Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

A cożto znowu ARKO, to co piszesz to skandal!! jak to TO BYŁY TWOJE PSY I JUŻ , znaczy to, że mogłabyć zrobic z nimi to, co chcesz, bo sa Twoje?? a co z prawem? a jakby się znalazła wtedy taka druga ARKA, która powiedziałaby to samo l,co ty tutaj? Dla Ciebie nie ma żadnych autorytetów, ty jesteś wykształcona w każdej dziedzinie i wiesz absolutnie wszystko, ale tamta ARKA uczepiłaby się, że Twoi weci to niedouki, że trzeba jeszcze zrobic im odciski palców, sprawdzić włosy w kierunku grzbicy, pobrać biopsje w kierunku chorób układowych, pozcekac jeszcze jakieś dwa lub 3 tygodnie, ZAWSZE ALE TO ZAWSZE ZNAJDZIE SIę TAKI MąDRALA, KTóRY WIE LEPIEJ CO ROBIć, WTEDY, KIEDY TY USYPIAłAS SWOJE PSY NA SZCZęśCIE TAKEIGO AKURAT OBOK CIEBIE NIE BYłO - NA SZCZęśCIE DLA CIEBIE. po to sa studia, dyplomy, egzaminy, komisje orzekające, żeby wydawać pozwolenia na samodzielne dokonywanie oceny sytuacji i samodzielne podejmowanie decyzji. Dlaczego uważasz, że Tobie to parwo przysługuje a innym nie, wszyscy są wokół idiotami? Nie ma tak, żeby można było powiedzieć, że kotek jest mój, więc zrobię z nim co zechcę, a jakby się chwoilkę pokręcić, to jeszcze większego aktywistę i malkontenta też się znajdzie, który będzie nad AToba wisiał i udowadniał, że bez przerwy popełniasz błędy. Tak się nie godzi postępować. W przypadku neurologii żadko kiedy są jednoznaczne diagnozy, czasem nawet kiedy wiadomo, że to guz, to się czeka, robi trepanacje, naświetla, podaje chemię, przecież mamy świetnego onkologa Dra Jagielskiego, czemu nie zaopiniowałaś konsulatcji z nim, podawania chemii, czy bomby kobaltowej, trepanację też pewnie dałoby się wykonać. Tylko po co. Po to, żeby wyczyścić swoje zbrukane sumienie, że się coś robi. Zwierze w odróżnieniu do człowieka nie ma świadomości dlaczego cierpi i w imię czego trzeba jeszcze długo tak trwać. Człowiek wie, można mu to wytłumaczyć, choć wierz mi, wielokrotnie spotykając się z umierającymi, nieuleczalnie chorymi ludźmi wiadomo było, że skazywanie ich na to cierpienie jest zbrodnią. Umięjeętność podejmowania właściwych w danym momencie decyzji jest nam dana wrez z dorosłością, więc skoro sobie przypisujesz ten przywilej potraktuj sprawę tak, jakby Dragon należał do Mosii albo jeszcze lepiej do Romenki i one miały, jako właścicielki prawo dopodjęcia takiej decyzji opierając się na opinii dla nich zaufanego lekarza. to tyle.

  • Replies 510
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

szmaja napisał(a):
Ponawiam swoje pytanie: nie szukałabyś swojego psa przez 10 dni?

Owszem szukala bym nie tylko przez 10 dni, az do skutku.
Ale jak mnie spytasz czy mialbym szanse odszukac go w ciagu 10 dni-nie wiem.
Zapytaj 10 osob przypadkowych na ulicy, z psami-gdzie by szukali swoich psow gdyby im zaginal i jak.

Posted

ARKA napisał(a):
Owszem szukala bym nie tylko przez 10 dni, az do skutku.
Ale jak mnie spytasz czy mialbym szanse odszukac go w ciagu 10 dni-nie wiem.
Zapytaj 10 osob przypadkowych na ulicy, z psami-gdzie by szukali swoich psow gdyby im zaginal i jak.


a on był gdzieś ukryty?
bzdury gadasz i tyle, podnosisz takie argumenty, że aż wstyd... dlaczego nie mówiłaś "nie zabierajcie go, niech czeka na właściciela", co?
I jaka jest różnica międzyy 10 a 14 dniami? Miałabyś szansę odszukać psa w 14, ale w 10 już nie wiesz? Bzdura.
Spotykam takich osób wiele, wierz mi, że wcale nie idą w pierwszej kolejności do schroniska, wierz mi, że nie dają ogłoszeń do gazet.

Posted

ARKA napisał(a):
Owszem szukala bym nie tylko przez 10 dni, az do skutku.
Ale jak mnie spytasz czy mialbym szanse odszukac go w ciagu 10 dni-nie wiem.
Zapytaj 10 osob przypadkowych na ulicy, z psami-gdzie by szukali swoich psow gdyby im zaginal i jak.


Arko nie chcę się wywyższać ale mogę dac sobie rękę uciąć że nie podjelabys się szukania psa 300 kilometrów od swojegomiejsca zamieszkanai nie mając pry sobie pieniędzy i nie wiedząc co bedzie z Tobą:czy będziesz miala gdzie spac i jeść.
Uczepilaś się mnie również na początku.Tobie jest łatwo mówic kiedy jesteś daleko od sprawy!Ja nie umiem się rozdwoić i roztroić i wątpie że ty umiesz.Masz pieniądze i czas wiec możesz poświęcić się całkowicie zwierzętom.Ja nie am nikogo!Nawet matki!Muszę sama na siebie pracowac i od łyżki sie dorabiać.Zanim zacznę żyć za własne pieniądze tez minie mnustwo czasu ale robilam co mogłam mimo braku czasu i środków.
Żałuje tylko i pluje sobie teraz w twarz że nie pomogłam Mosii w tak ciężkiej do podjęcia decyzji.Nie wybaczę sobie tego do końca życia!Kochałąm Dragonka i gdyby ode mnie to zależało on by był mój ale nie mam domu i ogrodu tylko mieszkanie 31 metrowe i to nie moje ja tylko tu mieszkam więc nie moge decydować..Kiedyś się dorobię domu i bedę miała swoją Romcię i mnustwo innych zwierzątek tak jak Mosii i wezmę z niej przykład bo to dobra dziewczyna o wielkim sercu.Żeby takich ludzi jak ona było na świecie więcej nie było by tyle cierpienia...

Posted

(a) Alicjarydzewska:-(...........Mosii i zrobiłaś bardzo dużo ....zrobiłaś to czego wielu z nas nie potrafi ..........
potrafiłaś mądrze kochać ....a mądrze kochać to pozwolić także odejść kiedy nadchodzi ta chwila .........


Mosii ja myślę i czuję tak samo:-(, jestem z Tobą...


Posted

[quote name='rybon36']A cożto znowu ARKO, to co piszesz to skandal!! jak to TO BYŁY TWOJE PSY I JUŻ , znaczy to, że mogłabyć zrobic z nimi to, co chcesz, bo sa Twoje?? a co z prawem? a jakby się znalazła wtedy taka druga ARKA, która powiedziałaby to samo l,co ty tutaj?.

Mowimy tu o zwierzetach nieuleczalnie chorych-prawda?

O tym czy poddam eutanazji zwierze-decyduje ja-ten co jest jego wlascielem. O jakimkolwiek zreszta zabiegu, wykonanym na zwierzeciu, ktory ma prawnego opiekuna decyduje jego wlasciel/opiekun. Lekrz wydaje swoja opinie sugeruje ale tak naprawde decyzje podejmuje opiekun.

Lekarz weterynarii podejmuje sie tego zabiegu wtedy, albo nie, zgodnie z prawem, zasadnoscia(diagnoza), swoimi umiejetosciami i etyka.


Człowiek wie, można mu to wytłumaczyć, choć wierz mi, wielokrotnie spotykając się z umierającymi, nieuleczalnie chorymi ludźmi wiadomo było, że skazywanie ich na to cierpienie jest zbrodnią.


Nie mow ogolnie, kazdy przypadke jest inny, kazdy organizm inaczej znosi bol, czy tez go wogole odczuwa, inaczej walczy z choroba, inaczej choroba sie rozwija i naczej przekracza TM:shake: :shake: Niby klasycznie a jednak inaczej.

Nie masz prawa uogolniac i wrzucac wszystkie przypadki chorych nieuleczalnie, do jednego worka.
Moja Mama tez umarla na nowotwor. Balam sie, panicznie sie balam jak ja przy niej zniose ten Jej bol. Z opisow wynikalo, ze bedzie miala..i..zapadla w spiaczke, i odeszla we snie...

Posted

Rebellio próbowalam się do Mosii dodzwonic ale tak jak piszesz telefon ma wyłączony.Bardzo mi jej żal.Niech biedactwo odpocznie.Tyle przeżyć...

Mosii ,Moniczko o wielkim serduszku jeśli tylko mogę pomóc w jakiś sposób napisz...Jestem z Tobą i z Dragonikiem Naszym.Też ubolewam nad tym co się stało:-( i potwornie mi ciężko :-(

Ja też już nie mam sił choć mało tak zrobiłam:-(
To co się stało z Dragonikiem i to że nie mogłam pomóc dobiło mnie potwornie.
Dużo zrozumialam i chyba nie nadaje się do niczego tu na Dogomanii.Tu trzeba mieć więcej wiary nadzieji i sił na walkę ja już to tracę:-( .

Posted

[quote name='rebellia']PS Telefon wyłączony. Chyba powodów nie musze podawać.Przykro bardzo ,ze z powodu ataku pewnych osób ktoś tak oddany zwierzętom jak Mosii , zamiast poczuć oparcie czuje się odrzucony i osamotniony:shake:.....teraz powinna poczuć , akceptację , że jest tu potrzebna... to w zamian ,na forum, za Teczowym Mostem jest rozliczana z pieniędzy wydanych na Dragonika .........WSTYD.......naprawdę niektóre osoby powinne ją przeprosić tu na forum ....
Tyle mojego ...jestem czuła na krzywdę zwierząt ale i ludzi , a tu ewidentnie ktoś chce skrzywdzić Mosii..............

Posted

[quote name='ARKA[SIZE=3']Atak:
[na podst. http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?t=29695 ]
"nie było mnie ok godz. przyjechałam i chciałam coś sprawdzic w kojcu, w którym Dragon zamieszkał, wchodze, nie witam sie- ignoruję. dokręcam srube(nie w okolicy miski ani budy) i chce wychodzic a Dragon wtedy mnie za reke- nie w zabawie, ale ze jest brutalny odsunęłam go i próbuje znów, a on warknął i znów mnie ugryzł tym razem mocniej- zwątpiłam... dostał w pysk, ale nie wycofał sie. Ugryzł mnie w buta. Wymiękłam... stałam bez ruchu i on tez, próbowałam go czymś rozproszyć ale pilnował każdego mojego ruchu. Mieszkam sama. Nagle zdałam sobie sprawe ze siedzę w kojcu z psem, który mnie próbuje ugryźć. Stałam tak dobre 20min aż zajął się czym innym. wyszłam. Podczas gryzienia- żadnego stroszenia, napinania się, starszenia..........."
quote]

Arka a skad mozna wiedziec a tym bardziej nie spodziewając sie co zrobi pies,odruch bezwarunkowy jesli jestes tak mądrym człwiekiem to powinno cos ci to powiedzieć.
Instynkt samozachowawczy nie nalezy tylko do zwierząt.
Popęd do samoobrony,i wiele mozna przytoczyć argunentów na to ze ?Mosii nie zrobiła nic złego.A jesli nalepszym atakiem jest klepanie w klawiaturke...
To powinnaś sie wstydzić.Ze tak nisko upadłaś.

Posted

Zawsze jest tak, że jak coś robimy, to znajda się osoby, które
krytykują. Trzeba robic swoje, najlepiej jak potrafimy, bez względu
na komentarze, które nas spotykają.
Najważniejsze jest dobro zwierzęcia. Dragon cierpiał.
Można było robić jeszcze tysiące badań, a pies cierpiałby dalej.
To co powiedziała Romenka o jego zachowaniu, świadczy o tym,
że od dawna juz coś było. Byc może udałoby sie ustalić przyczynę,
ale za jaka cenę? Cierpienia psa.
Bo z opisu Mosii wynika, że leki podawane nie skutkowały.
Lekarz badający psa, nie dawał mu szans.
Czy Mosii miała czekać na cud, patrząc na cierpienie psa,
któremu nie można było pomóc?...
Jak długo pies miał jeszcze się męczyć?
Zawsze najłatwiej jest krytykowac stojąc z boku.

Posted

Przeczytałam właśnie całą historię Dragona wraz z jej zakończeniem. Wiem, że dobrze daje się rady siedząc sobie wygodnie w fotelu i śledząc wszystko z pozycji "obserwatora". Cała historia z Dragonkiem to ogromny dramat osób, które się nim opiekowały i Mosii, która pokochała tego psa, musiała patrzeć na jego ogromne cierpienie i podejmować bardzo trudne decyzje.
Mosii- trzymaj się dzielnie kochana. Pamiętam jak walczyłaś o Essę i jej szczeniaki i choć Cię osobiście nie znam to wiem, że jestes wspaniałą osobą i tylko mogę wyobrazić sobie co teraz przeżywasz z związku z całą ta historią.

Dragon- bądź szczęsliwy za TM [']

Posted

mosii napisał(a):
wsłałam romenko..........

Dziękuje kochana.Bardzo się boje jak ja to przeżyje ale już chyba pora...
Przepraszam że wcześniej nie mogłam i nie myśl że jestem egoistką ale uwierz mi że bardzo przeżyłam śmierć Dragusia.Do tej pory płaczę bo bardzo za nim tęsknie i ciężko mi sie z tym pogodzić.Dalej nie jestem gotowa ale myślę że to już jest odpowiednia chwila na pożegnanie...
Mam nadzieje słoneczko że czas u Ciebie powoli goi ranę?Kochana całuję i nie gniewaj się na mnie.
Dragonku już się pożegnać czas :-( ...

Posted

We follow the river down into the stream
That's where my dream began
I left my worries to the people who stare
And dreamed without a care

That I'd always be beside you
To watch the day and night
And we listen to the sunrise
And feel it's growing light
And peace will come inside so quiet

Wherever we're going, I don't know
For a million years our love keeps growing
The mystery deepens, day by day
But trust my love, and hear me say

Posted

Mosii :glaszcze:

Ty bylas przy nim, Ty przeprowadzials Drgona przez Teczowy most.

Podjelas jedyna i sluszna decyzje, zrobilas wczesniej dla niego wszystko co mozna bylo zrobic.

Jestesmy z Toba.

Posted

Mosii, nigdy nie pisałąm na wątkach Dragona ,ale śledziłam zawsze....

Postąpiłaś słusznie .....

Wszyscy jesteśmy z Tobą
Nie pozwól aby jedna osoba zburzyła Twoje przeświadczenie o słuszności jedynej możliwej decyzji......

Nikt z nas nie widział stanu w jakim ostatnio znajdował się Dragon...
Nikt !!!!
Oprócz Mosii
Żadne opisy tego zachowania nie oddadzą nam rzeczywistości...
Możemy to sobie tylko próbować wyobrażać .....
Tylko ona widziała ten ból, przerażenie ,cierpienie ,rozpacz i niemoc !!!!!
Pies cierpiał niewyobrażalnie.....
Wszystko wskazuje na to , że był to nowotwór mózgu.....
Zarówno wyniki wapnia jak i zachowanie Dragona......
I Mosii podjęła najlepszą decyzję z możliwych.....Ze wszystkimi jej skutkami....
Czy możecie sobie wyobrazić jak teraz cierpi ta dziewczyna ,jak cierpiała gdy pies odchodził na jej rękach???!!!! Gdy musiała własnymi rękami zakopać pod ziemią jego ciało ???
Jak cierpi patrząc codziennie na jego kojec????
Jak wszystko go przypomina ???

Arko, spróbuj wyobrazić sobie to wszystko i zamknij się wreszcie !!!!!

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...