strumyk Posted October 18, 2006 Posted October 18, 2006 Asztir napisał(a): Cartman spisał się bardzo fajnie w tych rozproszeniach, bardzo się z niego cieszę, gratulacje !!! super, ze sie dobrze skupia i pracuje, to najwazniejsze. A jak sie samemu wtedy przyjemnie pracuje :loveu: Quote
Asztir Posted October 18, 2006 Author Posted October 18, 2006 Nie powiem, żeby ta praca była całkiem przyjemna :? Niestety komentarze ludzi doprowadzały mnie czasem do szału, zwłaszcza jednej babki która stała obok i gadała do kolesia o tym jak to jakiś amstaf pogryzł właściciela, a na moje hasło, że to nie amstaff tylko staffik, machnęła ręką i stwierdziła, że i tak morderca :angryy: Dzisiaj natomiast jedna babka robiła zakupy a ja chodziłam po targu a potem ogólnie po mieście bo szłam na autobus, on minęła mnie po raz nie wiem który i stanęła i zapytała czy mam go na sprzedaż, że tak paraduje po mieście :shake: nie mam siły na tych ludzi - uparli się, że to morderca i tyle, jest mały, pogodny, merda ogonem a nade wszystko jest na każde moje zawołanie a komendy typu siad czy waruj wykonuje na gesty z 8 metrów nawet na targu! Więc czego oni u diabła chcą :angryy: Quote
Alojzyna Posted October 18, 2006 Posted October 18, 2006 Dagmara, przygotuj się na to, że jeszcze niejeden "dziwny" komentarz na temat Kajtka usłyszysz. Na poprawę nastroju zajrzyj na ten temat: http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?t=559&highlight=najdziwniejsze+komentarze+dotycz%B1ce+waszych+ps%F3w Quote
Asztir Posted October 19, 2006 Author Posted October 19, 2006 Dzięku Alu! Poprawiłaś mi humor :evil_lol: Quote
mia_mia Posted October 19, 2006 Posted October 19, 2006 jesli chodzi o komentarze to znam ten bol.. na poczatku nawet niektorzy ludzie na szkoleniu sie boja Bułki, dopiero po kilku dniach sie przekonuja, ona potrafi zawojowac serca wszystkich:evil_lol: ale sasiadka moja zabila mnie ostatnio pytaniem-po co pani ten morderda, takim psom to sie nie ufa bo one zawsze zgryzaja [jakos nie przekonuje ja ze ponad pol roku z Bulka tu mieszkam i zadnej awantury z jej udzialem nie bylo, ani to ze jest szkolona czy cos].. no ale w superexpressie napisali to tak musi byc:shake: Quote
strumyk Posted October 19, 2006 Posted October 19, 2006 Asztir napisał(a):Nie powiem, żeby ta praca była całkiem przyjemna :? Przyjemnie sie pracuje z psem. Ludzi pomijam, szkoda gadac. Quote
MAMBA Posted October 23, 2006 Posted October 23, 2006 Nie wiem czy ktoś jeszcze wraca do tego tematu i czy moge się podłączyć z pytaniem ale spróbuję :oops: Mam z Lufą mały problem. W sumie to nawet nie taki mały. Nie bardzo mam pomysł jak się zabrać za szkolenie 2 bardzo ważnych w naszym przypadku rzeczy. A raczej jak zrobić to dobrze bo do tej pory -klęska. 1) nie skakania jak sprężynka - młoda skacze w dziwnych sytuacjach i dość ciężko taki skok przewidzieć. Czasem na spacerze nagle wystrzela w powietrze odbija mi sie od ...hm tyłka i już. Czasem w domu zaczyna podskoki jak piłeczka... Czasem podczas witania nas po powrocie usiłuje polizać w nos z wyskoku co niezbyt często kończy się polizaniem... częściej małym urazem bo skacze z otwartą mordką :cool1:. Jak ją tego oduczyć. Jest to dla nas ogromnie ważne gdyż jeden z takich skoków okazał się bardzo kontuzyjny :shake: i nadal leczymy niefortunny upadek a gnojek wciąż usiłuje skakać... 2) ostre głupawki w domu i na spacerach - i tu najczęściej również zaczyna się od skoku po czym następuje szaleńczy pęd, kolejny podskok z przerzutem ciała na drugą mańkę i szaleńczy bieg z tyłkiem niemal szorującym po ziemi itd.... Łapanie i wsadzanie jej na "siad" i odczekiwanie nic nie daje. Łapanie na ręce i trzymanie do uspokojenia... no cóż prędzej mi ręce odpadną. Jak jej wsadzić komendę powiedzmy "koniec"? Dodam że podczas łapania jej można zostać nieźle uszkodzonym nie mówiąc o tym że ona te szaleństwa wyprawia na smyczy :mad: a w domu odbija się od kaloryfera:crazyeye: Lufa jest pełna energii, przyjazna wręcz zbyt przyjazna. Nie da sie jej niemal przeprowadzić obok człowieka, psa bez nadmiernej ekscytacji. Odwracanie uwagi smaczkiem owszem skutkuje ale zaraz po fakcie następuje właśnie często wyładowanie emocji podczas szaleńczych skoków i biegów. Ma tak od samego początku i o ile inne komendy wchodzą przepięknie i ślicznie je wykonuje tak z tym problemem nijak nie umiemy sobie poradzić :-( Ufff strasznie przynudziłam ale nie będę udawać - mam nadzieję że pomożecie. Quote
MAMBA Posted October 23, 2006 Posted October 23, 2006 Jeszcze jedno w temacie dziwnych komentarzy. Kiedyś pojechaliśmy z Lufą na działkę. Ustawiłam się przy ogrodzeniu i ćwiczyłam z młodą. Przechodząca obok Pani zachwycona zaćwierkała do Lufy po czym zwróciła się do mnie Babeczka : o Boże jaki pięęękny i słodziutki ten malutki okrąglutki buldożek Ja: To nie jest buldożek, to staffik Babeczka: Aaaaa Amstaff , nie szkodzi też piękny :p U weta Wet: Kiedy będziecie Państwo obcinać jej uszy? My : Yyyy ale to jest staffik Wet: No przecież widze że amstaff :p Na osiedlu już słyszeliśmy : - jaki brzydki gruby potworek - jaki pokraczny ten amstaff - Pani z nią nie podchodzi bo to sie rzuca i jest niebezpieczne - Ja nie jade windą z tym mordercą (chyba ze 4 miesiące miała wtedy Lufa) - Państwo jej nie męczą nie wolno uczyć takich małych piesków to jeszcze dziecko... - Jakiś babsztyl darł się że znęcamy się nad psem i zadzwoni do TOZu (Lufa na smyczy uczona siad a warczące kundelki babsztyla leciały na sztywnych łapkach w naszym kierunku .. zdaniem babsztyla żeby się przywitać) i tysiące innych mało miłych komentarzy Choć czasem trafiają sie i miłe ;) Quote
acroba Posted October 23, 2006 Posted October 23, 2006 A jak reagujesz i co robisz gdy suka dostaje glupawki lub skacze przy przywitaniu? Czy probowalas zajac ja praca na tyle mocno zeby w domu nie miala sil na glupawki? Czy bedac w domu pracowalas z nia tak zeby wyprzedzic ewentualne skakanie i ganianie po domu? Chodzi mi o to zebys zaczela cwiczenia wtedy kiedy Ty chcesz i suka jest w miare wyciszona a nie ze probujesz od niej wyegzekwowac cos w momencie kiedy ona jest nakrecona na maxa. Na co z nia pracujesz? Jak na zarcie to na jakie i jak suka na nie reaguje? Jest :zainteresowana,srednio zainteresowana, je bo akurat jest czy tez intesywnie szuka nagrody? Pracujesz z nia na zabawe? I czy idzie na pilke lub sznurek? Quote
MAMBA Posted October 23, 2006 Posted October 23, 2006 Po pierwsze serdeczne dzięki za odzew :lol: acroba napisał(a):A jak reagujesz i co robisz gdy suka dostaje glupawki lub skacze przy przywitaniu? Przy powitaniu - na początku mało skakała bo witaliśmy się z nią na jej poziomie Przed nauczeniem komend... coś mi sie wydaje że nawet nam sie to podobało i chyba niezbyt reagowaliśmy. - po jakimś czasie jak podrosła była łapana pod obie łapy, które stawiałam na ziemi z "nie" i była ignorowana skakała i skakała i skakała aż z frustracji goniła kota... lądowała na miejscu... itp. Teraz po wejściu do domu sucz dostaje w ryło czapke i jak jest zapchana to cieszy się przy ziemi bez podskoków. Niestety ile by to nie trwało po zabraniu czapki już z mniejszą werwą ale choć raz skoczyć sobie nie odmówi :shake: Głupawka - na smyczy usiłuje skrócić jej zakres latania więc skracam powolutku smycz aż latanko jest na małej powierzchni i daje "siad". Możemy tak siedzieć i pięć minut jak tylko poluzuje smycz, zaczyna się na nowo. Ostatnio podczas głupawy bez zciągania smyczy daje jakąś komende "siad" "waruj" czy "do mnie". No i tutaj przyznaje że w 99% suczydło zaskakuje... ale oczywiście po nagrodzie jest dalsza jazda. Nie oszukujmy się są chwile że wydzieram się jak opętana. Co czasem daje rezultat czasem nie. W domu jak zaczyna rajd... no cóż łapie ją w trakcie i przytrzymuje. Odsyłam na miejsce (strasznie pyskuje wtedy siedząc u siebie). Niestety w domu na komendy podczas rajdu nie reaguje więc nie psuje ich, stąd łapanie. acroba napisał(a): Czy probowalas zajac ja praca na tyle mocno zeby w domu nie miala sil na glupawki? Przed urazem spacery były dość intensywne i baardzo częste. Na dworze miała zawsze kilka sesji komend, troche biegania, zwykłe wąchanie, piłeczka, freesbee a raz czy dwa w tygodniu to zabawy z innymi psami. Głupawki jakoś nie jestem w stanie dopasować do jej stanu. Czasem to wyładowanie zbierającego się podniecenia (piesek, fajna zabawa) czasem frustracji (nudny spacer). Jedyna niezmienna przyczyna głupawki to dwa podłoża : żwir i piasek. W domu czasem padała na ryło a i tak głupawka była. Czasem robi to z radości że udało jej się pogonić kotka. Prawda jest też taka że już od jakiegoś czasu zmęczyć ją jest ciężko. My padamy i ledwo stoimy a ta nadal na wysokich obrotach. acroba napisał(a): Czy bedac w domu pracowalas z nia tak zeby wyprzedzic ewentualne skakanie i ganianie po domu? Chodzi mi o to zebys zaczela cwiczenia wtedy kiedy Ty chcesz i suka jest w miare wyciszona a nie ze probujesz od niej wyegzekwowac cos w momencie kiedy ona jest nakrecona na maxa. W domu ćwiczymy niemal codziennie. Kiedy suka chce, kiedy jest tak znudzona że już w powietrzu wisi jakiś wyskok, kiedy ja mam na to ochotę. Głupawki po ćwiczeniach w domu też są. Ostatnio zabawa w odszukiwanie przedmiotów i przynoszenie też wywołała taka ekscytację że niemal mnie zmiotła z ziemi. I wiem że mam problem bo nie umiem diabła wyciszyć. acroba napisał(a): Na co z nia pracujesz? Jak na zarcie to na jakie i jak suka na nie reaguje? Jest :zainteresowana,srednio zainteresowana, je bo akurat jest czy tez intesywnie szuka nagrody? Pracujemy na żarcie. Wiem że nie powinnam ale pracuje z nią na Bento które dostaje też do michy. Po prostu po tysiącach prób z różnymi smaczkami okazało się że tylko to i żółty ser działa na nią tak że chce się skupić i ładnie pracuje (na wprowadzenie komendy stosuje klikiera, potem dokładam hasło i nadal klikam a potem klikier odstawiam...) Jest baaardzo zainteresowana :evil_lol: Najchętniej zjadłaby z całą ręką ;) a jak nie ma jedzenia tylko "dobrze" to jeszcze sama sobie dokłada niewypowiedziane komendy żeby wyłudzić jedzenie. Było "siad" wykonała nie dostała jedzonka to wpatrując się w oczy zrobi dwa kroki i idealnie wróci i przyjmuje pozycje na "do mnie" i sie wgapia :evil_lol: acroba napisał(a): Pracujesz z nia na zabawe? I czy idzie na pilke lub sznurek? Niestety piłka jest jedynie do biegania... jest nią mało zainteresowana. Freesbe troche lepiej ale to nadal nic super fajowego. Na sznurek nie sprawdzałam:cool3:. Patyczki w nagrode za prace do przerobienia na zapałki. Znowu się rozpisałam.:oops: Quote
Marta Chmielewska Posted October 24, 2006 Posted October 24, 2006 Jak dla mnie to on zachowuje się całkiem normalnie i typowo dla młodego stafika i bullowatego generalnie. Normalne etapy dorastania ;) Quote
MAMBA Posted October 24, 2006 Posted October 24, 2006 Marta - nie wiem czy to było o Lufie... ale jeśli tak to ja rozumiem i wiem że mam bublowatego pełną gębą :lol: i do tego przecież jeszcze szczeniaka. Jednak nie każdy maluch robi sobie taką krzywde przy skokach. Lufa złamała sobie wieloodłamowo trzeszczkę w palcu (wykończyła skok a raczej wylądowała na podwiniętej łapie). Była prawie 3 tygodnie w gipsie. Nadal mamy zakaz niemal jakiegokolwiek obciążania łapy i to na długo. Więc dla nas jest to ogromny problem :shake:... Quote
Marta Chmielewska Posted October 24, 2006 Posted October 24, 2006 Miałam na myśli twoją kluskę ;) I niestety bullowate są w czołówce kontuzjatorów. Zwichnięcia, połamania, oskalpowania (moja astka oskalpowała sobie klatę do gołej skóry i miesa o drut rozciagnięty nad trawnikiem), podeptania prze krowy-konie, przejechanie przez traktor :evil_lol: popatrz na Patki sunię , moja też była kontuzjowana, kilka miesięcy leczenia, któryś z dogomaniackich stafików miał operację na zerwane więzadło (Sortis?) itd. Dlatego bullowate trzeba objąć opieką ,,specjalnej troski", noszenie po schodach, zakaz biegania po mokrej trawie, dlatego twoją chęć ograniczenia dzikich skoków rozumiem. ;) Stafik lubi pracować głową, skoro nie może nogami, wymyślaj dla niej zabawy w domu. Szukanie jedzenia i inne atrakcje. Możesz się bawić z psem w chowanego nawet ;) Quote
Patka Posted October 24, 2006 Posted October 24, 2006 jest możliwe zminana aktywności ... Lilith z biegów i podskoków została uwarunkowana ;) na wieszenie na aporcie krzywdy sobie nie zrobi tylko silna osoba potrzebna ... cały abaras w tym żeby sucz zmęczyc w taki sposób by uniknąc kontuzji ... skoro nie moze skakać niech kopie lub wisi (tylko na wiszenie musi mieć już drugie "osadzone dobrze" ząbki) Dagi dziewczyny ganiaja za fresby - to chyba też mało kontuzyjne o ile teren równy ... Marta ma racje trzeba uważać, ale są sytuacje choć byś dmuchała to nie unikniesz :shake: ja uczyłam opanowania aktywności dajac żwacze wołowe jak sucz sie podniecała gośćmi to żwacz w pysk i na miejsce jak wracała to juz była sporo wyciszona ... :lol: Quote
MAMBA Posted October 24, 2006 Posted October 24, 2006 Matko czego myśmy z nią już nie mieli. Zamiast tematu bull niszczyciel możnaby założyć staffik pierdółka :evil_lol:. Dzięki, po poczytaniu Waszych postów troszke mi lepiej bo nerwy mam już na wykończeniu. Nam przynajmniej odpada wariowanie jak pada. Lufa ma jakąś wrodzoną awersję do deszczu. Jak pokropi sucz mi z bloku nawet nie chce wyjść a jak już sie da wyciągnąć na jedzonko to siku i do domu... Szukanie w domu przedmiotów odpada, choćby patrzyła tylko na jedno oko tak się rozkręca przy tej zabawie, że jej palma odbija ;). Coś mi sie wydaje ,że po znalezieniu któregoś z nas skoczyłaby z radości pod sufit:mad: Jeśli tylko wyleczymy łapę a raczej jak tylko ją wyleczymy to właśnie chyba potrzebna będzie zmiana aktywności. Teraz jeszcze przez 3 tygodnie nie ma mowy o skokach, biegach, kopaniu a nawet zdaniem lekarzy chodzeniu na spacery dłuższe niż 5-10 minut ... taaa:p Już teraz więc muszę pracować nad wyciszaniem i wygaszaniem niebezpiecznych dla jej zdrowia zachowań. Patka ma jednak racje ja sobie włosy z głowy wyrywam, kombinuje a tu i tak sekunda i coś sie dzieje. A tak z ciekawości to wracała dopiero po skonsumowaniu żwacza? :lol: Quote
Patka Posted October 24, 2006 Posted October 24, 2006 o takkk tylko to nie trwa godzinę ale tak odwraca skutecznie uwagę że juz nie była tak napalona na gości :lol: co do deszczu to temat rzeka :evil_lol: Quote
MAMBA Posted October 25, 2006 Posted October 25, 2006 Hmm sprawdzałam jak sie ma zapychanie Lufy w momencie ekscytacji... Jak się rozkręciła przy powitaniu dałam jej kość i... bullowate to przebiegłe diabły :evil_lol: , strasznie się ucieszyła i to tak... ,że zamiast ją konsumować najpierw jednak trzeba było kilka razy sobie podrzucić, podbiec... Ostatnio mam doła szkoleniowego. Same porażki:shake: Dziś również doszło do nowego odkrycia. Jak wieje ostry wiatr... sucz dostaje fisia :cool1:. Mogłoby stado słoni przejść obok i walnąć ją z trąby a i tak najważniejsze są fruwające liście, kładąca się trawa i szum...:angryy: Jednak żeby nie było, że tylko marudze ukazało się małe światełko w tunelu... Zignorowana po wejściu do domu w pląsach wpadła za panciem do kuchni, dostała komende "wyjdź". Stała na progu kuchni ciesząc sie jakieś 2 minuty i obserwując. Troche chyba sie jej smutno zrobiło, że tak została potraktowana. Jak pan wyszedł sie przywitać uraczyła go dwoma machnięciami ogona, jednym strzałem z nosa w łydke i polazła. Nie wiem czy sie cieszyć czy smucić, że taka przykrość ją spotkała...:p Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.