ARKA Posted August 26, 2006 Posted August 26, 2006 [quote name='rebellia']Arko nie wiem czemu nie zajęłaś się tym psem wcześniej... przecież tyle czasu w hoteliku szukał domu... nie przypominam także sobie, abys pomogła go szukać w Zamościu czy też chciała jakoś wesprzeć Mosii, jak pies był u niej (tak Mosii nie Mossi). Ile go nie widziałaś? O ile dobrze wiem nie podeszłaś anwet do samochodu, gdy Mosii przywiozła Ci labkę. Samochodu w którym siedział tez Dragon rzecz jasna. Sama się rzucasz na innych, że wydają opinie o życiu psa, a co Ty robisz? Postępujesz dokładnie tak samo... Moj dom ma okreslona pojemnosc mam tyle zwierzat ile moge miec. A Ty sama co-jako doradca diabla? Ile przebywasz ze zwierzetami, tyle co w necie, no nie..u Mosii Tak nie podeszlam do samochodu zobaczyc Dragona, po co? Nim zajac sie mial Mosii ja Fela. Chyba powinnam Fele tez uspic-nie chodzic do wetow, nie robic badan, po co-chyba jest chora, nie wazne co jej jest. W ciagu tych czterech tygodni-ile razy Dragon zmienial miejsce, u Mosii? Jak wygladalo jego zycie przez te cztery tygodnie-kastracja, zerwane szwy, hotel weta, Mosii, hotel, kojec u Mosii. Leki psychotropowe. Teraz nie dostal szansy na SWIETY spokoj, ustabilizowane zycie. Tak lepiej aby trafil do schroniska, jak go romenka znalazla, a nie tułaczka, woda z mozgu. Swoja droga, temu psu nawet nie dano szansy 14 dni aby opiekun sie znalazl. Jego wedrowka sie zaczela niemale z marszu. Mysle, ze przed zajeciem sie zwierzetami wskazany bylby wolontariat w jakims hospicjum dla ludzi ciezko chorych. Zobaczenie naprawde co to bol, cierpienie i nauczenie sie cierpliwosci.. Quote
mosii Posted August 26, 2006 Author Posted August 26, 2006 robiłam tyle ile potrafiłam............... Quote
rebellia Posted August 26, 2006 Posted August 26, 2006 Ja nie będę z Toba dyskutować, bo nie ma o czym. Masz swoje zdanie i uważasz, że Ty masz tylko rację. Nie pierwszy raz zresztą. A Tobie spowiadać się nie muszę, dodam tylko, że z wolontariatem bardzo nie trafiłaś... oj bardzo... Quote
rebellia Posted August 26, 2006 Posted August 26, 2006 mosii napisał(a):robiłam tyle ile potrafiłam............... Mosii daj spokój....... każda decyzja byłaby zła... :diabloti: tak sie męczy, tak się nie męczy... PS Arko - masz rację jestem adwokatem samego diabła, jeśli wszystkie takie diabły są jak Mosii to chcę iść do piekła :diabloti: Quote
ARKA Posted August 26, 2006 Posted August 26, 2006 mosii napisał(a):robiłam tyle ile potrafiłam............... mosii, wiedz, ze nie obciazam Ciebie za calosc, nie robie TYLKO TOBIE wyrzutow. Tak, sama tez czuje sie winna, tak! Ten pies poprostu nie mial szczescia do LUDZI,to ludzie z niego zrobili "potwora". Powiedzmy sobie poprostu prawde a nie mydlmy oczu, nie uspakajajmy swojego sumienia, ze zrobilismy co bylo w naszej mocy. Czy taka pomoc ma wiec sens-przerzucania psa z miejsca na miejsce.. :shake: :shake: :shake: Quote
rybon36 Posted August 26, 2006 Posted August 26, 2006 Mosii, nie przejmuj się, psy szczekaja a karawana jedzie dalej jak mawia madre przysłowie, niektórzy ludzie lwią część swego zycia poświęcają na gnębieniu innych, tacy z zamiłownia powinni zostawać poborcami, pracowac w fiskusie lub jako komornicy - z zamiłowania powiadam, a leki pozstałe po Dragonie idealnie byłoby nieodpłatnie przekazać. Zawsze zastanawiam się po co szukać z uwielbieniem trzeciej dziury w d+++++, skąd się biora ludzie wiecznie ze wszystkiego niezadowoleni, zgorzkniali, czy to efekt nieudanego życia, ... sama nie wiem ale tacy są i staraja się za wszelka cene popsuć innym krew. Mosii, zrobiłaś słusznie, postapiłas humanitarnie i tego się trzymaj Quote
rebellia Posted August 26, 2006 Posted August 26, 2006 Ludzie z niego zrobili potwora? Nie zgadzam się. Ten pies był ciężko chory. Nieuleczalnie chory. Jaki sens byłby skazywać go na dalsze cierpienia? Ja wierzę wetowi, wierzę tym, któzy tyle dla psa robili. Czasami trzeba się pogodzić z porażką. Trzeba pozwolić psu odejść. Quote
ARKA Posted August 26, 2006 Posted August 26, 2006 rebellia napisał(a):Ludzie z niego zrobili potwora? Nie zgadzam się. Ten pies był ciężko chory. Nieuleczalnie chory. Jaki sens byłby skazywać go na dalsze cierpienia? Ja wierzę wetowi, wierzę tym, któzy tyle dla psa robili. Czasami trzeba się pogodzić z porażką. Trzeba pozwolić psu odejść. NA co byl chory-jaka nieuleczalna choroba? Quote
rebellia Posted August 26, 2006 Posted August 26, 2006 Nowotwór mózgu. I to jest MOJE ZDANIE. EOT Quote
mosii Posted August 26, 2006 Author Posted August 26, 2006 na podstawie wyników badań, gł poziomu wapnia, i przede wszystkim wszelakich symptomów, lekarz weterinarii z 25letnim stazem podejrzewał guz mózgu. Dragon nie wytzrymałby do poniedziałku........ Quote
mosii Posted August 26, 2006 Author Posted August 26, 2006 i jeszcze jedno, decyzje o zakończeniu bólu Dragona, podjęłam ja, z upoważnienia romenki, która de facto była włascicielem Dragona. Quote
AgaiTheta Posted August 26, 2006 Posted August 26, 2006 mosii współczuję Ci bardzo. .... Dragonku Quote
wrona Posted August 26, 2006 Posted August 26, 2006 Jak to nie wiecie skad biorą się takie postawy jak Arki , to głęboko zakorzenione kompleksy, najlepiej je odreagować na innych. Mosi postąpiła słusznie, a ty Arka swoja postawą piętnujesz wszystkich tych właścicieli psów którzy kiedyś musieli podjąć taki decyzje w imię miłości, ja też. I tylko osoba, która jest u boku cierpiącego przyjaciela ma prawo podjać taką trudna decyzję i nie Tobie oceniać jej słuszność, to sprawa sumienia. Quote
ARKA Posted August 26, 2006 Posted August 26, 2006 mosii napisał(a):na podstawie wyników badań, gł poziomu wapnia, i przede wszystkim wszelakich symptomów, lekarz weterinarii z 25letnim stazem podejrzewał guz mózgu. Dragon nie wytzrymałby do poniedziałku........ Mosii, ja Ciebie rozumiem. tylko-dziwne, ze dzien wczesniej pisalas, ze wyniki ok a wczoraj, ze poziom wapnia przekroczony. Dwa, jak juz to pisalam, poziom wapnia nie tylo wskazuje na choroby nowotworowe. Mialas jeszcze zrobic chociazby badanie moczu.... Zwierzeta swoje choroby, dyskomfort fizyczny, okazuja w rozny sposob. Czlowiek, jak go cos boli powie-gdzie-wezmie odpowiedni lek. p/bolowy..zwierzak nie. Zaden staz, nawet 100 letni, nie upowaznia lekarza bez wynikow kompletnych badan do wystawiania diagnozy-szczegolnie jesli to jest dla kogos-zycie albo smierc. To co sie stalo stalo sie, trudno. Przemysl, na przyszlosc. Quote
TinaTigra Posted August 26, 2006 Posted August 26, 2006 ...trzymaj się Mosi. Sama przechodziłam przez TM z psami, wiem jak to boli kiedy nic nie jest w stanie pomóc a ukojeniem bólu jest eutanazja. Do dziś zadaje sobie pytanie - a może źle postapiłam? Dalmatynka- z rakiem odbytu i przerzutami, chory umysłowo owczarek niemiecki- każdy atak- silne środki uspokajające po których pies chodził jak naćpany aż do kolejnego ataku- potrafiący w szale sam siebie krzywdzić i nas, a chwilach ustąpienia kochany i cudowny psiak. Choroba nie wybiera- uczy nas pokory. Zawsze jest zawsze za wcześnie na śmierć... Quote
ARKA Posted August 26, 2006 Posted August 26, 2006 [quote name='wrona']Jak to nie wiecie skad biorą się takie postawy jak Arki , to głęboko zakorzenione kompleksy, najlepiej je odreagować na innych. Mosi postąpiła słusznie, a ty Arka swoja postawą piętnujesz wszystkich tych właścicieli psów którzy kiedyś musieli podjąć taki decyzje w imię miłości, ja też. I tylko osoba, która jest u boku cierpiącego przyjaciela ma prawo podjać taką trudna decyzję i nie Tobie oceniać jej słuszność, to sprawa sumienia. Wycieczki osobiste daruj sobie ani mnie ziebia ani grzeja. Oceniasz ludzi widocznie wlasna miara. Taka decyzje, o pozegnaniu z Przyjaciólmi, ktorzy zyli ze mna dlugie lata, podejmowlam w przeciagu ostatnich czterech lat, cztery raz, ostatnia 5 lipca. Pisalam juz, ze to sprawa sumienia-czy czystego-to juz inna kwestia. W imie milosci powiadasz? Nie robilam to w imie milosci, robilam to w imie szacunku i zakonczenia bolu,cierpienia. Wiedzac, ze dalsze zycie to na 100%, powolna smierc, bol, cierpienie. W imie milosci nigdy nikogo bym nie zabila. Quote
pajunia Posted August 26, 2006 Posted August 26, 2006 Mossi, decyzja ktora podjelas, byla sluszna. Identycznie bym postapila na Twoim miejscu. Jak gorzko to brzmi, sa sytuacje, w ktorych taka decyzje trzeba podjac. Kto by wzial odpowiedzialnosc za wyadoptowanie Dragona? Kto by wzial odpowiedzialnosc, gdyby w nowym domku zagryzl dziecko, lub innego czlowieka? Mozecie mnie linczowac ( zreszta nie pierwszy raz, ja sie tym nie przejmuje), ale trzeba myslec, ze tysiace innych psow czeka na domki, psow, ktore nie maja takich problemow i tymi sie trzeba zajmowac. I takie powinny jak najwieksze szanse dostac. Mossi zrobila wszystko, co mogla, pewnie, ze szkoda Dragona, ale czy nie szkoda tych innych psiakow, ktore sa zagryzane w schronach- malych, duzych, kochanych, starszych, mlodych, ktore takiej szansy nie dostana, gdyz cala uwaga bedzie sie skupiac na takich, jak Dragon, ktore nie maja szansy na nowy domek. Sa nieobliczalne, agresywne, i jak wyglada z opisu , na tyle psychicznie chore, ze szans nie ma. Dla Dragona nie bylo innej mozliwosci i przynajmniej umieral kochany, a nie , jak wiele innych- rozszarpany w boksie. Quote
constancja Posted August 26, 2006 Posted August 26, 2006 [quote name='pajunia']Mossi, decyzja ktora podjelas, byla sluszna. Identycznie bym postapila na Twoim miejscu. Jak gorzko to brzmi, sa sytuacje, w ktorych taka decyzje trzeba podjac. Kto by wzial odpowiedzialnosc za wyadoptowanie Dragona? Kto by wzial odpowiedzialnosc, gdyby w nowym domku zagryzl dziecko, lub innego czlowieka? Mozecie mnie linczowac ( zreszta nie pierwszy raz, ja sie tym nie przejmuje), ale trzeba myslec, ze tysiace innych psow czeka na domki, psow, ktore nie maja takich problemow i tymi sie trzeba zajmowac. I takie powinny jak najwieksze szanse dostac. Mossi zrobila wszystko, co mogla, pewnie, ze szkoda Dragona, ale czy nie szkoda tych innych psiakow, ktore sa zagryzane w schronach- malych, duzych, kochanych, starszych, mlodych, ktore takiej szansy nie dostana, gdyz cala uwaga bedzie sie skupiac na takich, jak Dragon, ktore nie maja szansy na nowy domek. Sa nieobliczalne, agresywne, i jak wyglada z opisu , na tyle psychicznie chore, ze szans nie ma. Dla Dragona nie bylo innej mozliwosci i przynajmniej umieral kochany, a nie , jak wiele innych- rozszarpany w boksie. Amen...... Quote
boksiedwa Posted August 26, 2006 Posted August 26, 2006 ARKA napisał(a):To po co byla ta kastracja psa? Po co? Swoja droga lek.wet. robi zabieg, bez podstawowych badan i okazuje sie, po czterech tygodniach, ze robi zabieg u psa, ktory ma guz na mozgu, jego zdaniem.... Arka przestań juz doszukiwac się wszędzie sensacji i węszyć podstęp, bo to zaczyna byc niesmaczne. Zachowujesz się jakby dopadła cie jakaś psychoza maniakalno - depresyjna :angryy: A wyobraź sobie, że guz mózgu u psa może się ujawnić z dnia na dzień bez jakich kolwiek wcześniejszych objawów. Quote
Irkowa Posted August 26, 2006 Posted August 26, 2006 Arka - moglabys juz dac spokoj , naprawde :shake: Quote
Aganiok Posted August 26, 2006 Posted August 26, 2006 Moim zdaniem wszelkie internetowe dywagacje na temat słuszności uśpienia Dragona są bezsensowne. Mosii była z psem na codzień, widziała jak jego stan drastycznie się pogarsza, widziała jak pies cierpi i się męczy. Wiem, że nie podjęła tej decyzji pohopnie, na dodatek weterynarz również uznał, że trzeba zakończyć cierpienie Dragona. Mnie to wystarczy, pies był u Mosii, to była jej decyzja, na pewno przemyślana i na pewno było jej bardzo cieżko ją podjąć. Uszanujmy to.... Quote
Dabrowka Posted August 26, 2006 Posted August 26, 2006 Mosii - jestem z Tobą. Pamiętam, jak walczyłaś o każdego malucha Essy... wiem, że nie podjęłabyś decyzji o uśpieniu Dragona gdybyś miała wątpliwości co do słuszności tej decyzji. Nie chcę nikogo bronić - ale przyjmijmy do wiadomości, że dogomania jest forum publicznym. Dragon był na Pwp jednym z "popularniejszych" psów, miał kilka wątków, wiele osób kibicowało Romence od samego początku... aż do końca. I dlatego każdy z nas ma prawo czuć się trochę "współwłaścicielem"... Każdy ma prawo do opinii... Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.