Onsen Posted February 15, 2011 Posted February 15, 2011 Pieniążki zostały przelane. Proszę o potwierdzenie jak dojdą ;] Quote
akacha Posted February 16, 2011 Posted February 16, 2011 Dziekujemy! dotarło 110 zł z dopiskiem HEKTOR :) Quote
gabi2 Posted March 4, 2011 Author Posted March 4, 2011 Wysłany: Wczoraj 22:50 Hektor jest cudny. Wcale nie zagryza małych psów, bo z Dyziem, naprawdę małym kundelkiem biegają razem po wybiegu. Mały Dyzio nawet ma odwagę na Hektora warknąć, czy skubnąć go w pysk, wiedząc że tamten nie zje go za to - poprostu się dogadują. Nawet powiem że się lubią! Hektor uważa Maćka za swojego "pana" choć i do mnie strasznie się cieszy kiedy przychodzę, dziś aż się kręcił z radości, popiskiwał, tulił. Potem przyniósł kawał lodu w pysku i chciał zabawy. Kopałam ten lód, on biegał za nim, znów przynosił itd. Wesoły jest, po kastracji dobrze się czuje i wszystko w normie, rana goi się a Hektor wcale się nią nie interesuje. Szukamy domu dla Hektora. Jednak każdy, kto będzie chciał go zaadoptować, musi pofatygować się do Gdańska i poznać psa osobiście, a nam dać się obejrzeć Quote
Hitoshi Posted May 23, 2011 Posted May 23, 2011 Zapraszamy na bazarek ogłoszeniowy, z którego całkowity dochód zostanie przekazany na spłatę mega długu w klinice: http://www.dogomania.pl/threads/208321-Bazarek-og%C5%82oszeniowy-50-za-10-z%C5%82-na-mega-d%C5%82ug!-Zapraszamy-do-15-czerwca Quote
gabi2 Posted July 5, 2011 Author Posted July 5, 2011 Hektor ma się dobrze, oprócz problemów skórnych z którymi borykamy się już od dawna i niechęci do dzieci, wszystko u niego okej. Byłam dziś z nim na kontroli skóry u weterynarza. Z zeskrobin wynika że Hektor ma gronkowca, te zmiany na zadzie i pysku widoczne na zdjęciach to właśnie gronkowiec. od trzech tygodni leczymy go antybiotykiem i zmiany na zadzie zniknęły, na pysku niestety nie, a wręcz jakby powiekszyły się. Przyszło nam do głowy że może wyjałowiony organizm przez antybiotyk i załapał jakiegoś grzyba. Do tego ropieją mu oczy... Dostaliśmy dziś receptę na maść na pysk i krople do oczu. Za 6 dni następna wizyta i możliwe że dołączymy drugi antybiotyk. Hektor nie lubi dzieci, kiedy raz przyszłam z Frankiem, nie spojrzał nawet na mnie, tylko cały czas szczekał wściekle na Franusia. Nie podobało mi się to. Absolutnie nie polecam go do domu z dziećmi. Mnie Hektor kocha, pozwala mi zrobić ze sobą wszysko, choć cokolwiek robię, to w kagańcu. Np dziś wkładanie do klatki w moim aucie... Zapierał się tak stanowczo, że już poprostu nie miałam siły go wpychać... Rozczapierzał łapy na boki i kładł się, a ja go - bezwładnego próbowałam wepchnąć do auta. Nie warknął nawet ani razu, on poprostu nie chce absolutnie zrobić mi krzywdy, choć bardzo nie chce zrobić tego, o co go proszę... Więc na siłę w końcu wsadziłam go do klatki, ale nie zdołałam zamknąć drzwiczek i Hektor wypchnął głowę. To ja go ramieniem wpycham, napierając na głowę, a on jak tur tą głową się ze mną siłuje. Ja już nie miałam siły, ale nie mogłam mu pozwolić się wypchnąć, więc wogóle ustałam w przepychankach, tylko zatrzymałam się w jednej pozycji, Hektor też się zaparł, ale i nie napierał. Tak się zatrzymaliśmy, dyszeliśmy i parzyliśmy sobie w oczy. To jest niesamowity pies. Potem po odpoczynku, podczas którego przemyślałam jak mam go tam upchnąć, spróbowałam jeszcze raz i zamknęłam drzwiczki. Potem wsadziłam rękę przez kratkę i zdjęłam mu kaganiec, żeby wiedział że nie chcę go więzić aż tak bardzo patrzył na mnie spod byka, ale potem się położył i przez całą podróż leżał spokojnie, nawet nie piszczał. Jest super twardym i zrównoważonym psem, ale jednak "zadzymiarzem" mimo wszystko i zawsze trzeba na niego uważać. Pani doktor przypadła mu do gustu, bo po wejściu do gabinetu poocierał się trochę o moje nogi, potem ja usiadłam a on się położył obok mnie zupełnie na boku i chciał żeby go głaskać. To jednak zwodnicze bo wiem jak on potrafi zrobić, jakby doktor podszedł do niego i zaczął coś manipulować, zaraz by się spiął i był gotów do "obrony". Mnie natomiast pozwala na wszystko, ufa jakby że nawet jakbym sprawiła mu ból, to nie mam złych zamiarów i nie broni się zębami, tylko opiera z całych sił jak zapaśnik. Wywija, wykręca, kładzie na podłogę... Dlatego go tak lubię, jest w stosunku do mnie dżentelmenem, zgodził się na to całkowicie z własnej woli, w żaden sposób nie próbowałam go złamać, w naszych kontaktach jednak zawsze zachowywałam umiar. To jakby on dał mi fory i pozwala sobą rządzić, miłe z jego strony, bo ja wiem jaki on potrafi być - jeśli kogoś nie lubi, to bez zastanowienia skacze w jego stronę. Jest przy tym niesamowicie silny i zdecydowany w tym co robi, także trudno go utrzymać na smyczy, jeśli ktoś nie byłby przygotowany... Rozpisałam się o Hektorze, ale to naprawdę wspaniały pies, choć moim zdaniem trudny. Mam wrażenie że on czuje się moim psem i nie ma zamiaru zmieniać decyzji, zawsze czeka na mnie, tęskni za mną, kiedy odchodzę, strasznie drapie kojec, szczeka i chce ze mną iść. Co nie znaczy, że jeśli trafi się ktoś uparty, zrównoważony i pewny swego, będąc jednocześnie osobą pogodną, z poczuciem humoru i mając pojęcie o postępowaniu z psami, napewno zjedna sobie Hektora. No właśnie, to taki pies, że jego trzeba sobie zjednać, nie można na siłę stać się jego człowiekiem. Ja lubię takie psy, czy jest jeszcze ktoś taki? Wierzę, że tak. _ Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.