Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Ehh... teraz się zorientowałam, że za 1-2 miesiące będzie. >.<
Standardowo zostaje celowe rozchorowanie się przez pewien jej czas, aby pilnować Lucy.
Macie może jakieś pomysły? Wolę wcześniej nad tym myśleć. ._.
Najlepsze rozwiązanie to, albo zlikwidować problem puszczania psa samopas, ale do tego jest potrzeba pozbycia się mojego ojca, a drugi to utajona sterylka - no, ale to też nie takie łatwe jak kastracja, to niebezpieczniejszy zabieg, w okolicy go nie wykonują, musiałabym pociągiem jechać, także są widoczne później rany do gojenia.
nie wiem co z tym zrobić ...

Posted

Pilnuj jej, kup majty, spray i co tam jeszcze można. Nie puszczaj luzem, poproś ojca by tez pilnował, uświadom ile problemów będzie ze szczeniakami, powiedz o zasranych i zasikanych podłogach, zniszczonych butach, tapicerkach. Powiedz, że istnieje duże ryzyko powikłań po ciąży, że to bardzo eksploatuje organizm suczki. Zaproponuj też , że zabierzesz tatę do schroniska, gdzie jest pełno psów, pochodzących właśnie z takich nieplanowanych ciąż, może go to ruszy i uświadomi , że taki nieplanowany rozród niesie ze sobą wiele cierpienie niewinnych psów. Pilnuj suni jak oka w głowie.

Posted

To może ja powiem co sama robiłam kiedy zostawiałam psy same podczas cieczki suni.
Bohaterowie: pies i suka, kundle.
Akcja: Sunia miała nałożone majtki a na to jeszcze ubranko - kubraczek (gdyż same majtki potrafiła skutecznie zdjąć bez większego wysiłku:roll:). Piesek miał kombinezon szyty na miarę przez znajomą krawcową, aby nie musiał się męczyć w za ciasnym/sztucznym materiale no i, żeby nie miał opcji zdjęcia go czy przesunięcia. Dodatkowo zabawki, smakołyki, włączone radio i zostawiony telefon ze śmieszną melodyjką, na który dzwoniłam jak mi się przypomniało, żeby w razie czego psy zapomniały o czym myślały. Ten telefon to żadna antykoncepcja, ale uspakajało moje sumienie, bo musiałam coś robić.
Efekt: zdało egzamin - ciąży brak.:razz: Nie było nawet szansy.
Ale nigdy więcej - nerwów zjadłam przez to tyle, że jestem starsza o 5 lat.

P.S. :oops: Doczytałam, że w domu nie ma pieska drugiego, tak? To się rozpisałam na temat:roll: W każdym razie w przypadku samotnej suni też mam doświadczenie (6 lat zanim pojawił się pieso) - polecam psa na smyczy automatycznej (żeby przez 3 tyg. nie musiała męczyć się na 1,5metra. Psy odganiać. Na wszelki wypadek mogą być pomocne tabletki niwelujące zapach cieczki - całkiem go nie zatuszują, ale na dworze mogą zmniejszyć odległość wyczuwalności cieczki ;)

Posted

No zastanawiam się, czy to nie ryzykowne z tą utajoną sterylką, boję się aby w razie czego nic jej się nie stało...

Majtki też ma ubierane jak coś. ^^ Otwór na kupę mają, a mój ojciec nie potrafił ich przy poprzedniej cieczce ściągnąć. :lol:

Tylko się boję, że celowo będzie chciał, aby Lucy miała szczeniaki... Bo ktoś mu ostatnio głupot na ten temat nagadał. :/

Posted

Najlepiej jakiś kubraczek całościowy, ale to też ciężko, szczególnie jeśli sunia jest mała to odstęp między dziurką na kupę a miejscem które chcemy zakryć jest mały. Z samymi majtkami, tak jak wspomniała Błyskotka, piesek sobie poradzi albo i sama sunia - moja majtki odsuwała na bok ;-)

Musisz porozmawiać z tatą, tak na poważnie. Może poproś jakąś sporo starszą koleżankę bądź ciocię, żeby wyjaśniła mu temat - wtedy zobaczy, że to nie tylko "fanaberia młodych" a zdanie jakie wyznają dorośli ludzie. Pokaż mu broszury nt. nie rozmnażania psów.
Znajdź wątki lub zdjęcia gdzie zostało opisane, a najlepiej POKAZANE, że ktoś uśpił miot, bo nie mogły znaleźć domu. Pokaż mu zdjęcia malutkich słodkich szczeniaków a następnie samych ciał po "zastrzyku". Może to drastyczne, ale z racji wykształcenia wiem, że czasami tylko tak można do ludzi przemówić.
Pokaż mu, że miasta/organizacje same organizują i promują "akcje-sterylizację", która jest darmowa. Rana po sterylce zagoi się szybko!

Dobrze, że Ty wiesz jakie konsekwencje grożą suni i pilnujesz tematu. Pociągnij to odpowiedzialne zachowanie i naucz po prostu ojca, co ma myśleć na temat sterylizacji i, że powinien się na nią zgodzić. To jest najlepsze wyjście i dla psa (zmniejszone zagrożenie chorobami, brak konieczności prowadzenia na smyczy, w majtach i Bóg wie czym pryskania) no i oczywiście dla was ( mniej pilnowania, mniej nerwów i mniej wydanych pieniędzy - może i banalne ale ciąże urojoną sunia może mieć po każdej cieczce a leczenie nie dość, że kosztuje to jeszcze zbyt późne grozi zapaleniem sutka).
Musisz spróbować uświadomić tatę. A jeśli to nie pomoże, no cóż... nie, żebym namawiała do "złego", ale ja wzięłabym sunię pod pachę i wysterylizowała. Skoro argumenty teoretyczne nie docierają to na pewno zobaczy różnicę kiedy nie będzie musiał pilnować psa, martwić się o cieczkę, o majtki, o spreje i o wkurzoną córkę :lol:

P.S. co do Twojego pierwszego postu - na forum możesz napisać prośbę o transport na i po sterylce. Może nie od razu, ale myślę, że jakiś samochodowy się znajdzie.

Posted

Najgorsze to, że moje zdanie nie jest nic warte... ostatnio nasłuchał się obcej osoby wywodów na temat, czemu warto, aby suka miała raz życiu szczeniaki i ehh...
O szczeniakach to mówiłam kiedyś i ich usypianiu w schroniskach itd., a on jest zdania, że dla zdrowia Lucy, warto jest nawet poświęcić szczeniaki, LOL.

Posted

To może zabierz go do weterynarza, zaufanego i niech opowie bez owijania w bawełnę, jakie to "zdrowe" dla suki... Niech powie ile suk umiera przy problemach okołoporodowych, ile rodzi martwe płody, ile szczeniaków nie przeżywa pierwszej doby lub dwóch a suka potem ich szuka i tęskni... Chyba nikt bardziej zaznajomiony w temacie niż weterynarz nie wywrze wrażenia na Twoim ojcu. Może wybierz się sama najpierw do weta i powiedz mu co i jak i na następną wizytę przyjdź już z tatą.

Posted

U mnie zdanie na temat sterylki jest takie:
ja- sterylka
mama - szczeniaki, potem być może sterylka
ojciec - szczeniaki, bez sterylki
siostra - brak szczeniaków, brak sterylki

Posted

Ciężko będzie suni upilować skoro rodzice chcą szczeniaczki...Ja niedawno przerabiałam pierwszą cieczkę mojej Pusi i odbyło się bez większych problemów. Każdy w domu pilował żeby nie miała kontaktu z drugim pieskiem, kundelkiem bo on chociaż ma 15 lat to wył z miłości do niej:) Na spacerki normalnie z nią chodziłam , na smyczy oczywiście, na ogródek wychodziła na siku w czyjejś obecności. Ogólnie nie było źle, od właściciela najwięcej zależy-tzn od tego czy chce upilnować. Powodzenia:)

Posted

To może podaj suni zastrzyk,żeby nie miała cieczki.Nie jest to najlepsze rozwiązanie ,ale lepsze od szczeniąt.Będziesz miała więcej czasu na przekonanie rodziców do sterylki.Jest jeszcze jedna możliwość,ale tu musiałabyś mieć jakiegoś zaufanego weta,który po prostu by rodzicom powiedział,ze suka ma ropomacicze i konieczny jest zabieg.

Posted

Taki wet to by się przydał, może spróbuje podpytać jakiegoś weterynarza co sądzi na temat sterylizacji.
Gorzej jakby się okazało, że też uważa, że suki powinny mieć raz młode. o; Wtedy to byłaby już masakra. oO"

Posted

tacy wiejscy weterynarze mają prl-owskie podejście często....zastrzyków żadnych nie dawaj, ja się bronię od tego rękami i nogami, daję tylko w OSTATECZNOŚCI. jak Ci suka dostanie ropomacicza, to będziesz płakać.
Ciężkie podejście Twojego ojca, doradziłabym Ci wykraść sukę i zawieśc na sterylkę, ale to by mogło skłócić Cię z tatą. Sama go znasz, wiesz jak go przekonać, no chyba że sie go przekonać nie da.....Nie wiem co bym zrobiła na Twoim miejscu. Ja mam wolna rękę-mogę sobie kupić 5 kolejnych psów jak chcę, mogę je wykastrować, albo kryć, jak chcę. mam wolną rękę, więc trudno mi się w Twojej sytuacji postawić.

Posted

Rodziców nigdy do sterylizacji przekonywać nie musiałam, ale kiedyś miałyśmy sąsiadkę, która za nic w świecie nie zgadzała sie na sterylkę swojej suni. Zadne argumenty nie skutkowały ( a przeważnie nie mam problemu z przekonaniem do sterylizacji), suka szczeniła się 3 (!) razy do roku, kobieta za każdym razem COŚ ze szczeniakami robiła( podobno takie noworodki spuszczała w WC...). Nawet chciałyśmy jej zapłacić za zgodę na sterylizację... Kobieta durna jak but. W końcu, kiedy termin sterylki był umówiony, odstawiliśmy szopkę: kiedy kolejny raz wypuściła suczkę "żeby sobie użyła", kolega przechwycił psinkę i pojechał taksówką do weterynarza. Ja w tym czasie, razem z dwiema znajomymi tej baby które zgodziły się współpracować, pobiegłam do niej i narobiłyśmy krzyku że Punię zaatakował jakis duzy pies, że jest bardzo pogryziona i że ktoś ja zawiózł do weta... Kiedy suczka wybudziła się z narkozy, wycięliśmy jeszcze w paru miejscach futerko,żeby pogryzienie było bardziej wiarygodne. Babie na szczęście nie przyszło do głowy dzwonic do weta i wypytywać. I nawet za zabieg nam zwróciła. Do tej pory jest przekonana, ze suczka miała straszny wypadek przez który jest bezpłodna:diabloti:

To dosć ryzykowny numer,wymaga dobrej organizacji, ale może warto spróbować, jeżeli inne metody zawiodą?

Posted

[quote name='Taya']Rodziców nigdy do sterylizacji przekonywać nie musiałam, ale kiedyś miałyśmy sąsiadkę, która za nic w świecie nie zgadzała sie na sterylkę swojej suni. Zadne argumenty nie skutkowały ( a przeważnie nie mam problemu z przekonaniem do sterylizacji), suka szczeniła się 3 (!) razy do roku, kobieta za każdym razem COŚ ze szczeniakami robiła( podobno takie noworodki spuszczała w WC...). Nawet chciałyśmy jej zapłacić za zgodę na sterylizację... Kobieta durna jak but. W końcu, kiedy termin sterylki był umówiony, odstawiliśmy szopkę: kiedy kolejny raz wypuściła suczkę "żeby sobie użyła", kolega przechwycił psinkę i pojechał taksówką do weterynarza. Ja w tym czasie, razem z dwiema znajomymi tej baby które zgodziły się współpracować, pobiegłam do niej i narobiłyśmy krzyku że Punię zaatakował jakis duzy pies, że jest bardzo pogryziona i że ktoś ja zawiózł do weta... Kiedy suczka wybudziła się z narkozy, wycięliśmy jeszcze w paru miejscach futerko,żeby pogryzienie było bardziej wiarygodne. Babie na szczęście nie przyszło do głowy dzwonic do weta i wypytywać. I nawet za zabieg nam zwróciła. Do tej pory jest przekonana, ze suczka miała straszny wypadek przez który jest bezpłodna:diabloti:

To dosć ryzykowny numer,wymaga dobrej organizacji, ale może warto spróbować, jeżeli inne metody zawiodą?[/QUOTE]

ooo, super pomysł, naprawdę! Gratuluję inwencji twórczej. No i ogromna ulga dla suni...Rewelka:) Niestety z niektórymi tylko tak trzeba.

Posted

[quote name='ciemnaczekolada']A majtki nie wystarczą :) ? Pies nie pokryje, a ich problemów mniej.

Ja jeszcze dopiszę dla potomności... Gdyby majtki były takim skutecznym środkiem antykoncepcji, to psy by dawno wyginęły; ludzie zresztą też :evil_lol:

Moja suka po moim wyjściu gaci cieczkowych pozbywała się momentalnie, a nawet motywacji w postaci samca w domu nie miała ;)

Ppx, to pierwsza cieczka suni? Jak tak, to myślę, że ojcu uda się wyperswadować, że to za wcześnie na szczeniaki, bo i on by chyba nie chciał, żebyś Ty miała dzieci po pierwszej miesiączce i zdrowe by to nie było :diabloti: natomiast jeśli to już któraś z kolei, to naprawdę nie ma co czekać, organizuj zabieg.

  • 2 months later...
Posted

I co zrobiłaś? Udało się jakoś przekonac tatę?
Byłam dwa dni temu na wsi u męża. Spytałam, gdzie ich pies i usłyszałam, że pobiegł na suki. Pytam, czemu go nie wykastrują, a on mi na to, że nigdy w życiu i że te szczeniaki to nie ich sprawa. To raczej problem właścicieli suk. Na moje argumenty o przepłnionych schrniskach, psach ginących pod kołami itp, nic, zero odzewu. Taka jest polska wieś.

Posted

no właśnie co z suczką?
Nie rozumiem takich ludzi...Mamy XXI wiek a nadal wierzymy w te średniowieczne zabobony?
Dlatego ja po części nie lubię wakacji na działce-codziennie dostaję nowe oferty suk chcętnych pobzykać sobie(dosłownie-mało kto potrafi to nawet normalnie nazwać)z Frankiem...
Dochodziło już do takich cyrków że ludzie otwierali furtkę jak jakas suczka miała cieczkę żeby mój pies zaznaznał choć raz w życiu rozkoszy(:stupid:)
I takim sposobem straciłabym psa-wybiegł,ja za nim i jechał samochód.Naszczęście pani widząc małe kudłate coś zahamowała i chyba tylko dzieki temu mam teraz psa...

Posted

No właśnie Balbina12, to samo zauważam na wsi. Suka/pies musi sobie użyć. Moja znajoma ze wsi zamykała suki z cieczką (miała dwie), a mąż wypuszczał, gdy psy podchodziły pod dom i z uśmiechem patrzył jak z nimi kopulują. Szczenięta zakopywali. I tak dwa, trzy razy do roku... Ludzie uczłowieczają zwierzęta: ja mam ochotę na seks, ja lubię seks, to i psu tego brakuje. Tyle, że psy i wiele innych zwierząt nie uprawia seksu! Kopulacja ma na celu rozmnażanie. Ponoć jedynie naczelne i delfiny przezywają uniesienia seksualne jak ludzie. Ale nie wytłumaczysz tego pewnym osobom...

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...