na razie czy ograniczy sie to do wydatków na weta zwiazanych z wyprowadzeniem go na prostą i do karmy. Najbliższe dni pokażą. Leczenie dużego psa to niestety spore koszty, bo dawka leków na masę ciała jest określana. Wczorajsze 40 zł to 45 minutowe badanie i 3 strzykawy pełne leków. Mój wet nie jest z tych zdzierających kasę. Bedę na bieżąco informować o wydatkach jak równiez o tym w jaki sposób zostalismy wsparci (mam obiecany wór karmy, tylko jeszcze nie wiemy czy Alfred bedzie mógł ja jeść, za pare dni sie okaże kiedy z ryżyku na suche bedziemy mogli przejść i czy nie bedzie to musiałobyć specjalistyczne suche. Jeżeli ktoś chciałby wesprzeć Alfreda w jego starcie w nowe życie prosze o przelewy na konto Stowarzyszenie Dogi-Adopcje z dopiskiem "dla Alfreda" Stowarzyszenie Dogi-Adopcje 41-800 Zabrze ul. Ligenzy 31 nr konta 43 1240 4849 1111 0010 2325 1499 Quote
agnieszka32 Posted February 3, 2011 Posted February 3, 2011 Rozmawiałam przed chwilą z Małgosią (na razie jestem chora, siedzę w domu, ale od jutra będę miała szczegółowe codzienne relacje ;)) - jest Alfredem zachwycona! Mówi, że jest przekochany :loveu: Apetyt ma ogromny, chciałby jeść i jeść, ale trzeba mu jedzonko dawać stopniowo ;) I Małgosia mówi na niego KONICZIŁA - od konia :evil_lol::evil_lol::evil_lol: Quote
tu_ania_tu Posted February 3, 2011 Author Posted February 3, 2011 Mielismy kiedyś do adopcji doga. Budrys było mu na imie, ale zdecydowanie lepiej reagował na imie KONIU :) Tak z tym jedzeniem to trzeba uważać, bo zbyt dużo na raz może spowodować skret żoładka :( a poza tym nie należy mieszać jedzenia, dieta musi być mono.... hmm brak mi słowa, niech bedzie monotonna ;). Brzuszek musi dac nam znać że akceptuje to lekkostrawne jedzonko które dostaje i jak już wyjdzie z trybu uspienia to wtedy zobaczymy dalej. Kurcze chłopaka trzeba jakoś wykąpać. Asia podpowiedziała właśnie, ze skoro pod prysznicem kiepsko to żeby go chociaż szamponem na sucho wyprac;) Pomysł jest niezły! Quote
ageralion Posted February 3, 2011 Posted February 3, 2011 Aniu na naszym watku astow, mialysmy oferte worka karmy dla doga i legowisko. Panie odeszla sunia i chciala oddac potrzebujacym psiakom. Moze sie przyda? Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.